Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Komuś wybitne zależy na tym, by ta przerażająca „kultura” śmierci dalej się rozwijała. Komu? Wbrew pozorom, wcale nie jest trudno na to wpaść. Gołym okiem widać kto za wszelką cenę propaguje zabijanie, kto przeznacza na to ogromne pieniądze i kto wreszcie w sposób demonstracyjny manifestuje sprzeciw wobec religii (szczególnie katolickiej) i jawną wobec niej pogardę. Przed tygodniem pisałem o Przykazaniu Miłości Boga i bliźniego. W przytaczanej tu ideologii nie chodzi o sprzeciw wobec tego nakazu, ale w ogóle o ignorowanie wszelkich zbrodni. Także tych, które stały się „dziełem” systemów totalitarnych.
02.11.2014r.


„Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”.

      Nie ma chyba nikogo pośród nas, kto w tych, czy podobnych im słowach nie zwróciłby się do Stwórcy w chwili, gdy przyszło mu rozstawać się z kimś bliskim. Trudno taką postawę nazwać buntem. Może raczej bezsilnością wobec nieuniknionej konieczności śmierci. W tych dniach ta rzeczywistość staje nam przed oczyma z racji na Święta, które obchodzimy i w ogóle miesiąc listopad, poświęcony pamięci Zmarłych. Omawiana bezsilność wobec umierania byłaby nie do zniesienia, gdyby nie nadzieja, jaką nam daje nasza wiara. Ale zatrzymajmy się nad umieraniem. W codziennym zabieganiu mało jest ku temu okazji, a często sami od tego – może i podświadomie – uciekamy. A przecież współczesność, wcale nie bez powodu, nazywa się cywilizacją śmierci.

      Jestem wstrząśnięty lekturą artykułu p. Michała Wojciechowskiego, na jaki natknąłem się w portalu Opoka pl. Autor wspomina tam o publikacjach amerykańskiego filozofa, etyka (Boże, ale mamy etyków, także na naszym, polskim podwórku), głosiciela idei wyzwolenia zwierząt (jaka szkoda, że nie ludzi). Nie przytoczę w tym miejscu jego nazwiska, bo byłoby to z mojej strony co najmniej niestosowne. „Naczelne tezy tego profesora filozofii są w największym skrócie takie, że dzieci można by zabijać po urodzeniu, a nie tylko przed nim, ponieważ mało są świadome – oraz że eutanazja jest dozwolona. Natomiast dorosłe zwierzęta wyższe powinny być chronione tak jak ludzie”. Autor idzie w kierunku opowiadania science-fiction (Pre-Persons), w którym, z woli Kongresu USA zabijanie dzieci dopuszczalne jest do wieku, gdy zaczynają one myśleć abstrakcyjnie (o. 12 lat). I wcale nie jest to takie „fiction”, bo zabijanie dzieci zdolnych do życia poza organizmem matki jest przecież w niektórych krajach dozwolone. Trudno dyskutować z takim „dictum”, bo zgoda na zabijanie ludzi, przy jednoczesnej ochronie zwierząt (przy całym, oczywiście, szacunku i stanowczym „nie” dla jakiejkolwiek przemocy wobec tych stworzeń), jest nie tylko absurdem, ale w mojej opinii czystą prowokacją. Sądzę, iż nasz profesor jest nie tyle naukowcem, co ideologiem, któremu przy okazji, najprawdopodobniej ze względu na usilną dążność do zaistnienia (pewnie medialnego) poprzestawiały się wartości. Przyznać jednak należy, że społeczna szkodliwość takiego zachowania jest ogromna. I ma rację autor artykułu pisząc: „Gdyby (…), niczym autorzy wielu wpisów na forach internetowych, tylko wyładowywał swoje obsesje, nie odniósłby większego sukcesu. Tymczasem jego książki dobrze się sprzedają, a on sam awansował z Australii do USA (Princeton). Nawiedzony czy nie, świadomie szuka sensacji, a przy tym utrafił w lukę rynkową. W świecie kultury masowej hucpa przynosi sukces. Część odpowiedzi na pytanie, po co to pisze – i po co go wydają – mogła też leżeć na stołach, które Pan Jezus poprzewracał w świątyni. W świecie anglosaskim takich profesorów hochsztaplerów trochę zresztą jest, a mając znane nazwisko, dostają się na dobre uniwersytety, choćby warsztatowo byli słabi. (…) Popyt na (…) ma oczywiście za źródło rozpowszechnienie idei ateistycznych i marksistowskich oraz aberracji związanych z hasłem postępu. U nas powtarzają jego tezy sieroty po marksizmie. Jest to logiczne, gdyż lewica ostatniego wieku, gdy już nie może mordować wrogów klasowych i przeciwników przodującego ustroju, nadal wzorem bolszewików propaguje ułatwienia dla zabijania dzieci poczętych. Lewica, podkreślę, gdyż laickie i oświeceniowe rządy zachodnie, ale jeszcze nie lewicowe, wcale na aborcję nie zezwalały; zmienia się to dopiero od kilkudziesięciu lat”.

      Komuś wybitne zależy na tym, by ta przerażająca „kultura” śmierci dalej się rozwijała. Komu? Wbrew pozorom, wcale nie jest trudno na to wpaść. Gołym okiem widać kto za wszelką cenę propaguje zabijanie, kto przeznacza na to ogromne pieniądze i kto wreszcie w sposób demonstracyjny manifestuje sprzeciw wobec religii (szczególnie katolickiej) i jawną wobec niej pogardę. Przed tygodniem pisałem o Przykazaniu Miłości Boga i bliźniego. W przytaczanej tu ideologii nie chodzi o sprzeciw wobec tego nakazu, ale w ogóle o ignorowanie wszelkich zbrodni. Także tych, które stały się „dziełem” systemów totalitarnych. Trudno nam sobie wyobrazić, że komuś może wpaść do głowy taka szalona interpretacja. A jednak. Nasz „etyk” zapomina, że to Bóg jest źródłem i wzorem etyki, a każdy z nas ma wpisane zasady moralne w swą naturę. I nie trzeba być człowiekiem jakoś wyjątkowo religijnym, by wiedzieć, że zabijanie niewinnych dzieci musi budzić w normalnie funkcjonujących umysłach uzasadnione wątpliwości. Słuszne konkluduje autor artykułu: „Tłumaczenie etyki ludzi niewierzących „naturą” rozumianą biologicznie (…) ignoruje tę okoliczność i jest metodologicznie błędne. Ci ludzie nadal tkwią korzeniami w religii. Skutki wykorzenienia stały się natomiast widoczne w Sowietach i Chinach. Stają się też widoczne w aborcyjnym szale społeczeństw zachodnich, niepomnych, że same się likwidują, ustępując miejsca imigrantom. Choć (…) chce oprzeć etykę na biologii, to uważa zarazem moralność za względną, zależną od rozwoju społecznego. Przypomnijmy, że hitlerowcy w teorii walki o byt Darwina znaleźli uzasadnienia dla eksterminacji ras niższych, a etykę podporządkowali ekspansji germańskiej. Naśladuje ich bezwiednie Singer, sam syn uciekinierów żydowskich z Austrii. Tymczasem etyka nie jest względna. Właśnie trywialne „nie zabijaj” – zasada stała i głoszona przez chrześcijaństwo, a zarazem ogólnoludzka – na początku życia pozwoliła nam uniknąć aborcji i daje szansę, że nie zostaniemy kiedyś dobici pod hasłem eutanazji”.

      Bardzo słuszna konkluzja. I w tym widzę szansę na przemianę współczesnego społeczeństwa. Zresztą są już pewne jej oznaki. P. Michał przytacza taki oto przykład: „Na mojej uczelni wykład z etyki dla doktorantów był oparty na (…), mimo sprzeciwu słuchaczy (zresztą w końcu skutecznego). Jedna ze studentek oświadczyła, że nie będzie tego czytać, bo mając malutkie dziecko czuje odrazę”.

      Natomiast ja czuję ulgę. Postawa owej studentki świadczy, że jest światełko w tunelu; szansa, by ta cywilizacja śmierci nas nie pochłonęła. I, nie możemy w to wątpić, stanie się tak, bo Pan jest z nami, tak jak kiedyś z siostrami przyjaciela Łazarza. Fakt ten dodaje otuchy i umacnia naszą wiarę, zwłaszcza, gdy – w długie listopadowe wieczory – przychodzi nam porozmyślać o naszym przemijaniu. Gdy przyjdą chwile zwątpienia (co naturalne i bardzo ludzkie) zwróćmy się z modlitwą do Pana życia i śmierci. W Nim nasza nadzieja.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 02.11.2014
Przyznaję, że ciekawe pytanie zadał p. Jacek. Rzeczywiście, odpowiedź na nie, a w zasadzie chyba jej brak, wiele wyjaśnia. Gdy zaś chodzi o dochodzenie swoich (naszych w tym przypadku) praw w wymiarze sprawiedliwości. No cóż... Raczej nie warto. Temida, wbrew pozorom, nie jest taka ślepa. Pozdrawiam Państwa.
#2 | Jacek Mruk dnia 02.11.2014
Zauważam w tym ogłupianiu krok w prowadzeniu ludzi do walki o życie. Tak mi się kojarzy te kroczenie od mordowania bezbronnych ,poprzez eutanazję i obecne hasło do przedłużania wieku umożliwiającego zabijanie.
Takim znieczuleniem jest dzisiejszy dzień ,gdy powinniśmy się skupić na wspomnieniach o Tych co odeszli.
Tymczasem w TV jest nadawany program rywalizacji tańca.
Nasuwa się pytanie skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 02.11.2014
Nie wiem jak gdziekolwiek i to jeszcze na uczelni można tolerować podobne dewiacje. Sam pomysł kwalifikuje się do prokuratury jako nawoływanie do przemocy. Nienormalne i chore wymysły pokręconego człowieka. Ale dobrze że wiemy co się w świecie dzieje. Pozdrawiam Księdza.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną