Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

A w moim przekonaniu ci, którzy to określenie wymyślili i je „wprowadzają w obieg”, są „osobnikami o znamionach tchórzostwa”. I daleko im do chrześcijaństwa. A my, jego wyznawcy, powinniśmy przebaczać, lecz nie wolno nam być tchórzami. My mamy niezbywalne prawo domagać się prawdy o tamtych wydarzeniach. Nie szukamy odwetu. Nie ma w nas żadnej agresji, ani nienawiści. Nie możemy jednak komuś „odpuścić winy”, jeśli on swego takiego, czy innego swego – skądinąd zbrodniczego – poczynania względem nas, za winę nie uważa. Przecież byłby to absurd.
28.07.2013r.


„(…) i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczymy każdemu, kto nam zawini…"

      Mamy tutaj z najtrudniejszym zapewne wymogiem chrześcijaństwa. „Przebaczyć każdemu, kto nam zawini”. Nie jest to proste. Zwłaszcza, gdy te winy bywają ogromne. Nie do wyobrażenia staje się fakt przebaczania tym zwyrodnialcom, którzy dokonywali rzezi na Wołyniu. Ostatnio, w związku z 70. rocznicą apogeum tychże zbrodni, bodaj pierwszy raz zaczęto mówić o nich nieco głośniej. Wcześniej – poza wielkim zaangażowaniem w tej materii ks. Tadeusza Isakowicza Zaleskiego i paru innych osób – przez lata ten dramat przykrywała ciężka zasłona milczenia. Nie możemy się więc dziwić, że co druga osoba, według badań opinii społecznej, nie wie, co zaszło na Wołyniu 70 lat temu. A jednak nie można milczeć o czymś, o czym głośno wołać należy. Przez wiele lat historie o zbrodniach dokonywanych przez banderowców, żyły i nadal żyją w pamięci rodzin, które najbardziej były zaangażowane w tę tragedię, bo ich bliscy ją przeżyli. Choć tak naprawdę przeżyli tylko nieliczni. Trudno sobie – nawet dziś, po latach – wyobrazić te godne potępienia wydarzenia, jakie wtedy miały miejsce. Przyznam szczerze, że za każdym razem, gdy czytam o tym, co się wtedy wydarzyło (a – nie ukrywam – ogromnie trudno mi zagłębiać się w te opisy), mam wrażenie, iż poruszam się w jakimś nierzeczywistym, nieludzkim świecie. W porównaniu z tamtymi, mrocznymi dokonaniami zbrodniarzy spod znaku OUN UPA, „Medaliony” Nałkowskiej jawią się – proszę mi wybaczyć – jako spokojna lektura „do poduszki”. To były niewyobrażalne, godne najwyższego potępienia czyny. Masowo Polaków wybijali. Zazwyczaj bez ostrzeżenia, bez dania jakiejkolwiek szansy obrony. Byli bezwzględni i okrutni. Nie muszę w tym miejscu – oszczędzając Państwa i moją wrażliwość – opisywać szczegółów. Wystarczy wspomnieć, że owi złoczyńcy tak zwyczajnie – chodząc od domu do domu, od wsi do wsi, zabijali polskie rodziny. Mordowano wszystkich, nie oszczędzając nawet starców, kobiet i dzieci. Robiono zawody, kto zabije więcej osób jedną kulą. Strzelano do brzemiennych kobiet i matek z dziećmi na rękach. Usiłowałem kiedyś wczytywać się w owe zwyrodniałe metody unicestwiania ofiar wołyńskiej rzezi. Ktoś bowiem zadał sobie trud i wyliczył 135 sposobów owych nieludzkich mordów. Wydawało mi się kiedyś, iż jestem „twardzielem”. Nie jestem. Doszedłem do punktu piątego, czyli „wyrzynania na czole orła”. Dalej czytać już nie byłem w stanie, bo przerażało mnie okrucieństwo i zwyrodnialstwo oprawców. Jeśli więc dzisiaj nawet czytać o tym nie potrafimy, to trudno wyobrazić sobie co się wtedy działo. Wymordowano trudną do oszacowania rzeszę ludzi. Zresztą nie o liczby tutaj chodzi. Każde ludzkie życie jest bezcenne. O wiele bardziej przytłaczającym jest fakt, iż ginęli ludzie niewinni. No, może jedyną ich „winą” był fakt przynależności do polskiego narodu. W tym kontekście niezwykle trudno nawiązać do słów naszego Zbawiciela, które stanowią motto naszych dzisiejszych rozważań. Jakże, po takim nieprawdopodobnym barbarzyństwie, można ze spokojnym sercem powiedzieć: „(…) i my przebaczymy każdemu, kto nam zawini…”. Czy naprawdę można przebaczyć? Można, a nawet trzeba. Takie jest i powinno być chrześcijaństwo.

      A będzie to dla nas o tyle łatwiejsze, jeśli rzecz zostanie nazwana po imieniu. Skoro mamy przebaczać, to musimy wiedzieć co i komu. Na pewno będzie to o wiele łatwiejsze, gdy „wybrańcy narodu” (całe szczęście, że nie wszyscy, choć to nikłe pocieszenie) nie będą łamali sobie, jak by tu nazwać tamtą straszliwą zbrodnię? Mam wtedy wrażenie, iż jest to zachowanie typu, podobne do tego, gdy jakiś czołobitny „słabeusz” zadaje sobie pytanie: „Co by tu wykombinować, żeby też diabła nie obrazić?” Proszę nie odbierać tego porównania zbyt dosłownie, bo nie jest moim zamiarem porównywać kogokolwiek (nawet największych zbrodniarzy) do demonów. Chodzi mi natomiast o sam sposób postępowania, który ostatnio się nasilił, a swoje apogeum osiągnął w nazywaniu rzezi wołyńskiej, „zbrodnią o znamionach ludobójstwa”. A w moim przekonaniu ci, którzy to określenie wymyślili i je „wprowadzają w obieg”, są „osobnikami o znamionach tchórzostwa”. I daleko im do chrześcijaństwa. A my, jego wyznawcy, powinniśmy przebaczać, lecz nie wolno nam być tchórzami. My mamy niezbywalne prawo domagać się prawdy o tamtych wydarzeniach. Nie szukamy odwetu. Nie ma w nas żadnej agresji, ani nienawiści. Nie możemy jednak komuś „odpuścić winy”, jeśli on swego takiego, czy innego swego – skądinąd zbrodniczego – poczynania względem nas, za winę nie uważa. Przecież byłby to absurd. Możemy zaś i powinniśmy darować winy komuś, kto wyrazi skruchę. Jakże budujące są w tym kontekście słowa, jakie można przeczytać na ukraińskim portalu, prowadzonym przez – co niezwykle istotne i obiecująco rokujące – młodzieżową organizację „Majdan”. Pozwolą Państwo, że przytoczę ów znakomity wpis: Bracie, za krzywdę Tobie wyrządzoną, za Twój ból i ból twoich krewnych, przebacz mi.„Za przelaną krew niewinną na Wołyniu i w Galicji, za niewiarę, przebacz mi, Bracie. Nie z powodu polityki i dobrego sąsiedztwa, nie dla dobrego imienia narodu mojego, przebacz mi, Bracie. Wstyd pali moje serce, wstrzymuje oddech w piersiach, kiedy myślę o Twoim bólu, o zabitych Twoich braciach i siostrach na Wołyniu i w Galicji. Przebacz mi za nasz grzech. Przebacz za głuchotę mojego serca, za skamieniałą duszę moją, za wyschnięte oczy Twoich bliskich. Wesprzyj mnie, Bracie, w bólu mojej pokuty. Przebacz za tych, którzy nie chcą wraz ze mną wziąć ciężaru odpowiedzialności za zbrodnię wołyńską, przebacz za długie milczenie moich braci. Przebacz za tych, którzy nie widzą w tym grzechu. Przebacz za tych, którzy nie mogą uznać tej zbrodni za zbrodnię. Proszę o pobłażliwość i pokorę dla serc, zaślepionych własnym nieszczęściem i obrazą historyczną. Bądź ze mną, Bracie, w mojej szczerej pokucie. Siostro, przebacz mi za brak czujności, za pogardę, za nieotarte łzy matki Twojej. Za Twój strach i moją pychę. Za niepochowanych braci i ojca. Za zabite dzieci. Za gwałty i kradzieże. Za nienasyconą wściekłość. Za popioły rozsiane wiatrem. Za nocne przerażenie. Za ciemność w oczach. Za czarne drogi i serca z kamienia. Przebacz mi, Siostro. Wysłuchajcie nas, Bracia! Nie tylko ze względu na pokój między naszymi domami. Dla zachowania prawdy. Dla miłości. Dla Światła w sercach naszych dzieci. Proszę, podajcie nam rękę swojego szczerego wybaczenia. Bądźcie wrażliwi na naszą pokutę. Panie, przebacz nam i obejmij nas. Nie zostawiaj nas samotnie, Ojcze, i bądź z nami, grzesznikami.”

      Po takim uznaniu winy, po takiej skrusze, można i należy wybaczyć. Dlatego, realizując nakaz Pana, powtarzamy: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | Jacek Mruk dnia 29.07.2013
Tylko wyrażając skruchę można dokonać przebaczenia, bo w przeciwnym wypadku w pustkę się to zamienia.
Podobne zbrodnie były przed wiekami o czym pisze ks. Kiersztyn w Ostatniej Walce, czyżby więc kolo się zatoczyło i złego działania odnowiło?
Tylko mając Wiarę nikt nie dopuści się zbrodni, bo jej sednem jest Miłość nie kamień przydrożny.
Pozdrawiam
#2 | Magda dnia 28.07.2013
Przywołują nawet (w skróconej wersji) słowa ks. Jerzego Popiełuszki: http://maidanua.o...pro-volyn/

Zacytuję je w większej części, bo odnoszą się do wielu kwestii podnoszonych dziś na naszym portalu:

W dużej mierze sami jesteśmy winni naszemu zniewoleniu, gdy ze strachu albo dla wygodnictwa akceptujemy zło, a nawet głosujemy na mechanizm jego działania. Jeśli z wygodnictwa czy lęku poprzemy mechanizm działania zła, nie mamy wtedy prawa tego zła piętnować, bo my sami stajemy się jego twórcami i pomagamy je zalegalizować.
Egzamin z męstwa zdali robotnicy w sierpniu 1980 r., a wielu z nich zdaje go nadal. Okazali męstwo uczniowie szkoły w Miętnem, którzy odważnie stanęli w obronie krzyża Chrystusowego. Egzamin z męstwa zdali w ostatnim czasie nasi więzieni bracia, którzy nie wybrali wolności za cenę zdrady swoich i naszych ideałów.
Niech będzie nam ostrzeżeniem świadomość, że Naród ginie, gdy brak mu męstwa, gdy oszukuje siebie, mówiąc, że jest dobrze, gdy jest źle – gdy zadowala się tylko półprawdami. Niech na co dzień towarzyszy nam świadomość, że żądając prawdy od innych, sami musimy żyć prawdą. Żądając sprawiedliwości, sami musimy być sprawiedliwi w stosunku do najbliższych. Żądając odwagi i męstwa, sami musimy być na co dzień mężni i odważni.


Dziękuję i pozdrawiam serdecznie
#3 | Artur dnia 28.07.2013
Ważny tekst i na czasie. Istotny gest i słowa z końca których nie znałem. W każdym środowisku znajdują się ludzie którzy potrafią się odpowiednio zachować. Niestety nasza większość parlamentarna nie potrafi. Konsekwencje są wyraźne - odpiłowanie krzyża na Białorusi, sprawa weryfikacji miejsc pamięci we Lwowie, nie trzeba było dużo czekać, wystarczyła jedna uchwała która pokazała jak słabym krajem jesteśmy. Jak zawsze pozdrawiam serdecznie księdza i dziękuję za garść głębokich przemyśleń.
#4 | Kazia dnia 28.07.2013
Mocne. ważny tekst proszę księdza. Akurat całkiem niedawno pisałam o przebaczaniu więc nie będę się powielać. Przy tak olbrzymich krzywdach jest bardzo trudne, a czy nie niemożliwe? Chyba zależy od postawy winnych, ich skrucha wiele by ułatwiła, bo nie każdy ma w sobie tyle miłości i męstwa aby przebaczyć bez niej. Tak, myślę... Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną