Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Zalewani zewsząd wszechobecną szmirą i kiczem mamy już dość tego bagna, w jakie nas usiłują zepchnąć współcześni pseudoartyści, których – nie wiedzieć czemu – zwykło się często określać mianem „celebrytów”, a ta nazwa jakoś wyjątkowo im odpowiada, choć pewnie wielu z nich nie bardzo rozumie jej znaczenia. Ważne, by podkreślała ich niepowtarzalność i niezależność twórczą.
12.01.2014r.


„To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”

      Trudno o większy przykład pokory. Jan Chrzciciel mógł przecież „robić” za ówczesnego celebrytę. Znali go i chętnie słuchali ziomkowie, a jego pozycja społeczna wciąż wzrastała. On wiedział jednak, że „idzie silniejszy od Niego, któremu nie jest godzien rozwiązywać rzemyka u sandałów”. Uniżenie Jana, paradoksalnie, czyni go wielkim. Chrystus nie pozostawia tu złudzeń: „Spośród narodzonych z niewiasty nie ma większego od Jana Chrzciciela”. Któż nie chciałby mieć takich „referencji”? Któż nie chciałby być wyróżniony przez Pana? Dwadzieścia wieków później są tacy, których postawa godna jest wyróżnienia. Na takowe zasługuje niewątpliwie niedawno zmarły, wybitny kompozytor, Wojciech Kilar. Zatrzymajmy się dzisiaj nad tą postacią. Skorzystam w tym miejscu z wywiadu, jakiego udzielił kilka lat temu jednemu z tygodników.

      Przede wszystkim uderza prostota i głęboka wiara tego wybitnego artysty. Nie znam dokładnie jego życia, ani – jako, iż jest to niemożliwe – duchowego szlaku, w którym – jak można się spodziewać, bo takim jest ludzkie życie – zapewne były blaski i cienie. Ale, co sam podkreśla, były powroty, tak bardzo ważne w naszych duchowych zmaganiach. Wreszcie „dojrzał” do takiego stanu rzeczy, w którym mógł prostolinijnie, a zapewne i głęboko szczerze wyznać: „Wdzięczność za życie przyszła do mnie w momencie, w którym mógłbym zadawać Bogu pytania: "Dlaczego Panie!?". Najtrudniej znieść cierpienie najbliższej osoby i bezsilność, gdy chciałoby się jej pomóc. Od kilku lat żona poważnie choruje, prześladują ją cierpienia i wydawałoby się, że powinienem podnieść bunt. Widzę jednak, że również Barbara przyjmuje je jako rzecz normalną: skoro tak jest, to znaczy, że tak - z jakichś powodów - ma być. Przyjmuje wszystko: dobre i złe, wspomina wspaniałe rzeczy, które dostaliśmy od życia, wrażenia, ludzi, których spotkaliśmy, podróże, przeczytane książki, obejrzane obrazy... Ofiarowuje swoje cierpienie w intencji tych, których nawet nie znamy, ale którym być może ta ofiara jest w jakiś tajemniczy sposób potrzebna. Mam 75 lat, czytam nekrologi młodych ludzi, jakże miałbym nie znaleźć powodu do dziękczynienia?”

      Taka postać w obecnym stanie rzeczy naszej „kultury i dziedzictwa narodowego” jest nie do przecenienia. Zalewani zewsząd wszechobecną szmirą i kiczem mamy już dość tego bagna, w jakie nas usiłują zepchnąć współcześni pseudoartyści, których – nie wiedzieć czemu – zwykło się często określać mianem „celebrytów”, a ta nazwa jakoś wyjątkowo im odpowiada, choć pewnie wielu z nich nie bardzo rozumie jej znaczenia. Ważne, by podkreślała ich niepowtarzalność i niezależność twórczą. Przypomina mi się w tym miejscu doskonały w mojej opinii, satyryczny rysunek, zamieszczony w jednym z tygodników. Przedstawiona jest na nim betlejemska stajenka, obok której – jak mówi tradycja o nocy Bożego Narodzenia – zwierzęta mówią ludzkim głosem. Oto fragment jednej wypowiedzi, szczególnie wymownej: „Jeśli pasterze chcą sobie klękać, to proszę bardzo. Ja jestem wolnym baranem”. Świetne. Nawet bez personalnych skojarzeń, jakie po tejże wypowiedzi mimowolnie mogą się nasuwać. Ale zarazem obce dla takich osób, jak śp. Wojciech Kilar. Może nie jestem aż tak wytrawnym znawcą muzyki, choć trochę „w niej siedzę” i sam się nią param. Ale tutaj nie trzeba wybitnych muzykologów, gdyż „gołym uchem” amatora łatwo usłyszeć w twórczości zmarłego kompozytora niebywałe piękno i bogactwo. Nie zapomnę nigdy, bo brzmią mi w uszach cały czas, dźwięki skomponowanego przez P. Kilara poloneza z filmu „Pan Tadeusz”. Miałem okazję usłyszeć ten utwór, wykonany przez świetnego muzyka, na niezwykłym instrumencie – organach w Świętej Lipce, w diecezji warmińskiej. Jeśli będą P.T. Państwo na Mazurach, a jeszcze do tej pory nie odwiedzili (w co wątpię) tegoż Sanktuarium, to usilnie namawiam. Miejsce szczególne. Uświęcone i „omodlone” (nawet przez ewangelików) przez tyle stuleci, z Obrazem Matki Jedności Chrześcijan. Ludzie modlą się tam również niejako w takt przepięknej muzyki. Także komponowanej przez śp. Wojciecha. Zachęcam do udziału w piątkowych „Świętolipskich Wieczorach Muzycznych”, odbywających się w okresie wakacyjnym. Proszę mi wierzyć, to duchowa uczta, jakich na próżno szukać w dzisiejszej – Boże odpuść – „kulturze”. Tym bardziej, że mamy już chyba dość tych – wątpliwej wartości – popisów, organizowanych na zasadzie „igrzysk dla (proszę wybaczyć, ale tak nas, niestety, się postrzega) zazwyczaj oszalałego motłochu. Warto w tym układzie posłuchać – jeśli nie na żywo, to np. w internecie – dzieł prawdziwych Mistrzów, a wśród nich śp. Wojciecha Kilara. Nie sposób tu nie przytoczyć jeszcze jednego fragmentu ze wspomnianego wywiadu z Nim, bowiem te słowa rzutują pełnym blaskiem na wspaniałą sylwetkę tego wielkiego Polaka i Chrześcijanina. Nawiązuje do Księgi Koheleta:

„Pomnij na Stwórcę twego
w dniach twojej młodości
nim złe dni nadejdą i nastaną lata,
kiedy będziesz mówił:
nie cieszą one mnie. (…)
Kiedy zamknięta będzie brama od ulicy
i nie słychać głosu żaren,
a wstaje się na głos ptaka,
kiedy córki pieśni umilkną.
I strach wejść na górę,
a na równej drodze serce będzie się trwożyć.
I zakwitnie drzewo migdałowe,
i świerszcze polne ociężeją,
i moc swoją utracą kapary,
bo człowiek teraz idzie
do swego wiecznego domu
i krążą po rynku żałobnicy.
Aż przerwie się srebrny sznur
i stłucze się lampa złota,
i rozbije się dzban u źródła,
i pęknie koło u studni.
I wróci proch do ziemi, tak jak był,
i wróci duch do Boga, który go dał.

      Fantastyczny tekst. Trochę się kłóci z jasnością, o której mówiła żona, lecz nie było tak, że przeczytałem Koheleta i rozczuliłem się nad sobą. To mi się po prostu bardzo spodobało. Może instynktownie szukałem jakiejś pięknej formuły pożegnania ze światem? "Przerwie się srebrny sznur"... "Moc utracą kapary"... Nie, nie obawiam się śmierci, tylko - po ludzku - cierpienia. Naprawdę. Najwspanialsze byłoby, gdybyśmy mogli razem z żoną, trzymając się za ręce, wejść razem do Królestwa Niebieskiego. Wiem, że brzmi to jak czysta grafomania. Nic na to nie poradzę. Tego chcę”.

      Może nie do końca spełniło się marzenie śp. Wojciecha Kilara. Być może „pożegnanie ze światem” wyglądało nieco inaczej. Natomiast ufamy mocno, że – upragnione przez Niego – „wejście do Królestwa Niebieskiego” już się zrealizowało, choć nie zwalnia to nas od wsparcia Go naszymi modlitwami. Tej bowiem nigdy dość.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 12.01.2014
Nic w tym złego, jeśli zanosimy do kochającego Ojca "żal i łzy". "A do kogóż pójdziemy?" - jak stwierdził kiedyś św. Piotr. Każde dziecko, a szczególnie dotknięte jakimkolwiek cierpieniem (fizycznym lub duchowym) najpierw zwraca się do kochających je Rodziców. Rozmowa z Nimi już jest swoistą "terapią".
Dziękuję Państwu za opinie, jak też za gratulacje sprzed tygodnia, z okazji setnego wpisu. Przepraszam, że czynię to dopiero dzisiaj (z przyczyn ode mnie niezależnych). Jestem ogromnie rad, że jest komu czytać moje przemyślenia. Chciałbym je kontynuować, ale to już zawierzam Bożej Opatrzności i Państwa życzliwości. Serdecznie pozdrawiam.
#2 | ossala dnia 12.01.2014
Mnie jest żal ludzi bez wiary. W jakimś sensie, choć to pewnie niewiele znaczy, lituję się nad nimi. Litość mnie bierze nad tym, jak ubogi jest człowiek, który nie wierzy w nic, prócz kariery, parcia na szkło, swego własnego ego i celebryctwa (autorstwo moje).
Dobrze wiem, jak ważna jest wiara, jak pomaga mi w codziennym życiu, jak jest z kim rozmawiać w osobie Boga Najwyższego - choć czasem zdarza mi się zanosić do niego tylko żal i łzy.
#3 | Kazia dnia 12.01.2014
Jak już mowa o muzyce Wojciecha Kilara to ja przypomnę może fragment anielskiego Angelusa

YouTube Video
#4 | Jacek Mruk dnia 12.01.2014
Celebryci-ludzie z parciem na szkło. Jacy mali przy ludziach ponad czasowych. Myślę że brak Wiary i zagłębienie się w próżności to ich motto życiowe.
Szkoda słów dla takich zagubionych dusz. Być może Modlitwa zmieni cokolwiek, ale czy znajdzie się tylu ludzi by wstawili się za nimi?
Ludzie Artyści to obecnie mniejszość w klanie artystów, bo zdominowali go ludzie mali, bez Wiary , a wręcz szydzący z Niej.
Święta Lipka , piękne miejsce, lecz byłem w trakcie remontu i nawet skupienie się na modlitwie było wtedy trudne ,przy obecności zwiedzających , często ateistów .
Zawierzenie siebie z nowym samochodem sprawiło że wypadki mnie omijały, choć sytuacji bliskich nie brakowało.
Ufność pokładać w Bogu to nasza priorytetowa wartość w życiu.
Pozdrawiam
#5 | Artur dnia 12.01.2014
Bardzo ładnie ksiądz napisał... Pozwolę sobie dziś na komentarz muzyczny:
YouTube Video
.

Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną