Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

No cóż. Istny stek bzdur, podpartych oczywiście mocno naciąganą (wedle własnych, doraźnych interesów) interpretacją Dekalogu czy – jak kto woli – prawa naturalnego. Całkowicie nie do przyjęcia. Proszę zwrócić uwagę na jedno stwierdzenie: „(…) można było odnieść wrażenie”. Czy fakt, że ktoś „odnosi wrażenie” upoważnia go do karania? Gdyby tak było, to znaczy, że jest nie tylko bezprawie, ale totalny debilizm.
19.10.2014r.


„Faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie”.

      Jak sępy czyhają różne środowiska i pojedyncze osoby na słowne – rzeczywiste, a częściej wyimaginowane – „wpadki” innych. Chyba nigdy dotąd ten proceder nie był aż tak wyrazisty. Co prawda istniała kiedyś pewna instytucja przy ul. Mysiej w Warszawie, ale – poza zdradziecką działalnością, specjalnie wyznaczonych do tej funkcji, opłacanych z budżetu Państwa, sprzedawczyków – nie miała ona aż takiego oddziaływania na społeczeństwo, jak ma to miejsce dzisiaj. Obecnie właśnie ten proceder jest wyjątkowo rozpowszechniony. Nie przepuszczą nawet słowa, czasem nieprawidłowo zinterpretowanego, by nie uderzyć w drugiego. Szkoda tylko, że ten mechanizm działa niezwykle jednostronnie. Przedstawiciele pewnych opcji są w zasadzie nietykalni, natomiast tych, stojących po drugiej stronie, opluwa się równo i – co o wiele gorsze – bezkarnie.

      W ostatnich dniach głośną stała się sprawa kary nałożonej przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji na fundację Lux Veritatis, czyli nadawcę telewizji Trwam. Jeszcze niedawno trzeba było stoczyć – mającą swe odzwierciedlenie również w moich tekstach – ogromną batalię, by w ogóle stacja mogła nadawać. Obecnie robi się wszystko, by jej zakneblować usta, bo w moim przekonaniu taki jest cel tych niecnych działań. Można bez wahania tak stwierdzić, bo przecież argumentacja przewodniczącego wspomnianej Rady jest piramidalnie nierozważna, jeśli nie wprost infantylna, choć obliczona na określony skutek. Społeczeństwo nie jest – proszę mi wybaczyć – przypadkową „zbieraniną durniów”, by we wszystkie brednie uwierzyć. Bywają tacy, którym się wydaje, że wcisną mu każdy „kit”. Nic bardziej mylnego. Jeśli nawet da się ludzi zbałamucić, to trzeba pamiętać, że wcześniej czy później oni świetnie wyłowią każde kłamstwo i manipulację. Ale wówczas odwrócą się od owych manipulatorów. Ale wróćmy do zarzutów, jakie postawiono omawianemu nadawcy. Otóż uznano za nieprawidłowość bardzo obiektywną zresztą relację z ubiegłorocznego marszu niepodległości. Oto jak relacjonuje to jeden z portali: „Pokazanie przez Telewizję Trwam płonącej Tęczy na Placu Zbawiciela w Warszawie w trakcie relacji z Marszu Niepodległości w Warszawie w powiązaniu z komentarzami, które towarzyszyły temu obrazowi, mogło wywołać wrażenie aprobowania takich zachowań zarówno przez prowadzącego audycję jak i jego gościa. Komentując fakt podpalenia Tęczy, wyrazili oni swoje opinie w taki sposób, iż można było odnieść wrażenie, że zniszczenie instalacji artystycznej uznają za postępowanie właściwe i społecznie usprawiedliwione, a niszczenie cudzej własności jest właściwą formą wyrażenia dezaprobaty wobec opinii i zachowań odmiennych od własnych. Zniszczenie cudzej rzeczy zgodnie z Kodeksem karnym stanowi przestępstwo i podlega karze pozbawienia wolności. Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, nie mogą też zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminacji”.

      No cóż. Istny stek bzdur, podpartych oczywiście mocno naciąganą (wedle własnych, doraźnych interesów) interpretacją Dekalogu czy – jak kto woli – prawa naturalnego. Całkowicie nie do przyjęcia. Proszę zwrócić uwagę na jedno stwierdzenie: „(…) można było odnieść wrażenie”. Czy fakt, że ktoś „odnosi wrażenie” upoważnia go do karania. Gdyby tak było, to znaczy, że jest nie tylko bezprawie, ale totalny debilizm. Za miesiąc jakiś inny „pan przewodniczący” może „odnieść wrażenie”, iż modlitwa za prześladowanych jest np. aktem przemocy wobec młodej, północnokoreańskiej demokracji. I należy się od tego zdecydowanie odciąć. Absurd goni absurd. My nie możemy się temu bezmyślnie poddawać. Od wielu lat niejakie (Boże odpuść) „Fakty” czy inne „Wiadomości” są wprost emanacją przemocy, w różnych jej odcieniach, a krew „leje się litrami”. I nic dziwnego, że coraz większa rzesza ludzi nie ogląda tych swoistych „kronik kryminalnych”. Być może w tej grupie jest nasz „pan przewodniczący” (Państwo rozumieją, dlaczego te słowa ujmuję w cudzysłów), bo gdyby obejrzał tę beznadzieję, to… i tak by nie ukarał. Przecież „pies psu ogona nie ugryzie”, jak mawia ludowe porzekadło. Osobną kwestią jest ten nieprawdopodobny lament nad – jak widzimy w powyższym cytacie – pisaną dużą literą tęczą. Tak na marginesie wspomnę, iż nie bardzo rozumiem właśnie tego szczególnego wyróżnienia. Ale mniejsza o to. Przypominają mi się też łzy pewnej, niezwykle wrażliwej, wokalistki, o czym zresztą już na tym miejscu pisałem. I nie miałbym nic przeciw tymże łzom, gdyby podobną wrażliwość okazywano wobec tragedii np. porwanych misjonarzy, niszczonych kościołów, nagrobków na cmentarzach itp. Jakoś nigdy nie było mi dane przeczytać albo usłyszeć, że ktoś z „wielkiego świata” (oprócz tych, których te dramaty bezpośrednio lub pośrednio dotknęły oraz solidaryzujących się z nimi) nad tym zapłakał. A szkoda, bo wówczas uwierzyłbym w szczerość tychże uczuć. Zaś w tym wypadku uważam je za szczyt obłudy, hipokryzji i egoizmu, obliczonego na osiągnięcie określonych efektów medialnych.

      Ale może wystarczy tych moich wynurzeń, bo nie wykluczam możliwości, że i tutaj zaglądają tacy, co chcą „pochwycić w mowie”, naśladując – zazwyczaj ogromnie nieudolnie – to, co kiedyś usiłowali uczynić faryzeusze względem Chrystusa. I nie tyle strach mną kieruje, co raczej niechęć do jakichkolwiek kontaktów z tego rodzaju osobnikami. Wbrew pozorom dni działalności „smutnych panów” jeszcze nie minęły, chociaż – o czym oni dobrze wiedzą – coraz bardziej widać kres tej aktywności ze względu na obniżającą się skuteczność jej oddziaływania. Stąd ich sztandarowy „smutek” pewnie będzie się jeszcze powiększał, o innych przypadłościach (np. frustracja, niespełnienie, zawód itp.) nie wspominając. Cóż, „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. Brutalnie brzmiące przysłowie, ale w tym przypadku chyba adekwatne i trafne.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 19.10.2014
Krajowa (zd)Rada zrobiłaby najlepiej, gdyby się zdecydowała na samorozwiązanie. Wszyscy by na tym skorzystali. Ale nie ma chyba na to widoku. Serdecznie pozdrawiam
#2 | Artur dnia 19.10.2014
Krajowa Rada powinna nałożyć karę na wszystkich pokazujących w TV polityków partii miłości. Bo jak się na nich patrzy można odnieść wrażenie że obrażają podstawowe uczucia estetyczne niejednego telewidza... Pozdrawiam księdza
#3 | Kazia dnia 19.10.2014
Uważam, że to co dzieje się często jest nie tylko debilizmem ale i bezprawiem. Przyjmuję zatem obie opcje wspomniane przez Księdza. "Smutni panowie" jak ich ksiądz nazwał, jak sądzę, nadal mają zbyt wiele do powiedzenia aby jedno i drugie nie ustało Pozdrawiam
#4 | Jacek Mruk dnia 19.10.2014
Diabeł zawładnął umysłami jego służalczych narzędzi i sieje zgorszenie
Dla tego przewodniczącego o chorym umyśle wystarczy odpowiedź z kodeksu , że zamiar jest nie karalny , a jedynie usiłowanie. Pod ten zarzut właśnie ten bezmózgowiec podchodzi bo usiłuje wmówić, że białe jest czarne i odwrotnie.
Każdy prawnik może ten zarzut obronić w sądzie choćby był mocno rozgrzany.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną