Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Brakowało marynarki, natomiast udało się odzyskać takie przedmioty, jak portfel z dokumentami, kartami i pieniędzmi oraz potrzaskane wieczne pióro. Również Przemkową teczkę, choć brakowało w niej kalendarza poselskiego, który nigdy się nie znalazł.

10.07.2013r.


      To wyjątkowa książka z wielu powodów. Po pierwsze, dotyczy życia wyjątkowego człowieka. Po drugie, nie ma w niej tematów tabu. Pani Jadwiga "wali prosto z mostu" bez ogródek poruszając sprawy tak drażliwe jak wątpliwości przy zawieraniu swojego małżeństwa, problemy z pierwszym małżeństwem i kontaktami Przemysława Gosiewskiego z synem Erykiem, ataki medialne na posła, zabawne szczegóły z jego dzieciństwa i przeżycia z drugiego - tego szczęśliwego już małżeństwa. Nie brakuje humorystycznych historii, ale wszechobecna jest też nostalgia i smutek matki która straciła jedynego syna. Podczas pisania książki pomocy udzielił dziennikarz Zbigniew Gach, któremu autorka dziękuje we wstępie. Ta pomoc profesjonalisty, połączona z doskonałą narracją i ciekawymi historiami rodziny Gosiewskich to niewątpliwy atut tej książki, którą czyta się jednym tchem.

 

 

      „Odszedł mając 46 lat, ale pozostawił po sobie dokonania stanowiące dowody wielkiej społecznikowskiej pasji.”

„Gosiewscy spod Zambrowa to gałąź, która złotymi zgłoskami zapisała się w XVII – wiecznej historii Polski. Z linii tej pochodził między innymi wojewoda smoleński Aleksander Korwin Gosiewski, który przez pewien czas dowodził polską załogą okupującą moskiewski Kreml w latach 1610 – 1612. Mój Przemko podkreślał, że Rosjanie kilkakrotnie rządzili w Polsce, ale Polacy w Rosji panoszyli się tylko raz, właśnie u progu XVII wieku. Synem Aleksandra Gosiewskiego był Wincenty Aleksander Korwin Gosiewski – hetman polny litewski, który zasłynął między innymi jako zwycięzca w bitwie z wojskiem szwedzko – brandenburskim pod Prostkami (dzisiejszy powiat ełcki), 8 października 1656 roku. Mój syn Przemko już jako młody mężczyzna podkreślał, że Henryk Sienkiewicz spożytkował niektóre cechy osobowości i dokonania życiowe Wincentego Gosiewskiego przy konstruowaniu głównej literackiej postaci swego potopu, Andrzeja Kmicica.”

„A ja nad ranem wylądowałam w sali porodowej, gdzie powiłam wcześniaka płci męskiej o wadze 2000 gramów, którego natychmiast umieszczono w inkubatorze. Zdarzyło się to rankiem 12.05.1964 roku. Byłam wystraszona, lecz ordynator wypowiedział wtedy znamienne słowa: Pani Jadwigo, dziecko jest żywotne, bo mocno się rusza i krzyczy. Myślę że sporo w życiu zwojuje.”

„Do chrztu ponieśliśmy Przemka 11 lipca 1964 roku w Darłowie. Kilkadziesiąt lat później, gdy nasz syn został mężem stanu zapytywano mnie raz po raz, dlaczego dostał imiona: Przemysław Edgar? Szczerze mówiąc, nigdy nie rozumiałam intencji takich dociekań, bo nie wydaj mi się, żeby to były imiona dziwaczne czy ośmieszające. Od dzieciństwa wiele czytałam, szczególnie lubując się w literaturze dotyczącej polskiego średniowiecza, i już jako panna postanowiłam, że swemu pierworodnemu dam na imię Przemysław – na cześć XIII wiecznego króla polskiego Przemysława II (1257 – 1296), ostatniego przedstawiciela wielkopolskiej linii Piastów. Z kolei drugie imię wynikało z fascynacji prozą Jarosława Iwaszkiewicza, który ochrzcił Edgarem jednego z bohaterów swej powieści Sława i chwała. Dla porządku dopowiem (czego nigdy nie odkryli wścibscy dziennikarze), iż mój syna miał jeszcze trzecie imię, związane z tradycją rodową: Korwin.”

„Niedługo przed pójściem do szkoły Przemko zaczął się bliżej interesować moją pracą, a szczególnie był ciekaw co się dzieje na Sali operacyjnej Szpitala Powiatowego w Sławnie. Potrafił o tym słuchać godzinami, wnikając w rozmaite drobiazgi: gdzie co stoi albo leży, jak się nazywa i czemu służy. Lubił też obserwować dyżury w pogotowiu ratunkowym, przez co myślałam, że może kiedyś pójdzie w moje ślady czyli zostanie lekarzem. Mimochodem dotykaliśmy kwestii nieudanych operacji, ale tego tematu nie chciał zgłębiać. Nigdy mnie nie zapytał czym jest śmierć”.

„Czytając wiele książek zdecydowanie kształtował się jako humanista, a głównie jako miłośnik dziejów ojczystych. Tym samym nie lubił przedmiotów ścisłych. Dochodziły mnie słuchy, że na lekcjach matematyki starał się podpytywać nauczycielkę, jacy byli sławni matematycy i czego dokonali, czyli wciąż zbaczał na grunt historii. Mimo wszystko uczył się dobrze. Emerytowana dziś pani dyrektor podstawówki nr. 3, Henryka Śnieg, podkreśla, ze niemal co roku odbierał z jej rąk świadectwo z czerwonym paskiem ( a takie otrzymywali tylko wzorowi uczniowie).”

„Generalnie w szkole średniej mój syn był bardzo lubiany, chociaż chadzał swoimi ścieżkami, jako typowy indywidualista, wykuwający własną osobowość bez wielkiego wpływu okoliczności zewnętrznych. Chętnie obserwował ludzi, ale ostrożnie zawierał prawdziwe głębokie przyjaźnie. Natomiast gdy się już z kimś wiązał, to bardzo wiernie, po rycersku.”

„Nieustannie dużo czytał”

„Od trzeciej klasy licealnej Przemko bywał notowany przez SB jako młodzieżowy kontestator, niekryjący się ze swoim antykomunizmem, a nawet rozrzucający po mieście, z kilkoma kolegami, krytykujące rzeczywistość ulotki.”

„Mroczne realia stanu wojennego nie przeszkadzały Przemkowi ogólnie dobrze się uczyć, a w zakresie historii oraz geografii być uczniem wręcz wybitnym. Wiosną 1983 roku bez przeszkód zdał maturę i zaczął się sposobić do studiów. Jako dwukrotny uczestnik Okręgowej Olimpiady Historycznej, uczestnik wojewódzkich eliminacji Olimpiady Geograficznej (w 1982 roku) zobowiązany był zdać na uczelnianym egzaminie wstępnym jedynie sprawdzian językowy.”

„Z jego najwcześniejszych działań opozycyjnych, w początkowych latach studiów, zapamiętałam kilka inicjatyw na terenie Darłowa. Razem z Arkiem i Maćkiem Klimowiczami, Czarkiem Łazarewiczem i  Darkiem Kosem skonstruowali „bombę” z ulotkami, która eksplodowała w czasie pochodu pierwszomajowego. Innym razem usilnie namawiał mnie i Jasia byśmy poszli do kościoła, a gdy w końcu to uczyniliśmy, zobaczyliśmy rozwieszony między budynkami głównej ulicy „nielegalny: transparent ze znakami papieskimi.”

„Nikt nie kwestionuje, że to właśnie Przemko, który potrafił niewiele sypiać, za to dużo działać, zorganizował na wielką skalę sieć kolportaży ruchu studenckiego między UG (ściślej między raczkującą strukturą drugiego NZS) a resztą kraju. Pomagali mu wówczas, między innymi Grzegorz Barc i Piotr Żuralski.”

„Pod koniec września 1986 roku w gdańskim akademiku nr 10 przy ulicy Polanki ukonstytuował się Uczelniany Komitet Koordynacyjny NZS UG. Do grona jego ojców - założycieli weszli m.in. Grzegorz Bierecki, Leszek Biernacki, Andrzej Koliński, Mariusz Popielarz, Tomasz Posadzki, Andrzej Sosnowski, Jarosław Zieliński, a także mój Przemko.”

„Głównym koordynatorem zwołującej się służby propapieskiej w UG został mój Przemko, namówiony do tej roli przez Ryszarda Peeka, Grzegorza Biereckiego, Mariusza Popielarza i wspaniałego ze wszech miar docenta Jerzego Godlewskiego”.

„W późniejszych latach wielokrotnie podkreślał, że cztery dni strajku majowego w 1988 roku stanowiły dla niego większe przeżycie wspólnotowe aniżeli pięć lat studiów”.

„10 listopada 1988 roku wybrano Przemka do 13-osobowej Komisji Uczelnianej NZS UG. Dzień później został przewodniczącym prezydium tej struktury. Był wówczas na piątym roku prawa.”

„Ślub cywilny odbył się 30 kwietnia 1990 r. w Gdyni. Pośród gości weselnych znaleźli się między innymi przyszły prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią”.

„Kiedy 17 kwietnia 1989 r. ponownie zarejestrowano NSZZ „Solidarność” w skład prezydium jego Krajowej Komisji Wykonawczej wszedł między innymi Lech Kaczyński. Niebawem zaczęto poszukiwać ludzi z odpowiednimi życiorysami politycznymi, którzy gotowi byli współtworzyć administracyjne zaplecze związku, pracując po kilkanaście godzin dziennie, za przeciętne pieniądze i bez doliczanych nadgodzin. Lech Kaczyński zaprotegował między innymi mojego syna, którego dobrze znał od kilku lat jako swojego studenta i aktywistę NZS. Przemko, posiadający od niedawna absolutorium z zakresu prawa stawił się5 maja 1989 r. na stanowisko kierownika Biura Organizacyjnego KKW NSZZ „Solidarność” ds. kontaktów z regionami.”

„Jeszcze zanim Lech Wałęsa został prezydentem Polski (grudzień 1990), rozpoczęły się przygotowania do III Zjazdu NSZZ „Solidarność”, na którym dojść musiało między innymi do wyboru nowego przewodniczącego. Kandydaci byli trzej: Lech Kaczyński, Marian Krzaklewski i Bogdan Borusewicz (który jednak ostatecznie się wycofał przekazując głosy swoich wyborców Krzaklewskiemu). Pamiętam że Przemko i Grzegorz Bierecki włożyli wtedy bardzo wiele wysiłku, ale na skutek bezzasadnych posądzeń zostali w ostatniej chwili pozbawieni nawet możliwości wstępu do hali „Olivia”. Grzegorz niedawno wyjaśnił mi kulisy tej sprawy: - Sporządziliśmy z Przemkiem specjalną mapę usadzenia delegatów po sektorach mając na uwadze dobrą komunikację pomiędzy regionami. Niestety Bogdan Borusewicz opatrznie zinterpretował tę inicjatywę jako chęć manipulowania przebiegiem głosowania na korzyść Lecha Kaczyńskiego, dlatego w trakcie jednego z prezydiów Komisji Krajowej postawił wniosek, żeby nas dwóch po prostu nie wpuścić na obrady. I tak się stało. A gdy Marian Krzaklewski doszedł do władzy, grupa jego ludzi zaczęła otwarcie szykanować i Przemka i mnie. Równocześnie przystąpiono do bezmyślnego demontażu niektórych ważnych struktur w ramach związku, które uprzednio zbudował Lech Kaczyński. "

„W marcu 1991 roku Lach Kaczyński odszedł na urząd ministerialny w kancelarii prezydenta Wałęsy i mniej więcej od tego czasu nad głową mojego syna zaczęły się zbierać czarne chmury. Marian Krzaklewski zabronił Przemkowi i pracownikom jego biura uczestniczenia w posiedzeniach prezydium KKW NSZZ „Solidarność”, co pozbawiło ich niezbędnego rozeznania w całokształcie prac związku. A brak informacji z posiedzeń prezydium, uniemożliwiał rzetelne udzielanie odpowiedzi na liczne pytania działaczy regionalnych.”

„W kilkustronicowym uzasadnieniu napisał rozżalony między innymi, że atmosfera stworzona przez przełożonych wokół jego osoby staje się nie do zniesienia, a jednocześnie uniemożliwia normalną pracę z regionami. Że nie sposób działać w sytuacji nieszczerości, niedomówień i pomówień. Wczesną jesienią 1991 r. wyprowadził się z żoną do Warszawy, gdzie 1 listopada podjął pracę jako asystent w biurze poselskim Adama Glapińskiego – wówczas jednego z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. W tym samym czasie Przemko został, z polecenia Jarosława Kaczyńskiego, sekretarzem Zarządu Głównego Porozumienia Centrum.”

„Nie przejmował się, że umieszczony został przez Mariana Krzaklewskiego na ostatnim, ósmym miejscu listy AWS z ziemi łomżyńskiej. Praktycznie w ciągu tygodnia dał się na tyle poznać wyborcom, że zdobył czwarte miejsce wśród kandydatów AWS.”

„Ale przegrana bynajmniej go nie złamała. Zwykł powtarzać, że kiedy dostaje w życiu kopa, przyjmuje to po męsku i nadal podąża do przodu, bo działalność polityczna musi skupiać się na pomaganiu innym ludziom. Polityka to nie tylko spór o poglądy, ale przede wszystkim - o możliwość pozytywnego rozwiązywania szerszych problemów.”

„Natomiast Beata pokochała i zaakceptowała mojego syna takim jakim był. Od pierwszych miesięcy stała przy jego boku i mobilizowała, aby rozwijał się zawodowo. Dzięki niej, po nieudanym pierwszym małżeństwie, Przemko zaczął budować nareszcie szczęśliwy związek.”

„Normująca się sytuacja u boku Beaty sprawiła, że mój syn wyraźnie odżył. W wyborach samorządowych 11 października 1998 r. wystartował z ramienia AWS na funkcję radnego województwa mazowieckiego i zdołał uzyskać mandat jako reprezentant warszawskich dzielnic: Wola, Bielany i Żoliborz.”

„Od 26 września 2000 r. do 31 stycznia 2001 r. pracował Przemko w Ministerstwie Sprawiedliwości, u Lecha Kaczyńskiego, jako doradca w gabinecie politycznym. Natomiast 5 lutego 2001 r. otrzymał zatrudnienie tamże jako radca. Wkrótce potem, kiedy premier Jerzy Buzek zwolnił Lecha Kaczyńskiego, któremu ponoć zazdrościł popularności, mój syn w porozumieniu z Jarosławem Kaczyńskim podjął decyzję, że wystartuje w wyborach do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości.”

„Współpracownikom powtarzał, że oczekuje z ich strony przede wszystkim dyspozycyjności i mówienia prawdy. Ci, którzy traktowali ów drugi warunek z przymrużeniem oka, nierzadko później czerwienili się jak sztubaki, ponieważ nieuchronnie bywali przyłapywani na niesolidnościach i kłamstewkach. Z początku nie wszyscy się orientowali, że Przemko dysponuje doskonałą pamięcią zarówno do twarzy, jak i zdarzeń, miejsc i dat. A pamięć jeszcze podpierał skrupulatnością, mianowicie codziennie notował sobie w laptopie ustalenia i terminy, odhaczając to, co zostało wykonane, i to, co czekało na realizację. Przy każdym zadaniu widniało nazwisko osoby odpowiedzialnej, którą we właściwym czasie należało rozliczyć.”

„Od początku prowadził i w Kielcach i w Warszawie – niepojęty dla wielu – styl pracy permanentnej, oparty na wyjątkowej podzielności uwagi. Zdarzało się na przykład że rozmawiał przez dwie komórki naraz, a jednocześnie coś konsultował z osobą stojącą przy biurku i wydawał polecenia zaglądającej co chwila sekretarce. We wszystkich kwestiach bywał skuteczny, bo nie dawał się oszukać. Wiedział więcej od innych sypiąc datami, nazwiskami, przepisami, toteż bezustannie domagał się rezultatów. Dawne porzekadło mówi, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, ale w kręgach PiS utarła się z czasem opinia, że w załatwieniu „spraw nie do załatwienia” najskuteczniejszy jest Przemysław Edgar Gosiewski.”

„Zwracanie uwagi na to by ograniczać przywileje rządzących przybierało u Przemka formy nawet odrobinę przesadne. Trudno było go na przykład wypatrzyć na jakichkolwiek oficjalnych bankietach czy rautach. – Ale dlaczego ? – pytali dziennikarze. Odpierał bez namysłu: - udział w imprezach, które z reguły odbywają się za publiczne pieniądze, jest dla mnie nadużywaniem władzy. Poza tym przyjęcia są zwykle suto zakrapiane, a ja nie preferuję takich sytuacji, że po dwóch godzinach konsumpcji trudno się dogadać z wieloma gośćmi. ”

„Ponieważ dobry szef powinien wymagać od podwładnych nie więcej niż od siebie, Przemko nie pozostawał w tyle. Siedział równo z młodymi kolegami, przeglądając własne sterty dokumentów i przepytując własnych świadków. Jednocześnie po staremu jeździł do województwa świętokrzyskiego, realizował podyplomowe studia w Akademii Obrony Narodowej z zakresu bezpieczeństwa narodowego, wreszcie zaczął się także przygotowywać do nadchodzących jesienią 2005 roku kolejnych wyborów parlamentarnych. Życzliwi prześmiewcy twierdzili, że jako człowiek-orkiestra potrafi objawiać się w kilku miejscach naraz.”

„Przemko zwykł powtarzać, że politykiem można być albo nijakim, albo skutecznym, lecz tylko skuteczny ma szanse, żeby osiągnąć coś dla  Polski.”

„Generalnie nowe obowiązki oznaczały dla bidulka wydłużenie czasu pracy do 17 godzin na dobę, ponieważ musiał opanować wiedzę interdyscyplinarną dotyczącą funkcjonowania całego rządu.”

„Postronni obserwatorzy mówili, że PiS miałby się znacznie lepiej gdyby choć w części okręgów działali sklonowani Gosiewscy, a więc ludzie wyważeni, energiczni, wszystkowiedzący.”

„W lokalnej opinii Przemko zasłużył sobie na dozgonną wdzięczność, dlatego Rada Miasta obdarzyła go 26 lutego 2007 r. tytułem honorowego obywatela Włoszczowy.”

„-Muszę kończyć, ale pochwalę się jedną sprawą: oglądajcie jutro telewizyjną relację z uroczystości katyńskich, gdzie będę również bo lecę razem z panem prezydentem Lechem Kaczyńskim i generalicją.”

„Brakowało marynarki, natomiast udało się odzyskać takie przedmioty, jak portfel z dokumentami, kartami i pieniędzmi oraz potrzaskane wieczne pióro. Również Przemkową teczkę, choć brakowało w niej kalendarza poselskiego, który nigdy się nie znalazł.”

 

 

Jadwiga Czarnołęska - Gosiewska: "Mój Syn Przemko", Spóldzielczy Instytut Naukowy Spółdzielnia Pracy, Sopot 2011


/Artur/

 

Polecamy na podobny temat:

 

Poseł Przemysław Gosiewski o Putinie i 10.04.2010


Senator Beata Gosiewska dla pomniksmolensk.pl: Mecenas Rogalski działał na naszą szkodę


Eksponaty z wystawy poświęconej Przemysławowi Gosiewskiemu


"Wdowy smoleńskie" - Beata Gosiewska - Znienawidzonych przez wiele lat wrogów udało im się w końcu pozbyć


Uroczystość otwarcia wystawy poświęconej Przemysławowi Gosiewskiemu - nasza relacja foto i wideo


Jadwiga Gosiewska dla pomniksmolensk.pl - Tusk powiedział, że zatrudni najlepszych prawników żeby nauczyć Gosiewską respektu


Jadwiga Gosiewska w Tuchowie - w czasie identyfikacji nie wolno było odsłaniać ciała syna - nasza relacja foto i wideo


Senator Beata Gosiewska - 30 miesięcy po Smoleńsku


Prominentni działacze PO o Przemysławie Gosiewskim


Seminarium "Przemysław Gosiewski (1964 - 2010) w regionie świętokrzyskim"


Jadwiga Gosiewska w Tarnowie


15 szczegółowych pytań do Tuska - Jadwiga Gosiewska


Przemo "Przeciąg" Gosiewski


Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, projekt śp. Przemysława Gosiewskiego


Komentarze
#1 | Artur dnia 10.07.2013
Tak Magda masz rację Smile - trzeba tym się zająć. A off topic - już niedługo na portalu relacja z dzisiejszego posiedzenia Zespołu. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz
#2 | Magda dnia 10.07.2013
Cieszę się, że takie wspomnieniowe książki powstają i że prezentujemy je na portalu. Żałuję jednocześnie, że niekiedy nic nie wiemy o pozostałych osobach, które zginęły. Bez świadectwa ich bliskich, nagranego czy opisanego, takie wspomnienia przepadną, albo będziemy skazani na jedyną słuszną, a kompletnie skrzywioną wersję biografii.
Pozdrawiam
#3 | Artur dnia 10.07.2013
Tak Kazia masz rację Smile że to bardzo dobra książka. Warto przeczytać, oczywiście nie dałem rady przytoczyć wszystkich wartych tego cytatów, a tymi które wybrałem starałem się przedstawić życiorys polityczny posła Gosiewskiego (no przynajmniej jego fragmenty). Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.
#4 | Kazia dnia 10.07.2013
Muszę koniecznie kupić sobie tę książkę, świetna publikacja. I bardzo dobrze że ją Arturze zaprezentowałeś. Dzięki.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną