Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Przeraziła mnie treść wiadomości na portalu pewnej gazety, a zarazem byłem zaskoczony, że ktoś odważył się otwarcie pisać o tym problemie: To po prostu straszne! W cywilizowanym, należącym do Unii Europejskiej kraju w mocy prawa pozbawiono życia w ubiegłym roku 4188 osób. Zostały poddane legalnej eutanazji. Ta liczba może być większa, bo jak ocenia brytyjskie pismo medyczne Lancet, ok. 40-60 procent przypadków eutanazji nie jest zgłaszane władzom.
01.12.2013r.


„(…) i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego”.

      Katastroficzna nieco wizja. Ale czy aż tak odległa? Nie sądzę. „Potop”, o którym wspomina Chrystus, wcale nie musi być i zapewne nie będzie takim biblijnym (chociaż, któż to może wiedzieć?). Wydaje się jednak, że zamiarem Pana nie było zastraszanie, ale zmuszenie do refleksji, a jednocześnie podjęcia radykalnych kroków. Mają one zmierzać ku „gotowości”. Chociaż może ona mieć różne oblicza. Kiedyś przeczytałem słowa kogoś, o kim już kilkakrotnie była mowa w tym miejscu. Nie ukrywam, że mnie – delikatnie pisząc – zaskoczyły: „Tu się już znudziłem. Tu dla mnie nie ma roboty, dlatego chciałbym zobaczyć ten inny wymiar. Codziennie o tym myślę. Ja jestem przygotowany i spakowany. Tam jest lepiej. Jakby było gorzej, to ktoś by stamtąd uciekł, a jak nikt nie uciekł, znaczy, że jest dobrze”. Zacząłem się zastanawiać, jak wygląda to „przygotowanie”? Musi być „swoiste”, skoro nasz „gieroj” zaraz dodaje: „Jestem wściekły, że coś takiego się zdarza”. Wściekłość nie jest najlepszą formą przygotowywania się na spotkanie z Bogiem, który jest Miłością. Widać u niektórych są inne priorytety i inna wizja chrześcijaństwa. Ale wszystkich dotyczy ostrzeżenie: „(…) i nie spostrzegli się, że przyszedł potop…”. Św. Mateusz używając tych słów wskazuje wyraźnie na głupotę, wręcz karygodną ignorancję.

      Nie wiem czy już ów „potop” nie nadchodzi. Wydarzenia dziejące się we współczesnym, coraz bardziej zwariowanym świecie, pogrążają ludzkość. Czytałem i nie wierzyłem własnym oczom. Przeraziła mnie treść wiadomości na portalu pewnej gazety, a zarazem byłem zaskoczony, że ktoś odważył się otwarcie pisać o tym problemie: „To po prostu straszne! W cywilizowanym, należącym do Unii Europejskiej kraju w mocy prawa pozbawiono życia w ubiegłym roku 4188 osób. Zostały poddane legalnej eutanazji. Ta liczba może być większa, bo jak ocenia brytyjskie pismo medyczne „Lancet", ok. 40-60 procent przypadków eutanazji nie jest zgłaszane władzom. Ujawnione właśnie statystyki za ubiegły rok są przerażające. Spośród tych 4188 przypadków, 3251 dotyczyło ludzi chorych na raka. 257 osób cierpiało na choroby nerwowe, 156 na choroby serca i układu krążenia. Aż 42 osoby poddane eutanazji chorowały na demencję, a u 13 stwierdzono chorobę psychiczną. Te dwie ostatnie kategorie wywołują szczególne zaniepokojenie. Prawo w Holandii mówi, że pacjent musi wyrazić jasną prośbę o eutanazję. Czy może to zrobić osoba z demencją, lub chora psychicznie?” To jeszcze nie wszystko. Jak nie odczuwać trwogi, gdy się czyta w tym samym miejscu: „Belg w średnim wieku poddał się eutanazji, bo był niezadowolony z efektów operacji zmiany płci, której się poddał. Urodził się bowiem jako kobieta. Takiego ludzkiego dramatu jeszcze nie było. (…) poddał się eutanazji, bo uważał, że po operacji zmiany płci wygląda jak potwór. (…)Byłem dziewczynką, której nikt nie chciał – skarżył się wywiadzie dla jednej z belgijskich gazet na kilka godzin przed śmiercią. (…) Byłem tolerowany i nic więcej”.

      Przepraszam za ten przydługi cytat, ale nie da się tego ważkiego problemu spłycić. Czyż to nie jest „potop”? Dla mnie jest. I bardzo się boję, że są tacy, którzy go celowo prowokują, nie zdając sobie sprawy z jego konsekwencji. Czyżby nie rozumieli, że on – wcześniej czy później - ich też pochłonie? Ja wiem, że biblijny kataklizm przez wielu nie jest kojarzony z „przyjściem Syna Człowieczego”. Ale tych dwóch rzeczywistości nie da się oddzielić. Koszmarny błąd popełniają ci, którzy o tym zapominają. Ciekaw jestem, czy ani przez moment nie zastanawiają się nad tym: Co dalej? Zasada – „Po nas choćby potop” – w tym przypadku nie ma żadnego zastosowania. Co prawda można zepchnąć wszystko w czeluść niewiary. Ale jak długo można oszukiwać siebie? Przecież pierwiastek nieśmiertelności kiedyś musi się w człowieku odezwać. Jest on bowiem zakodowany w naszej naturze. I, owszem, można jakiś czas „rżnąć głupa”, że nic się nie dzieje. Do czasu. Wreszcie nadejdzie chwila, gdy się stanie. Wiem, co piszę, bo wielokrotnie – z racji mojej posługi – byłem świadkiem, jak świadomość nieśmiertelności ludzkiej duszy docierała do kogoś, kto wcześniej robił wszystko, by o tej prawdzie zapomnieć. Proszę mi wierzyć, to były dla mnie dramatyczne przeżycia. A cóż dopiero powiedzieć o tych, którzy byli w nie bezpośrednio zaangażowani. Ci ludzie przeżywali potworne tragedie. Dostrzegałem je i – nie ukrywam – budziły we mnie grozę. W takich wypadkach odczuwa się, jakby się miało do czynienia z ewangelicznym „przyjściem Syna Człowieczego”, który przybywa „sądzić żywych i umarłych”. Wcześniejszy brak liczenia się z nieuchronnym czasem potopu (jakkolwiek by go nie rozumieć) i zlekceważenie spraw Bożych znalazły swoje pokłosie.

      Zakończył się Rok Wiary. Jesteśmy u progu Adwentu. Coś zaczyna się od nowa. Idąc za myślą Chrystusa znów będziemy „jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali”. Jednym słowem – powróci codzienność. Nie możemy jednak zapomnieć o przestrogach Pana. Musimy być czujni, bo „w chwili, której się nie domyślamy Syn Człowieczy przyjdzie”.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 01.12.2013
A gdzie się podziała zasada: "Primum non nocere"? Macie Państwo rację. Ten "potop" jest tuż tuż. Ale jestem przekonany, że Pan Bóg wie, co robi. Chodzi mi o ten oczuszczający aspekt cierpienia. Musimy byc na niego przygotowani, więc czuwajmy! Pozdrawiam.
#2 | Artur dnia 01.12.2013
"40-60 procent przypadków eutanazji nie jest zgłaszane władzom" - domyślam się że owa światła gazeta doskonale zna źródła tych niezgłaszanych przypadków. I tak dobrze, za chwilę może się okazać że to 1000 %. A swoją drogą - jakże mało wiedzą ci którzy na eutanazję się decydują... Medycyna zna masę cudownych wyzdrowień...
#3 | Kazia dnia 01.12.2013
XWM wpis Księdza zbiegł się w czasie w wykładem ks. prof. D. Oko. który zamieszczamy obok. Akurat jest tam mowa o zagrażającym nam "potopie", w zasadzie już stopy mamy chyba w wodzie. Może nas nie zaleje całkiem, ale szlam zostanie. Pozdrawiam serdecznie.
#4 | Jacek Mruk dnia 01.12.2013
Pokora jak trudna dla wielu do przyjęcia.
Doświadczanie życia to także różne choroby przez które Bóg daje nam znać, że jest z nami. Trudne do przyjęcia, gdy Wiary jest mało.
Patrząc na to co się dzieje na Świecie, można przyjąć że żyjemy w czasach ostatecznych.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną