Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Tak było kilka dni temu. Po wygłoszonym 10 sierpnia, znakomitym kazaniu w archikatedrze warszawskiej, zaraz podniosły się głosy tych, którzy – usadowiwszy się samowolnie na „pierwszych miejscach” – czynią siebie ekspertami od wszystkiego. Jeden – naturalnie przez, bardzo w tym przypadku, usłużne media – podpowiada kardynałowi (gospodarzowi miejsca), że należy w tej sytuacji zareagować i zwrócić uwagę kaznodziei, by pisał dobre kazania. Ciekaw jestem, co miał on na myśli, używając przymiotnika „dobre”?

01.09.2013r.


"Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca…"

      Pierwsze miejsca, z natury rzeczy, są prestiżowe. Tym trudniej z nich rezygnować. Gdy zajmują je osoby o niekwestionowanym statusie społecznym czy zasługach, uważamy, iż tak po prostu być powinno. Gorzej, gdy chcą na nich zasiadać osoby żadną miarą na to nie zasługujące. Zazwyczaj bywają to ci, którym mylą się kompetencje. A takich „ci u nas dostatek”. Do znudzenia pokazują nam – jedne i te same – „gadające głowy”, które chciałyby zabłyszczeć, a tak naprawdę niewiele albo nic sensownego nie mają do powiedzenia. Silą się na oryginalność, a skutkiem bywa zwyczajna żenada, wynikająca z pychy. „Jeśli się nie zeszmacisz, to się nie wzbogacisz” – to ich motto życiowe. I niekoniecznie zawsze musi tutaj chodzić o materialne wzbogacenie. O wiele cenniejszy jest kapitał polityczny (często jednak nierozdzielnie związany z tym pierwszym). „Nie zajmuj pierwszego miejsca” – tego polecenia Pana zdają się nie słyszeć.

      Tak było kilka dni temu. Po wygłoszonym 10 sierpnia, znakomitym kazaniu w archikatedrze warszawskiej (Link), zaraz podniosły się głosy tych, którzy – usadowiwszy się samowolnie na „pierwszych miejscach” – czynią siebie ekspertami od wszystkiego. Jeden – naturalnie przez, bardzo w tym przypadku, usłużne media – podpowiada kardynałowi (gospodarzowi miejsca), że należy w tej sytuacji zareagować i zwrócić uwagę kaznodziei, by pisał dobre kazania. Ciekaw jestem, co miał on na myśli, używając przymiotnika „dobre”? Dla tysięcy słuchających i czytających homilię w internecie była i jest ona doskonała, bo – jak to ujęto w „Naszym Dzienniku” – jesteśmy „zobowiązani do poznania prawdy”. Nie mam też wątpliwości, iż ks. kardynał doskonale sobie radzi i sam najlepiej wie, co ma, a czego nie musi czynić i nie ma potrzeby, by ktokolwiek mu podpowiadał. Następnie nasz „oburzony” wyprowadza „działo cięższego kalibru” i pisze: „Incydenty takie jak ta homilia dzielą ludzi i Kościół, wzmagają też poczucie bezradności i niszczą więzi społeczne i zaufanie obywateli do państwa”. Klasyczna nowomowa bez odrobiny treści, o sensowności i prawdziwości nie wspominając. Nie dalej jak kilka tygodni temu czytaliśmy w niedzielnej Ewangelii: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”. Wciąż mamy oddzielać „ziarno od plew”, prawdę od fałszu, zło od dobra. Nie pierwszy raz na tych łamach przychodzi mi pisać, że podziały były, są i będą. I Bogu dzięki. W przeciwnym razie życie w takim „bajorze”, gdzie – jak błoto – usiłuje się wymieszać wszystko i wszystkich, byłoby nie do zniesienia. Chrześcijanin musi się wyraźnie opowiedzieć, po której stronie stoi. Czasem przychodzi mu otwarcie stawiać czoła i walczyć w obronie ideałów, które reprezentuje. Ta walka wcale nie jest na niby. Dopiero zwycięstwo w tej – zazwyczaj bardzo trudnej – potyczce może zagwarantować prawdziwy Chrystusowy pokój, o którym powie On na innym miejscu: „Pokój zostawiam wam, pokój mój wam daję”. Poza tym niechże nasz „cenzor” nie wychodzi przed szereg i na zasiada na „pierwszym miejscu”, które – jak widać – zdecydowanie nie jest dla niego przeznaczone. Czy – jak to napisał – „niszczenie zaufania obywateli do państwa” jest zawsze ciężkim przestępstwem? Otóż niekoniecznie. Państwo i ci, co go reprezentują, przy całym do niego i do nich szacunku, też nie ma monopolu na wszystko. I oni się mogą mylić. Niestety zbyt często. Za często, jak na moje oko. Pomijam już fakt, iż mogą to być też zamierzone pomyłki. Krytyka posunięć rządzących jest możliwa, a nawet konieczna. Tak było i za czasów Chrystusa. Pozwolę sobie znów zajrzeć do Ewangelii. Czytamy tam: „W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: «Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić». Lecz On im odpowiedział: «Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu”. Samo słowo (chodzi o tegoż „lisa” i to wcale nie pluszowego), jakim – skądinąd subtelny i wrażliwy – Pan określa ówczesnego (swojego przecież też) władcę jest co najmniej zastanawiające i wiele mówiące. Dziś zapewne za jego użycie musiałby się tułać od prokuratury do prokuratury. Nie sądzę jednak, by Go to zniechęciło czy wystraszyło. Robiłby swoje. Ale przede wszystkim, zauważmy, jest gotów poświęcić życie w obronie zasad, które głosi, nie bojąc się zagrożeń, przed którymi go przestrzegano. Przecież wyraźnie mówiono, iż ci z „pierwszych miejsc” chcą Go zabić. Nie jest tchórzem, ani hipokrytą. Nie odwraca się od głoszonych przez siebie zasad, choć pewnie wielu byłoby to na rękę, gdyby był niekonsekwentny.

      Takiej żelaznej konsekwencji potrzeba również dzisiaj. Bez niej trudno sobie wyobrazić osiągnięcie jakichkolwiek efektów zarówno w kształtowaniu właściwego oblicza społeczności, jak i w pracy nad sobą. Nie może być ona jednak krzykliwa. Najlepiej, jeśli działamy gdzieś w drugim szeregu; po cichu, ale wytrwale. Tak jak ma to miejsce na tym Portalu. Jak to dobrze, że on istnieje. Wszystkim jego Twórcom należy się nie tylko podziw, ale przede wszystkim gorące podziękowanie, co też niniejszym czynimy.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | Kazia dnia 01.09.2013
Bardzo dobry tekst, proszę księdza i co jeszcze? gdyby Chrystus żył dzisiaj zapewne byłby ogłoszony głównych jątrzycielem, co to dzieli zamiast "budować zgodę". Ta "zgoda" ostatnio urosła do wartości samej w sobie, takiej "uber alles".
I gratuluje Księdzu jako współtwórcy naszego portalu. Też uważam, że to cud że on jeszcze działa Smile ale mamy taka własną sporą lokomotywkę na literę "A" jak Alfa
Pozdrawiam
#2 | Artur dnia 01.09.2013
To sobie też musi Ksiądz złożyć słowa uznania. Jakoś nam idzie, mam nadzieję, że można ogłosić już koniec wakacji i nasza ekipa po powrocie z urlopów w pełni sił zabierze się do pracy. Homilię o. Jacyniaka miałem okazję słyszeć osobiście, jak i owacje na stojąco. Pozdrawiam serdecznie
#3 | Jacek Mruk dnia 01.09.2013
Ze smutkiem wnioskuję ,że gdyby nie było uległości wobec ateistów i pozornie wierzących, nie doszłoby do ingerowania w Prawdę -naukę Kościoła. Teraz pozostaje stawać Prawdą przeciw łgarzom, by neutralizować propagowane zło.
Do pierwszych miejsc pchają się obecnie drzwiami i oknami, byle zaistnieć choć na chwilę. Nad przyszłością się nie zastanawiają, bo ich jeszcze nie pali.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną