Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Nie można też w nieskończoność milczeć wobec tej całej „otoczki” jaka od przeszło trzech lat temu towarzyszy. Ostatnimi czasy nabrało to szczególnego natężenia. Odnosi się wrażenie, jakby obrońcy słusznej i poprawnej koncepcji wpadli w szał. W demokratycznym (ponoć) i wolnym (też ponoć) kraju nie można mieć swojego zdania. A już na pewno nie może ono być różne od tego „obowiązkowego”.
17.11.2013r.


„Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono”.

      A tego zwodzenia jest już zbyt wiele. Nie zabierałem nigdy bezpośrednio głosu w sprawie tragedii smoleńskiej. Nie uważałem się bowiem za kompetentnego w tej materii. Zresztą dalej tak jest. Trudno w tym przypadku, idąc za przykładem ośrodka badania opinii społecznej, przeprowadzić sondaż, czy Polacy wierzą w zamach, czy też nie. Idąc bowiem tym tokiem myślenia, należałoby – czyniąc kolejny krok – odwiedzić wróżkę i jasnowidza. Ale do jakiego poziomu wówczas sprowadzimy coś, co bez wątpienia było, jest i zapewne zawsze będzie straszliwym dramatem zarówno dla Rodzin Tych, którzy tam zginęli, jak i dla nas wszystkich. Nie można też w nieskończoność milczeć wobec tej całej „otoczki” jaka od przeszło trzech lat temu towarzyszy. Ostatnimi czasy nabrało to szczególnego natężenia. Odnosi się wrażenie, jakby obrońcy słusznej i poprawnej koncepcji wpadli w szał. W demokratycznym (ponoć) i wolnym (też ponoć) kraju nie można mieć swojego zdania. A już na pewno nie może ono być różne od tego „obowiązkowego”. Jeśli ktoś myśli czy mówi inaczej, obowiązkowo wysyła się go do psychiatry, podważa kompetencje, posądza o ukryte, zazwyczaj niecne zamiary, wyśmiewa i pogardza. Natomiast patrząc z boku, można łatwo zauważyć, że to osobnicy wynajęci do obrony „słusznej koncepcji” działają jak w amoku. Pytam: Dlaczego? Jeśli naprawdę mają rację, to nie muszą się wysilać, bo prawda obroni się sama. I tu powstaje wątpliwość. Skoro tak szaleją, to coraz bardziej podejrzana jest ta ich „prawda”. Tak jak napisałem na wstępie, nie zamierzam zabierać głosu w czymś, na czym zupełnie się nie znam. Trudno mi dyskutować nad zagadnieniami lotnictwa, fizyki, mechaniki, detonacji itp. Od tego są eksperci. Ale uważam, że mogę, a nawet powinienem zastanowić się nad aspektem moralnym tego, co się teraz wyprawia. Nie można bowiem pozwolić, by – może jeszcze więksi ode mnie – ignoranci wciskali ludziom do głowy to, co im pasuje. Ktoś powie: Tak samo można powiedzieć np. o członkach osławionego Zespołu Parlamentarnego. Być może. Zapomina się jednak, albo celowo nie mówi o fakcie, że ci ostatni pracują i narażają się bezinteresownie. Niby to żaden argument. Czyżby? Nie przypuszczam, aby był aż tak wielki zastęp chętnych, gdy trzeba przy tym ryzykować karierę, bezpieczeństwo swoje i rodziny (grasuje przecież „seryjny samobójca”) itp. Oczywiście tacy są. Istnienie np. niniejszego Portalu, aż nadto wyraziście o tym świadczy. Nie sądzę jednak, by ludzie – w zasadzie w większości nie zainteresowani bezpośrednio zagadnieniem – mogli zdobywać się na coś tak odważnego, a przy tym niezwykle wartościowego, gdyby nie wewnętrzne imperatywy i szlachetne porywy pięknych, kochających Boga i Ojczyznę, serc. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości, bo Ich znam. Ale za to, że ośmielają się myśleć inaczej zwyczajnie się ich deprecjonuje i znieważa. I nie jest ważne, że to ich „myślenie” jest często poparte mocnymi argumentami. Oj, to nawet gorzej dla nich. Jak nie ma siły argumentu, należy zastosować argument siły. Jeśli nie fizycznej, to propagandowej. A w tym ostatnim mamy „mistrzów”, niestety, w najgorszym tego słowa znaczeniu.

      Kilkanaście dni temu wygłosiłem kazanie, w którym mówiłem m.in. o szkodliwym wpływie telewizji. Zaproponowałem, by – jeśli nie w ogóle – to przynajmniej w jakimś znaczącym stopniu ograniczyć korzystanie z tego medium. Oczywiście zacząłem od siebie. Wyłączyłem telewizor całkowicie, choć tak naprawdę, to rzadko z niego wcześniej korzystałem. Natomiast wszelkiego rodzaju „perełki telewizyjne” są zamieszczane, reklamowane i komentowane w internecie. Można więc być „w temacie”. Często wspominany jest tam „nieomylny samiec alfa” polskiego dziennikarstwa, w którego programie (zawsze „live” i zawsze niezwykle kosztownym, za co solidarnie płacimy wszyscy w naszym abonamencie) padły słowa, iż „najprawdziwsza prawda o katastrofie” jest w pewnej książce (tu padł jej tytuł, którego celowo nie przytaczam, by nie czynić niepotrzebnego przekazu promocyjnego). Zadziwiające, iż materiały i wypowiedzi odmienne od tejże, jakoś nie mogą znaleźć swojego miejsca w takiej kryptoreklamie (bo jakże inaczej nazywać tego typu komunikację marketingową). A już zupełnym zaprzeczeniem samemu sobie była dalsza wypowiedź rozmówcy: „Media wykorzystują te głupoty i żerują na tym, nie wiedząc, jak wielką przykrość sprawiają wielu osobom”. Święte słowa, drogi panie, ale zauważ, że twoje tyrady chyba są jeszcze bardziej dojmujące i to dla nie mniejszej liczby ludzi. A poza tym wypowiadasz je w tych, tak mocno potępianych przez siebie, publikatorach. No to się wreszcie na coś zdecyduj! A czyż nie lepiej byłoby ukazać wszystkim, bez zbędnego, najczęściej naszpikowanego złośliwościami i niekompetencją, komentarza, bezstronny przekaz? Niech widzowie czy słuchacze mają możliwość swojej, niezależnej oceny. Niestety, do tego się nie dopuszcza, bo już od najmłodszych lat oducza się ludzi myślenia. Im mniej dumają, tym lepiej. Poda się im taką zmieloną, informacyjną breję, bo oni się i tak nie połapią. Otóż nie! Połapią się i to prędzej niż się tym wszystkim kłamcom wydaje. Owszem, społeczeństwo można oszukiwać i otumaniać, ale do czasu. Wbrew pozorom szybko się ono orientuje, że się mu robi wodę z mózgu. A nikt nie lubi, gdy się go bałamuci i próbuje nabierać w sprawach, które już na pierwszy rzut oka są oczywiste. Stąd jestem przekonany, że owi głosiciele kongruentnej teorii na temat, o którym dzisiaj rozważamy, właśnie w tej materii popełniają błąd. I to się na nich zemści.
„Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono”. Innymi słowy – nie pozwólcie, by siano między wami i w was samych ten straszliwy zamęt, który będzie powoli, może nawet niezauważalnie, rozkładał was od wewnątrz. Nasz Pan doskonale wiedział, że takie zakusy były, są i będą. Ale naszym zadaniem jest je wychwytywać i chronić przed nimi siebie oraz drugich. Właśnie taką rolę ma spełnić też niniejsze rozważanie. Jeśli, choćby w najmniejszym stopniu, to się udało, ową rolę właśnie spełniło i wypada się tylko cieszyć.


/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | Artur dnia 17.11.2013
Powiem że poruszył ksiądz lawinę myślową. W normalnym kraju przede wszystkim dziennikarze na konferencjach prasowych mogliby zadać Tuskowi pytania o sposób ustalenia procedur ws. Smoleńska, dlaczego władze nie postawiły sił zbrojnych w stan gotowości, czy choćby ostatnio - w jakich okolicznościach zrobiono słynne już zdjęcie obu panów. W normalnym kraju obie strony tzn. zespół Laska i eksperci Zespołu Parlamentarnego spotkaliby się w świetle kamer na wielogodzinnej dyskusji - proszę zauważyć taka dyskusja byłaby telewizyjnym hitem i gwarantowałaby wielkie dochody z reklam, dlaczego więc media do niej nie dążą? Skoro Tusk i wielu innych działaczy PO są pewni że to była katastrofa to wynik takiej debaty jest przecież z góry przesądzony... No i wreszcie na koniec - w normalnym kraju premier i rząd po tym co stało się 10.04. 2010 podaliby się dawno do dymisji. Ale to wymaga zdolności honorowej. Pozdrawiam i dziękuję za ten skłaniający do myślenia tekst i miło księdza powitać w klubie nieoglądających TV. Ja to wprost mam alergię, dziś moja żona włączyła przy śniadaniu a tu - Węglarczyk... Znamy jego "zasługi" w sprawie gen. Kuklińskiego. I jak to oglądać? Pozdrawiam
#2 | Jacek Mruk dnia 17.11.2013
Dobrze współgra z księdzem prof Zybertowicz ukazując metody manipulowania społeczeństwem, w tym metodę gotowanej żaby.
Ograniczenie dostępu do telewizji jest najważniejszym elementem odłączenia społeczeństwa od manipulacji. Zastanawiam się od dłuższego czasu jak to można zrealizować, lecz przychodzą mnie metody zbyt radykalne i sprzeczne z prawem , co wyklucza je z rozpowszechniania.
Pozostaje póki co codzienna modlitwa .
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 17.11.2013
Gratuluję, dołączył Ksiądz do klubu "Abnegatów TV" -sądzę, że od razu lepiej. Co do odważnych osób pracujących na rzecz wyjaśnienia Tragedii Smoleńskiej, podzielam wyrażony pogląd: na naszym portalu są takie osoby, które odważnie głoszą swoje poglądy w realnym życiu, nie tylko pod nickiem, a raczej pracują ofiarnie pod nickiem, ale nie kryją się ze swoim zaangażowaniem, co czasem można wychwycić w umieszczanych nagraniach. I ich praca, właśnie tak i teksty Księdza, zapobiegają "zamętowi" i pokazują właściwy kierunek. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną