Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Powiem więcej, kiedy już trochę dorosłam i obejrzałam osławiony „Popiół i diament” i inne filmy z Cybulskim - nic się w moim stosunku do tego aktora nie zmieniło na lepsze. Na gorsze, tak, ale nie na lepsze. Nie podobały mi się przesłania tych produkcji, a jeśli jeszcze do tego dodać (człowiek jest jednak bezlitosny) w jaki sposób zapisali się w naszym dzisiejszym publicznym życiu tak Kazimierz K. jak i Andrzej W., po Smoleńsku, który jest moją grubą kreską, to jakoś tak (wiem, że niesprawiedliwie) ten obiekt dawnego kultu odziera się sam dalej i już prawie nie zostaje z niego nic.
08.01.2014r.


      Ani Zbigniew, a już tym bardziej Zbyszek (jak o nim mawiano, ale osobiście go nie znałam, więc powodu do „zbyszkowania” nie widzę). Cybulski jako hasło wywoławcze, znak epoki, obiekt kobiecych westchnień, polski James Dean – „buntownik bez powodu” łamiący wszelkie konwenanse, prowadzący życie na krawędzi.

      8 stycznia 1967 r., na dworcu we Wrocławiu, Cybulski wpadł pod pociąg, wskakując do niego, jak zwykł to często robić, w ostatniej chwili. Walka o jego życie trwała godzinę, niestety, obrażenia jakich doznał były zbyt ciężkie, aby udało się go uratować. Czytałam gdzieś głosy, że być może nie doszłoby do tego wypadku, gdyby Cybulski nie żegnał się „zbyt długo” z aktorką, a prywatnie przyjaciółką – Marleną Dietrich, która wyruszała w podróż do Warszawy.

      Faktem jest jednak, że Cybulski lubił wskakiwać do pociągów w ostatniej chwili, także na planie filmowym, tak jak w znamiennej scenie z filmu „Pociąg”, gdzie konduktor kilkakrotnie zwraca mu uwagę: „Wsiadaj pan, no wsiadaj pan! Koniecznie chce pan trafić do szpitala?”.

      Nie wiem, czy jest sens przypominać w czym zagrał, bo każdy pewnie (mniej lub bardziej) zna jego role w filmach „Pokolenie”, „Ósmy dzień tygodnia”, „Giuseppe w Warszawie”, „Rękopis znaleziony w Saragossie”, „Morderca zostawia ślad” – aby na koniec przypomnieć kultową (modne słowo, którego nie znoszę) rolę Maćka Chełmickiego z filmu „Popiół i diament” wyreżyserowanego przez… no właśnie, Andrzeja Wajdę. W tej galerii reżyserów dorobku filmowego Cybulskiego jest jeszcze Kazimierz Kutz, u którego zagrał rolę w „Krzyżu walecznych”.

      Dziś mija rocznica tej tragicznej śmierci. Przedwczesnej, to prawda, ale wydaje się, że swoim życiem na krawędzi Cybulski jakby sam kusił zły los.

      Mówi się, że o zmarłych albo dobrze, albo wcale. Nie zawsze mi wychodzi konsekwentne wdrażanie w życie tej zasady zwłaszcza, gdy mówimy o osobach publicznych, czy – jak w tym przypadku – postaciach ze świata filmu, sztuki, szeroko pojętej kultury masowej.

      Chyba byłam zbyt mała, aby oceniać dorobek czy talent Cybulskiego za życia, jednak był aktorem na tyle wyjątkowym, że trudno było nie wzrastać w atmosferze jego kultu. „Taki przystojny, taki zdolny, taki inny, taki wyjątkowy a tak młodo zginął. Szkoda.”

      Oczywiście, że szkoda, jak szkoda jest każdego życia. Ale ja Cybulskiego nigdy nie lubiłam, nie zdążyłam się nim zachłysnąć, całkiem niewykluczone, że przez przekorny charakter, który odruchowo odrzucał mnie od wszystkiego, za czym przepadł cały świat, a moje rówieśniczki zwłaszcza.

      Tak na marginesie: łza się w oku kręci na wspomnienie takich małych, kieszonkowych lustereczek z czarno-białymi zdjęciami aktorów i aktorek. Pamiętacie? Była tam i Marusia (Pola Raksa) i Janek Kos (Janusz Gajos), były i aktorki zagraniczne jak Brigitte Bardot, czy Claudia Cardinale. I był też po drugiej stronie takiego lustereczka Cybulski. Nie znałam chyba ani jednej rówieśniczki, która nie miałaby z nim lusterka.

      Powiem więcej, kiedy już trochę dorosłam i obejrzałam osławiony „Popiół i diament” i inne filmy z Cybulskim – nic się w moim stosunku do tego aktora nie zmieniło na lepsze. Na gorsze, tak, ale nie na lepsze. Nie podobały mi się przesłania tych produkcji, a jeśli jeszcze do tego dodać (człowiek jest jednak bezlitosny) w jaki sposób zapisali się w naszym dzisiejszym publicznym życiu tak Kazimierz K. jak i Andrzej W., po Smoleńsku, który jest moją grubą kreską, to jakoś tak (wiem, że niesprawiedliwie) ten obiekt dawnego kultu odziera się sam dalej i już prawie nie zostaje z niego nic.

      Cóż? Jesteśmy tylko ludźmi. Są takie straty, takie odejścia, takie śmierci, które zostawiają pustkę, wyrwę niczym krater, której nikt później nie jest w stanie wypełnić. Wspominam zatem tę rocznicę, bo obiektywnie – wspomnieć należy, ale to jedna z takich strat, która żadnej pustki u mnie nie wywołała.

/Ossala/



Nasze blogi:









Komentarze
#1 | ossala dnia 09.01.2014
Arturze, tylko się wtedy nie zakrztuś! Grin
#2 | Artur dnia 09.01.2014
Dobrze, zwrócę uwagę.
#3 | ossala dnia 09.01.2014
Artur, koniecznie! A już Cię na to najdzie, błagam, zwróć uwagę na drobną chwilę jak Kobiela dzwoni do drzwi profesora i otwiera mu córka profesora w mini! Posłuchaj, proszę, jak on mówi "dzień dobry".
Grin
#4 | Artur dnia 08.01.2014
Ossala Człowieka z mp3 kiedyś widziałem ale dawno, muszę sobie odświeżyć.

YouTube Video
#5 | Kazia dnia 08.01.2014
O tak Arturze! to jest świetny kawałek, w zasadzie bardzo aktualny do dziś takie rzeźby by zachwycały "salony" a "elity" pisały by peany o "instalacja" że są "mocne"
#6 | Kazia dnia 08.01.2014
tak człowiek z M3 fajny bo tam grał Kobiela, on miał taki rozlazły wdzięk, lekko ciapowaty zaprawiony sprytem
#7 | ossala dnia 08.01.2014
"Nie lubię poniedziałku" też jest fajne, ale "Człowiek z M3" ma swoje czołowe miejsce na mojej liście.
#8 | ossala dnia 08.01.2014
A pamiętacie chociaż niezapomniane dialogi Tomka z mamusią z "Człowieka z M3"?
Jeden, który mnie bawi do dziś to ten, kiedy Kobiela poszedł do profesora po egzemplarz pisma medycznego, bodaj "Lancet", profesora nie było i Tomek "zasiedział się" z córką profesora.
Kiedy rozżalona mamusia w końcu go dopadła przez telefon i spytała rozjuszona:
- To ty całą noc u profesora siedziałeś?
Tomek odparł:
- Żebym zaraz siedział....

A kiedy w końcu Tomasz wybrał damę swojego serca (która była przydatna tylko po to, aby się M3 należało), to mamusia, nie mając pojęcia o tym, że syn się zakochał złapała za słuchawkę, aby umówić adwokata w sprawie rozwodu. Tomek chyba się bał jej przyznać, że on się żeni z miłości i powiedział tylko:
- Czy mamusia czasami nie przesadza? Ślubu jeszcze nie było, a mamusia już rozwód załatwia?
#9 | Artur dnia 08.01.2014
Kazia - o tym mówisz?:
YouTube Video
#10 | Kazia dnia 08.01.2014
Nie lubię poniedziałku jest Arturze absolutnym hitem wszech czasów. Bardzo udana komedia, ten fragment o wystawie sztuki nowoczesnej bombowy i reszta też Smile
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną