Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Ojciec św. Franciszek rzeczywiście pod względem ubóstwa daje nam wszystkim piękny przykład. Natomiast co najmniej dziwnym jest fakt, iż jego ostatnia, głęboka i – w Roku Wiary – niezwykle cenna encyklika „Lumen fidei” przeszła w zasadzie bez echa. Pewnie, któż by tam sobie zawracał głowę nauką Kościoła. To się słabo „sprzedaje”. O wiele ciekawszą będzie informacja o tym, że gdzieś w Stanach Zjednoczonych, jakiś kapłan, realizując apel papieża, sprzedał mercedesa.
04.08.2013r.


„Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem."

      Kwestia posiadania zawsze wzbudzała emocje. Jawi się tutaj odwieczny problem: być czy mieć. A czy rzeczywiście jest tylko taka alternatywa? A może jest możliwe pogodzenie tych dwóch dążności? Zastanówmy się dzisiaj nad tym zagadnieniem, bowiem ostatnio – ze względu na (najczęściej wyolbrzymianą i przerysowywaną w tym względzie) postawę papieża Franciszka – jest coraz więcej takich, którzy dostrzegają w Kościele (obok osławionych już skandali) niebotyczne bogactwo. Umówmy się, drodzy Państwo, na samym początku co do jednego – nie będziemy zajmować się skrajnymi postawami czy sytuacjami, które żadną miarą nie oddają w pełni rzeczywistej sytuacji. Zechciejmy raczej, przez pryzmat dzisiejszego fragmentu ewangelicznego (tak naprawdę mówiącego nie o stanie posiadania, ale o zgubnych skutkach chciwości), spojrzeć na kwestię majętności, gdyż tak naprawdę nie ona się liczy, lecz życie, które ma ewentualnie ułatwiać.

      W przypowieści występuje bogaty obszarnik, członek bardzo nielicznej wówczas warstwy uprzywilejowanej, której styl życia wzbudzał w naturalny sposób powszechną – może nawet poniekąd zrozumiałą – zazdrość. Owi obszarnicy nie musieli pracować na swoich polach. Bardzo często mieli swój „intymny, mały świat”, w którym nie było miejsca ani dla Boga, ani dla ludzi. Przeświadczeni o swej samowystarczalności nie liczyli się z nikim, ani z niczym, hołdując swoim doczesnym dążnościom. Nie dziwi nas fakt, iż Pan nazywa ich „głupcami”. Zdobyte przez nich bogactwo przypadnie w udziale komuś innemu, będąc najczęściej „kością niezgody”. Byłem świadkiem zdarzenia, gdy podczas pogrzebu, nad – jeszcze nie do końca zasypaną – trumną doszło do kuriozalnej kłótni o spadek. Nie ukrywam, że do dziś mam – na wspomnienie tego faktu – ogromny niesmak. Zapomniano o podstawowym zagadnieniu: O co w tym życiu tak naprawdę chodzi?

      Ale nie tym chciałbym dzisiaj się zająć. Wbrew pozorom Chrystus wyraźnie zaznacza, iż nie jest niczym złym uczciwe zdobywanie majątku, ale niewłaściwe przywiązanie do niego; nieumiejętność dzielenia się nim. Przeraża mnie fakt, że dzisiaj stan posiadania Kościoła wyliczają ci, którzy sami są krezusami nie umiejącymi, ani nie wykazującymi najmniejszej ochoty, by wesprzeć potrzebujących. Kuriozalnym było wydarzenie, gdy jeden z posłów wyliczył wręcz kosmiczne sumy, jakie miał otrzymać Kościół na mocy zwrotu zagrabionych dóbr. Zapomniał natomiast, albo celowo pominął (stawiam na to drugie) fakt denominacji złotego na początku lat 90. ubiegłego stulecia. Gdy rzecznik Episkopatu zwrócił mu na to uwagę został podany do sądu. No jasne. Jak nie siła argumentu, to argument siły (tym razem sądowej).

      Ojciec św. Franciszek rzeczywiście pod względem ubóstwa daje nam wszystkim piękny przykład. Natomiast co najmniej dziwnym jest fakt, iż jego ostatnia, głęboka i – w Roku Wiary – niezwykle cenna encyklika „Lumen fidei” przeszła w zasadzie bez echa. Pewnie, któż by tam sobie zawracał głowę nauką Kościoła. To się słabo „sprzedaje”. O wiele ciekawszą będzie informacja o tym, że gdzieś w Stanach Zjednoczonych, jakiś kapłan, realizując apel papieża, sprzedał mercedesa. To na pewno niezwykły i wzniosły gest. Ale muszę autorów tejże rewelacji rozczarować: Ja znam podobny przypadek. I to całkiem blisko. U nas, na miejscu. Pewien duchowny z Kraju nad Wisłą też rozstał się z wymienioną marką. A tak naprawdę wciąż próbuje to zrobić. Może nie z tak wzniosłych pobudek, jak jego współbrat zza oceanu, ale, zwyczajnie, z potrzeby chwili. Szkopuł w tym, że jakoś nikt nie kwapi się do kupna, bo – pisząc krótko – lata świetności tenże „sprzęt” dawno ma już za sobą. Przyczyna prozaiczna, ale gest taki sam. I po co było błąkać się po Ameryce, skoro u nas mamy równie „bohaterskie” postawy. Zainteresowanym służę pomocą w skontaktowaniu się z owym „herosem”. A tak na poważnie – ci sami piewcy ubóstwa obecnego Ojca św. już zaczynają wyliczać ileż to będzie nas kosztowała organizacja Światowych Dni Młodzieży w 2016 r.? Jakaż przerażająca niekonsekwencja!? A może coś innego? Może diabelskie podstępy? Może obłuda i cynizm?

      Przestrzega nas Pan przed zbytnim pokładaniem ufności w bogactwach, choć żadną miarą nie zabrania ich gromadzić, bo są niezbędne do codziennego życia. Wskazuje natomiast na ich zgubne skutki. Nie można ich absolutyzować, czyli uważać, że kto ma dobra materialne, to ma wszystko i jest szczęśliwy. Nic bardziej mylnego. Iluż to mamy bogatych samobójców. Przerost „mieć” nad „być” u nich sprawił, że nic im nie pozostało, jak tylko skończyć ten swoisty obłęd. Nie zapominajmy, że jesteśmy powołani do ciągłego uwalniania się od tego, co materialne. Nie możemy jednak ulegać jakiejś utopijnej beztrosce, bo brak realizmu ekonomicznego byłby czymś absurdalnym. Musimy mieć, co zresztą cały czas podkreślam w swoich rozważaniach, prawidłową i właściwą dla chrześcijanina hierarchię wartości. Najpierw Bóg, następnie długo, długo nikt i nic, a wreszcie ludzie i rzeczy materialne. Niby to takie proste i oczywiste. Okazuje się, że nie zawsze i nie dla wszystkich. Być ubogim duchowo, tzn. być takim, który całą nadzieję pokłada w Panu. A to już jest bardzo trudne. Jakoś nie jest prosto nam uwierzyć, że Bóg troszczy się o każdego z nas. Tym trudniej – gdy w życiu nam się kiepsko wiedzie. Zapominamy, że właśnie wtedy tym bardziej powinniśmy się zwrócić z całkowitym zaufaniem ku najwyższemu i absolutnemu Dobru – ku Bogu. Tylko On jest w stanie obdarzyć nas nieskończonym bogactwem.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 04.08.2013
Dziękuję Wszystkim za ciekawe mysli. Przy najbliższej okazji postaram się nawiązać do wspomnianej encykliki. Jest niezwykle ważna, nie tylko ze względu na fakt, iż jest ona pierwszą obecnego papieża, ale wydał ją w Roku Wiary. Ukłony dla Wszystkich.
#2 | Artur dnia 04.08.2013
Jacek Mruk - bardzo dobry komentarz nie można zaprzeczyć. A co do wpisu XWM to całkowicie się zgadzam. A może zechce ksiądz przybliżyć nam najnowszą encyklikę? Choć troszkę? W nawale codziennych obowiązków nie ma czasu a urlop dawno się skończył. Pozdrawiam serdecznie
#3 | Jacek Mruk dnia 04.08.2013
Często lenistwo sprawia że brakuje ludziom podstawowych środków materialnych, a zazdrość się wylewa nienawiścią. Często jest w przypadku ateistów ,że zapominają o swoich niegodnych czynach, szukając takich u innych. Nadzy przychodzimy i tacy odejdziemy, a pogoń za zbytkiem jest iluzją. Wartości podstawowe najlepiej mieć dobrej jakości , by nie zaśmiecać świata, a są dużo tańsze w sumie.
Pozdrawiam
#4 | Kazia dnia 04.08.2013
Doskonały tekst, ma Ksiądz rację, wszystko musi mieć sens, a bieda to nie jest dziadostwo. samochody są potrzebne, księżą przede wszystkim, jak każdemu, kto musi dojeżdżać a przecież wiele parafii jest mocno rozciągniętych powierzchniowo. Nie ma co się przejmować osobami, które zachowują postawę jak szewc co zazdrościł proboszczowi że prałatem został. Pozdrawiam serdecznie
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną