Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Nie zamierzam przesądzać kwestii przyczyn śmierci ks. Niedzielaka, bo ani się na tym nie znam, ani tego nawet nie bardzo chcę, bo uważam, że moja rola jest całkiem inna. Natomiast chcę podkreślić wielkość tego niezwykłego człowieka; tę wielkość, która przetrwała w nim do końca. Bolesna oczywiście jest opieszałość i dziwna bezradność śledczych w kwestii śmierci tego bohaterskiego kapłana.
09.02.2014r.


„Wy jesteście światłem świata".

      A robi się wszystko, by owo światło „stawiać pod korcem”. Niektórych zbyt mocno razi. Uosobieniem tegoż światła był zmarły przed 25 laty ks. Stefan Niedzielak. Pomimo tego, iż są tacy, którzy i dziś chcieliby jego blask przysłonić, On wciąż jaśnieje, będąc dla jednych bohaterem, a dla innych wyrzutem sumienia. Zatrzymajmy się dzisiaj na chwilę nad tą niezwykła postacią. Pomocą niech nam będzie artykuł p. Piotra Łysakowskiego, zamieszczony w "Naszym Dzienniku", w numerze 23 (2736) z dnia 27-28 stycznia 2007 r.

      Ksiądz prałat Stefan Niedzielak urodził się 1 września 1914 r. w Płocku. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1940 w Warszawie. W czasie wojny włączył się w działalność podziemną przeciwko Niemcom w Narodowej Organizacji Wojskowej. Używając pseudonimu "Zielony", służył jako kapelan i kurier w Łódzkim Okręgu Armii Krajowej. Jako kapelan uczestniczył też w Powstaniu Warszawskim. Był kurierem przenoszącym wiadomości do ks. abp. Adama Sapiehy. Po wojnie, gdy okupację niemiecką zastąpiły rządy sowieckich namiestników, jako zdeklarowany antykomunista wstąpił do WiN, co przypłacił aresztowaniem. Następnie powrócił do Warszawy, gdzie odbudowy kościoła Świętej Trójcy, a następnie Wszystkich Świętych. W 1956 r. został rektorem kościoła św. Karola Boromeusza na Powązkach i dyrektorem cmentarza. Poznał wtedy prawdę o tajnych pochówkach ofiar komunistycznego terroru przeprowadzanych przez UB, poznał świadków zbrodni.

      Tam też angażował się w organizację patriotycznych Mszy św. w rocznice świąt narodowych. Rozpoczął razem z Wojciechem Ziembińskim budowę Sanktuarium Poległych na Wschodzie - dzięki niemu wmurowano w ścianę świątyni pomnik-krzyż i blisko 1000 tabliczek ku czci ofiar zbrodni katyńskiej, pamiątkowe tablice poświęcone dowódcom Armii Krajowej na Kresach Wschodnich, a w głównym ołtarzu kościoła umieszczono replikę obrazu Matki Bożej Kozielskiej. W swoich kazaniach ks. Niedzielak odważnie upominał się o prawdę o zbrodni katyńskiej, ujawnienie ludobójczej roli NKWD, protestował przeciwko wieloletniemu kłamstwu. Zaczął organizować rodziny katyńskie, służąc im pomocą duchową. Ta nieustraszona działalność prawdopodobnie stała się przyczyną zabójstwa ks. Niedzielaka w styczniu 1989 roku.

      Nie chciałbym przytaczać tutaj całej – skądinąd doskonale pewnie znanej P.T. Czytelnikom – procedury śledczej, prowadzonej po śmierci ks. Niedzielaka, a tak naprawdę nie zakończonej do dziś. Przytoczę kilka zdań ze wspomnianego artykułu: „Z zeznań osób przesłuchiwanych wyłania się obraz kapłana zatroskanego o los ludzi pracujących dla parafii, uczciwego, wyrozumiałego, pomocnego i oddanego jej sprawom człowieka. Wykonanie obowiązków nałożonych przez przełożonych i Opatrzność ks. Niedzielak traktował jako imperatyw. Nieco więcej kwestii ujawniono podczas przesłuchania kanclerza kurii metropolitarnej ks. Zdzisława Króla. Wspominał on o pojawiających się pod adresem zamordowanego pogróżkach, które dotknęły także i jego osobę, wiążąc się z zabójstwem: "[...] w nawiązaniu do sprawy pogróżek chcę dodać, że po śmierci księdza Niedzielaka otrzymałem na telefon domowy (w spisie abonentów moje nazwisko nie jest wymienione) dwa anonimowe telefony z pogróżkami. [...] Pierwszy [...] poza inwektywami zawierał sformułowanie "Niedzielak nie jest ostatni" [...]. Do kwestii gróźb pod adresem zabitego księdza powracano wielokrotnie. W materiałach ze śledztwa znajdują się stenogramy (transkrypty) nasłuchów z audycji Radia Wolna Europa, w których ks. prof. Jerzy Pikulik wspominał o tym, że ks. Stefan Niedzielak na kilka dni przed śmiercią otrzymał przez telefon ostrzeżenie: "...jak się nie uspokoisz, to zdechniesz jak Popiełuszko...".

      […] Kapłan także przekazywał W. Ziembińskiemu informacje o anonimach pełnych gróźb i pretensji o głoszone patriotyczne kazania.

      Nie zamierzam przesądzać kwestii przyczyn śmierci ks. Niedzielaka, bo ani się na tym nie znam, ani tego nawet nie bardzo chcę, bo uważam, że moja rola jest całkiem inna. Natomiast chcę podkreślić wielkość tego niezwykłego człowieka; tę wielkość, która przetrwała w nim do końca. Bolesna oczywiście jest opieszałość i dziwna bezradność śledczych w kwestii śmierci tego bohaterskiego kapłana. Ale jeszcze boleśniejszą stała się zmowa milczenia w 25 rocznicę jego śmierci. Media właśnie uparcie milczały. Nie zorganizowano (mam na myśli oficjalne czynniki państwowe) żadnych obchodów (w sensie np. „Orzeł może” albo inne kotyliony), ani też nie wspomniano, że w tych samych dniach – również w niewyjaśnionych i okolicznościach – zostali zamordowani inni, wspaniali kapłani: ks. Stanisław Suchowolec i ks. Sylwester Zych (do tych wybitnych postaci postaram się jeszcze powrócić). Aż ciśnie się na usta pytanie: A dlaczego nie pokuszono się choćby o próbę uczczenia pamięci tych księży? Czyżby o kapłaństwie można było pisać tylko w aspekcie „dominikańskich rewelacji”? Myślę, że odpowiedź dałem już wcześniej, pisząc o tym, iż te tragiczne zgony do dziś są wyrzutem. A może są jeszcze inne przyczyny?

      Nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. Otóż kilka dni temu jeden z polityków napisał dość odważne słowa: „Katolik występujący przeciwko karze śmierci jest jawnym heretykiem. Pan Bóg mówi bowiem (Ex. 21, 14 - tuż po wręczeniu Mojżeszowi Dekalogu, Ex. 20): A gdyby ktoś bliźniego swego umyślnie zasadziwszy się podstępem zabił – i od ołtarza Mego weźmiesz go i zabijesz!" W takim razie należałoby wstrzymać kanonizację bł. Jana Pawła II, bo i On usilnie namawiał do zaniechania kary śmierci, choć Katechizm Kościoła Katolickiego, podpisany przez tegoż Papieża, tegoż wyroku nie wyklucza. Nasz polityk zapomina natomiast o jednym fakcie, iż Księga Wyjścia, na którą się powołuje, pochodzi ze Starego Testamentu, kiedy to żywą była jeszcze osławiona zasada odwetu. A przecież już przeszło 2000 lat żyjemy w nieco innych czasach, które zapoczątkował Chrystus Pan, a Jego Ewangelia nijak się ma do wspomnianej wyżej tezy. „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. Oczywiście istnieje konieczność zadośćuczynienia za wszelkie zło. Także za śmierć ks. Niedzielaka. Dlatego zakończę konkluzją p. Łysakowskiego: „Co wynika z dokumentów dostępnych w IPN? Zasadniczą konstatacją, jaka narzuca się po ich lekturze, jest dziwna niemoc organów śledczych wobec kwestii rozwikłania mordu na ks. Niedzielaku. Nie można oprzeć się wrażeniu, że śledczy drepczą, w zasadzie od początku, w miejscu. […] Impas trwał w zasadzie od początku lub przynajmniej od chwili przeprowadzenia sekcji i badań histopatologicznych zwłok ks. Niedzielaka. Już wtedy na dobrą sprawę wiadome było wszystko, co niezbędne, by ustalić kierunki śledztwa. Ale ówczesnemu kierownictwu MSW nie zależało na znalezieniu sprawców i wyraźnym zdefiniowaniu przyczyny śmierci księdza. Co innego z nagłaśnianiem problemu - zabójstwo miało być wyraźnym ostrzeżeniem: uważajcie, mamy długie ręce!

      Mam nadzieję, że sprawa śmierci ks. Stefana Niedzielaka i przytoczone fragmenty dokumentacji przyczynią się do wzrostu zainteresowania tajemniczymi zgonami księży na początku 1989 roku i nie pozwolą o nich zapomnieć. Najwyższy czas zadośćuczynić pamięci niezłomnego kapłana i przypomnieć o anonimowych (ale łatwych, jak się zdaje, do określenia) po dziś dzień sprawcach tych zbrodni”.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | Artur dnia 09.02.2014
O wszystkich wspomnianych przez księdza przypadkach niewyjaśnionych śmierci pisaliśmy na portalu. Ja myślę, że przy okrągłym stole zawarto porozumienie o grubej kresce i w tych sprawach. Jak zatem nazwać tych, którzy po tzw. "naszej" stronie na tę grubą kreskę się zgodzili? Wszak słyszeliśmy, że Kiszczak jest człowiekiem honoru... Nawet pozory wolności się są warte darowania tych zbrodni. Czy kiedykolwiek zostaną one wyjaśnione? Myślę, że dokumentacja tych spraw przynajmniej częściowo o ile nie całkowicie została już zniszczona... Pozdrawiam
#2 | Kazia dnia 09.02.2014
Ksiądz Niedzielak stał się jeszcze jedną ofiarą zbrodni katyńskiej. I przez 20 lat ta śmierć i pozostałe nie zostały wyjaśnione. Zatem Katyń, który był "mordem założycielskim" PRL-u leży u podwalin III RP. "Opieszałość i dziwna bezradność śledczych" - no właśnie... ciągle to samo, skojarzenia nasuwają się same. Pozdrawiam.
#3 | Jacek Mruk dnia 09.02.2014
Sprawcy byli odgórnie prowadzeni , lecz zleceniodawcy nie wychodzili z cieni.
Ranę żywą noszą na swojej duszy ludzie, którzy o wolność walczyli. Nie mam na myśli sprzedajnych, którzy dla srebrników tak czynili. Wielu już odeszło z cielesnych powłok , a ich dusze plączą się gdzieś w piekle, bo żalu ani rachunku sumienia dokonać nie zdążyli .
Nie wiem czy uda się odsłonić Prawdę o zbrodniach na księżach, bo sprawcy i zleceniodawcy nadal czuwają nad śledztwami. Jeden jest już na etapie przygotowania do odejścia, a diabeł podstawia mu kolejne kłody grzechów.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną