Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Wielokrotnie już w swoich rozważaniach pisałem o pewnym celebrycie, co eskaluje chamstwem, uznając to za przejaw błyskotliwości, czy wręcz cnotę. Przy okazji opluwa bezkarnie innych. No, i doigrał się. Oto kilkanaście dni temu bomba w „jedynie słusznych” – jak je zwykłem nazywać – mediach. Czytaliśmy: „Dziś rano (…), niezidentyfikowany jak dotąd sprawca zaatakował znanego dziennikarza (…). Napastnik oblał go żrącą substancją”.
10.11.2013r.


„(…) wszyscy bowiem dla Niego żyją”.

      Mam obawy, czy tak naprawdę wszyscy. Są bowiem tacy, którzy tego zwyczajnie nie chcą. Żyją jakby obok. Najczęściej też w krzykliwy sposób przekonują innych, że tak trzeba. Takie zachowanie, wcześniej czy później, musi spotkać się ze sprzeciwem. I spotyka się.

      Wielokrotnie już w swoich rozważaniach pisałem o pewnym celebrycie, co eskaluje chamstwem, uznając to za przejaw błyskotliwości, czy wręcz cnotę. Przy okazji opluwa bezkarnie innych. No, i doigrał się. Oto kilkanaście dni temu bomba w „jedynie słusznych” – jak je zwykłem nazywać – mediach. Czytaliśmy: „Dziś rano (…), niezidentyfikowany jak dotąd sprawca zaatakował znanego dziennikarza (…). Napastnik oblał go żrącą substancją”. Przeżył, chociaż – jak się później gdzieś doczytałem – do szpitala udał się sześć godzin po „ataku”. Jakby tego było mało, stać go było jeszcze na – jak zwykle zjadliwy i głupawy – komentarz: „To co wykrzykiwał na razie zachowam dla siebie, bo prawa strona ma już dziś wystarczająco dużo kłopotów. Może odnajdę się z nim na Skypie, ulubionym ostatnio komunikatorze ludzi o wyrazistych poglądach na nie. Poważnie rzecz biorąc, czuję się doceniony jako dziennikarz. Doceniam także fakt, do jakiego momentu doszedł dyskurs polsko-polski. Brunatnym terrorystom gratuluje, że zrobili ze mnie męczennika".

      Myślę, że do męczeństwa temuż osobnikowi jeszcze bardzo daleko. Ale, żeby nie wpaść w tę groźną – Bogu dziękować obcą mojej naturze – spiralę nienawiści chciałbym bezstronnie odnieść się do tego – skądinąd na pewno przykrego – incydentu. Takie zachowanie trzeba potępić i zwalczać, gdyż przemoc nie jest i nie może być formą porozumienia. To nie nasza bajka. Ale nie zapominajmy, iż takich „terrorystów” hodują na własnej piersi właśnie osobnicy nikczemni i podli. Ich zdziczały język i prostackie zachowania są wylęgarnią przemocy. Gdzie ich szukać? Państwo wiedzą. Ja też wiem, stąd już od dzieciństwa „Brysia mijam zaś z daleka, bo nie lubię, gdy ktoś szczeka!” Ale nie od wszystkiego i nie od wszystkich da się uciec. Trzeba nauczyć się z nimi żyć. Nie wszyscy to umieją. Są nawet tacy, którzy tego nie chcą. Trudno zaakceptować postawę wysoko postawionej w państwie osoby, która tak się wyraża o swoich przeciwnikach politycznych: „Nie sposób żyć w jednym państwie z takimi osobami”. Skoro tak, no to ich kwasem! – naturalne następstwo tejże filozofii. Panie celebryto! To m.in. aktywni członkowie „partii miłości” (choć zapewne nie tylko tej) i zwolennicy hasła: „Zgoda buduje” dają zielone światło dla „kwasomiotoczy”. Nie musisz być jakąś wyjątkową potęgą intelektualną (bo nie jesteś, choć za takową się uważasz), by zrozumieć, gdzie szukać przyczyn takiego status quo. Dowodów zdziczenia obyczajów i rosnącej nienawiści masz aż nadto w środowisku, w którym się obracasz. Poza tym już w Starym Testamencie przestrzegano: „Oni wiatr sieją, zbierać będą burzę” (Oz 8,7). Nie dziw się, ale dziękuj Bogu, że twój prześladowca na tym poprzestał. Pan Rosiak z Łodzi nie miał tyle szczęścia. On stracił życie, osierocił dzieci. Jakoś nigdy nie słyszałem, by dzisiejsi pseudoobrońcy tak się nad nimi użalali. A i w pańskich, niestety, zazwyczaj nieprawdopodobnie głupawych uwagach, nie było ani nutki współczucia. Przynajmniej ja się nie spotkałem (jeśli się mylę, to proszę o wyprowadzenie mnie z błędu). Bardzo dobrze i z wielką kulturą napisał w komentarzu pewien internauta: „Szanowny Panie (…), to często Wasze prowokacyjne, nieprzemyślane, a często i głupie, wręcz infantylne zachowanie, a właściwie prowokowanie, prowadzi do takich sytuacji. Pan również często popisuje się niewiedzą, udając wszechwiedzącego, prowokuje Pan i ubliża innym ludziom. To nie jest dziennikarstwo. Brak Wam odpowiedzialności za słowa, które często w niezbyt poprawnej polszczyźnie sączycie. Trochę pokory Szanowny Panie. Niech Pan spokojnie sobie usiądzie i zastanowi się, czy to co Pan pisze jest właściwe, czy eskalacja rynsztokowych i obrażających słów coś załatwi, czy wręcz odwrotnie może zaszkodzić”.

      Jasne, że tak. Jak to dobrze, że nie brakuje nam mądrych ludzi. W nich nasza nadzieja. Przede wszystkim na to, iż nigdy nie zatryumfuje u nas chamstwo, grubiaństwo i zwykłe prostactwo. Wierzę mocno, iż nie pozwolimy, by górę brali ci, którzy chcą nas pozbawić wzajemnego szacunku. Nie ulega wątpliwości – są tacy, co szczują, wyzywają nas od katoli czy moherów, a wtórują im w tym zwykłe – choć czasem wysoko postawione – gbury. Daleki jestem od osądzania kogokolwiek. Bolą mnie natomiast tego typu zachowania, bo niszczą najpiękniejsze odruchy naszych serc. Często zadaję sobie pytania: W jakim świecie dzisiaj my żyjemy? Przecież to niemożliwe, by wulgaryzm, publiczne odgrażanie się, a czasem jawne łamanie prawa było bezkarne? Czyż ci osławieni celebryci mają inne prawa niż reszta społeczeństwa? Czyż dla nich każdy chwyt jest dozwolony? Jak długo jeszcze będą ogłupiać i demolować moralnie nasz naród?

      Myślę, że tak długo, aż wszyscy zrozumieją przesłanie słów dzisiejszej Ewangelii: „(…) wszyscy bowiem dla Niego żyją”. A kto żyje dla Chrystusa, to na pewno nie stosuje przemocy fizycznej. Ale pamięta również, że słowo też rani. Często dotkliwej. Kto żyje dla Pana nie przekracza granic przyzwoitości. Musi po wielokroć zwyczajnie dać sobie na wstrzymanie. Nikomu nie może się wydawać, że jest kompetentny we wszystkim i ma monopol na mądrość. Jedyną Mądrością jest sam Bóg. Jeśli o tym się zapomina, wówczas wielkimi krokami wkraczają: bankructwo moralne, brak empatii, barbarzyństwo itp. Tylko jak żyć w takim moralnym grzęzawisku?

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | Kazia dnia 10.11.2013
Niestety, podobni opisanemu celbryci pasą się na ludzkich najniższych instynktach i czerpią zyski z głupoty oglądających jego popisy widzów. Ale wszystko jest do czasu. W końcu moda na wygłupy minie, jak wszystkie krótkotrwałe mody, czego już powoli doświadcza czołowy żebrak III RP w różowych okularkach.
Pozdrawiam.
#2 | Jacek Mruk dnia 10.11.2013
Ten sposób zwrócenia na siebie uwagi był kompromitujący. Celebryta został Colą polany nie kwasem, a szkoda bo ja bym użył fekaliów. Czym kto wojuje od tego ponosi razy, więc sprawiedliwości stało by się zadość.
Przypuszczam że to było ustawione dla odwrócenia uwagi od sytuacji w Kraju, a także od Prawdziwego śledztwa Smoleńskiego. Te wykazuje coraz więcej dowodów na Zamach.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną