Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Przejdźmy do konkretnych zachowań. Zatrzymajmy się nad czymś, z czym mamy do czynienia na co dzień. Chodzi o naszą kulturę. To właśnie ona, przepełniona wiarą, sprawia, iż nawet ci „ostatni” stają się liderami. Cóż, kiedy mamy coraz mniej pozytywnych wzorów w tej materii. Zaczynamy więc tolerować bluzgającą ulicę, telewizję, polityków. Żyjemy w konkretnym społeczeństwie, a nie na jakiejś samotnej wyspie i dlatego istnienie odpowiednich norm regulujących życie jest niezbędne. Cóż, kiedy „z góry” idzie trend, że w zasadzie wszystko wolno.

25.08.2013r.


"Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi"

      Tych „pierwszych” mamy pod dostatkiem. Ale modna stała się także „opcja środka”. Najlepiej się nie wychylać. Taka postawa wydaje się być jeszcze bardziej nie do zaakceptowania. Co prawda ona przyświeca dużej części współczesnego, także naszego, społeczeństwa. Zasada tzw. „świętego spokoju”, o której już w tym miejscu pisałem, pomaga osiągnąć, nie wychylając się poza ściśle określone ramy, odpowiedni status. Najlepiej nie wybiegać przed szereg, ale też nie wolno – pod żadnym pozorem – być na szarym końcu. Środek to taka praktyczna opcja. Pasuje wszystkim. Ci, którzy choćby odrobinę więcej, lepiej, ciekawiej się zaprezentują są już niebezpieczni. Nie wolno odstawać od – skądinąd mało interesującej i żyjącej w marazmie – większości. Skutki takiego „sposobu na życie” zauważalne są już nawet wśród dzieci. Wystarczy, że któreś z nich w szkole podstawowej czy gimnazjum wykaże się ambicją, wiedzą, inicjatywą i już ma etykietkę kujona, wazeliniarza, lizusa. Czasem, oczywiście, słusznie, ale w przeważającej większości te epitety maja swoje źródło zupełnie gdzie indziej – w urażonej dumie i zwykłej zazdrości. I najczęściej większość z tych, którzy mają wszelkie przesłanki ku temu, by pozytywnie się wyróżniać, wolą wycofywać się. Nie wychylając się poza ściśle określone ramy stają się przeciętniakami. A przecież Ewangelia chce, abyśmy – będąc nawet ostatnimi – krok po kroku szli (choćby bardzo wolno) do przodu. W naszych zachowaniach powinniśmy pokazywać, że możliwe jest zrealizowanie zasady: „Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi”.

      Przejdźmy do konkretnych zachowań. Zatrzymajmy się nad czymś, z czym mamy do czynienia na co dzień. Chodzi o naszą kulturę. To właśnie ona, przepełniona wiarą, sprawia, iż nawet ci „ostatni” stają się liderami. Cóż, kiedy mamy coraz mniej pozytywnych wzorów w tej materii. Zaczynamy więc tolerować bluzgającą ulicę, telewizję, polityków. Żyjemy w konkretnym społeczeństwie, a nie na jakiejś samotnej wyspie i dlatego istnienie odpowiednich norm regulujących życie jest niezbędne. Cóż, kiedy „z góry” idzie trend, że w zasadzie wszystko wolno. I tak np. zastanawiamy się (jakby rzeczywiście w tym przypadku to było konieczne), czy kłamstwo jest złe? Otóż – jak uczy nas życie – dla wielu niekoniecznie. Przecież jest ono tak nagminne, nawet wśród elit? Albo wdzieranie się w cudze tajemnice, co tak naprawdę jest głównym zajęciem mediów. Nikomu nawet przez myśl nie przemknie, że jest to brak delikatności i naruszenie prywatność człowieka. Bezczelne – bo jakże inaczej nazwać większość z nich – programy typu talk i reality show, unaoczniają, jak bardzo brakuje kultury i godności. To, co razi na ulicy, w telewizji albo na sali sejmowej jest całkiem w porządku. I cóż z tego, że bywają tam zachowania i słownictwo wręcz ordynarne. Dawniej, żeby posłuchać „kwiecistej mowy”, trzeba było odwiedzić więzienia, albo – w wersji „light” – stanąć pod osławioną budką z piwem. Dzisiaj „rzucają mięsem” nawet panowie (nierzadko i panie) w garniturach i smokingach. Z inwazją wulgaryzmów spotykamy się na salonach i widać je na billboardach reklamowych czy w artykułach prasowych. Pewnej (nie)sławnej telewizji wcale nie odstraszają nawet wysokie kary pieniężne za ukazywanie wulgarnych zachowań i kształtowanie takich wzorców. Na skutek tego wszyscy „mamy szansę” się „podszkolić w tym względzie i szybko przyzwyczaić się do wyrażeń, które – zapewne jeszcze do niedawna – budziłyby w nas zwyczajny wstręt.

      Bardzo niepokoi (chociaż ze względu na oddziaływanie codzienności nie dziwi) fakt upadku kultury osobistej wśród młodzieży. Ma na to wpływ wiele czynników. Kogoś może to zaskoczyć, ale nawet hip-hop źle wpływa na młode pokolenie. Stąd (mam świadomość, że się komuś narażę) nie jestem zachwycony pomysłami przekazywania treści ewangelicznych przy pomocy tejże „muzyki”. Nasza młodzież w wielu przypadkach zwyczajnie chce być chuligańska, bo to – według jej mniemania – świadczy o jej odwadze i bezkompromisowości Daleki jestem jednak od tego, by ten problem generalizować. Uważam bowiem, że – wbrew oczekiwaniom tych, którzy indoktrynują młode pokolenie – owo chuligaństwo jest zjawiskiem mimo wszystko marginalnym. I cieszy mnie fakt, że grubiaństwa, wulgarności i ordynarnych zachowań jest coraz mniej. Czasem mam wrażenie, że chyba wśród starszego pokolenia, zwłaszcza tego „na świeczniku” coraz mniej podstawowych zasad etykiety międzyludzkiej. Boli nas, że biznesmenem lub politykiem może zostać każdy, bez względu na jego wartości moralne i takie zwyczajne, ogólnoludzkie. U jednych brak kindersztuby nie przeszkadza, u innych powoduje, że może zostać szybko wyśmiany przez media. Zależy po której stronie się znajdzie.

      My jednak nie dajmy się stłamsić. Choćbyśmy byli uważani za „ostatnich” (wtedy właśnie szczególnie) wychylajmy się, bądźmy aktywni, nie bojąc się naszej „inności”. Właśnie ona może okazać się innością typowo chrześcijańską i sprawić, że będziemy stawać się „pierwszymi”. Oczywiście nie od razu. Miejmy także na uwadze przestrogę, by znów nie stać się na powrót „ostatnimi”. Zagraża nam takie błędne koło. Choć nie determinuje. Życie stawia nas wciąż przed koniecznością dokonywania wyborów. Jedno jest pewne, musimy niezmiennie wierzyć we wpojone nam od dzieciństwa – jak ufam – chrześcijańskie wartości, które powinny być wyryte w naszym sercu i duszy i którymi winniśmy się kierować. Choćby taka postawa nie była popularna.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | Jacek Mruk dnia 25.08.2013
Myślę że nie oglądanie TV jest najlepszą drogą pozbycia się chamskich nawyków. Te łatwo się wchłania również poprzez styczność z takim otoczeniem. Znam to na swoim przykładzie poprzez pracę w milicji. Potrzebowałem czasu by wrócić do równowagi , a czasami przypadkowe usłyszane kłamstwa wywołują moją dziką reakcję obecnie.
Jestem jednak pewien że zwiększając ilość czasu na Modlitwę staję się bardziej odporny na wulgaryzmy i kłamstwa.
Prawda choćby nawet miała razić otoczenie musi być bezkompromisowa , bo wtedy staje się cennym narzędziem w walce ze złem.
Pozdrawiam
#2 | XWM dnia 25.08.2013
Dziękuję za wszystkie wpisy i zawarte w nich uwagi. Również te sprzed tygodnia. Nie miałem możliwości wcześniej tego uczynić, bo chwilowo byłem "nieuchwytny". Wczoraj jednak powróciłem do rzeczywistości, a refleksjami z wyjazdu postaram się niedługo podzielić. Pozdrawiam Wszystkich.
#3 | Kazia dnia 25.08.2013
Też uważam że telewizja powinna kształtować dobre gusta zwłaszcza państwowa a nie działać tylko propagandowo i równać w dół. Dobrze ze Ksiądz to punktuje.
Pozdrawiam
#4 | Artur dnia 25.08.2013
Ma ksiądz rację, niemniej taka refleksja - otóż, może to głupie co napisze, ale nasuwa mi się prawo popytu i podaży. Jeśli na owo chamstwo w mediach nie byłoby podaży to może doszłoby do marginalizacji? Faktem jest, że niektóre media ostatnio tracą widownię, niemniej z drugiej strony czy wszystko powinno być dopuszczalne? Zaraz rozlegną się krzyki że cenzura! Także musi być odbiornik żeby działał nadajnik, bo inaczej transmisja idzie w próżnię... I tutaj jest miejsce na edukacyjną rolę m.in. Kościoła - i ma ksiądz w tym również swój udział, poprzez wpisy takie jak ten - już osiemdziesiąty. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną