Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Aż ciśnie się na usta stare jak świat powiedzenie: „Medice, cure te ipsum!” (Lekarzu, ulecz samego siebie). Przypomina mi się bowiem choćby tylko sławetny, ale głównie potworny w swojej wymowie, przemysł pogardy. Tego jakoś nie nazywano wówczas „zatrutą wodą”. Nie nazywa się i dziś. A powinno, stosując zasadę „bicia się we własne piersi”. Ale do tego potrzeba bardzo, niestety rzadkiej, cnoty – pokory.
06.07.2014r.


„„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”.

      Określenie „prostaczek”, ma w tej wypowiedzi specyficzną wymowę. Nie możemy kojarzyć go z pojęciem „prostak”, bo to zupełnie co innego. Ewangeliczny „prostaczek” jest kimś pogardzanym, odrzuconym, choć niekoniecznie – napiszmy otwarcie – głupim. Naprawdę mądrymi są ci, którzy uchodzą za takich nie we własnych oczach i nie polegają na własnym rozumie, lecz ludzie pełni prostoty, dla których pierwszym punktem odniesienia jest Bóg i Jego nauczanie. Właśnie – prostota. Jakże jej brakuje w naszej rzeczywistości. A wciąż przybywa prostaków, nawet z wieloma tytułami przed nazwiskiem i przeróżnymi, często wysokimi stanowiskami, piastowanymi w społeczeństwie.

      Ostatnie wydarzenia, zapoczątkowane przez ujawnienie nagrań osób z pierwszych stron gazet, a szczególnie tych, co „Rzecząpospolitą władają”, muszą przerażać. O zgrozo! To istna „kamieni kupa” (zniżę się najdelikatniej jak można, do tego rynsztokowego poziomu). Ale nie chcę zagłębiać się w treść rozmów, choćby tylko przez szacunek dla P.T. Czytelników, bo uwłaczałoby to Waszej godności (mojej także). Mnie bardziej przeraża cała otoczka tego, co się o tych paskudztwach mówi. Ja wiem, że „tonący brzytwy się chwyta”. Rozumiem – „brzytwy”, ale nie kija umoczonego w szambie. Wypuszczono natychmiast pierwszego „ujadacza” (dla innych „damskiego boksera”) i tenże, z rozbrajającą szczerością przyznaje, że politycy co innego mówią oficjalnie, a co innego w rozmowach prywatnych. Mój Boże! Jakże więc im wierzyć? Przecież to odrażające! Wyjdzie taki jeden z drugim, taka „gadająca głowa” i plecie „trzy po trzy”, robiąc przy tym minę mędrca, a okazuje się być tępym, wulgarnym, obrzydliwym prostakiem. Ja bardzo przepraszam za dosadne określenia, ale i tak chyba nasz język nie zna dostatecznie adekwatnych słów, do nazwania tego, co nas spotyka. Usiłuje się sprawę zlekceważyć, zminimalizować. Grona dyskutantów, powtarzają jak mantrę stwierdzenie: „A mi się wydaje…”. Ktoś określił to mianem „misiologii”. Uprawiają tę dziedzinę, uważając siebie za nieomylnych, będąc przy tym do szpiku kości bezczelnymi, a z ich gadania bije niekompetencja i buta. Dramat! Sam siebie przeszedł jeden z „prominentnych” dziennikarzy. Jego wypowiedź jest tak głupia i absurdalna, że aż nie przystoi. Nie da się bowiem „przylukrować” rozmów, od których odsuwają się nie tylko Polacy. Krytykują je również ludzie spoza granic naszego kraju. I nic dziwnego. Każdy normalnie myślący i odczuwający człowiek taką postawą się po prostu brzydzi. Nie każdy zaś jest jednak, jak za chwilę się przekonamy, „normalnie myślący i odczuwający”. Przeraża choćby taka wypowiedź: „To fantastyczna rozmowa. W warunkach pełnej konfidencji rozmawia dwóch ludzi i żaden nie chce niczego dla siebie. To niesamowite. (…). Tu nikt nikogo nie przekupuje. (…) To naprawdę, jak na rozmowę w zamkniętej sali, rozmowa bardzo wysokich standardów”. No właśnie. Jacy rozmówcy, takie standardy. Bolesnym jest fakt, że zawsze mają – nie przypuszczam, że bezmyślnych, ale celowo usłużnych – obrońców. Czyż można mieć wątpliwości, dlaczego tak usłużnych? Zapewne nie.

      Nasz „primus inter pares” wszedł w ton kaznodziejski: „Bicie się w cudze piersi jest zajęciem mało produktywnym z punktu widzenia przyszłości Polski. To nie jest tak, że można tylko innych oskarżać o sitwę, a samemu udawać, że nie jest się sitwą, tylko partyjnym kolektywem: my to nie sitwa, my to kolektyw partyjny - taka jest dzisiaj logika wielu zachowań. (…) Hipokryzja jest zatrutą wodą, którą nie można podlewać polskiej wolności. (…) Bo tak to już jest z wolnością, że czasami ją trzeba budować, zagospodarowywać nawet pomimo bólu, albo poprzez ból, poprzez wątpliwości, obawy, zagospodarowywać na przekór złym okolicznościom. Wtedy ta wolność lepiej smakuje, piękniej rośnie”. Cóż za górnolotna narracja. Aż ciśnie się na usta stare jak świat powiedzenie: „Medice, cure te ipsum!” (Lekarzu, ulecz samego siebie). Przypomina mi się bowiem choćby tylko sławetny, ale głównie potworny w swojej wymowie, przemysł pogardy. Tego jakoś nie nazywano wówczas „zatrutą wodą”. Nie nazywa się i dziś. A powinno, stosując zasadę „bicia się we własne piersi”. Ale do tego potrzeba bardzo, niestety rzadkiej, cnoty – pokory. Już w literaturze greckiej wysławiano pokorę i rozumianą ją jako delikatność i właściwie rozumianą tolerancję. I nie chodzi tutaj o wyrzeczenie się samego siebie. Wysoko urodzeni jednak nie uznawali i wciąż nie uznają pokory za cnotę. No, chyba że chodzi o ludzi, których dzisiejsza Ewangelia nazywa „prostaczkami”. Zapomina się jednak, że to właśnie z nimi Jezus się identyfikuje. Nie pochwala postawy „prostaków”, ale popiera ludzi autentycznych, choćby nawet mieli niską pozycję społeczną i na co dzień musieli zmagać się z rozlicznymi słabościami.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 07.07.2014
Wypowiedź świadcząca o... Lepiej nie komentować, bo akurat ja nie jestem tutaj od sądzenia. Ale swoje zdanie mam i nie zamierzam udawać, że bardzo się ono różni od poprzednich.
#2 | Jacek Mruk dnia 06.07.2014
Gdy ludziom brakuje Wiary , w ich ciałach panuje zły. Tworzy język rodem z rynsztoka, by mogli się rozumieć między sobą.
Tylko podążając z Bogiem dojdziemy do Prawdy.
Tymczasem afera podsłuchowa jest jakimś elementem do nowej układanki mafijnej.
Pozdrawiam
#3 | Artur dnia 06.07.2014
Najlepszym komentarzem do afery taśmowej niech będą słowa Donalda Tuska Smile. Muszę powiedzieć że co do dzisiejszej sytuacji całkowicie zgadzam się z Tuskiem a nagranie pokazuje jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i czym jest polityka w wykonaniu smutnych panów z PO:

YouTube Video


ciekawe prawda? Pozdrawiam księdza
#4 | Kazia dnia 06.07.2014
"Błoto stwarza czasem pozory głębi" jak stwierdził nieoceniony Jerzy Lec. Po wpadce z taśmami próbuje nam się wmówić, że wszystko jest OK tylko oczywiście ludzie nie dorośli do formy przekazu. Chyba tym razem nie uda się im się zrzucić wszystkiego na opozycję i zagadać nową aferę. Coś się przełamuje, doskonale ksiądz to zauważył. Świetny tekst. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną