Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

No i mamy możliwość zestawienia tychże dwóch rzeczywistości, a tak naprawdę to jednej, ale przedstawionej na dwa różne sposoby. Przerażające jest jak można manipulować ludźmi. Albo przynajmniej usiłować to robić, licząc, że się ma do czynienia z - jak to świetnie określił prof. Zybertowicz - „ciemnym ludem”.
08.12.2013r.


„Głos wołającego na pustyni”.

      Nie zawsze musi chodzić o pustynię sensu stricto. Groźniejsza jest ta duchowa głusza. Rozciąga się wokół nas, choć często jej nie widzimy. Natomiast w tym gąszczu podstępu i manipulacji jakikolwiek głos, a bywa to czasem nawet krzyk rozpaczy, jest ledwo słyszalny. Ręce opadają, gdy patrzymy na tę „pustynię”. Staje się coraz bardziej widoczna i dojmująca. Staram się podporządkować pewnym, osobistym regulacjom, które podjąłem w odniesieniu do telewizji i trzymać się z dala od serwowanej przez nią indoktrynacji. Póki co – z dobrym skutkiem. Jednak chcę przecież wiedzieć, co „w trawie piszczy”. Korzystam, w przeważającej większości, z tego, co wyczytam w internecie, też skądinąd zawładniętym w dużej mierze przez określone środowiska. Ale jego w całości nie da się opanować. Ostatnio wiele pisano i przekazywano fotorelacje z obchodów Święta Niepodległości. Temat rzeka. Śmiem twierdzić, że Jan Chrzciciel, zapytany o odniesienie się do tej kwestii, też byłby w niemałym kłopocie. A czemu? Z prostej przyczyny. Takiej przewrotności, z jaką dzisiaj się spotykamy, na tej Jego „pustyni” chyba raczej nie było. Ale do rzeczy. Cóż takiego się stało? No właśnie. W zasadzie nic. Natomiast pojedyncze, chuligańskie, w mojej opinii doskonale wyreżyserowane i zaplanowane, ekscesy podniesiono do rangi konfliktu międzynarodowego. Pomijam zagadnienie „technicznego” przeprowadzenia tychże wybryków i ich prawdziwą skalę. Ale to wystarczyło, bo nazajutrz był wyścig w wyszukiwaniu odpowiednio dosadnych określeń, obrazujących tamte wydarzenia. Oto jedno z łagodniejszych: „Pokaz chamstwa i agresji na ulicach Warszawy. Podczas organizowanego przez środowiska narodowe "Marszu Niepodległości" doszło do licznych incydentów. Policja zatrzymała kilkadziesiąt osób. Kilkanaście zostało rannych”. Porównałem to – trzeba przyznać – dość lapidarne sprawozdanie z relacją zamieszczoną na Portalu pomniksmolensk.pl. Jakże się diametralnie różnią. Pozwolą Państwo, że przytoczę tylko krótki, zapewne doskonale znany, fragment: „Kilkudziesięciotysięczny tłum odważnych Polaków (a także przedstawicieli Węgrów i Włochów), wśród których przeważali młodzi, świadomi własnego patriotyzmu, wolności i odpowiedzialności za Wielką Polskę, w tym roku po raz pierwszy został pobłogosławiony przed wyjściem. Widok rzeszy studentów, rodzin z dziećmi, seniorów, kibiców, którzy jak jeden mąż schylili głowy i chórem odmówili "Ojcze Nasz" był przejmujący. Każdy powinien był to usłyszeć - połączonych Polaków w modlitwie, której nie mąciło żadne skandowanie i odgłosy petard”.

      No i mamy możliwość zestawienia tychże dwóch rzeczywistości, a tak naprawdę to jednej, ale przedstawionej na dwa różne sposoby. Przerażające jest jak można manipulować ludźmi. Albo przynajmniej usiłować to robić, licząc, że się ma do czynienia z – jak to świetnie określił prof. Zybertowicz – „ciemnym ludem”. Sprawozdawcom opisywanych wydarzeń wydaje się, że mogą nam wmówić wszystko, bo w zasadzie każdemu i każdej z nas zagraża przynależność do owego grona, jako, iż jesteśmy wyjątkowo narażani na oddziaływanie złego przekazu, co powoduje, iż z biegiem czasu nasz umysł – bombardowany takimi rewelacjami – staje się coraz mniej racjonalny i odporny na manipulację. Coraz mniej w nas też samodzielnego myślenia, a coraz więcej konformistycznego, bezkrytycznego przyjmowania wszelkiego rodzaju bredni. Wcześniej byśmy pewnie nawet nie zawracali sobie nimi głowy, natomiast po odpowiedniej „przeróbce”, a więc psychologicznym rozłożeniu na czynniki pierwsze naszych umysłów, bywa, iż tracimy kontrolę i niemal automatycznie przyjmujemy nawet największe kłamstwa (naturalnie owinięte w piękne opakowania imitujące prawdę). I ani się obejrzymy, a stajemy, jeśli nie w centrum, to w bezpośredniej bliskości, owego „ciemnego ludu”. By tak się nie stało, potrzebna jest, jak to świetnie określił cytowany p. prof., „dzielność niezbędna do tego, aby móc powiedzieć nie.”

      I to ona pomoże nam zauważyć, iż owe – nie mające nic wspólnego z rzeczywistością sprawozdania – wpajane na siłę kłamstwa są obliczone na z góry ustalony efekt. Przede wszystkim, byśmy nie zwrócili uwagi, ani nie pamiętali o tym, co miało miejsce w tym samym dniu, w Krakowie. Nawet gazeta, która trudno posądzić o określone sympatie, krótko stwierdziła: „Radosna parada z okazji Święta Niepodległości. Ulicami Starego Miasta przeszedł pochód patriotyczny. Drogą Królewską ramię w ramię szli politycy, żołnierze i mieszkańcy Krakowa. (…) Obchody przebiegały jednak spokojnie i bez żadnych zakłóceń”. Jakaż piramidalna różnica z tym, o czym mowa była wcześniej. Dlatego burzy się we mnie krew, gdy organizatorów i uczestników manifestacji krakowskiej obarcza się odpowiedzialnością za to, co podobno wydarzyło się w Warszawie. Swoista schizofrenia. Oj nie, aż do tego stopnia nie jesteśmy „ciemnym ludem”, by w takie podłe łgarstwo uwierzyć.

      „Głos wołającego na pustyni”, św. Jan Chrzciciel, przestrzegał przed „nadchodzącym gniewem”. Ta przestroga jest dzisiaj jak najbardziej aktualna. Może jeszcze bardziej niż przed laty. Zwłaszcza dotyczy tych, których określa Prorok znad Jordanu mianem: „plemię żmijowe”. A dzisiaj komu ono by się dostało?

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 08.12.2013
Nawet nie przypuszczałem, że mój wpis wywoła tak ożywioną dyskusję i tyle ciekawych sugestii będę mógł z nich wyczytać. Bardzo dziękuję Państwu i liczę na dalszą pomoc. Pragnę zapewnić, że przy pisaniu kolejnych tekstów staram się uwzględniać Państwa podpowiedzi, stąd dalej o nie proszę. Serdecznie pozdrawiam.
#2 | Jacek Mruk dnia 08.12.2013
Artur
Ja powtórzyłem swoją opinię specjalnie bo temat poruszany jest bardzo ważny. Dobrze że masz ciekawą książkę profesora, a z którą nas zapoznasz po lekturze. Trzeba wszędzie gdzie się da odmulać zamulone mózgi, bo tylko świadomi nie dadzą się ponownie wpuścić w maliny.
Pozdrawiam
#3 | ossala dnia 08.12.2013
Notka księdza przypomniała mi pewną dawną manipulację. Niedługo po tragedii w Smoleńsku rozpoczęła się przecież kampania prezydencka i w jej ramach, każdy z kandydatów miał stawić się w sądzie i składać oświadczenie lustracyjne. Dokładnej procedury nie znam, wiem tylko, że było to obowiązkowe dla każdego, kto kandydował na urząd prezydenta RP.
I, zgodnie z terminem wyznaczonym przez sąd, Jarosław Kaczyński wyszedł ze swojego domu i szedł spokojnie w kierunku samochodu, który miał go zawieźć do sądu.
Ruszył za nim wtedy biegiem, niczym wyrwany na wiosnę szczypior, jeden, jedyny dziennikarzyna, który dzierżył w garści mikrofon z logo TVN24.
Dziennikarzyna (stojak pod ten mikrofon) ruszył biegiem za J. Kaczyńskim wykrzykując jakieś pytanie. Jakie? Nie pamiętam.
W każdym razie poranną informację oglądałam na żywo, wiem, że facet z mikrofonem był jeden, i wiem, że żadna konferencja prasowa nie była zaplanowana, bo J. Kaczyński jechał na posiedzenie w sądzie.
A potem...
Oglądam ci ja spokojnie wiadomości wieczorne i, co ja słyszę?
Otóż, do porannego zajścia pojawia się taki oto komentarz:
"Jak widzimy, J. Kaczyński znowu unika kontaktu z dziennikarzami".
Krew się we mnie zagotowała, bo po pierwsze, facet z mikrofonem był jeden, ale do wieczora się rozmnożył, a po drugie, i ważniejsze, to nie było ani miejsce, ani pora, aby udzielać jakichkolwiek wywiadów, nawet gdyby J.K. chciał.
I teraz najważniejsze pytanie: jaki przekaz otrzymał człowiek, który włączył telewizor dopiero wieczorem???
Pozdrawiam
#4 | Artur dnia 08.12.2013
Ma ksiądz całkowitą rację. Takie sytuacje są powszechne. I nie tylko chodzi tutaj o manipulacje przekazem z Marszu Niepodległości. Myślę, że kilka razy w tygodniu odsłaniane są pomniki, obeliski czy tablice poświęcone Tragedii z 10.04.2010. Czy ktoś o tym wspomina gdziekolwiek? To też manipulacja. Jutro na portalu zamieścimy relację ze spotkania z dr Cezarym Mech. Pokazywał OFICJALNE prognozy ZUS i GUS, które pokazują że jest źle a będzie gorzej. Czy w mediach mainstreamu ktoś o tym mówi? Także wpis księdza to pokazanie na jednym przykładzie ogromu manipulacji jakiej jesteśmy poddawani. Dobrze że mamy jeszcze Internet choć w nim służbiści partii miłości i agentura też robi swoje budując czarny PR prawicowym mediom. Pozdrawiam serdecznie - za pięć tygodni będzie 100 - aż sto wartościowych wpisów Smile.
#5 | Artur dnia 08.12.2013
Jacek - Andrzej zawsze ma klarowne i celne analizy, ale co szokuje, studenci obecni na jego wykładzie pokazali że mają poważny problem z odpowiedzią na fundamentalne pytania. On użył moim zdaniem swoistego rodzaju "prowokacji" żeby zmusić ich do myślenia. I oby tak było. Myślę że przynajmniej kilku po tym wykładzie pomyśli i zastanowi się zanim kolejny raz zacznie oglądać TV czy czytać coś w Internecie. Idą święta, Andrzej przysłał mi swoją książkę postaram się przeczytać i opisać na portalu. Pozdrawiam
#6 | Artur dnia 08.12.2013
Kazia - telewizor lub internet bo tutaj frustraci mnożą się w zastraszającym tempie. Smile.
#7 | Kazia dnia 08.12.2013
No cóż. "Kłam tysiąc razy a coś się utrwali", Dotknął Ksiądz ważnej sprawy. Najgorsze jest to, że złe opinie czy raczej kłamliwe przekazują nie tylko o zdarzeniach ale o osobach, najczęściej wybitnych. różni frustraci i złośliwcy, którzy mają dostęp do mediów. I wtedy nie pozostaje chyba nic innego jak odciąć im możliwość rozsiewania oszczerstw. A najlepiej wtedy - wyjść na pustynię, czyli wyłączyć telewizor.
Pozdrawiam
#8 | Jacek Mruk dnia 08.12.2013
Wykład prof. Zybertowicza powinien być pokazywany w szkołach , by dzieci wiedziały kto stoi za kłamstwami .
Myślę że dzisiaj mamy okazję wymodlić laskę dla ciemnego ludu o oświecenie prosząc Maryję o czym w linkuhttp://sanctus.pl...mp;doc=300
Południe dzisiaj może trwać 24 godziny , bo na Świecie w różnych miejscach ono będzie o różnej porze.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną