Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Wywiad telefoniczny z godziny 16:40. Poprosiłem o ocenę wyniku PiS i popieranych przez PiS kandydatów, o radość Moskwy i Berlina po zwycięstwie PO i perspektywy na przyszłośc.
11.10.2011r.


/Artur/






Wywiad zarejestrowano 10.10.2011 o 16:40.

Komentarze
#1 | Krzysztof Pasierbiewicz dnia 19.10.2011
17.10.2011 17:21

Zuzanno, nie byłbym sobą, gdybym nie dodał tego komentarza:

ZMORA KACZYŃSKIEGO

Tytuł główny mojej notki należy uzupełnić podtytułem: "Co powinno się zmienić w kontaktach między elektoratem a strukturami partyjnymi różnych szczebli?". Nie ukrywam, iż liczę na to, że komentatorzy dadzą odzew na tak postawione pytanie.

Wybory za nami. PIS przegrał, SLD przepadło z kretesem, Platforma wyszła na swoje, PSL się przepchnął, a wygrał Palikot. Czas więcna podsumowanie.

Przed siedmioma miesiącami zdecydowałem się na założenie bloga.
Bezpośrednim powodem tej decyzji nie było wspieranie PISu, jak wielu niesłusznie uważa, lecz próba ratowania Polski przed katastrofą, do której moim zdaniem mogą doprowadzić rządy Donalda Tuska i jego Platformy.
Ale nie ma też co ukrywać, że niejako przy okazji, odwaliłem kawał solidnej roboty dla PISu, o czym, choć im to z trudem przechodziło przez gardło, mówili mi ze swoistym „poszanowaniem” nawet działacze Platformy.

W czasie siedmiu miesięcy zamieściłem na moim blogu 138 tekstów.
Do nich napisaliście Państwo ponad tysiąc komentarzy, za co Wam z całego serca dziękuję. Odpowiedziałem na prawie każdy z nich, co nie było łatwe, ale jakoś dałem radę.
W tym czasie odwiedziliście mnie Państwo na blogu ponad sto osiem tysięcy razy, za co dzięki przeogromne.

Ale nie statystyki są ważne. Najważniejszym jest to, że chyba się ze mną zgodzicie, iż udało mi się przy Waszym udziale stworzyć wokół mojego blogu coś w rodzaju „rodziny” szanujących się wzajemnie ludzi, których łączy współmyślenie w trosce o losy Polski i Polaków.

Krakowianie zauważyli z czasem moją działalność na blogu. Komentowali, plotkowali przy kawiarnianych stolikach, telefonowali, zaczepiali na ulicy, a im bliżej było do wyborów tym bardziej zajadłe były te dyskusje.
Szeregowi zwolennicy PISu gorąco mi dziękowali, a wielu mówiło, że drukują moje teksty i rozdają przyjaciołom i znajomym. Zaś sympatycy Platformy krytykowali mnie z furią, straszyli ostracyzmem, niektórzy się śmiertelnie obrazili, a ci z kręgów akademicko – biznesowo – „ideowych” popadli w stan nieskrywanej i niepohamowanej histerii.
Moją działalność publicystyczną w Internecie zauważono także za granicą. Londyńska prasa drukowała moje artykuły, a Kluby Gazety Polskiej z Wiednia i Essen wielokrotnie dziękowały mi za teksty i zapraszały do siebie. Przysyłano mi zdjęcia i relacje z zebrań, na których kserowano moje artykuły celem ich rozkolportowania wśród tamtejszej Polonii.

Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o lokalnych prominentach PISu, którzy zdawali się nie zauważać mojej działalności. Żadnemu z nich nigdy nie przyszło do głowy by dać jakikolwiek wyraz aprobaty dla mojej działalności. Ani jednego życzliwego słowa. Całkowity brak reakcji. Kompletne i zamknięte na ewentualnych konkurentów désintéressement.

Powiem więcej. Kiedy starsi ludzie prosili by moje, co ważniejsze teksty przedrukowała prasa prawicowa, gdyż tyle o nich słyszeli lecz nie mają dostępu do Internetu, nie podjęto tematu. A gdy na prośbę tychże wysłałem do Gazety Polskiej kilka tekstów moim zdaniem ważnych dla wyborów, redakcja nawet nie raczyła odpowiedzieć. To samo się tyczy lokalnej prasy.

Dlaczego o tym piszę?
Bo ja Proszę Państwa się nie zraziłem i jak sami byliście świadkami walczyłem do końca. Niestety obawiam się, że w podobnych okolicznościach, wielu innych mogło się jednak zrazić.

Proszę mnie dobrze zrozumieć. Ja się broń Boże nie uskarżam, bo moja działalność była z założenia altruistyczna. Tylko chciałbym delikatnie przestrzec, że partia, której struktury lokalne nie chcą dostrzec tych, którzy jej sprzyjają ma niewielkie szanse by wygrać wybory.

Sam Prezes Kaczyński nie uciągnie. Lokalne struktury PIS muszą się otworzyć na zaangażowanych ludzi z inwencją i pomysłami. Bo na dłuższą metę, kilku „użytecznych idiotów” nie załatwi sprawy.


Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

Patrz również: http://niezalezna.pl/17527-bilans

Źródło oryginalne - patrz:
http://salonowcy.salon24.pl/355197,zmora-kaczynskiego
#2 | Artur dnia 11.10.2011
"Po katastrofie smoleńskiej nic gorszego nie mogło nas spotkać" tak powiedziała wczoraj. Rodziny na to wszystko patrzą z innej perspektywy.
#3 | Kazia dnia 11.10.2011
Pani Zuzanno - gratuluję dobrego wyniku i dziękuję za decyzję udziału w wyborach.
jeśli mogę jednak wyrazić swoje zdanie - skład Sejmu po ostatnich wyborach pasuje bardziej do B.Klicha, będzie w doborowym towarzystwie, razem z przedstawicielami Partii Palikota.
Dzięki dobrej kampanii wyborczej zwróciła Pani uwagę wyborców na ważne problemy, i cieszę się, że nie wycofuje się Pani z życia publicznego.
Pozdrawiam serdecznie.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną