Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Nasza kuchnia należy do tych niewielu na świecie, którą można określić jako endemiczną, czyli opartą na produktach, które można pozyskać tylko w Polsce, nigdzie indziej. To samo z przygotowanymi daniami. Na długo przed Francuzami spożywaliśmy zupy, nazywane swojsroko juszkami, na długo przed odkryciami dobrodziejstw grilla jedliśmy pieczyste z rusztu.
29.11.2014r.


Polska kuchnia - nawet ta - dla nowoczesnych mieszkańców Polski jest przedmiotem wstydu. Nie tak dawno jeden z oświeconych luminarzy współczesniego dziennikarstwa narzekał na polskich pasażerów, którzy zajadają się w samolotach kanapkami i jajami na twardo. Pogardza się już wszystkim co polskie i chce się wmówić Polakom, że ich zwyczaje nie przystają do europejskich salonów. W telewizjach rozmaite programy propagują głównie egzotyczne potrawy, włoskie smaki i francuskie sosy. A przecież mamy jedną z najlepszych kuchni na świecie. Jest w niej wszystko, wpływy z zachodu i wschodu tworzą z naszymi rodzimymi jedną w swoim rodzaju aromatyczną mieszankę.

Nasza kuchnia należy do tych niewielu na świecie, którą można określić jako endemiczną, czyli opartą na produktach, które można pozyskać tylko w Polsce, nigdzie indziej. To samo z przygotowanymi daniami. Na długo przed Francuzami spożywaliśmy zupy, nazywane swojsko juszkami, na długo przed odkryciami dobrodziejstw grilla jedliśmy pieczyste z rusztu. A sam posiłek urósł do rangi biesiady, czyli obrzędu o cechach sakralnych. „Zjeść wspólnie beczkę soli”, to porzekadło wiele mówi o naszym charakterze narodowym. Polska gościnność stała się przysłowiowa. Wiadomo, że „gość w dom – Bóg w dom” zatem każdy kto przekraczał próg polskiego domu bywał zapraszany najpierw do zajęcia miejsca za stołem, po czym, po szeregu zwyczajowych wymówek i podziękowań – gość bywał nakłaniany aby coś zjeść i wypić. I porozmawiać z gospodarzem. Ta rozmowa była najistotniejszą częścią wizyty. Gospodarz silił się przy tym, aby zaprezentować się najgodniej, według kolejnej zasady: „zastaw się a postaw się”. Piętnowano tę polską cechę najpierw w PRL a i teraz też nie brakuje kręcących noksem euro entuzjastów nad polską zaściankowością. W modzie są party i lunch na stojąco, gdzie nie ma miejsca na wygodne i niespieszne jedzenie smakołyków i pełną godności dysputę, przerywaną śmiechem i żartami. Każdy okres roku w Polsce opleciony był rozmaitymi zwyczajami, pośród których królowały te związane z przypisanymi do konkretnej pory daniami.

Niedawno widać było na ulicach dynie a po marketach przewalały się stosy przebrań na Halloween. Tymczasem w tym samym, jesiennym czasie przypada nasze własne święto, którego obrzędy są o wiele bardziej atrakcyjne niż oferowane przez media żebractwo za cukierkiem po domach.

Wigilia św. Andrzeja, wieczór wróżb, kończący rok liturgiczny zaraz przed rozpoczęciem Adwentu. W tym dniu zwyczajowo dziewczęta mogły dowiedzieć się kto też zostanie ich ukochanym, z kim też przyjdzie im dzielić resztę życia. Każdy z nas zna te odwieczne gry, najbardziej popularne z nich to lanie wosku do wody przez ucho od klucza. Uzyskaną stwardniałą figurką rzucano potem cień na ścianę, który miał pokazać co też wydarzy się w nadchodzącym roku. Inne zwyczaje to wróżby – z ustawianych gęsiego butów (czyj but pierwszy wychylił się za próg, ta miała pierwsza wyjść za mąż) z rzucanej za siebie obierki jabłka, która miała ułożyć się w pierwszą literę ukochanego… Były to tzw. wróżby dziewczyńskie, chłopcy wróżyli tydzień wcześniej, 24 listopada w wigilię św. Katarzyny, wkładając na przykład na noc pod poduszkę karteczki z żeńskimi imionami. Potem rano wyciągnięty skrawek papieru miał objawić imię przyszłej ukochanej. W ten sposób podobno Adam Mickiewicz wywróżył sobie Marię czyli Marylę Wereszczakównę.

Po św. Andrzeju ustawały huczne zabawy i zaczynał się Adwent, czas postu i oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Był to również czas spotkań wieczornych, podczas których opowiadano sobie historie o zjawach i duchach (po czym wystraszone dziewczęta odprowadzali do domów chłopcy) oraz aby przygotować potrawy produkty na potrawy świąteczne. Jedną z nich był piernik. Ciasto piernikowe zagniatano po św. Katarzynie, w okolicach św. Andrzeja a wypiekano tydzień przed Wigilią.

Oto co o piernikach pisał Zygmunt Gloger w swojej Encyklopedii Staropolskiej: „Piernik - ciasto z mąki i miodu, niewątpliwie od najdawniejszych czasów znane w Polsce i nazywane miodownikiem... Podług odwiecznej tradycji narodowej, wypiekano pierniki po wszystkich domach staropolskich z mąki miałkiej, tylko żytniej, zrumienionej w rondlu i rozczynionej gorącą patoką. Do smaku dodawano przyprawę korzenną, czyli «pierną», z dolaniem okowity, i wybijano ciasto w kopańce, czyli niecce, tak długo wałkami, aż przestało się do nich przylepiać. Wówczas robiono z tego ciasta pierniczki w postaci małych krążków, bądź pierożków, i ułożone na blasze (posmarowanej u zamożniejszych oliwą), wsuwano do pieca... Cukru i lukru nie dodawano nigdy do pierników polskich. Za Zygmunta III przywożono do Polski na dwory pańskie pierniczki złociste norymberskie, jak zaświadczają rachunki Wołłowicza z lat 1604 – 1615. W XVII w. słynęły już pierniki toruńskie przywożone na statkach, powracających z Gdańska w górę Wisły, Narwi, Buga, Wieprza, Sanu i Pilicy po odstawie zboża. Pierniki toruńskie do dalekich transportów przeznaczone różniły się od staropolskich znacznie większymi rozmiarami.”

Kiedyś pierniki nie były tak słodkie jak dzisiaj, mocniej doprawiano je pieprzem i imbirem, a podawano je do wódki. Potem robiły się coraz słodsze, smak ich złagodniał i stały się pachnącym ciastkiem. Ciasto pierniki jednak jak i dzisiaj było zagniatane wcześniej i przechowywane w drewnianych bekach od kilku tygodni nawet przez kilka lat. Bez piernika Boże Narodzenie nie mogło i nie może się obyć, dlatego warto zrobić taki staropolski piernik, który upieczony przed świętami nada naszym domom korzenny aromat. Podany przepis został zmodyfikowany do możliwości kuchni współczesnej, użyte proporcje odpowiadają tym używanym kilkaset lat wcześniej, podobnie jak składniki. Kiedyś do spulchniania ciasta używano sproszkowanego węgla drzewnego, dzisiaj zamiast niego można użyć sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia. Sama receptura piernika nie jest skomplikowana.  Ciasto przygotowuje się z czystego miodu, korzeni wśród których prym wodzi pieprz, cynamon i goździki, z mąki pszennej. Teraz lubimy słodsze ciasta, stąd dodatek cukru i nie jemy tak twardych, dlatego używamy do ich wypieku mąki pszennej, a do ich przyciemniania kakao a nie karmelu.

 

Na piernik zatem potrzeba:

pół kilo miodu,

dwie niepełne szklanki cukru

jedną czwartą kilograma szmalcu lub margaryny

jeden kilogram i jedną szklankę mąki pszennej (najlepiej tortowej)

trzy jajka

trzy płaskie łyżeczki sody oczyszczonej

pół szklanki mleka

jedną szklankę posiekanych orzechów włoskich

jedną czubatą łyżkę kakao

można dodać pół szklanki skórki pomarańczowej i pół szklanki rodzynek

oraz przyprawy: dwie płaskie łyżeczki do herbaty cynamonu i imbiru, po pół łyżeczki pieprzu i goździków, szczyptę soli. Można też dodać trochę kardamonu i anyżku.

 

Najpierw w sporym garnku rozpuszczamy margarynę (lub smalec) z miodem i cukrem, aż wszystkie składniki się połączą, podgrzewając powoli, aby nie doprowadzić do zagotowania. Sparzamy też i osączamy rodzynki. Potem masę trzeba schłodzić i dodać do niej mąkę, jajka, sól, sodę oczyszczoną rozpuszczoną w mleku, kakao i przyprawy utarte w moździerzu. Ciasto należy następnie wyrobić (najlepiej drewnianą łyżką), pod koniec dodając orzechy i bakalie i uformowane w kulę i przełożyć w wyłożone folią spożywczą kamionkowe lub szklane naczynie. Potem musimy je, okryte złożoną podwójnie ściereczką, odstawić na około trzy tygodnie w chłodne miejsce (ale nie do lodówki). Po upływie tego czasu ciasto trzeba wyłożyć na blachę i piec w temperaturze 180-200 stopni dość długo, aż się zarumieni (ponad godzinę, do półtora). Po ostygnięciu należy je zawinąć w ściereczkę (najlepiej lnianą…) i odłożyć – kiedyś do spiżarni, teraz na półkę w kuchni. Przed podaniem można piernik przełożyć powidłami śliwkowymi i oblać czekoladą.

 

Pierniki wyrabiano niegdyś prawie w każdym mieście, ale za najlepsze uchodziły toruńskie. Jak przytacza wspomniany Zygmunt Gloger, za najlepsze w Polsce uważane były: „Warszawski trzewik, toruński piernik, wódka gdańska i panna krakowska”, jednak te jeszcze lepsze mogą być wykonane własnoręcznie w domu, w którym potem będzie aż do świąt unosił się korzenny i słodki zapach piernikowego ciasta.

Zygmunt Gloger, Encyklopedia Staropolska Ilustrowana, Warszawa 1900

 

http://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedia_staropolska

 

/KP/

 

Nasze blogi:





Komentarze
#1 | kucharz dnia 30.11.2014
Dziękuję za życzenia, mogę już stwierdzić że spełniły się Smile

O wigilii oczywiście będzie, w tym również o drożdżowym z makiem, ale będzie to taki przepis, który "sam się robi" Smile

A na razie w najbliższym czasie - o daniach postnych. Pozdrawiam
#2 | Artur dnia 30.11.2014
Aż tak nie znam się na kuchni, w każdym razie cieszę się że jesteś z nami bo widać że ekspert z Ciebie przedniej miary więc na pewno wniesiesz tutaj wiele dobrego. Serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy, pewnie wigilijny stół będzie zastawiony. A propos tego święta chętnie przeczytam przepis na drożdżowe bułki z makiem, groch z kapustą czy pierogi z grzybami. U mnie tak właśnie się jadło. No i oczywiście karp z cytryną Smile. Miłej niedzieli
#3 | kucharz dnia 29.11.2014
Artur, pochodzenie żurku, według legendy nie za bardzo odpowiada Twoim kryteriom potrawy, ale spełnię "zamówienie" i opiszę historię żuru, to przecież jedna z najstarszych polskich potraw, znana jest od XIII w. Opiszę wersje postną, świąteczną oraz szczególny sposób podawania żurku, stosowany jedynie w Polsce. Za jakiś czas... Zbliża się adwent więc pora na śledzie i inne ryby. Będzie też i o tym.
#4 | Artur dnia 29.11.2014
Kucharz - a jakże, dla mnie najważniejsze jest żeby potrawa była szybka, łatwa do zrobienia i mało było do zmywania. Smile. Najważniejsze jednak żeby apetycznie wyglądała, miała smak i była dobra. Uważam też że należy ją przygotowywać ze składników które nie wzbudzają odrazy... Ostatnio lubuję się w cieście francuskim, z przypraw bardzo przypadł mi do gustu rozmaryn. Uwielbiam też zupy i tutaj moja propozycja. Tradycyjny polski jest żur - może podasz swój przepis, ja robiłem we wtorek i przypadł do gustu zarówno moim bliskim jak i znajomym których poczęstowałem. Także pora na żur Smile. Pozdrawiam
#5 | kucharz dnia 29.11.2014
Artur, dziękuję, za pozdrowienie, przyjemnie że doceniasz profil mojego bloga, rzeczywiście, uważam że w kuchni też warto być patriotą. A co do hobby, to gotowanie jako takie jest dość prostą czynnością, wiec każdy kto lubi smacznie jeść umie też gotować.
Ja cały czas się uczę gotować, a lubię proste i łatwe potrawy, takie też będą na moim blogu. Jeśli chciałbyś kiedyś coś podesłać swojego, jakiś wypróbowany przepis, to chętnie przyjmę.
#6 | kucharz dnia 29.11.2014
Kazia, dziękuję za powitanie, przepis na piernik staropolski jest dość znany, można z niego też wycinać małe pierniczki, ale wolę z tego ciasta wersję konkretną. I masz rację, sprawdza się.
#7 | Artur dnia 29.11.2014
No proszę jaki znakomity pomysł - patriotyzm poprzez prezentację starych polskich przepisów... Tym bardziej, że ostatnio ostro wziąłem się za gotowanie i stało się ono kolejnym moim hobby. Wciąga i nie ukrywam, że dokumentuję swoje osiągnięcia. Mam nawet kilka z tym związanych pomysłów. Tymczasem pozdrawiam i czuj się jak u siebie w domu a piernik na pewno wypróbuję jak wrócę z podróży.
#8 | Kazia dnia 29.11.2014
Witaj Kucharzu, jeszcze tego na pomniku żeśmy nie mieli. Ciekawy przepis, też robię piernik na Boże Narodzenie według bardzo podobnego przepisu. I sprawdza się.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną