Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

A wracając jeszcze do wywiadu, zaskoczyła mnie taki oto jego fragment: „Śmierci się boisz? Nie. Jestem pewna, że poza nią nic nie ma. Skąd ta pewność? Zazdroszczę tym, którzy wierzą albo wątpią, ja mam pewność. Dla mnie liczy się tu i teraz”. Zadziwiająca jest ta pewność. Najtęższe umysły, jakie w swej historii miała i ma ludzkość, nie potrafiły takowej pewności osiągnąć, aż tu nagle znalazła się „potęga intelektualna”, co wreszcie obnażyła ich „ignorancję”. Zastanawiam się tylko, czy owo odkrycie jest wyrazem wybujałej megalomanii, czy też zwykłej głupoty? A może jedno i drugie?
23.03.2014r.


„O, gdybyś znała dar Boży…”.

      Samarytanka nie wiedziała z Kim rozmawia. Nie wiedziała, bo nie mogła tego wiedzieć. Gorszą jest tzw. zawiniona ignorancja. Niektórzy bowiem znając Pana, udają, że nigdy o Nim nie słyszeli i wręcz obsesyjnie reagują na wszystko, co z chrześcijaństwem jest związane. Te reakcje przekraczają często wszelkie dopuszczalne granice. Aż się prosi, by w końcu położyć im kres. Jakoś jednak nikt się do tego nie kwapi, by nasze prawo w końcu było rzeczywiście prawem. Dlaczego np. antysemityzm jest ścigany w zasadzie z urzędu, a obrażać katolików, Polaków można wedle uznania.
Zbliża się kanonizacja bł. Jana Pawła II. Czas dla naszego narodu szczególny. Sama myśl o tym wydarzeniu sprawia, że radują się nasze serca. Szczególny to „dar Boży”. Ale są środowiska, które obawiają się – choćby krótkiego – narodowego świętowania i pojednania. Takiego, jakie miało np. miejsce po śmierci Papieża-Polaka. Robią więc wszystko, by te wyjątkowe dni zbezcześcić. Czymże bowiem innym jest wprost (proszę mi wybaczyć) plugawa „akcja” Fundacji (?) o nazwie „Ateizm Świeckość Antyklerykalizm", mająca za cel zniesławić osobę Jana Pawła II, korzystając z metod, jakie stosowano w latach 80-tych. Wówczas zostały stworzone i rozprzestrzenione przez agentów SB materiały i informacje, które stanowiły prowokację, a jej celem miało być osłabienie wpływu Jana Pawła II na wiernych. Pamiętam ten czas, choć nie sądziłem, że kiedykolwiek coś takiego może się powtórzyć. Czasy się zmieniają, ale ludzie nie zawsze. Oczernianie tych, którzy służą Bogu i ludziom kwitnie w najlepsze. Zadziwia wszak jedno – jak musi człowiek nisko upaść, by zdobyć się na preparowanie czegoś tak niegodziwego; jakim musi być nikczemnikiem, by opluwać kogoś, kto reprezentował sobą wartości najbliższe milionom ludzi, gotowych za nie oddać nawet życie? Nie sposób tego pojąć. Czyżby nie znali owego „daru Bożego”, czy też obsesyjnie przed nim uciekają, by przypadkiem nie odezwały się resztki sumienia, o ile takowe jeszcze posiadają. O gdybyś jeden z drugim „znał dar Boży”, to – podobnie jak ewangeliczna Samarytanka – zapragnąłbyś czegoś zupełnie innego; zwróciłbyś się do Pana i prosiłbyś Go, a „dałby ci wody żywej”. Na razie udajesz, że ci to niepotrzebne. Do czasu.

      Już o tej, nieco posuniętej w latach pani „robiącej za nastolatkę”, pisałem, ale ostatnia wypowiedź spowodowała, że muszę zareagować. Na jednym z portali internetowych pojawił się bowiem wywiad, zatytułowany: „Bóg nie jest mi do niczego potrzebny”. Naturalnie, te ostatnie słowa napisane w ten sposób, że – choćbyśmy nie chcieli – musimy je zauważyć. Wprost rzucają się w oczy. Najzwyklejsza manipulacja. Zapewne nie zwracałbym na nią uwagi, bo doskonale wiem w jakim celu została zorganizowana. Niestety, zwłaszcza młode pokolenie, mało odporne na wpływ tego typu haniebnej propagandy tak podkreślone zdanie zapewne zauważy. I tak naprawdę nie muszą czytać już tekstu. Wystarczy, że utkwi im w pamięci ten niezwykle szkodliwy, szmatławy tytuł. Efekt owej niegodziwej propagandy zostanie osiągnięty. A przy okazji „sława” tej, która je wypowiedziała być może wzrośnie. „O, gdybyś znała dar Boży…”. Może i znasz, droga pani, ale usiłujesz udowodnić innym (zazwyczaj tym, których najmniej to obchodzi), a może głównie sobie, że jest inaczej. Trudno tu cokolwiek prorokować i nie zamierzam tego czynić. Ale może przyjść taki dzień, w którym dotrze do ciebie fakt, że ów „dar Boży” jest czymś, bez czego żyć niepodobna. Może zrozumiesz, że jednak Bóg jest nie tylko potrzebny, ale wprost nieodzowny dla ludzkiej egzystencji. A wracając jeszcze do wywiadu, zaskoczyła mnie taki oto jego fragment: „Śmierci się boisz? Nie. Jestem pewna, że poza nią nic nie ma. Skąd ta pewność? Zazdroszczę tym, którzy wierzą albo wątpią, ja mam pewność. Dla mnie liczy się tu i teraz”. Zadziwiająca jest ta pewność. Najtęższe umysły, jakie w swej historii miała i ma ludzkość, nie potrafiły takowej pewności osiągnąć, aż tu nagle znalazła się „potęga intelektualna”, co wreszcie obnażyła ich „ignorancję”. Zastanawiam się tylko, czy owo odkrycie jest wyrazem wybujałej megalomanii, czy też zwykłej głupoty? A może jedno i drugie?

      Jakże krańcowo różnie brzmią słowa jednej aktorki (wypowiedź tę, zamieszczoną w jednym z kobiecych pism, podsunęła mi siostrzenica). Artystka zapytana: „Pani Ewo, co sprawia, że radość nie gaśnie i wciąż chce się żyć?” – odpowiada: „W moim przypadku? Bóg. Zresztą myślę, że w przypadku każdego człowieka, nawet jak sobie z tego nie zdaje sprawy. Chce się żyć, bo teraz mieszkam z mamą i bardzo się z tego cieszę. Chce się żyć, bo moje dziecko żyje, a nie było to takie pewne. Chce się żyć, bo sąsiad, który się do mnie nie odzywał, zaczął się uśmiechać. (…) Z biegiem czasu uświadamiam sobie, jaki człowiek jest słaby i jak niewiele od niego zależy. A mimo wszystko żyje, budzi się codziennie i wciąż ma powody do radości. Jestem za to wdzięczna”. Ta kobieta poznała „dar Boży”, o którym mowa w dzisiejszej Ewangelii. Jej entuzjazm na próżno porównywać z łatwo zauważalnym, niecnym nihilizmem opisywanym powyżej.

      A wystarczy wsłuchać się w słowa Pana: „Nadchodzi jednak godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, i takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”. Niewiasta z Samarii, chociaż można było mieć zastrzeżenia do jej moralności, zrozumiała Chrystusowe przesłanie. I to do tego stopnia, że sama zaczęła je przekazywać innym. Świadczą o tym ostatnie słowa dzisiejszego fragmentu ewangelicznego: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata”. I nas Jezus wzywa do dawania świadectwa. Szczególnie teraz, w czasie Wielkiego Postu. Podejmijmy się tego wyzwania, bo może i w naszym otoczeniu jest ktoś, komu trzeba otwarcie powiedzieć: „O, gdybyś znał(a) dar Boży…”.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 23.03.2014
Bardzo cenne słowa. Dziękuję. Na pewno temat jest szeroki i dotyka bardzo delikatnej kwestii. Nasuwa mi się tu jeszcze jedna refleksja: Szkoda, że niektórzy najbardziej osobiste kwestie czynią czymś "na sprzedaż". Taka swoista prostytucja. Naszą rolą jest jej się przeciwstawić. Dzięki za wsparcie, które mam z Państwa strony. Pozdrawiam.
#2 | Artur dnia 23.03.2014
Dla mnie takie manifestacje są oznaką słabości charakteru. Widać jak pani nie umie sobie poradzić. Bo na dobrą sprawę czy nie można takich rzeczy zachować dla siebie? Przecież nikt jej nie zabrania nie wierzyć. Takie deklaracje, podobnie jak deklaracje dotyczące odmiennej seksualności - w tak mocny sposób na forum publicznym (de facto ogólnopolskim) świadczą o tym że ktoś ma poważny problem. Właśnie w tym obszarze. Znam wielu ludzi niewierzących, ale nie znaczy to że latają i każdemu o tym opowiadają, albo że zwalczają kościół. Właśnie na tym polega tolerancja,a taka wypowiedź świadczy o jej braku.

Pamiętam kiedyś jednego ateistę, znajomego ojca, który strasznie zwalczał kościół. Miał obsesję bo wszystko kojarzyło mu się z kościołem. Z Panem Jezusem i religią. Kiedy umierał przyjął komunię i miał normalny kościelny pogrzeb. Znam wiele takich przypadków. Za kilkanaście lat kiedy tej pani wyszumi się woda sodowa z mózgu wszystko się zmieni. Ale wtedy już nie pobiegnie do mediów.

Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 23.03.2014
Cały czas jesteśmy w czasach ostatecznych. Trąby grają ale widać wielu ich nie słyszy. Czy zauważył Ksiądz, że Jezus też jakby przeprowadzał wywiad z Samarytanką? i jest doskonale przygotowany, wszystko o niej wie. A ona jest zaciekawiona, i po chwili wywiad przeradza się w pełną zaskoczenia rozmowę. Bóg uczy dziennikarzy w jaki sposób powinni rzetelnie podchodzić do swojej pracy Smile Pozdrawiam.
#4 | Jacek Mruk dnia 23.03.2014
Wspomniana celebrytka, zagubiła się w życiu i pewnie ulepiła sobie złotego cielca z mamony i grzechu by brnąć w przepaść nicości. na szczęście dla niej i wszystkich idiotów uważających się za nadludzi Bóg jest Miłosierny i czeka do ostatniej chwili na ich nawrócenie. Oby tej chwili zaznali, bo pobudka w piekle jest nie do zawrócenia.
Wiara to nasze dziedzictwo i Moc , przez którą mamy siły znoszenia cierpień nam narzuconych przez innych.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną