Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Francja to, generalnie, sympatyczny kraj do mieszkania, o wiele bardziej niż niemieckie landy na przykład, ale to generalne odczucie psuje czasem zetknięcie z francuską administracją, z tutejszymi urzędnikami i procedurami. Ileż trzeba czasem mieć do tego cierpliwości!
13.04.2014r.


      Na wstępie wyjaśniam, że obie fotki ilustrujące niniejszy wpis powstały niemal w tej samej chwili, tj. tego samego dnia, o tej samej porze, w tej samej części miasteczka, w której teraz pracuję.

      Co się tyczy bzów, to mogę jedynie dodać, że kwitną już od kilku dni. Ruszyły razem z tulipanami, które gdzie niegdzie przekwitają. Cóż? Nieco dalej na zachód i trochę na południe – i wiosna przychodzi kilka tygodni wcześniej. A! Kasztany też wypuściły kwitnące kiście, a liście od dawna mają jak łopaty.

      Mikołajowi wdrapującemu się do czyjegoś domu z prezentami pod choinkę należy się takie wyjaśnienie, iż wisi ich tu bez liku, ale – jak się łatwo domyślić – pojawiają się pod koniec listopada, na początku grudniu i znikają po Nowym Roku.

      Ten zatrzymany w kadrze przeze mnie jest swoistym wyjątkiem od reguły znikania.

      Francja to, generalnie, sympatyczny kraj do mieszkania, o wiele bardziej niż niemieckie landy na przykład, ale to generalne odczucie psuje czasem zetknięcie z francuską administracją, z tutejszymi urzędnikami i procedurami. Ileż trzeba czasem mieć do tego cierpliwości! A to tłumaczenie przysięgłe nie takie, bo tłumacz ma być zaprzysiężony we Francji, nie w Polsce, a to akt urodzenia niepełny, bo płci dziecka nie ma, a najlepiej niech pani napisze pismo polecone, bo będzie tak pani kursować między naszymi biurami do u… śmierci (sami wiecie jakiej).

      Więc kiedy złość na urzędników dopada mnie w chwili, gdy wracam z pracy i zerkam na tego Mikołaja w kwietniu, tydzień przed Wielkanocą, to tak sobie myślę, że z serami też tak było!

      Gdzieś tam, u zarania francuskich dziejów kulinarnych, wpadli na pomysł, że zsiadłe mleko można nastawić na biały ser. Dokładnie taki jak nasz. Wieść się po francuskiej ziemi rozniosła i kto żyw, a zwłaszcza kto miał krowę dającą mleko – nastawiał. Tylko, że w swej leniwej naturze pozapominali – niczym o tym Mikołaju – i im się zaśmierdło, spleśniało, zsiniało, popsuło. Nie wiem, bieda mogła być, albo było żal wyrzucić, to wcinali te zgniłe smrody a potem, z biegiem czasu, dorobili do tego filozofię smaku, gatunków, etapów dojrzewania i Bóg wie czego jeszcze, bo się wszak każdemu właścicielowi zaśmierdniętego białego sera przypomniało innego dnia!

      Język, z większą ilością wyjątków niż reguł, też powstał na skutek lenistwa i gdyby im w XIII wieku germański skryba nie spisał, jak mówią na chleb, a jak na dworzec kolejowy, to by się za cholerę do dziś dnia nie rozumieli, bo każdy by mówił jak chce!

      Samogłoskami mogliby się podzielić z Czechami i obu nacjom na zdrowie (językowe) by wyszło! Bo Francuzi tyle ich używają pisząc, że już ich samych to męczy i nie wymawiają. Nie wiem, po kiego grzyba pisać „beaucoup” skoro się mówi „boku”? Mało tego, sama długość wyrazów też ich męczy, bo w warsztatach samochodowych robią „diag” (diagnostykę) a potem jedzą w „resto” (restauracji).

      „H” nie wymawiają, bo im się nie chce! „R” również im wsiąkło z lenistwa, bo jak się tak skupić i zbadać, ile się musi aparat mowy napracować, aby wymówić te spółgłoski, to od razu powraca na myśl Mikołaj, który się ostał do Wielkanocy i spleśniałe sery. I to na jaką skalę spleśniałe!

      Ufff… Ulżyło mi :). Zmagam się właśnie z administracyjną przeszkodą, więc akurat dziś ten Mikołaj sprowokował to dzisiejsze pomstowanie, którym się z Wami dzielę.


/Ossala/






Nasze blogi:













Komentarze
#1 | ossala dnia 23.04.2014
Tj. właściciele domku w końcu go uwolnili...
#2 | Kazia dnia 23.04.2014
E tam zniknął... w końcu odjechał saniami na biegun północny
#3 | ossala dnia 23.04.2014
Mikołaj zniknął! Nie ma go! A przechodziłam koło tego miejsca dzień w dzień, od 1-go marca. Podejrzewam więc, że ktoś zauważył, że go uwieczniłam, może właścicielom Mikołaja zrobiło się jednak wstyd i zniknął!
#4 | Ka dnia 13.04.2014
A propos (że się wyrażę po francusku Smile - ślimaki i ostrygi są w smaku jak katar tylko że mają lepszy PR Smile

Fajne te Twoje uwagi o biurokracji, cud że nie każą pisać na błękitnym papierze zielonym atramentem. A my tu narzekamy na polskie porządki. Choć w tym jesteśmy w czołówce UE.
Pozdrawiam
#5 | ossala dnia 13.04.2014
Żeby nadać smak ślimakowi podają go najczęściej z masłem czosnkowym (!) i z aromatycznymi ziołami.
Tylko po co tam ten ślimak? GrinGrinGrin
#6 | Kazia dnia 13.04.2014
Ten Mikołaj powinien mieć tu i ówdzie zawieszone jajka wielkanocne albo i kurczaczki. W ten sposób byłby dekoracją całoroczną, a jakby dodać trójkolorowe kokardy - obleciałby i święta narodowe.
#7 | Kazia dnia 13.04.2014
A w ślimaku ile jest? i w dodatku prawie nie używają soli. Z innymi przyprawami też słabo. Ja tam wolę naszą kuchnię. Jest najlepsza. Z rozmachem i polotem. Tylko nie umiemy się "sprzedać" jak oni.
#8 | ossala dnia 13.04.2014
Kaziu, w mojej ocenie najlepszym przykładem są jednak żabie udka. Każde ma wielkość zapałki a "mięsa" na nich tyle, co kot napłakał. Ja nie wiem, jak można się w tym doszukać jakiegoś smaku!
#9 | Kazia dnia 13.04.2014
Ossalo, co chcesz, Francuzi są mistrzami promocji i reklamy, najlepszy dowód to ślimaki.
i cóż proponuje hasło - uwolnić Mikołaja !!!
#10 | Kazia dnia 13.04.2014
Arturze świetny dowcip Smile nie chcę dociekać kto był ojcem różnicy rozstawu szyn, ale dobrze aby dla prawdy historycznej i naukowej ktoś z badaczy to ustalił Smile
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną