Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć Jacka Orłowskiego z pielgrzymki rodzin smoleńskich do Rzymu i Watykanu.
26.11.2011r.


/Redakcja/

      Zapraszamy do obejrzenia zdjęć Jacka Orłowskiego z pielgrzymki do Rzymu i Watykanu. Poniżej przedruk dwóch artykułów poświęconych tej wizycie, oraz nasze rozmowy z Zuzanną Kurtyką która relacjonowała dla nas tamte wydarzenia.

Smoleńska audiencja


      Do Watykanu przybyli przedstawiciele bliskich ofiar smoleńskich zrzeszeni w Stowarzyszeniu Rodzin Katyń 2010. Uroczyste przekazanie Ojcu Świętemu urny z ziemią przesiąkniętą krwią ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku oraz listu nastąpiło podczas wczorajszej audiencji generalnej w Watykanie. Dary na ręce Ojca Świętego złożyły osobiście Zuzanna Kurtyka wraz z synem Krzysztofem i Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska.

      Jak podkreślali uczestnicy pielgrzymki tuż po spotkaniu z Benedyktem XVI, tych kilka chwil, w czasie których mogli osobiście wyrazić Ojcu Świętemu swój ból i nadzieję związaną z poznaniem prawdy o tej tragedii, było dla nich wielkim pocieszeniem i dodało sił do dalszego domagania się faktycznych ustaleń na jej temat. - Ogromnie się cieszę, że Jego Świątobliwość Benedykt XVI zechciał na moje pismo odpowiedzieć, zapraszając rodziny na osobiste spotkanie podczas audiencji generalnej w Watykanie - mówi Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska. - Jest dla mnie ogromnym zaszczytem i wzruszającym przeżyciem, że mogłam osobiście przekazać Ojcu Świętemu mój list, w którym dzielę się bólem matki, która straciła swojego jedynego syna, a także bólem tych, których najbliżsi zginęli wraz z nim śmiercią tragiczną 10 kwietnia 2010 roku - dodaje. Jak wyjaśnia, celem pielgrzymki do Watykanu i grobu bł. Jana Pawła II oraz jego wielkich poprzedników było złożenie osobistych intencji. - Przekazałam Ojcu Świętemu, że lot do Smoleńska ogarnia mgła tajemnic, niedomówień i przekłamań, prosząc jednocześnie Benedykta XVI o modlitwę i wsparcie naszych działań na rzecz wyjaśnienia przyczyn dramatu, który wydarzył się w błotach smoleńskiego lotniska - podkreśla matka tragicznie zmarłego wicepremiera.

      - Dla rodzin, przedstawicieli Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, jest wielkim zaszczytem, że Papież Benedykt XVI zgodził się z nami spotkać podczas audiencji i przyjąć od nas to, co jest dla nas najcenniejsze - podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Andrzej Melak, brat tragicznie zmarłego Stefana Melaka, prezesa Komitetu Katyńskiego. - Jest dla nas niezmiernie ważne, że Ojciec Święty, który jest dla nas największym autorytetem moralnym, zgodził się przyjąć nasz ból, nasze obawy i wątpliwości - dodaje. - Chcemy powierzyć ojcowskiej trosce Papieża naszą walkę o wyjaśnienie przyczyn tragedii smoleńskiej. Z taką też intencją modliliśmy się u grobu bł. Jana Pawła II, z przekonaniem, że za jego sprawą prawda zatriumfuje - podkreśla kpt. rez. Dariusz Fedorowicz, brat śp. Aleksandra Fedorowicza, prezydenckiego tłumacza.

      Spotkanie przedstawicieli rodzin z Papieżem poprzedziła Msza Święta przy grobie bł. Jana Pawła II celebrowana przez o. Waldemara Gonczaruka, redemptorystę posługującego w Radiu Maryja. W czasie Eucharystii wystawiona została urna z ziemią z miejsca katastrofy, którą w listopadzie ubiegłego roku osobiście wydarła matka chrzestna Aleksandra Fedorowicza, Helena Kotzbach. - Wiedziałam, że muszę kawałek tej ziemi zabrać ze sobą do Ojczyzny. I dzisiaj została ona złożona Ojcu Świętemu, z czego ogromnie się cieszę - podkreśla pani Helena. - Ziemia smoleńska to była ostatnia pamiątka po moim ukochanym chrześniaku. Ale cieszę się, że teraz trafiła do Papieża, bo wiem, że on nas wesprze modlitwą, że wesprze nasze starania - dodaje.

      W pielgrzymce uczestniczyli m.in.: Zuzanna Kurtyka z synem Krzysztofem, Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska, Adam Gosiewski (kuzyn Przemysława Gosiewskiego), Andrzej Melak, Dariusz Fedorowicz, Helena Kotzbach, przedstawiciele rodziny adm. Andrzeja Karwety, Stanisław Zagrodzki (kuzyn Ewy Bąkowskiej) z rodzinami i przyjaciółmi oraz członkami Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010.

Marta Ziarnik Watykan

Link

Zuzanna Kurtyka z Watykanu relacjonuje audiencję:





Prosiłam dwóch Papieży

Z Heleną Kotzbach, matką chrzestną poległego w katastrofie smoleńskiej Aleksandra Fedorowicza - dyplomaty i osobistego tłumacza prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rozmawia Marta Ziarnik

Uczestniczyła Pani w niedawnej pielgrzymce rodzin smoleńskich do Watykanu.
- Bardzo jestem wdzięczna Panu Bogu, że pozwolił nam spotkać się z Ojcem Świętym. Pielgrzymka do Watykanu i do grobu bł. Jana Pawła II była najlepszą z decyzji, jakie mogliśmy podjąć. Modlitwa u grobu Papieża i spotkanie z Benedyktem XVI, który zapewnił nas o pamięci modlitewnej, tchnęły w rodziny zebrane na placu św. Piotra nadzieję i nowe siły - tak bardzo potrzebne w momencie, gdy podobnego oparcia nie mamy w naszych władzach.

Podczas audiencji generalnej delegacja rodzin przekazała Benedyktowi XVI list i urnę z ziemią z miejsca katastrofy, w której znajdowały się szczątki wraku Tu-154M. Ta urna była Pani osobistą pamiątką.

- Tak, to prawda. Ziemia z miejsca katastrofy, którą przekazała Ojcu Świętemu pani Zuzanna Kurtyka, była moją ostatnią pamiątką po moim siostrzeńcu i chrześniaku Aleksandrze Fedorowiczu. Stanowiła ona dla mnie coś jedynego i świętego. Aleksander był przecież moim synem chrzestnym, byłam z nim bardzo związana. Kochałam go tak bardzo chyba również z tego względu, że mama Alusia, tak go nazywaliśmy - moja najstarsza siostra - nie żyje. A pamiętając o tym, co przyrzekałam na chrzcie świętym, czułam się poniekąd mamą Alusia i jego śmierć przeżywałam tak mocno, jak mocno przeżywa się odejście kogoś najbliższego, kochanego.... To był taki wspaniały człowiek. W urnie z ziemią smoleńską podarowaną Papieżowi znajdowały się również odłamki samolotu, które znalazła pani Zuzanna. Postanowiła je dołączyć. To była nasza wspólna pamiątka, którą zdecydowałyśmy się przekazać Ojcu Świętemu.

Jak udało się Pani przywieźć tę garść ziemi ze Smoleńska?

- Zdobyłam ją rok temu - 13 listopada 2010 roku, kiedy wraz z innymi przedstawicielami rodzin smoleńskich uczestniczyłam w pielgrzymce do miejsca tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Pamiętam, że był wtedy deszczowy dzień. Świat płakał, a my - rodziny smoleńskie - wraz z nim. Po Mszy Świętej, która została odprawiona w miejscu, gdzie zginęli, zostali zabici nasi najbliżsi, poczułam silną potrzebę serca, by mieć choć garstkę tej ziemi. Chciałam, by stanowiła ona, zarówno dla mnie, jak i pozostałych zrozpaczonych rodzin, pamiątkę po naszych ukochanych.
Powodowała mną potrzeba posiadania takiej pamiątki po Alusiu. Dlatego pomimo przekazywanego nam wcześniej zakazu nie zastanawiałam się długo. Weszłam na miejsce katastrofy, uklękłam i zaczęłam grudy mokrej, nasiąkniętej krwią naszych bliskich ziemi chować do woreczka. Zaraz też podbiegł do mnie polski dyplomata - pamiętam, że miał na imię Michał - i powiedział, że nie wolno mi tego robić. Ale widzące mój ból serce Polaka kazało mu widocznie zasłonić mnie przed czuwającymi nieopodal policjantami, którzy pilnowali, abyśmy nie wchodzili na miejsce tragedii. Dzięki temu, że ten człowiek mnie osłonił, mogłam własnymi rękami tę ziemię wyszarpać i przywieźć do Polski.

Po roku przekazała ją Pani Ojcu Świętemu. Na pewno było trudno pożegnać się z tą pamiątką.

- Tak, to prawda, ale składałam ją przecież w darze Benedyktowi XVI z prośbą o modlitwę, by w końcu udało się wyjaśnić, dlaczego nasi bliscy musieli zginąć na tej rosyjskiej ziemi, do której zmierzali, aby oddać hołd bestialsko pomordowanym tam przed 70 laty polskim oficerom.

Sam pomysł udania się z pielgrzymką do Watykanu nie był łatwy do zrealizowania. Jednak się udało.
- Kiedy tylko usłyszałam o pomyśle udania się z pielgrzymką do Watykanu, wiedziałam, że muszę tam pojechać. Nawet pomimo tych wszystkich przeciwności, z którymi się borykaliśmy. Bo było wiele powodów ku temu. Przede wszystkim chęć powierzenia bł. Janowi Pawłowi II mojego bólu i moich modlitw. Papieża poznałam osobiście podczas pielgrzymki do Watykanu w 1986 roku. Razem z synem dane mi było kilka razy spotkać się z Papieżem Polakiem i z nim rozmawiać. Było to dla mnie olbrzymie przeżycie, które nawet trudno opisać. Następna moja wizyta w Watykanie to było już pożegnanie Ojca Świętego. Na pogrzeb pojechałam tym razem z córką. Teraz zaś wiedziałam, że muszę z tą moją osobistą relikwią znów udać się na grób ukochanego Jana Pawła II, aby w Watykanie zostawić to, co dla mnie jest najcenniejszą pamiątką. Podczas Mszy św., którą o. Waldemar Gonczaruk z Radia Maryja odprawił z nami przy grobie bł. Jana Pawła II, powierzyłam Papieżowi swoje modlitwy, prośby i swój ból i wiem, że Ojciec Święty nam pomoże.

Dlaczego członkowie Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 szukają pomocy w Stolicy Apostolskiej?
- Zarówno ja, jak i wiele innych osób, które dotknęła ta katastrofa, czujemy się opuszczeni przez nasz kraj, przez naszą Ojczyznę. Dlatego po wielokrotnych prośbach kierowanych na ręce naszego rządu, które zostały bez oddźwięku, zdecydowaliśmy się udać po pomoc tam, gdzie jej nam na pewno nie odmówią. Papież Benedykt XVI obiecał nam modlitwę, a to jest nam najbardziej potrzebne. Wiem też, że możemy liczyć na wstawiennictwo bł. Jana Pawła II w sprawie wyjaśnienia przyczyn tej strasznej katastrofy. Mówię "katastrofy", choć podświadomie czuję, że to nie była zwyczajna katastrofa. Chociaż nie powinna się zdarzyć, to jednak się zdarzyła... Chcę tylko dowiedzieć się, dlaczego. Tak więc z powodu braku jakiegokolwiek działania ze strony naszych władz wierzę już tylko w modlitwę i Opatrzność Bożą. I choć może nie dziś czy jutro, to jednak za jej sprawą prawda ujrzy wreszcie światło dzienne. Musimy się o to modlić.

Dziękuję za rozmowę.

Link

Nasz wywiad z Leną Kotzbach (podczas wspominanej w powyższej rozmowie wycieczki do Smoleńska):




Kilka wybranych zdjęć Jacka Orłowskiego:






Wszystkie zdjęcia:






Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną