Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Protestujący na sejmowych korytarzach rodzice z niepełnosprawnymi dziećmi uruchomili wśród polityków i w mediach kalejdoskop rozważań na temat wrażliwości. Na ile jednak licytowanie się o poziom tejże wskazuje na rzeczywiste zaangażowanie na rzecz pomocy drugiemu człowiekowi?
03.04.2014r.


      Protestujący na sejmowych korytarzach rodzice z niepełnosprawnymi dziećmi uruchomili wśród polityków i w mediach kalejdoskop rozważań na temat wrażliwości. Na ile jednak licytowanie się o poziom tejże wskazuje na rzeczywiste zaangażowanie na rzecz pomocy drugiemu człowiekowi?

      Moja wrodzona nieufność każe mi powątpiewać w szlachetne intencje kogokolwiek, kto afiszuje się chęcią pomagania innym. Kiedy słyszę polityków publicznie lejących łzy nad warunkami życia niepełnosprawnych, niemających jednocześnie skrupułów, by te warunki pogarszać sprawnym, ale biednym, gdy widzę sceny pełne artystów z sercem na odzieniu deklarujących połączoną z lansem miłość do świata lub rzesze wolontariuszy skrzętnie podsuwających do podpisania kwit niezbędny do przedłożenia w różnorakich instytucjach, w pełni zgadzam się z filozofem z Królewca jednoznacznie jako moralne określającym tylko czyny bezinteresowne, wynikające z nakazu rozumu (Joseph Conrad skwitował to krótkim „tak trzeba”). Dla Kanta filantropia będąca efektem wzruszenia na widok cudzego nieszczęścia lub chęci połączenia jej z zyskiem nie mieści się w kategoriach moralności.

      Wrażliwość osiągnięta chwilowym wzruszeniem pozwala bezdusznym urzędnikom zabierać dzieci z biednych rodzin, by „poprawiać” im warunki życia w rodzinach zastępczych. Zapewne urzędniczka spędzająca czas przy biurku z ustawionym na stałe wirtualnym komputerowym światem, której w domu rodzinnym nie wystarczał obszerny pokój jedynaczki, przeżywa wstrząs, widząc egzystencję kilkuosobowej rodziny na kilkunastu metrach kwadratowych. Nic dziwnego, że koniecznie chce interweniować, nie bacząc na to, czy jej działania stanowią rzeczywistą pomoc.

      W podobnym tonie z atencją ubolewała na antenie tvn 24 Henryka Krzywonos: „Dzieci są dla mnie wartością największą, a teraz leżą one na podłogach. (…) To jest coś makabrycznego. Rozumiem ich problemy, ale nie można ich rozwiązywać w ten sposób i grą dziećmi.” Z pewnością łatwiej znosi się cudze nieszczęście, gdy nie trzeba go oglądać. O wiele prostsze jest spektakularne przecięcie wstęgi i sweet focia, gdy z pozycji urzędniczego fotela ustali się komu sprywatyzować szpital, przenieść szkołę czy zbudować podjazd dla wózków, niż wsłuchanie się w rzeczywiste potrzeby obywateli. Brak umiejętności słuchania wydaje się być dobrze zakorzenioną spuścizną carskich czynowników w niemal wszystkich dziedzinach naszego życia publicznego.

      A może czasem jedynym sposobem na sprowokowanie do pomocy jest przymuszenie? Wszakże nawet Bóg potrzebował pomocy Cyrenejczyka. Jak zauważa świetny kaznodzieja ojciec Adam Szustak – była to pomoc niechętna, przymuszona, ale to właśnie ramię naburmuszonego Szymona przyniosło ulgę zmasakrowanemu ciału Jezusa.

      Zamiast więc czekać na obłudnie okazywaną wrażliwość, może lepiej zwerbować tych, którzy o wrażliwość nawet siebie nie podejrzewają (tym bardziej nie wciągają jej na sztandary)? I zarówno im, jak i „wrażliwym” podać jedyny możliwy argument: jeżeli cokolwiek robimy dla innych, to tylko dlatego, że „tak trzeba”.

Link

Link

1 kwietnia 2014 r.

/Res Cogitans/


Nasze blogi:









Komentarze
#1 | Kazia dnia 04.04.2014
Są różne rodziny i różni sąsiedzi. Są ludzie którzy właśnie żyją jak na Marsie, niestety.
#2 | Wojciech Franciszek D dnia 04.04.2014
Jak ktoś nie ma rodziny i sąsiada to jest na Marsie lub w najlepszym przypadku na bezludnej wyspie. A tych nie ma zbyt wiele.
Nie mówię o anonimowym społeczeństwie jak obecnie Mopsach , Gopsach itp czyli państwowa pomoc społeczna .
Mówię o konkretnych osobach , sąsiadach , znajomych , wspólnotach w których człowiek żyje. To są najlepsze struktury wiedzące komu i ile potrzeba a zarazem kontrolujące .
Nie pani przy biurku .
Pozdrawiam .
#3 | Kazia dnia 03.04.2014
A co, Wojtku, jeśli ktoś nie ma sąsiada czy rodziny? Państwo jest potrzebne - albo solidny zakon, ale nie ma co liczyć że czarodziejskie społeczeństwo samo sobie pomoże. Nie jestem za tym, że państwo wszystko zapewniało, ale w końcu po to ono jest - aby zapewniało bezpieczeństwo.
#4 | Wojciech Franciszek D dnia 03.04.2014
Do czasu kiedy tzw pomoc społeczna będzie realizowana przez struktury państwa to nie skończy się podejrzewanie , naciąganie , wykorzystywanie i złodziejstwo . Nie mówiąc o wykorzystywaniu ludzkiej niedoli .
Dodatkowo w ten sposób zabija się społeczeństwo obywatelskie , które nie ma szansy nawet pokazać na co je stać
Tylko przez struktury na poziomie sąsiad , znajomy , przyjaciel , kościół , organizacja , są w stanie sprawiedliwie i godnie pomagać innym .
Bezinteresownie i jak piszesz : jak trzeba .

Pozdrawiam .
#5 | Artur dnia 03.04.2014
Sprawa problematyczna rzeczywiście - zwłaszcza kiedy dzieje się w Sejmie... A na marginesie nasuwają się refleksje ogólne na temat zachowania polityków. Ile z nich jest naturalnych a ile pod elektorat? Niestety od dłuższego czasu przeżywam w tej materii dość głębokie rozczarowania, ale z powyższego wpisu wynika ze nie tylko ja. Pozdrawiam Cię RC
#6 | Jacek Mruk dnia 03.04.2014
Wrażliwość stała się tylko elementem propagandy, bo zanika wraz a momentem znikania tematu z mediów. Znika z prostej przyczyny , bo nie rodzi źródła dodatkowego dochodu sianej propagandy.
Pozdrawiam
#7 | Kazia dnia 03.04.2014
Res, dobrze trafione, w samo sedno. Bo gdyby to za rządów PiS te dzieci leżały na korytarzach byłyby celem wielu pielgrzymek "ciotek" z PO z HGW na czele, z kanapkami, soczkami i podusiami. Bo nie chodzi o to aby nie leżały na podłodze tylko byle nie w sejmie. Na takich dzieciach tuczą się zastępy rzeczników biur fundacji i agend. Nawet orkiestra gra tylko dla nich. I co? i nic.
Innym problemem było żerowanie członków rodzin na w miarę sprawnych krewnych, którzy mieli jednak owe zasiłki. Może warto opracować taki system pomocy państwa, najlepiej z udziałem właśnie rodziców dzieci niepełnosprawnych, dzieci niezależnie od ich wieku, który pomoże komu trzeba a nie będzie generował wyłudzeń.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną