Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

To nie jest już nawet chamstwo. To szubrawstwo i degeneracja. Wiem, że piszę mocne słowa, ale kwestia jest niezwykle kluczowa. Trzeba mieć niebywale rozległe pokłady złej woli, by tak traktować sprawy, które dla drugich są najdroższe sercu. Nie mogę tego nie napisać (choć, jak Państwo wiedzą, nie mam takiego zwyczaju) – tak postępują zwykłe szumowiny.
07.08.2016r.




„Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze”.


      Doskonale prawdziwość tego zdania widzieliśmy podczas przeżywanych niedawno XXXI Światowych Dniach Młodzieży. Chwile niezapomniane. Nie muszę nikogo o tym przekonywać, bo przecież wszyscy mieliśmy okazję brać udział w tym wielkim święcie wiary. Św. Jan Paweł II często mówił o tzw. wiośnie Kościoła. W ostatnich latach można było odnieść wrażenie, iż mamy do czynienia, jeśli nie z jesienią, to z jakimś „babim latem”. Złudna i nieprawdziwa konstatacja. Wbrew tryumfalnym wiwatom swoich wrogów, Kościół wciąż się odradza, stając się jeszcze mocniejszym. Gołym okiem było widać tę prawidłowość w Krakowie na Błoniach, na Jasnej Górze, w Łagiewnikach, a przede wszystkim w podkrakowskich Brzegach. Szatan i jego akolici wpadli prawdopodobnie w niewyobrażalną wściekłość widząc, gdzie „dwóch albo trzech” (w tym miejscu oczywiście mowa o milionach) zebrało się w imię Pana. Te wspomniane miliony niewątpliwie należałoby podwoić, gdyby nie okropna (po części zrozumiała) psychoza strachu przed groźbą zamachów terrorystycznych, których częstotliwość – jakby celowo – zwielokrotniła się w ostatnich dniach i tygodniach. Jak pokazały późniejsze sprawozdania policji i służb, ów strach w jakiś sposób był uzasadniony, bo tendencje i próby przemocy miały, niestety, miejsce także w czasie tego świętego czasu. Ale, jak podkreślano po wielokroć, św. Jan Paweł II czuwał nad wszystkim z nieba. Nic złego nie mogło się wydarzyć. I nie wydarzyło się. Bogu Najwyższemu dzięki. Ale – jak wspomniałem – te zewnętrzne aspekty ŚDM mieliśmy okazję widzieć wszyscy. Ja chciałbym się zatrzymać nad czymś, czego może nie do końca zarejestrowały kamery czy mikrofony.

      Przed tygodniem pisałem, że w naszej parafialnej wspólnocie gościliśmy grupę ok. 600 młodych Hiszpanów. Nasza świątynia była tzw. kościołem stacyjnym, stąd w chwilach „ekstremalnych” musiała pomieścić nawet 1200 pielgrzymów (w tym z tak odległych krajów jak Filipiny czy Argentyna). Eucharystię sprawowali i wygłaszali katechezy kardynał i biskupi hiszpańscy. Młodzież miała mocno wypełniony program. Nawet snu nie mieli w nadmiarze. Nikt nie narzekał. Właśnie ten aspekt chciałbym szczególnie podkreślić. Zaangażowanie w modlitwę i liturgię widzieliśmy choćby z przekazu telewizyjnego. Natomiast faktu, iż wielogodzinne przebywanie w obecności Pana nikomu się nie dłużyło, media raczej nie przekazały. A tak właśnie było. Zamiast – częstego nawet u „dojrzałych” wierzących – znudzenia trudno było szukać. Ci chłopcy i te dziewczęta żyli wiarą, nią się dzielili, a przede wszystkim pokazywali, że daje im ona prawdziwe szczęście, za którym bezskutecznie ugania się wielu ich rówieśników. Proszę mi wierzyć – piszę o tym, co sam zaobserwowałem. Z tych kilkuset osób żadna się nie skarżyła, żadna nie miała jakichś wygórowanych żądań, natomiast epatowała dobrocią i radością. Wszyscy zakwaterowani byli w domach prywatnych. W tym miejscu należy podkreślić ogromną gościnność naszych rodzin. Dość powiedzieć, że te spośród niech, dla których brakło osób chcących korzystać z gościny (naprawdę tak było!) bardzo żałowały, że nie mogą przyjąć u siebie młodych. Trudno chyba znaleźć na świecie podobną nację. „Nasi” Hiszpanie płakali i nie chcieli od nas odjeżdżać, tak bardzo cenili sobie gościnę. Dzięki tej wspaniałej, autentycznej postawie w świat poszedł jasny i wyraźny przekaz – ta „ksenofobiczna, faszystowska, nacjonalistyczna, antytrybunałowa, zacofana” itd. Polska jest wyjątkowym krajem na świecie. Jest miejscem, gdzie mieszkają wspaniali, życzliwi, gościnni, otwarci, wierzący i żyjący wiarą ludzie. Oni przyjmują braci w wierze „czym chata bogata”. Dzielili się wszystkim. Znam przypadki, że nawet brali pielgrzymów do sklepów odzieżowych i kupowali im ubrania. Młodzi oczywiście docenili te wszystkie gesty. Na tak ogromną rzeszę ludzi nie było żadnego (podkreślam: żadnego) przypadku, by ktokolwiek z gospodarzy żalił się na niewłaściwe zachowanie lub dostrzegł coś niepokojącego u tych, których gościli. Musimy więc przyznać – prawdziwy fenomen. Choć dla mnie rzecz zrozumiała. Przecież takie właśnie jest chrześcijaństwo. Dlatego wzburzyła moją krew relacja, jaką zamieściła na swoich łamach „jedynie słuszna” gazeta. Oto jak opisuje emocje warszawskiej ulicy (ze względu na szacunek do Państwa i do siebie pomijam pewne słowa): „Ale, (…), dzicz!" - mruknął jeden z dorodnych młodzieńców czekających na autobus przy warszawskich Łazienkach. (…) . Niższy tylko chrząknął z aprobatą, a w roli "dziczy" wystąpiła grupa młodych ludzi, sądząc po flagach, którymi powiewali, z Kolumbii. (…)„Czy z tego sympatycznego okularnika nie wyrośnie taki, dajmy na to, Terlikowski? A ta ruda czy nie zmieni się w delegalizującą islam Miriam Shaded?” (…). Gdyby można było to zaplanować, najlepiej w probówce… Przypomnijmy wszystko odbywa się w kraju „coraz mocniej opętanym ksenofobią”, w którym „profilujemy ludzi pod kątem rasowym”.

      To nie jest już nawet chamstwo. To szubrawstwo i degeneracja. Wiem, że piszę mocne słowa, ale kwestia jest niezwykle kluczowa. Trzeba mieć niebywale rozległe pokłady złej woli, by tak traktować sprawy, które dla drugich są najdroższe sercu. Nie mogę tego nie napisać (choć, jak Państwo wiedzą, nie mam takiego zwyczaju) – tak postępują zwykłe szumowiny. Jednego jestem pewien. Nigdy nie wezmę do ręki tego paskudztwa. Jeśli kiedykolwiek miałem jeszcze jakieś wątpliwości w tym względzie (choć nie przypominam sobie takich czasów), to dziś już ich nie mam. Dziwi mnie tylko, jak można – bez choćby najmniejszych wyrzutów sumienia – służyć tej ohydzie, np. pracując w takim wydawnictwie. O czytaniu tego już nie wspomnę.

      Ale ci, którzy przybyli do nas, może z pewnymi obawami, w jakie ich podstępnie wprowadzono, wyjeżdżali z zupełnie innym nastawieniem do nas. Oto co na ten temat wyczytałem na jednym z portali. Podpisuję się pod tym obiema rękami: „I wreszcie wszystko stało się jasne. Młodzi z całego świata mogą na tzw. „własnej skórze” odczuć ksenofobię i zaściankowość Polaków. Są do tego stopnia wystraszeni, że nie mają odwagi powiedzieć jednego słowa krytyki. Amerykanie udają, że smakuje im nasze jedzenie a ulice są czyste, choć nie ma na nich koszy na śmieci. Włosi, ponieważ nie umieją kłamać, mówią tylko o urodzie Polek. Pielgrzymi z Trynidadu i Tobago trzęsącym się głosem opowiadają o naszej gościnności. Szok i przerażenie, zwłaszcza u Francuzów, którzy przyciszonym głosem pytają, czy mogą nosić łańcuszki z krzyżykami „na wierzchu”? Światowe Dni Młodzieży pokazały młodym prawdziwą Polskę i ten obraz ponieśli do swoich ojczyzn. Wszystko co działo się w Polsce w związku z ŚDM pokazało, dlaczego Komisja Europejska jest przerażona sytuacją w naszym kraju. To zwykły strach o to, że podobnie, jak w latach osiemdziesiątych „bakcyl” Solidarności rozniósł się po całej Europie Wschodniej, dziś to samo stać się może z polską duchowością. Ci młodzi, rozmodleni, uśmiechnięci i rozśpiewani Pielgrzymi z całego świata nie dadzą już sobie wmówić, że Polacy to nietolerancyjni, prymitywni i zacofani „katole” nie rozumiejący Ewangelii i nauczania św. Jana Pawła II. Nie uwierzą, że w Polsce nie ma demokracji a ludzie są zastraszani i boją się o swoją przyszłość. Niezależnie od tego, kto i jak bardzo będzie się starał zniszczyć wizerunek Polski, świat tego nie kupi. Miliony ludzi oglądają w swoich krajach wiadomości a w nich migawki z Częstochowy, Łagiewnik, Krakowa...Polska jest piękna, a Polacy są życzliwymi, tolerancyjnymi i przyjaznymi ludźmi. Papież Franciszek to wie i dał nam szansę, żebyśmy pokazali to światu. Jego modlitwa z młodymi, tematy, które porusza i zadania, jakie przed nimi stawia są trudne i jednoznaczne. Bez komentarzy i omówień słowa Franciszka są wreszcie prawdziwe i zrozumiałe. (…) To potężny dar i łaska. Z tą siłą odbudujemy Polskę!”

      Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi do uczniów: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo”. Wyjątkowo te słowa pasują dzisiaj do tej „polskiej trzódki”, która tak rewelacyjnie zorganizowała i przeżyła, razem z młodzieżą całego świata Światowe Dni Młodzieży. Trzeba nam tę atmosferę podtrzymywać. Nie możemy pozwolić, by zniszczył ją kolejny amok tych, co już wymyślają jakieś idiotyzmy i bezsensowne prowokacje, by nas skłócić, a przez to zniszczyć tę niepowtarzalną atmosferę narodowego i międzynarodowego pojednania. Pan mówi: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie”.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:












Komentarze
#1 | XWM dnia 07.08.2016
Po Państwa wpisach wnioskuję (zresztą nigdy nie miałem co do tego żadnych wątpliwości), że nadajemy na tych samych falach. Bardzo dziękuję za poparcie i jeszcze raz przepraszam za mocne słownictwo. Zamierzam jeszcze powrócić do powyższego zagadnienia, zwłaszcza w kontekście papieskiego nauczania. Pozdrawiam
#2 | Jacek Mruk dnia 07.08.2016
Przyznaję skromnie że nigdy tego łajna nie kupowałem. Instynkt to, czy może Boże natchnienie?
Zło potrafię wyczuć na odległość, więc wspieram Księdza w tym temacie obiema rękami ,a nawet i nogami.
Prawda sama się obroni , tylko trzeba dać jej możliwość by to mogła zrobić.
ŚDM były właśnie taką okazją i nie przypuszczam ,że to był przypadek , bo przypadków w życiu NIE MA.
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 07.08.2016
Och czego można się spodziewać po środowisku cytowanej gazety? Czerwony sztandar przy tytule zobowiązuje . I ostrzega. Dlatego nie czytam, nie biorę do ręki. Chyba od zawsze. Piękna relacja z pobytu "obcych", którzy od razu stali się "swoi".
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną