Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Rodzina nie powinna mieć już takiego patriarchalnego znaczenia. Nie należy także opierać jej na wartościach religijnych, bo one są jedną z przyczyn istniejącego problemu. Stąd trzeba po prostu zmienić dotychczasowy model małżeństwa i ogniska rodzinnego. A co w zamian? Ano np. gender. Prawda, jakie sprytne?
01.06.2014r.


„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

      Ta obecność Chrystusa pośród nas jest bezsporna. Dostrzegają ją nawet Ci, którzy z Nim walczą. Paradoksalnie ta walka jest tylko utwierdzeniem nas w przekonaniu, że Pan pozostał z nami, bo w przeciwnym wypadku z kimże mieliby staczać swoje boje wrogowie wiary, Boga, Kościoła. Tymczasem batalia o „rząd dusz” trwa i nabiera na sile. W zasadzie nie ma dnia bez owej batalii; czasem na śmierć i życie (w tym przypadku chodzi o wieczność). „Władca tego świata”, jak go określił sam Jezus, nie odpuszcza. Dobiera sobie przy tym odpowiednie „kadry”. Czasem są to – jak ich zwykłem nazywać – „pożyteczni idioci”, ale częściej chyba wyrafinowani stratedzy, którzy wiedzą jak i gdzie uderzyć, by – przy jak najmniejszych stratach po swojej stronie – osiągnąć zamierzony cel, sukces. Często niestety się im to udaje.

      Jedną z metod tej walki jest, tak mocno ostatnio podkreślana, ideologia gender. Wielu z nas zastanawia się, o co w tym wszystkim chodzi? Ano właśnie. I tu już jest zazwyczaj początek klęski. Zaprawieni w bojach wojacy dobrze wiedzą, że należy przede wszystkim wprowadzić jak największy chaos, bo wówczas łatwo się pomylić kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Pod przykrywką pięknych haseł wprowadza się, szatańskimi metodami różnej maści doktryny, które sieją spustoszenie nawet wśród najbardziej wytrawnych obrońców tego, co piękne, szlachetne, prawdziwe. Niewielu jest pośród nas takich, co nie dają się nabierać na te podstępne, a zarazem wyjątkowo niszczycielskie środki. Ale przejdźmy do konkretów. Dużo ostatnio się mówi o europejskiej konwencji, dotyczącej przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Nasz(?) rząd, w grudniu ubiegłego roku, nawet ją ratyfikował. Czego ona dotyczy? Otóż wedle jej twórców, dostrzegających wręcz pandemiczną przemoc w naszych środowiskach rodzinnych (co, oczywiście tylko po części ma swoje uzasadnienie), należy zmienić istniejące status quo. Rodzina nie powinna mieć już takiego patriarchalnego znaczenia. Nie należy także opierać jej na wartościach religijnych, bo one są jedną z przyczyn istniejącego problemu. Stąd trzeba po prostu zmienić dotychczasowy model małżeństwa i ogniska rodzinnego. A co w zamian? Ano np. gender. Prawda, jakie sprytne? A komu nie odpowiada tego typu schemat, ten jest zaściankowym wywrotowcem i należy go wyeliminować. „Łatkę” wstecznika przyklejono m.in. ks. prof. Pawłowi Bortkiewiczowi. Tenże, skądinąd wybitny teolog, został zaproszony pod koniec ubiegłego roku na Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu z wykładem na temat: „Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny”. Niestety, okoliczności, w jakich się znalazł żadną miarą nie pozwalały na realizację tego zamierzenia. Od samego początku towarzyszył mu bowiem akompaniament wrzasków i histerycznych zachowań prowokatorów. Uczestnicy tego spotkania zgodnie twierdzili, iż mieli wrażenie, że – co prawda nieliczni, ale niezwykle aktywni – młodzi ludzie, usiłujący za wszelką cenę zakłócić wykład sprawiali wrażenie naćpanych. Doszło do tego, iż – jak podały to media – „chłopak w złotej sukience”, jak się później okazało licealista o poglądach anarchistycznych, uczeń liceum plastycznego, popadający ponoć wcześniej wielokrotnie w kolizję z prawem, pisząc najkrócej, doprowadził ową zadymę do apogeum, którego trudno opisać właściwymi wyrazami mieszczącymi się w zasobie słownictwa człowieka o elementarnym poczuciu swojej godności. Natomiast swoistą „wisienką na torcie” były kłamliwe komentarze dotyczące tamtych zdarzeń, a zamieszczone np. w „jedynie słusznym” ogólnopolskim dzienniku. Nie biorę do ręki owego, tryskającego jadem, truciciela, ale natknąłem się na recenzję jego relacji, dotyczącej opisów wydarzeń z Uniwersytetu, którą napisał jeden z przyjaciół ks. profesora: „Ks. prof. Bortkiewicz zaatakował samego siebie, uniemożliwiając sobie prowadzenia wykładu i wywołując autozadymę i wyrywając sobie samemu mikrofon. Wtem chłopak w złotek sukience, podenerwowany blokadą prelegenta, jego własną niemożnością prowadzenia wykładu, w proteście zaczął chodzić po ławkach. Niestety wykładowca nie przywołał się do porządku i dopiero policja obezwładniając protestujących, spowodowała, że prof. Bortkiewicz zdołał kontynuować. Haniebna akcja policji przedwcześnie spacyfikowała obrońcę autonomii uczelni, natomiast pominęła głównego jej sprawcę i atakującego prof. Bortkiewicza”. Prawda, że absurdalne, a jednak oddające rzeczywistość komentarzy do zaistniałych zdarzeń. Najdziwniejszym jest fakt, że poza lakoniczną informacją, iż bojówkarzy wylegitymowano i przewieziono na komisariat, do dziś nie bardzo wiemy, czy zostali ukarani. Próżno czegokolwiek doszukać się na ten temat w sieci. Wygląda więc, że przyjaciel ks. profesora miał rację. Tylko patrzeć, jak jego wezwie prokuratura.

      Diametralnie różna była sytuacja na Uniwersytecie Wrocławskim, którego swą obecnością zaszczycił były funkcjonariusz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, tropiącego żołnierzy poakowskiego podziemia. Podawanie nazwiska P.T. Państwu oszczędzę. Wystarczy wspomnieć jedną opinię jednej z wrocławianek: „To jest straszne, że do mojego miasta jest zapraszany ktoś, kto odpowiada za śmierć wielu młodych, niewinnych ludzi. I przyjmuje się go z ogromnymi honorami”. Nic dziwnego, że i w tym przypadku doszło do gwizdów i okrzyków kilkudziesięciu osób związanych z Narodowym Odrodzeniem Polski. Jednym słowem – też była zadyma. Winnych trzeba ukarać. I zrobiono to, w przeciwieństwie do poznańskich „wywrotowców”. Spośród 23 osób obwinionych, sąd uniewinnił tylko cztery. Siedem usłyszało wyrok od 20 do 30 dni aresztu, a na dwanaście nałożono kary grzywny od 1 d0 5 tys. zł. Być może ten wyrok ma jakieś swoje uzasadnienie, ale porównując go z bezkarnością w wielu innych, podobnych sprawach (w tym także poznańskiej) jest zwykłym skandalem, przewód sądowy farsą, a kara nałożona na młodych ludzi, tak naprawdę wyrażających słuszny bunt, zwykła krzywdą.

      „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Kiedy patrzymy na jawną niesprawiedliwość, taką choćby, o której pisałem wyżej, mogą w nas budzić się wątpliwości. Niepotrzebnie. Wszak musimy pamiętać, idąc ścieżką wyznaczoną nam przez wiarę, że dopiero owo „skończenie świata” będzie ostatecznym tryumfem Zbawiciela i rozpoczęciem Jego pełnego panowania. Póki co, wytrawny gracz, szatan, wraz z zastępem zazwyczaj bardzo oddanych (czytaj: opętanych) sług robi co może, by przekonywać masy, że to on jest panem. I, niestety, wciąż bywa bardzo przekonującym zwodzicielem. Ale nie załamujmy się – nie dla wszystkich.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | Kazia dnia 01.06.2014
Podwójne standardy to znak rozpoznawczy ustroju III RP. I już trudno oczekiwać że to tylko początki, że coś się zmieni na lepsze... Nic się nie zmieni jest coraz gorzej, bo teraz takie zachowania, które ksiądz opisał są podtrzymywane przez Brukselę. Pozdrawiam
#2 | Jacek Mruk dnia 01.06.2014
Smutne stwierdzenie o kontynuacji PRL-owskiej bandy .
Wszelkie znaki na Ziemi dowodzą o zbliżającym się końcu, skoro dobro jest oceniane jako zło i odwrotnie.
Pozdrawiam
#3 | Artur dnia 01.06.2014
Świetne zestawienie. Tak właśnie wygląda państwo prawa w wykonaniu III RP. Ciekawi mnie jak zakończy się sprawa zakłócenia wykładu Passenta w Złotowie. Będziemy o tym informować na portalu bo jest ona w toku. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną