Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Ambasador amerykański Artur Bliss-Line zatytułował swoją swoje wspomnienia z powojennej Polski „Widziałem Polskę zdradzoną”. Transponując ten tytuł mógłbym napisać „widziałem Polskę zgwałconą”. Czy podniesie się ona po traumie, zadanej jej przez rozpasaną hałastrę namiestników niewidzialnego królestwa? Wiele zależy od osób, które będą podnosić ją z tego upadku.
21.10.2014r.


Gdy w XIX wieku młodzi przyjeżdżali do obcego miasta po raz pierwszy i wychodzili z dworca kolejowego witał ich na wstępie wielogłosowy chór portierów hotelowych wykrzykujących: „Po czarnym jagnięciem”!, Pod rzymskim cesarzem”!, „Pod Orłem”! Każdy z nich przekonywał, że kuchnia u niego najlepsza, pokoje najwygodniejsze i oczywiście jest najtaniej w mieście. Niedoświadczeni wybierali oczywiście tych, którzy oferowali najwięcej za niewielkie pieniądze. Rano okazywało się, że w pokoju były pluskwy, w portfelu brakowało pieniędzy, towarzystwo przy stole było delikatnie mówiąc nieświeże, a podane na obiad mięso wpółsurowe.

Ta metafora zaczerpnięta z dzieła Wilhelma Foerstera znakomicie pasuje do naszych czasów. Marchandzi sprzedający idee ciągle proponują odgrzewane kotlety, od których dawno już cierpimy na niestrawność, a szefowie kuchni na wszelki wypadek, dyskretnie zmieniają szyldy na restauracji (Unia Demokratyczna, KLD, Unia Wolności, Platforma Obywatelska).

O ile jednak sprzedawcom nie można się dziwić, w końcu na tym polega ich rola, żeby wcisnąć komuś zalegający w magazynach towar, o tyle dziwi postawa kupujących. Prawie każdy z nich doświadczył bólu brzucha, ale z zaangażowaniem wartym lepszej sprawy tłumaczą sobie i innym: „Panie wiem, że to złodzieje, ale tych już znam, a nowi też w końcu mogą okraść”, „Jak się już nakradli to kraść więcej nie będą”. Jak dobrze znamy te zdania. Czasem zdarzają się „ideowcy” - trzeba wśród nich być, żeby ich zmieniać- tłumaczą.

Ostatnio spotkałem jedną Panią, która, kandyduje do Rady miasteczka z PO. Jak twierdziła zdecydowała się, bo już czas, żeby do tej partii weszli ludzie przyzwoici. Jakże to stara pieśń: „wiesz zapisuję się do partii, bo lepiej, żeby w niej byli tacy ludzie jak ja (w domyśle porządni) niż ta swołocz, która rządzi nią do tej pory”. Ani się spostrzegli, a byli tacy sami. Prawdę mówiąc, jestem przekonany, że byli tacy od początku, tylko szukali odpowiednich uzasadnień. 

A co z tymi, którzy nie wstępują do partii oszustów (PO) tylko na nią głosuję? Czy są tylko niewinnymi ofiarami? Chyba nie, przecież nikt im nie bronił popytać, albo, poczytać, nikt im nie zabraniał wyciągać wniosków.  Nikt, nie namawiał do oglądania w TV politycznej pornografii i zarażania się (syfi)Lisem Może nie są źli, może się tylko boją… spojrzeć prawdzie w oczy. Przeraża mnie poziom upodlenia mojego narodu. Jadąc w nocy samochodem słyszę, jak kobieta dzwoniąca do „Radia Maryja” mówi o swoim lęku przed publicznym ujawnianiem swoich poglądów, obywatel stojący przed urzędnikiem średniego, a nawet niskiego stopnia traktuje go jak cara samego. Czy to jeszcze ta Polska, o której piszę w swoich balladach?  Ile jeszcze z niej zostało?

Ambasador amerykański Artur Bliss-Line zatytułował swoją swoje wspomnienia z powojennej Polski „Widziałem Polskę zdradzoną”. Transponując ten tytuł mógłbym napisać „widziałem Polskę zgwałconą”. Czy podniesie się ona po traumie, zadanej jej przez rozpasaną hałastrę namiestników niewidzialnego królestwa? Wiele zależy od osób, które będą podnosić ją z tego upadku. Na nic zdadzą się tu celebryci jeśli głowy będą mieli wypełnione medialną sieczką (nawet jeśli sieczka będzie prawicowej natury), na nic dziewczętach o słodkich buziach. Muszą to być ludzie silni, mający świadomość, że ich zadaniem jest przebudowa systemu, a nie miejskich chodników. Ogromna praca czeka ich w radach, sejmikach i parlamencie. Jeśli motywem funkcji publicznej będzie tylko poprawa statusu materialnego i tzw. kariera przestrzegam ich czterowierszem z ballady Jana Krzysztofa Kelusa: z karierą z karierą/ tak jak z prostytutką/zaczynasz wesoło/ a po wszystkim smutno/.

 

AK

październik 2014 r.

Nasze blogi:





Komentarze
#1 | Artur dnia 21.10.2014
Patrząc na lokalne podwórko dochodzę do wniosku, że niestety bez względu na barwy partyjne wielu spośród osób kandydujących zależny na, jak to napisałeś, "poprawie statusu materialnego i tzw. karierze." Byle się załapać.. Nie dziwi że ludzie tego pokroju wchodzą w jakieś dziwne lokalne układy i koalicje z czerwonymi. Niestety zwykły wyborca głosuje na partię... Pozdrawiam i dziękuje - na prawym pasku pojawiłeś sie Smile
#2 | Kazia dnia 21.10.2014
Doskonały tekst, właśnie to jest dobre pytanie, czemu po tylekroć oszukani nadał dają się nabierać? To jakiś fenomen, społeczeństwo zachowuje się jak uzależniona żona alkoholika. Mimo że przesłanek ku temu nie ma ona wierzy że się zmieni ot tak sam z siebie. Zamiast postąpić rozsądnie i zdecydowanie. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną