Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Wbrew zamysłom tych, którzy chcą zdyskredytować wszystko, co wiąże się z religią, Panem Bogiem, Kościołem. Dla przeważającej części naszego społeczeństwa, co bardzo cieszy, na próżno szukać gdzie indziej autorytetu w sprawach moralnych, bo się go nie znajdzie. I na nic zda się owo opluwanie, deptanie wartości chrześcijańskich.
19.01.2014r.


„Ja to ujrzałem i daję świadectwo…”.

      Ta wypowiedź Proroka, który bezpośrednio poprzedzał Chrystusa jest często powtarzana. Zapewne w wielorakich znaczeniach. Ja chciałbym te słowa wykorzystać w celu, z którym nosiłem się już od dłuższego czasu, ale jakoś do tej pory nie było okazji do nich nawiązać. Zbyt wiele dzieje się „na bieżąco”, stąd trudno było podzielić się tym, co „ujrzałem i chcę dać świadectwo”. Od wielu lat staram się – choćby na kilka dni – pojechać w Beskidy i Bieszczady, których pięknem się napawam i karmię moją, zazwyczaj nieco rozdartą, duszę. Zbyt dużo bowiem, w szarej codzienności, jest okazji do owego „rozdarcia”. Trzeba więc uciec na chwilę od wszystkiego, co nas zazwyczaj przygniata i – przynajmniej usiłować – podbudować osłabione wnętrze. Takie swoiste „ładowanie akumulatorów”. Doskonale nadaje się na to cała „ściana wschodnia”, skądinąd bardzo bliska memu sercu. Może do miejsc związanych z tym regionem jeszcze powrócę, ale dzisiaj chcę skupić uwagę P.T. Państwa na terenach południowo-wschodnich, niezwykle pięknych, chwytających za serce, nie zepsutych przez cywilizację. Proszę niniejszego tekstu nie traktować jako przewodnika turystycznego. Chcę podzielić się luźnymi refleksjami, związanymi z miejscami niezwykłymi.

      Jednym z nich jest Dukla. Pustelnia i kościółek św. Jana są szczególne. Ich prostota i piękno nastraja do refleksji oraz sprawia, że modlitwa tam jest jakimś oczywistym aktem naszego wnętrza, bez którego nawiedzenie owego sanktuarium byłoby pozbawione sensu. Tak sobie pomyślałem, już tam, na miejscu: Jaka szkoda, że osławieni „młodzi, wykształceni, z wielkich miast”, błąkają się Bóg raczy wiedzieć gdzie w poszukiwaniu bliżej nieokreślonych wartości, a nie trafią tutaj, gdzie mogliby znaleźć prawdziwy spokój serca i światło umysłu. Pan Bóg, przez wstawiennictwo św. Jana z Dukli, także dziś hojnie obdarowuje. Zwłaszcza tych, którzy z głęboką wiarą przybywają na to miejsce. Księga wystawiona w kościółku świadczy, jak głęboka bywa ta wiara. Wbrew zamysłom tych, którzy chcą zdyskredytować wszystko, co wiąże się z religią, Panem Bogiem, Kościołem. Dla przeważającej części naszego społeczeństwa, co bardzo cieszy, na próżno szukać gdzie indziej autorytetu w sprawach moralnych, bo się go nie znajdzie. I na nic zda się owo opluwanie, deptanie wartości chrześcijańskich. Pomimo faktu, iż wyciąga się najbardziej obrzydliwe brudy (prawdziwe lub fałszywe; raczej ze wskazaniem na te drugie, choć nie ma to raczej większego znaczenia, bo Kościół walczy ze złem zarówno w swoich szeregach, jak i poza nimi), by zamknąć usta głosicielom Bożych zasad, to biorąc pod uwagę choćby „siłę rażenia” broni stosowanej przez wrogów wiary, efekty są mimo wszystko mizerne. Przemyślaną jest akcja zdyskredytowania Kościoła. „Wy zajmijcie się sobą” – zdają się mówić różne arma(n)dy, płynące w szatańskim amoku ku niechybnej katastrofie moralnej i usiłujące porwać w jej wiry jak największą liczbę osób, szczególnie młodych; im więcej, tym lepiej. Zaiste, diabelska to robota. Chociaż, wbrew założeniom, mało albo całkiem pozbawiona efektów. Ludzie, także młodzi, których miałem okazję widzieć na własne oczy modlących się żarliwie i głęboko w dukielskim sanktuarium dają wyraźnie do zrozumienia, iż wiedzą, że „narodu duch otruty, to dopiero bólów ból”. Przeświadczenie o takiej sile Rodaków, jak też nastrój i uspokojenie skołatanego serca mocą modlitwy daje siłę. Jeśli mamy okazję, by coś z tego zaczerpnąć – zachęcam.

      Właśnie taką siłą pokrzepiony Prymas Tysiąclecia, kard. Wyszyński, „kochający Ojczyznę bardziej niż własne serce”, pomimo okrutnych doświadczeń związanych z uwięzieniem, 16 maja 1956 r. napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu, które stały się podstawą Wielkiej Nowenny - społecznego programu religijno-moralnej odnowy Narodu przed Tysiącleciem Chrztu Polski. Stało się to w Komańczy, w której do dziś odczuwa się duchową obecność tego wielkiego i odważnego Polaka. W otoczeniu bieszczadzkich wzgórz i lasów Prymas stworzył gigantyczny wręcz program duszpasterski. Był on realizowany przez 9 lat we wszystkich kościołach w Polsce. Połączono go z peregrynacją kopii jasnogórskiego obrazu Czarnej Madonny po parafiach całego kraju. To było szczególne doświadczenie, którego owoce trwają do dziś. Dalekosiężność i dar przewidywania tego wyjątkowego Więźnia z Komańczy były zdumiewające. Zadziwiają do dziś. Świadczą o tym liczne pielgrzymki przybywające do klasztoru nazaretanek. Już na zawsze to miejsce kojarzyć się będzie z obecnością kard. Wyszyńskiego. Warto się tam udać, odwiedzić miejsce internowania, oddać się refleksji podczas spaceru ścieżkami „wydeptanymi” przez „Internowanego”, nawiedzić świątynie (tak katolickie, jak i prawosławne), a przede wszystkim podziękować Bogu za dar Prymasa Tysiąclecia, prosząc o Jego rychłą beatyfikację i kanonizację.

      Na początek te dwa miejsca z tego, jakże urokliwego, zakątku naszego Kraju. A raczej związane z nimi wspomnienia, odczucia, przemyślenia. Ze zrozumiałych powodów pisane bardzo skrótowo i spontanicznie. „Ja to ujrzałem i daję świadectwo…” – ta wypowiedź św. Jana Chrzciciela nabrała tutaj może nieco innego znaczenia, niż w swej pierwotnej treści. Ale było ono zamierzone. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze i nie wszystkim może być dane pojechać w tamte strony. Choć przecież w dzisiejszych czasach, w dobie internetu i innych mediów (będą przez to może bardziej przydatne i „ludzkie”) mamy możliwość choćby wirtualnych odwiedzin tamtych miejsc, do czego usilnie i gorąco pragnę P.T. Czytelników zmotywować. Naprawdę warto. Dla zachęty zamieszczam kilka zdjęć związanych z opisywanymi powyżej, osobliwymi miejscami.

/ks. Wiesław Multan/









Nasze blogi:











Komentarze
#1 | Artur dnia 19.01.2014
Zdrowia księdzu życzę, bo właśnie słyszę że są problemy. Pozdrawiam
#2 | Jacek Mruk dnia 19.01.2014
Nasuwają się słowa ,Błogosławieni którzy nie widzieli ,a uwierzyli. Wiara ostatnio napiętnowana przez zło szerzące się po Świecie, musi być stała i twarda jak skała na której została zbudowana. Wspierać ją powinna codzienna Modlitwa w tym i za kapłanów , bo wielu takiej modlitwy potrzebuje, by ich uchronić przed złem.
Podróże nie dla każdego są pociągiem, a tym bardziej odległe, choć w dzisiejszych czasach czym jest odległość?
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 19.01.2014
"Poznamy prawdę a prawda nas wyzwoli", nasz pomnik właśnie jest takim miejscem, gdzie dajemy cały czas świadectwo, jeśli ksiądz posłuchał dzisiejszego wywiadu jaki Artur przeprowadził z Ministrem A. Macierewiczem, to ten akurat wiele mówi o dążeniach do ustalenia prawdy o Tragedii Smoleńskiej. Zatem w pewien sposób wszyscy wdrażamy w życie słowa św. Jana Chrzciciela podane nam przez św. Jana Ewangelistę. Pisze ksiądz o jeszcze jednym Janie - tym z Dukli. I nie mogę nie wspomnieć o nagrobku Amalii Mniszchowej w kościele św. Marii Magdaleny właśnie w Dukli. To ona ufundowała neogotycką kaplicę w pustelni św. Jana, której zdjęcie ksiądz zamieścił. Oboje z mężem sprzyjali konfederacji barskiej... Wlepię zdjęcie nagrobka Amalii, ufundował go jej mąż, przedstawia jak widać drzemiącą Amalię, która z uśmiechem leży wygodnie na poduszkach z książką w ręku. Cała kaplica nagrobna, pełna luster i złoconych dekoracji wygląda jak buduar rokokowej damy. Dziękuję za tak bogaty wpis i pozdrawiam

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/45/Tomb_effigy_of_Amalia_Mniszech_in_Saint_Mary_Magdalene_Church_in_Dukla.JPG/220px-Tomb_effigy_of_Amalia_Mniszech_in_Saint_Mary_Magdalene_Church_in_Dukla.JPG
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną