Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Cały szereg okoliczności – cechy osobowościowe, wybitne zdolności umysłowe, sprzyjające warunki zewnętrzne – uczynił z niego jednego z najwybitniejszych Polaków, który osiągnął rzeczy niebywałe. Osiągnął jeszcze więcej niż mogłoby być od niego w tych okolicznościach obiektywne wymaganie.
13.08.2011r.


      Józef Piłsudski, pomny na swoje doświadczenia, w chwili wielkiej goryczy, zarzekł że kiedy stanie przed Bogiem, będzie Go prosił, by nie przysyłał Polsce wielkich ludzi… ale albo nie umiał przekonać Stwórcy do swojego pomysłu, albo w ostateczności rozmyślił się: 13 sierpnia 1960r. urodził się Janusz Kurtyka.

      Kojarzony jest przede wszystkim z Instytutem Pamięci Narodowej i słusznie – bo czasem aż trudno odpędzić od siebie taką myśl, że urodził się właśnie po to, by być Prezesem Instytutu lub odwrotnie: że IPN został powołany właśnie dla Niego. Swoim wielkim duchem natchnął Instytut, zapalił ludzi do pracy, stał się wielkim budowniczym polskiej dumy narodowej, która wyzwala w ludziach jak najlepsze cechy i która jest dumą romantyczną, ale nie oderwaną od codziennych spraw, wręcz przeciwnie – jest w rzeczywistości zakorzeniona. Choć za samą działalność w Instytucie należą mu się najwyższe hołdy, byłoby też niesprawiedliwością zapomnieć o ogromnie pracy, jaką wykonał przed 2005 rokiem.

      Pasja i zobowiązanie – to dwa słowa, które chyba najlepiej go charakteryzowały. One towarzyszyły mu przez cały czas, determinowały wybory. Dwa słowa, które nie płynęły przez Jego życie osobnymi nurtami, ale mieszały się, występowały nie obok siebie, lecz: ze sobą. Wszystko, co w życiu robił, można opisać właśnie przy pomocy tych słów.

      Pasja - nie była tylko pasją historyczną, ona była ważna, grała główną rolę, ale chodzi bardzo ogólnie – o pasję odkrywania, poznawania i działania. Janusz Kurtyka traktował z pasją wszystko, co robił, co sprawiało, że angażował się maksymalnie we wszystko, czego się podejmował. Ta pasja była jak ogień, przepełniała go całego i dzięki temu – w połączeniu z jego silną osobowością, miała ogromne „pole rażenia” – była zaraźliwa i pociągała setki ludzi do działania.

      Zobowiązanie do służby Ojczyźnie było dla niego czymś ważniejszym od pasji, przy czym prof. Kurtyka nie traktował tego zobowiązania jako ponurej i uciążliwej powinności/ Ale podchodził do życia niezmiernie poważnie i z przeświadczeniem, że ma do spłacenia dług wobec przodków.

      W okresie studiów Janusz Kurtyka angażował się w różnoraką działalność opozycyjną – organizował NZS na UJ, prowadził wykłady na podziemnym uniwersytecie, wtajemniczał kolegów w zasady konspiracji akowskiej. We wspomnieniach z tamtych lat pojawia się jako „chodzący dynamit”, „wulkan pomysłów”. Były strajki, była produkcja kolców, które lądowały potem pod kołami zomaków podczas demonstracji w Nowej Hucie, było ukrywanie się, przesłuchania, próba werbunku – odmówił stanowczo; wiedział, że w walce, którą prowadził, nie ma miejsca na taki kompromis. Bez względu na to, jakie miałaby mieć ta odmowa konsekwencje – dla niego byłaby zdradą, bo na działalność opozycyjną patrzył z całą powagą właśnie jak na kontynuację walki z tym samym wrogiem, z którym walczyli Polacy od 1944r.

      Potem były studia doktoranckie w PAN. Praca w Instytucie Historii pozwoliła mu rozwijać pasję mediewistyczną. Z pieczołowitością kolekcjonował każdy dokument – nawet jeśli nie był aktualnie do wykorzystania – bo „może kiedyś się przyda”, studiował średniowieczne rękopisy, biegle czytał gotycką łaciną i wiedział dokładnie co w jakim archiwum się znajduje. Nocami, podczas konferencji naukowych, do późnych godzin nocnych debatował z kolegami „po fachu”, był zawziętym polemistą, a na historyków, głoszących sprzeczne z nim poglądy, potrafił się nawet obrazić. A obok tej pasji, była inna pasja historyczna – losy polskich bohaterów po II wojnie światowej i „Zeszyty Historyczne WiN”.

      To bodaj najbardziej zapomniany obszar działalności Janusza Kurtyki, a przez niektórych to właśnie Zeszyty WiNu, a nie nawet praca w IPN nazywane są dziełem jego życia. Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że prof. Kurtyka odegrał w Polsce najważniejszą rolę w procesie przywracania pamięci o Żołnierzach Wyklętych w aspekcie badań naukowych nad ich losami. Przeróżne inicjatywy społeczne były ważne, ale to właśnie on zorganizował grupę młodych historyków, których zadanie polegało na odwróceniu całkowicie zafałszowanej historii przez dokonanie rzetelnych badań historycznych. Janusz Kurtyka był redaktorem naczelnym „Zeszytów” przez 16 lat, przy czym pełniąc tę funkcję nie ograniczał tylko do edytowania i „spinania” kolejnych numerów – bywało, że przepisywał odręcznie przygotowywane relacje świadków wydarzeń, osobiście zajmował się wysyłaniem kolejnych numerów „Zeszytów” i korespondencją redakcyjną. Przy tym wszystkim robił to całkowicie społecznie, z wielką pasją – bo jak powiedziano o nim, o działalności niepodległościowej nie tylko pisał, ale i ją przeżywał – oraz poczuciem obowiązku wobec zapomnianych bohaterów, których chciał upamiętnić.

      Z tymi ludźmi łączyła go szczególna więź. Był dla nich wielkim oparciem, przyjacielem i nadzieją. Dawał im poczucie bezpieczeństwa i pewność, że zawsze mogą się do niego zwrócić. W 2003r. został Prezesem Stowarzyszenia Społeczno-Kombatanckiego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość - w tym wyborze, potwierdzanym potem w kolejnych latach, uznali Janusza Kurtykę godnym strażnikiem ich ideałów. Widzieli w nim człowieka, który podziela ich wartości, którymi żyje nimi, dla którego, tak samo jak dla nich, dobro Rzeczpospolitej było najwyższym nakazem.

      Wybór ten nastąpił w chwili, gdy Janusz Kurtyka był już dyrektorem oddziału krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Mimo niesprzyjających okoliczności, udało mu się skupić wokoło siebie ludzi, którzy tak jak On byli gotowi poświęci IPN-owi swoje zdrowie i siły. Już wtedy pasja historyczna ustąpić musiała zobowiązaniu – jego kariera naukowa i praca w PAN uległa zawieszeniu. Ale Janusz Kurtyka znalazł też pasję w służbie państwu. Lubił swoją pracę w IPN, doskonale odnajdywał się w obowiązkach dyrektora, a później Prezesa całego Instytutu.

      Cały szereg okoliczności – cechy osobowościowe, wybitne zdolności umysłowe, sprzyjające warunki zewnętrzne – uczynił z niego jednego z najwybitniejszych Polaków, który osiągnął rzeczy niebywałe. Osiągnął jeszcze więcej niż mogłoby być od niego w tych okolicznościach obiektywne wymaganie. Oddał się cały służbie Państwu Niepodległemu, ale choć kosztowało go to wiele sił i wyrzeczeń osobistych, dawało mu radość – bo kochał Polskę, i z tej miłości płynęło zobowiązanie i pasja, fascynacja Polską.

      Właściwie biegł niż szedł przez życie, nigdy nie odwracając się do tyłu, zawsze zmierzał do coraz to nowego celu – z energią i impetem, żądając od innych posłuszeństwa i ciężkiej pracy, sam zawsze ponad wszystkimi – najwięcej wymagał od siebie. Gonił czas, bo wiedział, że ma go niewiele, czasem tylko przystawał, by nabrać sił, by w ferworze pracy opowiedzieć ciekawostkę o którymś Wyklętym, zażartować na swój temat, albo westchnąć, że w Przemyślu czuje się jak na Kresach.

      Śmierć wyrwała go nagle z wiru tysiąca spraw, spotkań, planów i obowiązków, zostawiając pustkę, której nie sposób zapełnić. Tylko słowa prof. Terleckiego, wypowiedziane dokładnie rok temu, że: „jest wiele osób, które mogłyby opowiedzieć swoją historię o Januszu. Myślę, że powinniśmy o tym pamiętać, że to Polska będzie opowiadać historię o Januszu.” – brzmią jak kojąca zapowiedź jego zwycięstwa, które dopiero nastąpi.

PRZYPOMINAMY O DZISIEJSZYCH UROCZYSTOŚCIACH - godz.18:00:Link



Komentarze
#1 | Stefania Pak dnia 13.08.2011
Gdyby chociaz jednemu nieznanemu zolnierzowi przywrocil jego imie i nazwal go bohaterem, zrobilby wiele.
.Pan profesor Janusz Kurtyka przywrocil rodzinom poleglych, pomordowanych i wykletych wiare w sens ofiary zycia dla Ojczyzny.
Sam takze zaplacil cene najwyzsza, w sluzbie dla Polski i jej historii.
Tak wiele zrobil dla prawdy, a prawda o Jego wlasnej ofierze zycia nie ujrzala jeszcze swiatla dziennego.
Niech wiec przynajmnie pamiec o wspanialym czlowieku trwa, niech przypomina, ze o prawde musimy walczyc my, zyjacy.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną