Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Ale to nie koniec ich zmartwień. Zapewne do końca jeszcze tego nie rozumieją, ale i w Brukseli trudno im będzie znaleźć tego, czego naprawdę szukają i czego oczekują. Nie wiedzą, że zapewne czeka ich w pewnym sensie utrata suwerenności zarówno w sensie politycznym, jak i gospodarczym (np. wzrost kosztów życia przy mniejszych dochodach, niekorzystne skutki integracji, emigracja młodych, wykształconych ludzi, starzenie się społeczeństwa itp.).
16.02.2014r.


„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”.

      Trudno jednak poczucie takiej sprawiedliwości w sobie wypracować. Widać to choćby na przykładzie wydarzeń, jakie od kilku miesięcy mają miejsce u naszych sąsiadów. O Ukrainie – z racji moich kilku tam pobytów – już tutaj pisałem, ale nie w aspekcie tego, co się tam ostatnio dzieje. A dzieje się wiele, chyba nawet zbyt wiele. I jakoś trudno nam to ogarnąć. Przecież mamy tam do czynienia z wielką polityką, która zazwyczaj – wbrew swemu prawdziwemu przeznaczeniu – daleka jest od codziennych problemów zwykłych ludzi. A ci ostatni, jak można naocznie się przekonać, potrzebują nie tylko zainteresowania, ale konkretnych działań, mających na celu poprawę ich niedoli. Tak, niedoli, którą widać na każdym kroku, szczególnie za naszą południowo-wschodnią granicą.

      Poczucie sprawiedliwości wymaga, byśmy przez ten pryzmat patrzyli na ukraińskie wydarzenia. Najpierw należy więc wrócić do przeszłości. Trudno jest jednoznacznie – w takim właśnie poczuciu – ocenić nasze trudne relacje. I nie o to chodzi. Niech tym zajmują się historycy, ale tacy, którzy – zgodnie z sugestią dzisiejszej Ewangelii, a więc w duchu poczucia sprawedliwości – powinni badać, często bardzo złożone, zaszłości dziejowe. Przytoczę tutaj wypowiedź p. dr Lucyny Kulińskiej z Krakowa: „Operacja »Wisła« miała przyzwolenie moralne i akceptację społeczeństwa polskiego jako jedyny skuteczny środek do zakończenia dalszego przelewu polskiej krwi. Akcję tę należy uznać za realizowanie na tych terenach polskiej racji stanu i działanie konieczne. Odpowiedzialność za to, że do niej doszło, spada na zbrodniczą ideologię OUN-UPA i jej wykonawców (…). Nie wolno mylić przyczyny ze skutkiem. Zrzucanie na Polskę wtedy i dzisiaj winy za to, że wreszcie skutecznie obroniła swoich obywateli i okrojone terytorium, należy uznać za nadużycie”.

      Określenie „zbrodnicza ideologia” jest w tym miejscu chyba najbardziej trafna. I bardzo się boję, by ona nie zatryumfowała na Majdanie. Czy te słowa mogą być nieco przesadzone? Niekoniecznie. Bardzo się bowiem obawiam efektów tego „pospolitego ruszenia”. My, Polacy, coś wiemy na ten temat. Ilekroć zajaśniała jutrzenka przemian, nowego, lepszego życia, niemal natychmiast pojawiały się mroczne siły, przesłaniające, albo całkiem gaszące jej blask. Znajdowali się wszystkowiedzący i niemylni osobnicy, korzystający z ofiarnej postawy tych, którzy narażali swoje życie, a często je oddawali. Spróbujmy przez chwilę wczuć się w to, co w tej chwili odczuwają Ukraińcy. Mają naprawdę ciężkie położenie (nie tylko geograficzne). Z jednej strony sąsiedztwo i – co tu ukrywać – odwieczne powiązanie (czytaj: zobowiązanie) z Wielką Siostrą. Na co stać tę „niewiastę” wiemy dobrze my; wiedzą i oni. Pomijam tutaj wszelkie inne powiązania, natomiast trudno udawać, że takie sąsiedztwo jest bez wpływu na to, co aktualnie (a w historii również) dzieje się na Wschodzie. Czyż groźba ewentualnej interwencji (Boże! Skąd my to znamy?) jest aż tak bardzo nieprawdopodobna? I nie musi to być wcale jakieś oficjalne zbrojne przekroczenie granic. Myślę, że w dzisiejszych czasach to już anachronizm. Są inne sposoby kar za niesubordynację. Chociaż osławione, historyczne – przepraszam za może nieco cyniczne określenie – „syberyjskie safari” ma nadal „wzięcie” i okazuje się skuteczną metodą walki z szeroko rozumianą opozycją. Doradca prezydenta Rosji stwierdził, że jego kraj jest gwarantem suwerenności Ukrainy. Bardzo boję się takiej gwarancji, a jeszcze bardziej boją się dążący do wolności Ukraińcy.

      Ale to nie koniec ich zmartwień. Zapewne do końca jeszcze tego nie rozumieją, ale i w Brukseli trudno im będzie znaleźć tego, czego naprawdę szukają i czego oczekują. Nie wiedzą, że zapewne czeka ich w pewnym sensie utrata suwerenności zarówno w sensie politycznym, jak i gospodarczym (np. wzrost kosztów życia przy mniejszych dochodach, niekorzystne skutki integracji, emigracja młodych, wykształconych ludzi, starzenie się społeczeństwa itp.). O wiele gorsze są różnej maści ideologie, które naszym udziałem już się stały, a na Ukraińców „ostrzą sobie zęby”. Czyż muszę przekonywać o zarazie gender, szkodliwej indoktrynacji młodych ludzi, zalewie homoseksualizmu, uznawanego wręcz za normę międzyludzkich relacji, istnym potopie idiotycznie pojmowanego feminizmu, dramacie eutanazji, aborcji, czy wręcz uprzedmiotowienia człowieka. Kiedy pomyślimy o tym, strach zagląda nam do oczu, bo nie chcielibyśmy, aby nasi słowiańscy Bracia i Siostry musieli przejść przez to, przez co my – z takim bólem – przechodziliśmy. Chcielibyśmy oszczędzić im tych bolesnych doświadczeń.

      Jaka więc powinna być Ukraina, skoro zarówno jedna, jak i druga opcja jest zwyczajnie dla niej, pisząc oględnie, mało korzystna? Czyżby była w sytuacji bez wyjścia? Wydaje się bowiem, że musi wybierać między dżumą, a cholerą. Otóż nie! Nie trzeba się zastanawiać czy Ukraina ma być prorosyjska, czy też proeuropejska. Istnieje bowiem trzecia możliwość wyjścia z tego, pozornego jak się okazuje, impasu. Rozwiązanie bardzo proste i w tej prostocie wręcz genialne, choć znane i sprawdzone od wieków: UKRAINA POWINNA BYĆ CHRZEŚCIJAŃSKA! Tylko czy tę drogę wybierze? Musimy się modlić, by tak się stało. Obok wszelkiej innej pomocy, taka będzie z naszej strony najbardziej skuteczna. Istnieje bowiem szansa, że Ukraińcy pójdą drogą wskazaną przez Chrystusa. Przed kilkoma dniami gościli w naszej parafii ukraińscy muzycy. Ich artystyczny kunszt szedł – jak się wydawało – na równi z wyznawaną wiarą. Ta wiara, jak miałem okazję sam się przekonać, jest bardzo głęboko zakorzeniona w ukraińskim narodzie. Jest więc szansa, że ich „sprawiedliwość będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów”. Miejmy zatem nadzieję, że nie zaprzepaszczą szansy, przed jaką właśnie stanęli. Bardzo chciałoby się usłyszeć na Majdanie nie tylko okrzyk: „Sława Ukrainie”, ale przede wszystkim: „Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat”.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 16.02.2014
Mają Państwo rację. Zdaję sobie sprawy ze złożoności problemu, który poruszyłem. Może będzie jeszcze okazja do niego powrócić. Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam.
#2 | Artur dnia 16.02.2014
Poruszył ksiądz trzy bardzo ważne sprawy: nacjonalizmu ukraińskiego, dominacji Rosji i wejścia do UE. Oczywiści sprawa wiary jest ponad, ale patrząc na te trzy polityczne aspekty to można czegoś pozytywnego dopatrzyć się jedynie w wejściu do UE. Mimo wszystkich minusów, idiotyzmów, lansowania głupoty itd. I dlatego wydaje mi się, że właśnie wspieranie tego dążenia powinno być kluczowe. Pozdrawiam
#3 | Jacek Mruk dnia 16.02.2014
Na miejscu na Majdanie są pasterze, więc jest nadzieja ,że nie dojdzie do przelewu krwi. Jaką drogę Ukraina wybierze zależy od zawierzenia się Bogu. Nigdy gdy się Boga prosiło ,nie odmawiał wsparcia, o czym się mogliśmy my Polacy przekonać .
Pozostaje poświęcać Ukrainie Modlitwy , bo w naszym interesie też to leży.
Pozdrawiam
#4 | Kazia dnia 16.02.2014
Wielka polityka ma niestety duży wpływ na życie zwykłych ludzi, zawsze. Uważam, że Ukraina stoi po raz enty na rozdrożu, pomiędzy Azją a Europą. Opowiedzenie się za UE, nie ważne że ułomną i podupadłą to opowiedzenie się za cywilizacją europejską, a za Rosją, to jak w przeszłości - właśnie za azjatycką brutalnością. Rosja gdy mieniła się gwarantem demokracji (a było już tak wielokrotnie) to potem zajmowała kraj dla siebie i eksploatowała go.
Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną