Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

A my wołamy: Dość już tej paranoidalnej hucpy! TO NIE JEST KATOLICYZM! Polityk, który wszem i wobec głosi, że jest katolikiem, ale dopuszcza w swoim programie społeczno-politycznym legalizację grzechów śmiertelnych (np. aborcję), daleki jest od chrześcijaństwa, o karach kościelnych już nie wspominając. Nie można pogodzić wiary chrześcijańskiej z podnoszeniem ręki na życie niewinnych dzieci (choćby ta ręka była unoszona „tylko” w geście głosowania).
24.11.2013r.


„Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”.

      Złoczyńca głęboko wierzył, że umierający Chrystus jest Królem mogącym udzielić łaski miłosierdzia. Tę łaskawość bowiem przypisywano właśnie monarchom. Ale nie tym, co mieli w zwyczaju uciskać poddany lud. Skazaniec chciał usłyszeć od prawdziwego Władcy wyrok uniewinniający, chociaż wiedział, że kara jest jak najbardziej zasłużona. Ze skruchą wyznał swoje winy i czekał na zmiłowanie, bo żadna sprawiedliwość pozbawiona miłosierdzia nigdy nie będzie sprawiedliwością. Uderza nas pokora tegoż – jak zwykliśmy go umownie nazywać – „dobrego łotra” (chociaż to określenie jest dość dziwne, bo skoro łotr, to z założenia nie może być dobry). „Dla Boga nie ma nic niemożliwego’ – jak powiedział Archanioł Gabriel przy Zwiastowaniu. Nawet „łotr” może okazać się być przyzwoitym człowiekiem. Wystarczyło jedno, wypowiedziane z prawdziwą skruchą zdanie: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Chrystus, który niebawem doświadczy największego zwycięstwa, tego nad grzechem i śmiercią, oznajmia pokutującemu złoczyńcy odpuszczenie grzechów. Zauważmy charakterystyczną rzecz: łotr nie ucieka od odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie – uznaje zło i gotowy jest ponieść za nie karę. Prawdziwe uniżenie i głęboka pokora sprawiają, iż usłyszy tę najwspanialszą obietnicę: „Zaprawdę powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”. Literatura żydowska według tradycji przeciwstawiała „raj" „piekłu” (gehennie). Spierano się o miejsce, w którym ten raj się znajduje, ale nie to jest istotne. Tu głównie chodzi o szczególne terytorium, na którym przebywają sprawiedliwi; po śmierci lub po zmartwychwstaniu. Możemy więc konstatować, że zarówno Jezus, jak i duchowo uniewinniony złoczyńca, znaleźli się natychmiast tam, gdzie – przekroczywszy próg wieczności – przebywają sprawiedliwi. Wystarczył głęboki, mocny żal. A o tego dzisiaj bardzo trudno. Zresztą tam, na Golgocie, statystycznie rzecz ujmując, też było „pół na pół”.

      Jak podaje jeden z portali internetowych, we wrześniu Sejm odrzucił projekt wprowadzający zakaz tzw. „aborcji eugenicznej". O tej kwestii pisałem w tym miejscu już wielokrotnie. Dzisiaj zatrzymajmy się nad nieco inną sprawą, kompatybilną z mottem niniejszego rozważania. Otóż Fundacja Pro - Prawo do Życia postanowiła organizować dość swoiste w swej wymowie demonstracje. I to w miejscach, gdzie najwięcej ludzi będzie mogło się dowiedzieć jak głosują wybrani przez nich posłowie. Często akcja zaczyna się spontanicznie. „Place przed kościołami to dobre miejsce do ujawnienia prawdy o posłach, którzy podają się za katolików, a dopuszczają zabijanie niepełnosprawnych dzieci, ale rozważamy też inne miejsca, licznie uczęszczane przez wyborców tych posłów, którzy głosowali za prawem do zabijania” - stwierdza szef fundacji. I słusznie. W końcu trzeba się na coś zdecydować. Mają rację manifestanci trzymający plakaty, a na nich „sportretowanego posła(ankę) aborcjonistę i jego ofiarę. „Na naszych plakatach będzie napisane, że poseł poparł prawo do zabijania dzieci z zespołem Downa. Ciekaw jestem, w jaki sposób poseł, który głosował przeciw projektowi ustawy zakazującej zabijania takich dzieci, będzie argumentował przed sądem” – śmiało mówi lider fundacji, nie obawiając się szykan, w tym też procesów sądowych. Natomiast jeśli nam się wydaje, że ta akcja poruszyła poselskie „sumienia” (przynajmniej niektóre, o ile one są jeszcze „w użytku”), to jesteśmy w błędzie. Za grosz nie ma, tak przydatnej w podobnych przypadkach, cichości serca. Wręcz przeciwnie. Jedna posłanka wręcz wrzeszczy: „Jestem praktykującą katoliczką i nie mogę zgodzić się, by dłużej obrzucano mnie oszczerstwami o mordowaniu dzieci, które głęboko krzywdzą mnie, moją rodzinę i mieszkańców dających mi swoje poparcie”. A my wołamy: Dość już tej paranoidalnej hucpy! TO NIE JEST KATOLICYZM! Polityk, który wszem i wobec głosi, że jest katolikiem, ale dopuszcza w swoim programie społeczno-politycznym legalizację grzechów śmiertelnych (np. aborcję), daleki jest od chrześcijaństwa, o karach kościelnych już nie wspominając. Nie można pogodzić wiary chrześcijańskiej z podnoszeniem ręki na życie niewinnych dzieci (choćby ta ręka była unoszona „tylko” w geście głosowania). Inny pan z Wiejskiej mówi butnie: „Jeśli znajdę się na liście hańby (…), to będzie dla mnie zaszczyt. (…)Niech demonstrują przed dyskotekami, agencjami towarzyskimi i nocnymi klubami, bo tam jest zagrożenie dla moralności”. I gdzie tutaj przyznanie się do ewidentnego zła? Zabrakło, szczerze wypowiedzianej sekwencji: „My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę. (…)Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Patrząc na takie usposobienie i nastawienie trudno spodziewać się tego zbawiennego „wspomnienia”.

      Już wprost nudne jest wysłuchiwanie coraz to nowych wieści o dokonaniach naszego przywództwa. Dzień bez afery, to w zasadzie dzień stracony. I co? A nic! Co prawda po ostatnich „jasełkach” na Dolnym Śląsku jeden z czołowych polityków wyznał, co następuje: „W takich przypadkach należy postępować właśnie tak: potępić zło, ukarać winnych, podwyższyć wymagane standardy. To jest klasyka w takich sytuacjach, które, niestety, się zdarzają, ale nigdy nie mogą być tolerowane”. To są już Himalaje hipokryzji! Przecież żaden przekręt, a było ich – jak wspomniałem – bez liku ani nie został potępiony (atakowano raczej opozycję, która się po prostu „czepia”, wspinając się na szczyt nietaktu i krytykując tych, których – ze względu na wrodzoną „prawość” czy przynależność do „partii miłości” – krytykować nie wypada i wręcz nie powinno się, bo żadna zła ocena im nie przysługuje), ani nie ukarano winnych (w najlepsze, albo dalej są – nie niepokojeni przez nikogo – „na górze”, albo cieszą się czymś, co można krótko określić: „święty spokój”), ani nie podwyższono wymaganych standardów (ma się wrażenie, że te są wciąż obniżane).

      Jakże różne te wzorce od obowiązujących w Chrystusowym Królestwie. On, i tylko On, jest sprawdzonym i rzeczywistym Suwerenem. Obyśmy przynajmniej my, w przeciwieństwie do naszych włodarzy (oni nie znoszą konkurencji), zasmakowali w tej wyjątkowości Jego panowania. Czcimy Go dziś jako Króla Wszechświata. Ale nie zapominajmy, że jest On przede wszystkich Królem Ludzkich Dusz. Także i naszych. Amen.


/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 24.11.2013
Nawet nie przypuszczałem, że powyższe rozważanie wywoła tak ożywioną i - nie ukrywam - bardzo rzeczową, w mojej opinii, dyskusję. I dobrze. Oznacza to, iż spełniło swoją rolę. Dzięki za wszystkie wpisy. Zarówno te dzisiejsze, jak i poprzednie. Przyznaję ze wstydem, że nie zawsze na nie odpowiadam. Ale - prosze mi wierzyć - nie w każdym przypadku bywa to ode mnie zależne. Pozdrawiam Wszystkich.
#2 | Kazia dnia 24.11.2013
Dobry pomysł Arturze, aby rzecznikiem był ktoś obdarzony kulturą osobistą, no i kierujący się zasadami, poseł Jan Dziedziczak faktycznie sprawdziłby się dobrze na tym stanowisku. Zasady to ważna rzecz, u każdego.. gdy ich brakuje zachowania wielu osób nie da się wytłumaczyć, nawet kwestiami "estetycznymi" jak ładnie to określiła Pani Profesor.
#3 | Artur dnia 24.11.2013
Cywilizacja śmierci, aborcja, gender, eutanazja... I jednocześnie jak ksiądz słusznie zauważa - deklarowanie swoich katolickich wartości. Od dłuższego czasu takie właśnie pytanie chodziło mi po głowie, zadałem je nawet w wywiadzie profesor Pawłowicz, skąd bierze się poparcie tak dużej liczby hierarchów kościoła do PO? Pani profesor tłumaczy to niewiedzą, ja jednak nadal nie wiem. Rozumiem że, może zwykły śmiertelnik nieraz się zagubi, ale żeby władze?

A odnośnie afer, cóż byłoby pięknie gdyby nie A.H. Decyzja Jarosława Kaczyńskiego jak najbardziej słuszna i szybka, niemniej wydaje się że media umiejętnie przykryły sprawą H. to co dzieje się w związku z aferą w ministerstwach. Trzeba było pana H. wywalić po jego ekscesach, że tak je nazwę "centymetrowych".

Swoją drogą Jan Dziedziczak był znakomitym rzecznikiem, jest człowiekiem inteligentnym, oczytanym i prywatnie bardzo miłym. Nie jest bufonem i szybko nawiązuje kontakt. Może ktoś pomyśli o nim - takich właśnie twarzy potrzebuje na pierwszej linii PiS. To oczywiście moje prywatne odczucie, z doświadczeń osobistych. Pozdrawiam
#4 | Jacek Mruk dnia 24.11.2013
Pokora to cenny dar ,ale do niej potrzeba też Wiary. Jak widać wielu tzw. katolików chce stać na rozdrożu , bo będąc ludźmi małej Wiary chcą dzielić świeczkę diabłu i ogarek Bogu.
Nadzieja w Modlitwie , że ona ich wybudzi ze śpiączki.
Pozdrawiam
#5 | Kazia dnia 24.11.2013
XWM: Wielu polityków chciałby: i być dobrym katolikiem (najlepiej podczas transmisji TV z kościelnych uroczystości) i przypodobać się rozmaitym pseudoelitom o lewackich poglądach. A taki dzień jak dzisiejszy z obrazem Chrystusa Pantokratora i przypomnieniem Sądu Ostatecznego nagle "nietolerancyjnie" dokonuje rozdziału pomiędzy dobrem a złem. I Ksiądz też tak zupełnie niemodnie przypomina, że każdy ma wolną wolę zatem za określone poglądy sam na siebie ściąga konsekwencje - najbliższe to ekskomunika a dalsze - wyrok sądu, którego Sędzia nie da się przekupić. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną