Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

W styczniu 1980 roku zespół był już sławny. Zapis koncertu z klubu Paradiso w Amsterdamie pochodzi z tego właśnie okresu, został zarejestrowany dokładnie 11.01.1980 roku. To kultowy koncert, w tamtym okresie byli w doskonałej formie, silne i czyste brzmienie, oraz mocny wokal Iana Curtisa to atrybuty tego nagrania, które ukazało się na kilku bootlegach i z niewiadomych bliżej przyczyn nigdy jako oficjalne wydawnictwo.
09.01.2014r.









Pascha (fragment)*

[To kryzys o którym wiedziałem że przyjdzie
Zaburzający moją równowagę
Wątpiąc niepokojąc się i obracając dookoła
Zastanawiam się co przyjdzie następne

Czy to jest rola wedle której chciałeś żyć?
Byłem głupi prosząc o tak wiele
Bez ochrony w dzieciństwie bez opieki
Wszystko rozpada się przy pierwszym dotknięciu

Patrzę na kołowrotek który się zbliża
Brutalnie zatrzymuje
Na ludzi zmieniających się bez powodu
To dzieje się cały czas

Czy mogę tak dalej podążać tym ciągiem zdarzeń
Zaburzając i oczyszczając swój umysł
Policzyłem swoje powinności
Gdy wszytko powiem i zrobię
Wiem że również że wszystko stracę]

Poruszając się w sposób dany od Boga
Bezpieczeństwo usiadło przy ogniu
Azyl od tych gorączkowych uśmiechów
Zostawionych ze znakami na drzwiach

Czy to dar który chciałem dać
Przebacz i zapomnij
To czego uczą
Przejdę jeszcze raz przez pustynie i stracone lądy
I zobaczę jak odpoczywają na plaży

To kryzys który musiał nadejść
Niszcząc moją równowagę
Obracając się w stronę kolejnego życia
Zastanawiam się co czas przyniesie

* koncert zawiera tylko fragment poza nawiasem

Dzicz

Podróżowałem daleko i szeroko przez czas
I co widziałeś?
Widziałem świętych i ich zabawki
I co widziałeś?
Całą ich wiedzę zniszczoną

Podróżowałem daleko i szeroko do więzień krzyża
I co widziałeś?
Potęgę i chwałę grzechu
I co widziałeś?
Krew Chrystusa na ich dłoniach
Podróżowałem daleko i szeroko przez czas

Podróżowałem daleko i szeroko gdzie umierali nieznani męczennicy
I co tam widziałeś?
Jednostronne procesy
I co tam widziałeś?
Ich łzy kiedy płakali
Mieli łzy w oczach
Łzy w oczach

Cyfrowy

Czuję że nadchodzi
Czuję że się zbliża
Strach który wołałem
Zawsze kiedy wołam
Czuję że nadchodzi
Czuję że nadchodzi
Co dzień

Czuję że nadchodzi
Wzory wydają się kształtować
Czuje ciepło tego i zimno
Cienie zaczynają spadać
Czuję że nadchodzi
Czuję że nadchodzi
Codziennie

Miałbym cały świat wokoło
Żeby zobaczyć co się stanie
Stałem samotnie przy drzwiach
I wtedy to zniknęło
I ty znikasz widzę
Nie znikaj nigdy
Potrzebuję cię tutaj
Nie znikaj nigdy
Nigdy

Dzień Panów

To pokój początek wszystkiego
Nie ma portretów tylko prześcieradła na ścianach
Widziałem noce pełne bólu i krwi
I otrzymałem ciało

Gdzie to się skończy?
Gdzie to się skończy?

Oto twoi przyjaciele z dzieciństwa i młodości
Którzy cię popędzali i chcieli więcej dowodów
Cofające się cierpienie boli, uczyni cię posłusznym
Taki rozbity i mizerny

Gdzie to się skończy?
Gdzie to się skończy?

Oto samochód na brzegu drogi
Nie ma nic niepokojącego, okna są zamknięte
Myślę że miałaś rację kiedy gorączkowo rozmawialiśmy
Nie ma miejsca dla słabych

Gdzie to się skończy?
Gdzie to się skończy?

Oto pokój początek wszystkiego
Przez dzieciństwo i młodość, pamiętam wszystko
Widziałem noce wypełnione krwią i cierpieniem
I otrzymałem ciało, ciało

Gdzie to się skończy?
Gdzie to się skończy?

Wgląd

Zgaduję że twoje sny zawsze się kończą
One nie wznoszą się one opadają
Ale mnie to już nie obchodzi
Straciłem ochotę na chcenie więcej
Nie boję się już
Patrzę jak upadają
I pamiętam kiedy byliśmy młodzi

Ci z nawykiem tracenia
Z poczuciem dobrego gustu i smakiem
Upewniania się że zawsze mieli rację
Czy wiecie że mieliście rację?
Nie boje się już
Zawieszam wzrok na drzwiach
I pamiętam

Łzy smutku dla Ciebie
Więcej przełomów dla ciebie
Odbijają moment w czasie
Specjalny moment w czasie
Tak, straciliśmy swój czas
Nie mieliśmy na prawdę czasu
Ale pamiętamy kiedy byliśmy młodzi

I wszyscy anieli uważajcie
I wy sędziowie
Synowie szansy zadbajcie
O wszystkich ludzi tam
Ja się już nie boję

Gaśnie nowy świt

Zmiana szybkości, zmiana stylu
Zmiana sceny, bez żalu
Szansa patrzenia, podziwiania odległości
Ciągle zajęta ale zapominasz
Różne kolory, kształty
Popełnionych przez nas błędów
Niech będzie na mnie
Kierunku brak to widać jasno
Nabita broń nie uczyni cię wolnym
Tak powiedziałaś

Wypijmy drinka i wyjdźmy na zewnątrz
Głos pełen gniewu i płaczu
Damy ci wszystko i więcej
Jest zbyt wielkie napięcie nie mogę wytrzymać
Chodziłem po wodzie i przez ogień biegłem
Ale niczego nie czułem
To byłem ja, czekający na więcej
Mający nadzieję na więcej
Ja, spójrz na mnie tym razem, ja mający nadzieję na więcej

Zaburzenie

Czekałem na przewodnika który przyjdzie i weźmie mnie za rękę
Czy takie uczucia mogą sprawić że poczuję przyjemności normalnego człowieka?
Te wrażenia niewiele interesują mnie następnego dnia
Mam ducha, tracę uczucia, porzucam szok

To jest szybsze, porusza się szybciej, ucieka z ręki
Na dziesiątym pietrze, schodami w dół, na niczyją ziemię
Błyskają światła, zderzają się samochody, to jest coraz częstsze
Mam ducha, tracę uczucia, jakoś się tego pozbywam

Co to znaczy dla ciebie, co to znaczy dla mnie, znowu się spotkamy
Patrzę na ciebie, patrzę na nią, nie chcę litości od twoich przyjaciół
Kto ma rację, kto może powiedzieć, a kogo to obchodzi
Jak długo utrzymuje się duch nowego doznania, wtedy wiesz
Jak długo utrzymuje się duch nowego doznania, wtedy wiesz
Jak długo utrzymuje się duch nowego doznania, wtedy wiesz

Mam ducha ale tracę uczucia
Mam ducha ale tracę uczucia
Uczucia

Transmisja

Radio, transmisja na żywo
Radio, transmisja na żywo

Słuchaj tej ciszy, pozwól jej wybrzmieć
Oczy, ciemne szare soczewki bojące się słońca
Moglibyśmy mieć fajne życie żyjąc w nocy
Pozostawieni ślepej destrukcji
Czekającej na nasz wzrok

I trwali byśmy jak gdyby nigdy nic
Ukryci przed dniami kiedy jesteśmy sami
Stojąc w tym samym miejscu, poza czasem
Dotykając się z oddali
Dalej cały czas

Tańcz do muzyki z radia
Tańcz do muzyki z radia

Mógłbym równie dobrze krzyczeć gdy sprawy idą źle
Rzeczy których się nauczyliśmy już nie starczą
Bez języka, tylko dźwięk, to wszystko co musimy wiedzieć by zsynchronizować
Miłość z rytmem audycji

I moglibyśmy tańczyć

Miłość nas rozdzieli

Kiedy rutyna gryzie mocno
A ambicje są niskie
Wzrasta rozgoryczenie
Ale nie rosną emocje
Zmieniamy nasze drogi, obieramy różne kierunki

Miłość miłość nas rozdzieli
Miłość miłość nas rozdzieli

Dlaczego sypialnia jest taka zimna?
Odwróciłaś się w drugą stronę
Czy miałem zły timing?
Nasz szacunek coraz bardziej oschły
Ale wciąż odwołujemy się do tego że trzymaliśmy się przez nasze życie

Ale miłość miłość nas rozdzieli
Miłość miłość nas rozdzieli

Krzyczałaś we śnie
Ujawniłaś wszystkie moje porażki
Mam taki smak w ustach
Kiedy ujmuje mnie desperacja
Że coś tak dobrego nie może dłużej funkcjonować

Ale miłość miłość nas rozdzieli
Miłość miłość nas rozdzieli

Te dni

Poranek wydaje się dziwny, prawie nie na miejscu
Szukałem z trudem ciebie i twoich wyjątkowych zwyczajów
W te dni
W te dni

Spędziłem cały swój czas na nauce sztuki zabójcy
Zbierałem groźby i obelgi aż stałem się w nich biegły
Możesz zostać na te dni?

Te dni, te dni

Posłużyłem się jawnym oszustwem aby się wydostać
Zapłatą był romans złamanego serca

Te dni, te dni

Zniesiemy to wszystko, to nowa epoka
Zajmiemy się tym wszystkim teraz kiedy rachunki są spłacone
Możesz zostać na te dni?

Środki do celu

Spuścizna tak odległa
Pewnego dnia zostanie udoskonalona
Wieczne racje zostawiliśmy za sobą
Byliśmy lepszym rodzajem
Tacy sami oboje i wolni
Ja spoglądający na ciebie

Walczyliśmy o dobro
Ramię w ramię
Nasza przyjaźń nigdy nie umarła
Na dziwnych falach, nisko i wysoko
Nasze wizje dotykały nieba
Nieśmiertelni mający punkty do udowodnienia
Ufałem ci

Dom w oddali, na obcej ziemi
Gdzie przybyli obolali kochankowie
Czy to twój cel, ostatnie pragnienia
Gdzie żywią się węże i sępy
Wciąż oddany odwróciłem się by iść
Ufałem ci

Dwadzieścia cztery godziny

To jest trwałe
Miłość wstrząśnięta dumą
Co było niewinnością
Zmieniło znaczenie
Chmura wisi nade mną
Znaczy każdy ruch
Głęboko w pamięci
Co kiedyś było miłością

Jak zrozumiałem, potrzebowałem czasu
Próbowałem znaleźć lepszą perspektywę
Przez chwilę myślałem
Że znalazłem drogę
Przeznaczenie się ujawniło
I wymknęło z rąk

Wybujałe cele poza zasięgiem
Samotność wymaga wszystkiego
Co chciałem zatrzymać
Przejedźmy się
Zobaczmy co możemy znaleźć
Bezwartościową kolekcję nadziei
I minionych pragnień

Nigdy nie zdawałem sobie sprawy
Z odległości jakie musiałem pokonać
Wszystkie najciemniejsze zakątki świadomości
Których nie znałem
Przez chwilę
Słyszałem jak ktoś wołał
Spojrzałem za siebie
Ale nic tam nie było

Teraz kiedy wiem
Że wszystko poszło źle
Muszę odszukać terapię
Ta kuracja trwa za długo
W głębi serca
Gdzie rozpoczyna się współczucie
Muszę odszukać swoje przeznaczenie
Zanim będzie za późno

Gra cieni

Do centrum miasta gdzie spotykają się wszystkie drogi, czekając na ciebie
W głębie oceanu gdzie zatonęły wszystkie nadzieje, szukając ciebie
Poruszałem się przez ciszę bez ruchu, czekając na ciebie
W pokoju z oknem w rogu znalazłem prawdę

W tej grze cieni odgrywając swoją śmierć nie wiedząc więcej
Kiedy mordercy zgrupowali się w czterech liniach, tańcząc na podłodze
I z zimną stalą smród ich ciał przemieszcza się i łączy
A ja mogę tylko patrzeć z niedowierzaniem kiedy przeszły tłumy

Zrobiłem wszystko, wszystko co mogłem
Pozwoliłem im użyć cię do swoich celów
Do centrum miasta w nocy, czekając na ciebie
Do centrum miasta w nocy, czekając na ciebie

Straciła kontrolę

Zmieszanie w jej oczach jasno wskazuje
Straciła kontrolę
Czepia się najbliższego przechodnia
Straciła kontrolę
Zdradza sekrety swojej przeszłości
Mówiąc: straciłam kontrolę
I głosem który mówi jej co i jak grać
Mówi: straciłam znowu kontrolę
Obróciła się wkoło, wzięła mnie z rękę i powiedziała
Znowu straciłam kontrolę
I jak mam dowiedzieć się czy zrozumieć dlaczego
Mówi: straciłam znowu kontrolę
Krzyczała i kopała i powiedziała
Straciłam znowu kontrolę
Rozciągnęła się na podłodze, myślałem że umarła
Powiedziała: straciłam kontrolę
Ona znowu straciła kontrolę
Straciła kontrolę

Zadzwoniłem do jej przyjaciela i opowiedziałem o tym przypadku
I mówię że ona znowu straciła kontrolę
Pokazała wszystkie błędy i pomyłki
I powiedziała że znowu straciła kontrolę
Ale ona wyrażała siebie na wiele sposobów
Zanim znowu nie straciła kontroli
I spacerowała po krawędzi bez ucieczki
I śmiała się że straciła kontrolę
Straciła kontrolę
Znowu straciła kontrolę

Wystawa okropieństw

Cisza gdy drzwi szeroko się otwierają
Gdzie ludzie płacą za wejście do środka
Patrzą jak jego ciało się obraca
Wewnątrz on mówi" ciągle egzystuję"
To jest droga wejdź do środka

Na arenach zabija dla nagrody
Wygrywa kolejną minutę którą dodają mu do życia
Ale choroba jest zagłuszana
Krzykami o więcej
Módl się do Boga szybko, patrz jak upada
To droga wejścia do środka

To droga wejścia do środka
Zobaczysz okropieństwa z dalekich miejsc
Spotkasz architektów prawa
Twarzą w twarz
Zobaczysz masowe morderstwa
W skali jakiej nie widziałeś
I tych wszystkich co tak bardzo się starali
Odnieść sukces
To jest droga
Wejścia do środka

I wybrałem kierowany impulsem
Tysiąca innych
Podążając ścieżką
Spaloną
Od lat martwe drzewa i dżungle
I miasta w ogniu
Nie mogą zastąpić
Czy powiedzieć
Uwolnić czy naprawić
Weź mnie za rękę
I pokażę ci
Co było to będzie

Atmosfera

Idź w milczeniu
Nie odchodź w milczeniu
Dostrzegaj zagrożenie
Zawsze istniejące zagrożenie
Rozmowy bez końca
Odbudowa życia
Nie odchodź

Idź w ciszy
Nie odwracaj się w ciszy
Twoje zmieszanie
Moja iluzja
Noszona jak maska samo-nienawiści
Przeciwstawia się a później umiera
Nie dochodź

Ludzie jak ty myślą że to łatwe
Widzieć nagie
Spacerować w powietrzu
Łowiectwo nad rzekami
Przez ulice
Każdy zaułek porzucony za szybko
Wyznaczają z należną troską
Nie odchodź w ciszy
Nie odchodź

Strefa graniczna

Spacerowałem poza granice miasta
Ktoś mnie do tego namówił
Przyciągany przez jakąś siłę
Zamknąłem oczy by dostać się bliżej
Za rogiem gdzie leżał prorok
Zobaczyłem miejsce gdzie był jej pokój
Druciany płot za którym bawiły się dzieci
Widziałem łóżko na którym leżało ciało
Szukałem swojego przyjaciela
Nie miałem czasu do stracenia
Tak szukałem swojego przyjaciela

Samochody zgrzytały usłysz dźwięk w pyle
Słyszałem hałas samochodu
Metaliczny błękit zamieniony w czerwień rdzy
Zatrzymałem się blisko po stronie budynku
W grupie zapomnianej młodości
Musiałem pomyśleć, zebrać zmysły
Są nastrojone na ostre jak nóż widoki
Znaleźć miejsca których nie znają moi przyjaciele
Szukałem przyjaciela
Nie miałem czasu do stracenia
Tak szukałem przyjaciela

W dół ciemnych ulic domy wyglądają tak samo
Ściemnia się teraz, twarze wyglądają tak samo
Spacerowałem wkoło
Bez żołądka, wyrwany
Przybij mnie do pociągu
Musze znowu pomyśleć
Starając się odszukać sedno, starając się odszukać wyjście na wolność
Starając się oddalić, musiałem się oddalić i trzymać z dala
Cztery, dwanaście okien, dziesięć w rzędzie
Za ścianą patrzę w dół
Światła błyskają jak neonowe show
Głęboko wepchnięty czułem cieplejsze blaski
Nie ma miejsca aby się zatrzymać, i aby iść
Nie ma czasu do stracenia, a ja musiałem iść
Zgaduję że oni umarli jakiś czas temu
Zgaduję że oni umarli jakiś czas temu
Szukałem mojego przyjaciela
Nie miałem czasu do stracenia
Tak szukałem mojego przyjaciela

Zastrzegam sobie prawa autorskie do tłumaczeń tekstów.

Joy Division - Live in Amsterdam 1980 VARA master-reel, bootleg. Tracklista: Passover, Wilderness, Digital, Day Of The Lords, Insight, New Dawn Fades, Disorder, Transmission, Love Will Tear Us Apart, These Days, A Means To An End, Twenty Four Hours, Shadowplay, She's Lost Control, Atrocity Exhibition, Atmosphere, Interzone






      W styczniu 1980 roku zespół był już sławny. Zapis koncertu z klubu Paradiso w Amsterdamie pochodzi z tego właśnie okresu, został zarejestrowany dokładnie 11.01.1980 roku. To kultowy koncert, w tamtym okresie byli w doskonałej formie, silne i czyste brzmienie, oraz mocny wokal Iana Curtisa to atrybuty tego nagrania, które ukazało się na kilku bootlegach i z niewiadomych bliżej przyczyn nigdy jako oficjalne wydawnictwo. A przecież jest bez porównania lepsze i bardziej zwarte niż to co zespół zawarł już po samobójczej śmierci lidera na płycie Still. Pozwoliłem sobie na zaprezentowanie tego materiału, bowiem kiedy powstał mój blog nie tłumaczyłem wszystkich tekstów, i teksty pierwszej płyty Joy Division (Unknown Pleasures) były omówione tylko wyrywkowo. Jak pisał kiedyś jeden z krytyków: wyłączmy światła, załóżmy słuchawki i degustujmy się egzystencjalnymi klimatami legendy muzyki gothic.

Bonus:






/Lamus/

Nasze blogi:








Komentarze
#1 | Kazia dnia 09.01.2014
Skoro pokazała się płyta z polskimi wykonawcami ich utworów, może warto kiedyś i ją przybliżyć? a ta odsłona bloga bardzo refleksyjna ale jednocześnie ciekawa i muzycznie i literacko.
#2 | Lamus dnia 09.01.2014
Postanowiłem zamieścić wpis o Joy Division bo właśnie ukazała się płyta polskich wykonawców z ich nagraniami. To już druga taka inicjatywa. Pokazuje iż mimo upływu ponad 30 lat od śmierci lidera zespołu Iana Curtisa muzyka i twórczość czwórki z Manchesteru ciągle inspiruje. Sam posiadam kolekcję kilkudziesięciu bootlegów, wśród nich jeden tłoczony był na białym winylu, mam też takie "białe kruki" które ukazały się zaledwie w kilkuset egzemplarzach. Nie mam wątpliwości, że twórczość JD, choć nie tak bogata jak the Beatles bo wydali zaledwie dwa studyjne albumy (za życia lidera), wywarła na nową falę i underground porównywalny wpływ jak muzyka Beatlesów na pop. To "lektura obowiązkowa" dla każdego kto chciałby specjalizować się w nowej fali i post-punk. A po Joy Division przyszli New Order. Ale to już zupełnie inna historia, może poza pierwszą płytą. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.
#3 | Kazia dnia 09.01.2014
"Czekałem na przewodnika który przyjdzie i weźmie mnie za rękę" - w zasadzie przez wszystkie utwory przewija się motyw czekania na kogoś, komu można zaufać, kto po prostu obdarzy miłością i przyjaźnią... I nawet gdy narratora spotykają zawody, nie traci nadziei że będzie się mógł zwrócić do "szukanego przyjaciela" z prośbą" "Weź mnie za rękę/I pokażę ci/ Co było to będzie" , bo wtedy:
"Poruszając się w sposób dany od Boga
Bezpieczeństwo usiadło przy ogniu
Azyl od tych gorączkowych uśmiechów
Zostawionych ze znakami na drzwiach
(...) Przejdę jeszcze raz przez pustynie i stracone lądy
I zobaczę jak odpoczywają na plaży"
Lamusie, świetne tłumaczenia. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną