Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

I powstaje problem. Z jednej strony elementarne poczucie sprawiedliwości domaga się, by nie wyróżniać w jakiś szczególny sposób kogoś z taką przeszłością, ale z drugiej – jak to pogodzić z chrześcijańskim przykazaniem miłości? Myślę, że odpowiedź dałem już wcześniej. Potrzebny jest po prostu rozsądek. Nawet miłość, pozbawiona roztropności, przestaje często być prawdziwą miłością, a staje się czymś w rodzaju „produktu miłościopodobnego”.
26.10.2014r.


„Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy”.

      Przykazanie Boga i bliźniego jest fundamentem chrześcijaństwa, a zarazem winno być ich znakiem rozpoznawczym. Różnie z tym bywa, choć moje dzisiejsze rozważanie będzie traktować tę kwestię nieco z innej perspektywy. Często bowiem uważamy, iż miłość chrześcijańska ma mieć tylko i wyłącznie oparcie na ludzkich uczuciach. A to jest niepełne jej rozumienie i w konsekwencji niesłuszne. Ludzkie emocje przecież są tylko częścią tego wszystkiego, co składa się na całokształt „homo sapiens”. Zresztą podkreśla ten fakt również nasz Pan w czytanym dzisiaj fragmencie Ewangelii: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. Zauważmy, że „miłowanie” musi być też oparte na rozsądku. Innymi słowy, musi być roztropne.

      Nasunęło mi się tego rodzaju rozróżnienie, gdy przeczytałem o głośnym ostatnio pochówku stalinowskiego prokuratora. Kim on był? Posłużę się cytatem z pewnego portalu: „Był m.in. oskarżycielem w procesie sanitariuszki Danuty Siedzikówny, ps. Inka, która służyła w oddziale partyzanckim mjr. Zygmunta Szendzielarza, "Łupaszki". Dla 17-letniej wówczas dziewczyny Krzyżanowski zażądał kary śmierci. Po 1989 r. był oskarżany przez Instytut Pamięci Narodowej o udział w zbrodniach komunistycznych, jednak dwukrotnie został uniewinniony przez sąd. Krzyżanowski był pierwszym sądzonym za stalinowski "mord sądowy". Z akt IPN wynika, że Krzyżanowski tego samego dnia, w którym skazano Siedzikównę, wystąpił o karę śmierci w dwóch innych procesach – 19-letniego Niemca oskarżonego o nielegalne posiadanie broni (został skazany na śmierć, wyrok wykonano) i 16-letniego Benedykta Wyszeckiego, u którego znaleziono kilka karabinów i amunicję (karabiny były bez zamków i zardzewiałe; chłopak przyznał się, że zbierał je na polach, by bawić się w wojsko). Sąd uznał, że Wyszecki dopuścił się przestępstwa z lekkomyślności i skazał go na 7 lat”.

      I powstaje problem. Z jednej strony elementarne poczucie sprawiedliwości domaga się, by nie wyróżniać w jakiś szczególny sposób kogoś z taką przeszłością, ale z drugiej – jak to pogodzić z chrześcijańskim przykazaniem miłości? Myślę, że odpowiedź dałem już wcześniej. Potrzebny jest po prostu rozsądek. Nawet miłość, pozbawiona roztropności, przestaje często być prawdziwą miłością, a staje się czymś w rodzaju „produktu miłościopodobnego”. Powróćmy do naszego antybohatera. Dowiadujemy się o nim, że: „W wojskowym wymiarze sprawiedliwości PRL pracował do 1976 r.; był wielokrotnie odznaczany i nagradzany”. Swoją nagrodę więc już odebrał. Natomiast nic nie wiadomo o tym, by – zgodnie z podstawową zasadą odpowiedzialności za zbrodnie – został sprawiedliwie osądzony i ewentualnie poniósł odpowiedzialność. Odstąpienie od tego jest czymś niewłaściwym, a wszelkie honory oddawane, nawet przy okazji pogrzebu, nie na miejscu. Oczywiście znam starą, łacińską zasadę: „De mortuis nihil, nisi bene” (O zmarłych nic, albo dobrze). Ale wewnętrznie jestem przekonany, że w podobnych przypadkach nie ma ona zastosowania. W przeciwnym wypadku musielibyśmy zamilknąć nad zbrodniami Heroda, Nerona, Hitlera, Stalina i im podobnych osobników. Ale do czego wówczas doszlibyśmy? Do absurdu! Do takiego absurdu, do jakiego doszli ci, którzy oddają honory wojskowe osobom do nich nijak nieuprawnionym. Co prawda doczekaliśmy się zdawkowej reakcji ministra obrony narodowej, ale w moim przeświadczeniu jest ona w tym wypadku niewystarczająca. Niewątpliwie trzeba czegoś o wiele więcej. Daleki jestem od tego, by organizować jakieś chochole tańce przy mogiłach kogokolwiek, bo tajemnica śmierci jest czymś niezwykłym w każdej kulturze i w każdej społeczności, ale nie upoważnia ona do przybierania jakiejkolwiek pozy czy udawania. Przypomina mi się jeszcze jedna postać. Niedawno zmarły były premier odchodził w atmosferze ogólnego szacunku i z wszelkimi, należnymi honorami. Ale nie zmienia to faktu, że – jak pokazuje nasza rzeczywistość – jego polityka „grubej kreski” (tak naprawdę chodziło o „linię”) była błędna. Dzisiaj jaskrawo wręcz „bije po oczach” fakt, że – jak wynika z przeświadczenia większości społeczeństwa – należało nie tyle „polować na czarownice”, bo nie o to przecież chodzi, ale co poniektórym grzecznie powiedzieć „panom/paniom już dziękujemy”. Stało się inaczej, co – jak się wydaje – było błędem. Nikt z nas nie jest od tych błędów wolny. Gorzej, gdy brak mu odwagi, by się do nich przyznać, a przede wszystkim przynajmniej usiłować je naprawić.

      Zbliża się miesiąc listopad. Szczególnie wtedy pochylamy się nad tajemnicą ludzkiego przemijania i może także w tym miejscu będzie możliwość zatrzymać się na chwilę nad tym zagadnieniem. Jednak na pewno będzie to inne zamyślenie, niż powyższe.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 26.10.2014
Panie Jacku, to piekło sobie darujmy, bo nie wiemy jak Pan Bóg będzie patrzył na nasze ludzkie czyny i postawy. On ma swoje spojrzenie, często diametralnie różne od naszych zapatrywań. Natomiast zgadzam się z Kazią: Mamy niezbywalne prawo, wynikające choćby tylko z faktu, że jesteśmy wyborcami, patrzeć władzy na ręce i oceniania jej poczynań. Pozdrawiam
#2 | Jacek Mruk dnia 26.10.2014
Zbrodniarze winni odpowiadać za swoje czyny, bo to są samego złego syny. Taką przybrali postawę życiową i nie jest ona jakąś wyjątkową.
Wspomniany były premier istota do szpiku zakłamana , ma na sumieniu wielu, a obnażył go ŚP. Pan Michał Zieleśkiewicz w Blogmedia.
Początki w Tygodniku Powszechnym i piętnowaniu księży były znamionujące co reprezentuje i dokąd prowadzi jego droga.
Piekło się otwarło przed nim , bo nie słyszałem by gdziekolwiek wyraził skruchę ze swojego niecnego postępowania.
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 26.10.2014
O zmarłych nie trzeba nic mówić ale za to głośno piętnować ich czyny. I osądzić postawy. To samo ze śp. Tadeuszem Mazowieckim. Nie wiem jakim był człowiekiem, nie mnie to oceniać. Ale premierem był fatalnym. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną