Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

29 września br. odbyło się uroczyste zakończenie IV Rajdu Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Antoniego Żubryda „Zucha”. Uczestnicy zebrali się w brzozowskiej kolegiacie, gdzie odprawiona została Msza Św. w intencji ojczyzny i żołnierzy NSZ mjr. Żubryda.
01.10.2013r.


    29 września br. odbyło się uroczyste zakończenie IV Rajdu Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Antoniego Żubryda „Zucha”. Uczestnicy zebrali się w brzozowskiej kolegiacie, gdzie odprawiona została Msza Św. w intencji Ojczyzny i Żołnierzy NSZ mjr. Żubryda. Odznaczenia 70-lecia NSZ przyznane przez Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wręczał płk Kazimierz Paulo ps. "Skała" - były dowódca V kompanii zgrupowania "Błyskawica" mjr. "Ognia", Andrzej Jamro - wiceprezes Zarządu ZŻ NSZ Okręg Podbeskidzie i Komendant Główny Związku Strzeleckiego Rzeczypospolitej mł. insp. Paweł Wasążnik. Odznaczeni zostali Janusz Niemiec - syn mjr. Antoniego Żubryda oraz historycy Andrzej Romaniak i Jerzy Tarnawski.

    Przemówienie wygłosił płk. Kazimierz Paulo:

Dostojni, Szanowni Państwo!

    W latach 30-tych ubiegłego wieku był czas, w którym wpadłem w zachwycający podziw, patrząc na rozwijającą się, piękniejącą moją Ojczyznę. Pamiętam jak po raz pierwszy ustrojono mnie w mundurek harcerzyka. Jak z dumą witałem znajomych "czuwaj!". Pamiętam pierwszą zdobytą harcerską sprawność, po przejściu w samych spodenkach przez łan pokrzyw jadowicie parzących.

    Czas jednak beztroskiej młodości minął bezpowrotnie. Porzuciliśmy koziki jedyne nasze uzbrojenie jakie posiadaliśmy w zabawnych bojach, naśladując bohaterów "Potopu", czy Racławic. Zaczęła się nauka brutalniejszych zabaw, wymagając plucia w garść i masowania obolałych kości. Okres od 1939 do 1945 roku to okres powrotu z okrutnego kurortu Trzeciej Rzeszy gdzie oskarżono mnie o posiadanie militariów których nie znaleźli. Kilka dni po kapitulacji Hitlera powróciłem boso, ale cały do umiłowanej Ojczyzny, znajdującej się we władaniu potężnego krwiopijcy. Odpowiednio uzbrojony wznowiłem żywą powinność w obronie zniszczonej pożogą wojenną Polski.

    Latem 1945 roku poznałem jednego z najwybitniejszych żołnierzy Podziemnego Państwa polskiego mjr. "Zucha". Rozmawialiśmy w gronie przyjaciół o tragedii, która bolenie dotknęła naszą Polskę wpadającą pod wpływy polityczne z Sowietami, o konieczności zwalczania surowych obyczajów sowieckich o ich ohydnym postępowaniu, mimo, że zamilkł huk dział. Poznałem również dostojną małżonkę majora p. Janinę, dzielnie dzielącą losy życia w walkach z okupantami. Ich pięcioletniego syna Januszka aresztowało UB w Sanoku, gdzie usiłowano nakłonić malca by publicznie wyrzekł się rodziców. Żadne jednak obiecanki, przynęty, nie okazały się skuteczne. Dzielny chłopiec w odpowiedzi pokazał prześladowcom język i "figę". "Zuch" zareagował manewrem, który zmusił niedoszłych dzieciobójców do wypuszczenia pięcioletniego "zucha juniora" w objęcia jego babci. Major "Zuch" był uznanym i szanowanym przywódcą obdarzonym siłą pokonywania trudnych problemów. Wywoływał ze swoim batalionem rycerskich partyzantów popłoch nie tylko wśród gnębicieli z PPR, ale również nacjonalistów UPA.

    Wydany w czerwcu 1945 roku rozkaz Komendanta Głównego NSZ generała "Boguckiego" brzmiał: "Walkę przeciw nowemu okupantowi wznowić!". Wykonywał więc rzetelnie usuwanie wszelkiego zła z naszego kraju. Swoimi akcjami budził autorytet wśród sympatyków. Były to czasy, w których przeżywaliśmy uczucie gorzkiej porażki, zranionej dumy po stracie naszych rdzennych Polskich Kresów Wschodnich z Lwowem i Wilnem, skąd skrzętnie usunięto biało-amarantowe sztandary, godła z orłem w koronie. W zamian tych świętych od wieków polskich znaków, zawieszano swoje, zroszone polską krwią.

    Pod koniec 1946 roku przebojowi chłopcy "Zuchowcy" walczyli w zaciskającej się sieci czerwonej pajęczyny. Nadchodził jednak kres heroicznych czynów tułaczy. Nasilały się działania aparatu przemocy. 24 października 1946 roku jeden z najwaleczniejszych, doświadczonych dowódców ugrupowań partyzanckich major "Zuch" ze swoją oddaną małżonką, noszącą w łonie swoim nienarodzone dziecko, giną rażeni, według sowieckiej metody, strzałem w tył głowy. Opatrzność Boska uratowała najmłodszego z "Żubrydowców", małego "Zucha" Janusza. Dwa dni po tej tragedii meldowałem swemu dowódcy na Podhalu majorowi "Ogniowi" o podłej zdradzie i śmierci w zaprzyjaźnionym zgrupowaniu "Zucha". Nie spodziewałem się, że za cztery miesiące będę zmuszony przeżyć podobną tragedię. Nadeszła ponura wieść: Major "Ogień" zginął, strzelając sobie w skroń, znajdując się w sytuacji bez wyjścia. W głębi duszy tliła się iskra nadziei. Nie poddawaliśmy się rozpaczy. Ukrywaliśmy to uczucie przed innymi. Jednak każda chwila zbliżała nas do nieuchronnej prawdy. Do końca ufaliśmy, że ta wzbudzona miłość, ten żywiołowy, pełen polotu i wyobraźni ruch naszej młodzieży nie może zginąć. Niestety była to tylko kwestia czasu dzieląca nas od klęski.

    Odeszli jak wielu innych dwaj tytani - major "Zuch" i major "Ogień". Dziękuję organizatorom za wniesienie cech ówczesnego pokolenia, będących odbiciem przeżyć Żołnierzy Podziemnych, Wyklętych.


    Po zakończeniu uroczystości w kolegiacie brzozowskiej uczestnicy udali się do lasu koło wsi Malinówka, gdzie znajduje się krzyż upamiętniający małżeństwo Żubrydów oraz niewielki pomnik w prawdopodobnym miejscu ich śmierci. Złożono kwiaty, zapalono znicze oraz odmówiono modlitwę w intencji zamordowanych. Na koniec rekonstruktorzy ZP ,,Błyskawica" - Podhale oddali salwę honorową z karabinu maszynowego MG-34.

    Zapraszamy do zapoznania się z foto i wideo relacją. Organizatorem wydarzenia był Związek Strzelecki Rzeczypospolitej.

     Uroczyste zakończenie IV Rajdu mjr. Antoniego Żubryda „Zucha” - wręczenie odznaczeń 70-lecia NSZ from pomniksmolensk.pl on Vimeo.























































































































/Magdalena Warych/
/fot. Magdalena Warych, Jan Giefert/
Nasze blogi:











Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną