Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

I znów stek kłamstw, nijak mających się do rzeczywistości. Czyż ludzie, np. spotykający się na niedzielnej Mszy św. nie mają do siebie zaufania? Czyż brakuje im kreatywności? Zapewniam, że nie. Tyle zaangażowania – tu podkreślam, że bezinteresownego – co, w Kościele, nie spotyka się nigdzie. Kiedy patrzę na ogrom pracy włożony choćby w tutejszej wspólnocie np. w przygotowanie Misterium Męki Pańskiej, Uroczystości związanych z rokiem liturgicznym, wieńców żniwnych, mam ochotę nakręcić film i wysłać na Wiejską, by pokazać jaki ogromny potencjał drzemie w Narodzie i jak lekkomyślnie jest on marnotrawiony.
28.09.2014r.


„Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby Mu uwierzyć”.

      Hojność i dobroć Boga, to podstawowe przymioty Boga, w które wierzymy. Czy do końca i wszyscy? Pewnie nie. Nie zmienia to faktu, że miłość Pana do wszystkich bez wyjątku jest niejako wyznacznikiem boskości. Daleko nam do tego ideału. Chcielibyśmy chociaż nieznacznie do niego się zbliżyć, ale jest to szalenie trudne. Zwłaszcza, że rzeczywistość dnia codziennego zdaje się ten stan jeszcze pogarszać. I chociaż mamy jak najlepszą wolę bycia „dobrym” w rozumieniu dzisiejszej Ewangelii, coraz gorzej z realizacją tegoż zamierzenia. Jakże bowiem można być „dobrym”, kiedy jakiś oszołom chce Polskę „zdjąć z krzyża”. Nosił się z tym zamiarem jeszcze przed majowymi wyborami, gdy wydał swoiste „dzieło” poświęcone tej kwestii. Chociaż – nie ukrywam – mam wręcz obrzydzenie, nie mogę się do tego nie odnieść. Owe dzieło miało być zapewne w zamierzeniu siłą napędową pewnego ugrupowania przed majowymi wyborami. Zresztą sam wódz stwierdził: „Ale poparcie dla nurtu antyklerykalnego w Polsce kształtuje się obecnie na poziomie około 20 proc., tak więc nie ma dziś ryzyka, że takie ugrupowanie nie zdobędzie takiego poparcia w wyborach do Sejmu. Co więcej, takie ugrupowanie w koalicji rządowej będzie w stanie doprowadzić do zasadniczych zmian w Polsce”. Oj, mocno przeholował. Efekt – jak pamiętamy – mniej niż mizerny (poparcie 3,58 %, a mandatów – 0). To pewnie był zimny prysznic. Ciekaw jestem, czy zastanowiono się nad przyczynami tej klęski? Jeśli nie, służę pomocą.

      Promocja owego „drukowanego zakalca” (to opinia innych, bo sam nie czytałem i nigdy nie zamierzam tego uczynić, jako iż mam jeszcze w sobie trochę godności) wskazywała na podstawowy błąd. Filozof (w moim odczuciu raczej ideolog i komediant) z UJ tak się wyraził: „Kościół, narzędziami manipulacji psychologicznej, objął znaczną część władzy nad społeczeństwem, a wszystkie partie i kolejne rządy mają do tej władzy stosunek lękliwy i oportunistyczny. My jesteśmy jedyną partią polityczną, która nie boi się tej "partii", która nazywa się Kościół katolicki”. Tylko pogratulować odwagi. Chociaż, gdy tak się głębiej zastanowić, nie bardzo jest czego. Po 30 latach kapłaństwa mogę coś powiedzieć na temat owych „zagrożeń” ze strony Instytucji, której służę. Proszę mi wierzyć – Ci, co mnie znają, pewnie zaświadczą – przez tak długi czas, pomimo tychże manipulacji, pozostałem sobą, a oprócz tego nigdy nie zauważyłem, by ktoś względem mnie miał „stosunek lękliwy i oportunistyczny”. Ktoś tu więc kłamie.

      Jeszcze dalej poszedł sam twórca „dzieła”: „Słowa o "zdjęciu Polski z krzyża" oznaczają dla mnie przede wszystkim ogromną zmianę w mentalności Polaków - zmianę polegającą na tym, że ludzie będą mieli do siebie więcej zaufania, że będą mieli więcej kreatywności i innowacyjności oraz że będą mieli poczucie znacznie większego bezpieczeństwa. To są trzy rzeczy, które Kościół, przez swoją bardzo agresywną politykę, odebrał Polakom. Te wartości trzeba dla Polaków odzyskać, potrzebujemy ich, bo nadszedł czas, by w naszym kraju zbudować prawdziwie nowoczesne społeczeństwo. Przenosząc te słowa z mentalności na zachowania publiczne, to, po pierwsze, musi być mniej tego pomieszania, jakie ma obecnie miejsce pomiędzy państwem a Kościołem. (…) Państwo nie może także finansować Kościoła, bo to on sam musi utrzymać się dzięki swoim wiernym; rozdział państwa i Kościoła wreszcie polega też na tym, że lekcje religii i wszystkie inne formy wkraczania Kościoła do szkoły muszą być wycofane, bo szkoła musi mieć charakter świecki. Oczywiście, tę listę można jeszcze wydłużać o kolejne postulaty, ale podałem tu tylko kilka najbardziej widocznych przykładów”.

      I znów stek kłamstw, nijak mających się do rzeczywistości. Czyż ludzie, np. spotykający się na niedzielnej Mszy św. nie mają do siebie zaufania? Czyż brakuje im kreatywności? Zapewniam, że nie. Tyle zaangażowania – tu podkreślam, że bezinteresownego – co, w Kościele, nie spotyka się nigdzie. Kiedy patrzę na ogrom pracy włożony choćby w tutejszej wspólnocie np. w przygotowanie Misterium Męki Pańskiej, Uroczystości związanych z rokiem liturgicznym, wieńców żniwnych, mam ochotę nakręcić film i wysłać na Wiejską, by pokazać jaki ogromny potencjał drzemie w Narodzie i jak lekkomyślnie jest on marnotrawiony. Nie można też wciąż wysłuchiwać tych bredni o „finansowaniu Kościoła”. Nie ma czegoś takiego i pora wreszcie położyć kres tym paszkwilom. Piszę to z całą odpowiedzialnością. Jeśli jest jakaś dotacja od państwa, to dotyczy jedynie konkretnych sytuacji (np. renowacja zabytkowych budynków sakralnych, dofinansowywanie szkół katolickich itp.), a i tak są to bardzo odosobnione przypadki. A czyż katolicy nie płacą podatków? A to właśnie z tego jest owa pomoc. Nigdy nie spotkałem się, by skarb państwa dodał nawet złotówkę np. na rozwój religijnego kultu czy choćby utrzymywanie duchownych. A oni, nawet kiedy jeszcze nikomu się nie śniło o pracy w szkołach, płacili podatki, nie uzyskując przy tym żadnych przywilejów. W moim przypadku np. taki stan rzeczy trwał 10 lat. Gdzie wtedy byli ci wredni obrońcy praworządności i demokracji? Ale w tym miejscu może ktoś postawić zarzut:. Jak to? Przecież państwo płaci pensje w szkole. Owszem, choć nie tyle państwo, co samorządy i za pracę jaką tam księża (siostry zakonni, katecheci świeccy) wykonują. Jak każdemu z nauczycieli, to im się należy jak psu buda. Przypomnę też, że sprawę powrotu religii do szkół wynegocjowano po szerokiej publicznej dyskusji. Utrzymywanie dwóch miejsc nauki dla dzieci i młodzieży byłoby niedorzecznością i absurdem, chociaż – jak pamiętamy z historii PRL-u – realnym i możliwym, uderzającym przede wszystkim w kieszenie zwykłych ludzi. Próby wycofania nauki religii w szkole wymierzone są nie tyle w Kościół instytucjonalny, co w zwykłe rodziny, które i tak mają cały czas „pod górkę”. Za takie rady my po prostu dziękujemy. Obejdzie się. Ten eksperyment już miał miejsce i się nie udał. A ludzie już są na tyle myślący (pomimo tylu prób mieszania im w głowach), iż nie dadzą się kolejny raz „wykiwać”.

      Według owych „wybranych”: „Nadszedł czas, by "zdjąć Polskę z krzyża" i uwolnić Polaków od lęku”. Ależ wymyślili! Jan Paweł II cały swój pontyfikat wołał: „Nie lękajcie się!” Czy nie wstyd owym panom cytować Papieża, na wspomnienie którego dostają palpitacji Poza tym, czy nie boją się, że będą posądzeni o plagiat? A ze swej strony, ufając, iż jestem wyrazicielem postaw znakomitej większości moich Rodaków, piszę z całą odpowiedzialnością, że pora uwolnić Polaków ze zdradliwych szponów tych, którzy mają podobne poglądy do wspomnianych wyżej. Tu jest prawdziwe zagrożenie dla nas, chociaż – umocnieni siłą z wysoka – nie lękamy się i robimy swoje, bo w porę „opamiętaliśmy się, by Mu uwierzyć”. Komu? Naszemu Panu, który nas nigdy nie zawiedzie, w przeciwieństwie do was, głoszących czcze obietnice i knujących szatańskie intrygi. „Ale to już było i nie wróci więcej…” – co daj Boże. Amen.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 28.09.2014
Mili Państwo. Bardzo serdecznie dziękuję za wpisy. Proszę mi wybaczyć, że przez ostatnie dwa tygodnie byłem obecny tylko poprzez - przygotowany zresztą wcześniej - tekst. W zasadzie dalej, ze względów osobistych, pewnie nie bardzo będę się "udzielał". Państwa natomiast bardzo gorąco proszę o modlitwę w intencjach Bogu wiadomych. Tak jak wspomniał p. Jacek, z różańcem w dłoni upraszajcie u Pana łaskę zdrowia. Serdecznie pozdrawiam Wszystkich.
#2 | Jacek Mruk dnia 28.09.2014
Temat ogłupiania społeczeństwa trwa ,od czasu możliwości nabycia srebrników. To wielu sługusów diabła nie powstrzymuje od największych świństw i kłamstw.
Walka z nimi jest trudna ,ale wspierając się różańcem w zbliżającym się miesiącu osiągniemy zwycięstwo.
Z Bogiem nikt nie wygra, dlatego należy się trzymać tego Złotego połączenia z Nim.
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 28.09.2014
Proszę księdza, na Wiejskiej jest sporo osób, które poznają świat tylko przez telewizor. I jeśli fakty nie przystają do "Faktów" tym gorzej dla tych pierwszych.
Tak samo jak Artur i Ksiądz - uważam, że troska o Kościół jest opisanych gremiów niepotrzebna. Im mniej się interesują, tym lepiej.
Pozdrawiam
#4 | Artur dnia 28.09.2014
Ma ksiądz rację, mnie natomiast w tym kontekście zastanawia promowanie takich postaw w mediach. Przecież to poglądy zupełnie marginalne. Przypomina mi to ostatnie występy pana Michalczewskiego i podjętą akcję mającą na celu umożliwienie adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Mimo że akceptacji tego w społeczeństwie nie ma to akcja jest prowadzona. Nie oglądam TV niemniej śledzę publicystykę na You Tube i zaobserwowałem akcję promocyjną z panem Michalczewskim. Ten zresztą wypada w programach bardzo blado, niemniej dlaczego się w nich pojawia skoro akceptacji nie ma? Można to wytłumaczyć albo wpływowym lobby albo chęcią wzbudzenia sensacji. Może jednym i drugim? Swoją drogą to niezła promocja pana Michalczewskiego, i to zupełnie za darmo..

Pozdrawiam księdza a o Kościół bym się nie obawiał. Przetrwa a o tych których ksiądz wspomina za kilka lat nikt nie będzie pamiętał. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną