Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

W dzisiejszym materiale nie będę dokonywał porównań i analiz. Pora na pewne podsumowanie ustaleń, które bezsprzecznie świadczą o manipulacjach, przekłamaniach, braku kompetencji , a także próbach dokonania gwałtu na umyśle zdrowo myślących ludzi, zastanawiających się, czy mają do czynienia z jakimś alternatywnym światem, w którym logika i prawa fizyki poruszają się zupełnie innym torem niż w świecie realnym.
05.08.2013r.




Nasze blogi:







Komentarze
#1 | Artur dnia 07.08.2013
Pożegnaliśmy się z panem Kizakiem - będzie "prostować" nasz pomnik ale już poza nim. Nie wiem co pan Kizak wnosił do dyskusji ale już nic nie wniesie. Pozdrawiam autora.
#2 | Artur dnia 05.08.2013
Owszem byłem tam pierwszy i jak na razie jedyny raz, nasza Naczelna twierdzi, że po zamontowaniu tablicy tam nas już więcej nie wpuszczą. Ale te drzewa pościnane mi utkwiły w pamięci. Co do tego co piszesz - tak,. sposób w jaki traktują zwłoki zakopane w Kuropatach czy Katyniu o tym świadczy. No i oczywiście śledzili nas zarówno w Smoleńsku jak i w Katyniu. Pozdrawiam
#3 | longbeach dnia 05.08.2013
Arturze doskonale Cię rozumiem. Rosja to szczególny kraj. Ja wiedziałem o niej od swoich dziadków, którzy przezyli po trzech carów,wsiech zariezano, potem dane mi było spedzić w tym raju prawie pół roku a więc jeśli byłeś tam po raz pierwszy to trauma absolutna. Pamiętaj w tym kraju "czielowiek eto gawno "ale jak mi powiedzieli dziadkowie jak ruskiemu nie dasz w mordę to będzie twoim wrogiem. Z nimi trzeba postępować zawsze twardo.
#4 | Artur dnia 05.08.2013
Longbech - wtedy jak tam byliśmy nie myślałem o tym. Po prostu zbyt wiele emocji. Chyba rozumiesz. Pozdrawiam
#5 | Kazia dnia 04.08.2013
Fotoamatorze pewnie wywarzam otwarte drzwi ale czy przy tych rozważaniach co do uderzenia w sławną brzozę brano pod uwagę wysokość samolotu? nie wysokość na której on był, a był na bardzo niskiej skoro przypisuje mu się uszkodzenie rośliny na rzędnej nieprzekraczającej 7 m. ale wysokość samolotu jako takiego, lub inaczej jego "grubość" bo przecież skoro skrzydło walnęło i się urwało to czy ślady nie powinny być widoczne z kontaktu z gruntem lub tym co było obok brzozy całego spodu? i jednocześnie odpowiadające ślady w terenie? I czemu Rosjanie wycięli większą część drzew oraz zrównali akurat ten a nie inny fragment pod pomnik?
Ot takie pytania kompletnego laika.
Cenię sobie to w Twoich przemyślanych wpisach, ze są one napisane w sposób ciekawy a jednocześnie przystępny.
Pozdrawiam
#6 | longbeach dnia 04.08.2013
Arturze czy nie odniosłeś wrażenia, że ruscy coś transportowali helikopterami i to coś zahaczało o wierzcołki drzew? Jesli tak to to coś musiało byc i duże i cięzkie. Co o tym sądzisz. Pozdrawiam
#7 | Artur dnia 04.08.2013
Longbech - tak wyraźnie widać choć nie wiem czy przycięty czy odłamany. Tam w ogóle z drzewami była ciekawa historia, bo część z nich była poprzycinana ZA miejscem w którym spadł Tupolew. Ponoć Rosjanie przycinali drzewa. Nie wiem, niemniej gdyby to miał zrobić TU-154 to musiałby zakręcić przed spadkiem. Pozdrawiam
#8 | fotoamator dnia 04.08.2013
Longbeach

Jak zawsze znakomite konkluzje. Co do brzozy mam pewną teorię i rzeczywiście będzie ona zbieżna z przyciętym wierzchołkiem. Nie do zaakceptowania sa uszkodzenia skrzydła na tym drzewie w ten sposób jak opisują to komisje. Skrzydło musiałoby sie zderzyć z całą masa gałęzi - to tak jakby samolot wleciał w brzozowa miotłę, a to oznacza, że uszkodzenia powinny być proporcjonalne do wielkości przeszkód (gałęzi i konarów) i rozkładać się na slotach, poszyciu spodu skrzydła, oraz na ...klapach, które były przecież opuszczone.

Jeśli samolot przelatywał nad brzozą na takiej wysokości, że nastapiło przycięcie czubka drzewa, to jego złamanie mogło nastapić na skutek bardzo gwałtownego podmuchu powietrza spod klap - siła skierowana do przodu i w dół, a potem już za skrzydłem, na skutek ujemnego ciśnienia drzewo gwałtownie odchyliło się do tyłu i po prostu złamało w najsłabszym miejscu.

To przypomina mijanie się rowerzysty z tirem pędzącym ponad 100 km/h w odległości 1 metra. Siła podmuchu jest olbrzymia a potem następuje ssanie. Przy skrzydle mamy do czynienia również z prawami aerodynamiki, oraz siłą nośną, a przy takiej prędkości i powierzchni skrzydła te siły musza być olbrzymie więc złamanie drzewa tej wielkości nie jest niczym szczególnym.

A brzoza rzeczywiście szacunkowo mogła mieć nawet 15 m wysokości i bardzo rozłożystą koronę, stawiającą znaczny opór aerodynamiczny.

Położenie, a w zasadzie zachowanie się skrzydła po oderwaniu widziałem na kilku filmach z pokazów lotniczych. W zasadzie po oderwaniu tracą one wszelkie właściwości aerodynamiczne i zachowują się jak kawałek blachy falistej, zerwanej z dachu przez wiatr. Nie ma mowy o"przeleceniu" kilku metrów, a co dopiero mówić o ponad 100.

Bardzo dziękuję za ten komentarz i również serdecznie pozdrawiam !
#9 | longbeach dnia 04.08.2013
Arturze przejrzałem film .../66458251 44 sekunda i 1min 02 se. Wyglada mi na toże ten leżący na ziemi kikut ma przyciety wierzchłek. Czy sie myle?
#10 | longbeach dnia 04.08.2013
ak zwykle z uwagą przeczytałem wpis i postaram się dołaczyć swoje supplementy. Otóż na zdjęciu przedstawiającym wbitego w prawe usterzenie wysokości najprawdopodobniej orła bielika, zatrzymał się na dźwigarze usterzenia, wyraźnie można przeczytac tablicę na ścianie budynku: beware of propellers. Czyli ta część lotniska obsługuje tylko samoloty z napędem śmigłowym a więc maszyny niewielkie o ciężarze ok 15 ton max i latające z predkością do 600 km/h. Konstrukcja takich samolotów jest dostosowana do ich osiągów i nie wypada nawet jej porównywać z konstrukcją odrzutowców pasażerskich, ciężar >70 ton, predkość ok 900 km/godz. Zresztą jak się przyjrzy temu zdjęciu to wyraźnie widać, że prawy statecznik zachował się tak jak wynikało z symulacji profesora Biniendy. Następna sprawa to położenie szczątków skrzydła w relacji do shielded birch. Przyjmując za opiniami znawców aerodynamki fakt, że przedmioty lekkie o dużych powierzchniach przy predkościach poziomych >50m/sek pokonują zaledwie do 30% drogi jaką pokonują przedmioty ciężkie o małych powierzchniach na podstawie bardzo prostych wzorów obliczyłem, że musiały zostać oderwane kiedy samolot był na minimalnej wysokości 12.5 metra nad powierzchnią gruntu. Drogę od miejsca oderwania (wybuchu), do miejsca upadku obliczyłem jako odległość miejsca upadku i miejsca wypowiedzenia „kurwa mać”, coś się wtedy przecież stać musiało. Profesor Nowaczyk pisał o 15 metrach, inż. Joergensen wyliczył wysokość na 11.5 metra. Rosjanie wzmiankowali o jakichś drzewkach przyciętych akurat w tym miejscu na wysokości 10 metrów. Czyli wyniki są zbieżne. Jeśli chodzi o położenie klap to w załączniku bodajże 4-tym na rys 18 widać, że jest korekta, a może tylko próba korekty przechylenia na lewą stronę co wskazuje na niezadziałanie mechanizmu wysuwu klap na prawym skrzydle.
Zwróciłem również uwagę na obwiednię ścieżki dźwiękowej i jej korelację z zapisami przeciążenia pionowego, zwłaszcza okolicy punktu oznaczonego jako 9 oraz punktu oznaczonego jako 6. Przebieg w okolicach punktu 9 doskonale koreluje z ujemnymi pikami przeciązenia w pobliżu TAWS38. Inż Joergensen pokazuje to wyraźnie w swoim opracowaniu. Zwracali również na to uwagę prof. Binienda, prof. Nowaczyk, dr inż Berczynski i dr inż Szuladzinski. A co było w okolicy punktu 6? Piki sygnału akustycznego są wysokie, czyżby to miejsce poważnej awarii np. silnika o czym również wspominano.
Proszę zwrócić uwagę, że właśnie od tego miejsca krzywa połozenia pionowego wg. MAK (do tych danych należy podchodzić jednak ostrożnie) wykazuje wyrażny uskok w dół. I jeszcze jedno. Sygnalizowałem w poprzednim wpisie, że wszystko wskazuje na to, że naciśnięcie przycisku „go around” zainicjowało 1-szą fazę niszczenia a kiedy samolot nie upadł na ziemię została zainicjowana druga faza destrukcji czyli duża eksplozja. Tak mi się to jakoś dziwnie układa. Pozdrawiam Wszystkich.
Longbeach
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną