Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Znany satyryk mówi: „Walka z chrześcijaństwem i z krzyżem nie jest oczywiście niczym nowym, ale chyba jeszcze nigdy w dziejach chrześcijanie tak łatwo nie oddawali pola. My ustępujemy bardzo łatwo. Przechodzimy obok świątyń, obok symboli religijnych i też zapominamy o znaku krzyża. Dlaczego? Wstydzimy się? Chyba jednak tak, uderzmy się w pierś!” Ja jednak wierzę w dzielność Polaków. Wielokrotnie w historii dawali temu wyraz.
02.06.2013r.


„Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”.

      Trwa Rok Wiary. Mamy doskonałą okazję, by zatrzymać się i zastanowić nad naszą wiarą. Wciąż panuje przekonanie, że nasza więź z Bogiem jest wyłącznie sprawą osobistą. Czy to do końca jest prawdą? Chyba jednak nie.. Nie sposób nie zauważyć, że chrześcijaństwo niosło i wciąż niesie w sobie także wartości i normy moralne, które decyduje o organizowaniu i funkcjonowaniu konkretnych wspólnot. Społeczeństwo, które na serio kieruje się chrześcijańskimi wartościami jest przecież czymś, czego pożądają także niewierzący. Dobro wspólne bowiem jest podstawową wartością wyznawców Chrystusa. Jak więc widać sprawa wiary nie do końca jest tylko i wyłącznie prywatną sprawą. Wróćmy na chwilę do wydarzenia ewangelicznego, o którym mowa w dzisiejszej liturgii. Zachorował sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony. Pewnie Izraelici nie przejęli by się tak bardzo losem Rzymianina. Tak naprawdę szczerze ich nienawidzili. Ale tenże był wyjątkowo zasłużony. Tak oto uzasadnili swoją prośbę: „Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył - mówili - miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę”. Pan udał się do setnika, a on wyszedł mu na spotkanie i wypowiedział słowa, które są i zapewne będą po wsze czasy klasyką wyrażania wiary. Wypowiadamy je również my w każdej Mszy św.: „Panie, (…) nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. (…). Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. (…) Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu. A gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego”. Oto co może wiara. Mówiąc po ludzku – skorzystali na tym wszyscy. Jak by to dobrze było, gdyby nasza wiara miała ten społeczny aspekt. Nie można być wyznawcą Chrystusa tylko na pół etatu – jedynie w sferze prywatnego życia. Wiara to wielki skarb każdego człowieka. Trzeba się nią dzielić. To nasz obowiązek, który jasno wynika z przyjęcia prawd objawionych. Nie można światła chować pod korzec. Jak to dobrze, że nawet w XXI w. są ludzie, których wiara wywiera i zapewne zawsze będzie wywierała wpływ na obydwu płaszczyznach: prywatnej (osobowej, indywidualnej) i publicznej. Dwa dni temu czciliśmy Chrystusa Eucharystycznego, który „przyszedł widzieć nasze zagrody”. Jakże to budujące. Mnie jeszcze przed Świętem uderzyła jedna rzecz – wiara ludzi zaangażowanych w przygotowanie Uroczystości. Przecież to wielki wysiłek, ofiara, manifestacja wiary. Ci ludzie czuli się jakby zobligowani (choć przecież nikt ich do niczego nie przymuszał) do tego, by „zrobić Mu miejsce, bo Pan idzie z nieba”. Jakaż urocza – przypominająca pierwsze wspólnoty chrześcijańskie – atmosfera panowała w czasie przygotowywania ołtarzy, trasy procesji itp. Było doskonale widać jak wiara łączy ludzi i potrafi czynić cuda. Poświęcony czas, zmęczenie, obdarte i wręcz zdrętwiałe ręce, którymi kobiety plotły ozdobne wieńce, są aż nadto wyrazistym przykładem na to, iż wiarą można i trzeba żyć, wyrażać ją słowem, czynem, gestem, myślą, a przez to czynić ją wartością także o wydźwięku społecznym. Jakież niezwykłe jest piękno chrześcijaństwa.

      Chciałbym w tym miejscu nawiązać do – wydawać by się mogło banalnej, choć w mojej opinii niezwykle cennej – akcji: „Nie wstydzę się Jezusa”. To także manifestacja i okazanie swoich przekonań. „Kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i ja przed moim Ojcem” (Mt 10, 33). Te słowa zobowiązują. Proste breloki ze świadectwem wiary, proponowane przez propagatorów przytoczonej akcji stają się i nadal mogą się stawać znakiem przynależności do Chrystusa. Tak jak napisałem – może to wydawać się stereotypowe i mało oryginalne. Jednak taka proklamacja przekonań jest na pewno potrzebna. Nie dajmy sobie wmówić, że wiara to tylko sprawa prywatna, czy wręcz wstydliwa. Wiara ma przenikać całe ludzkie życie. Trzeba o tym przypominać, korzystając z – wydawałoby się może – tuzinkowych sposobów, takich jak wspominany breloczek. Nawet gdyby on był „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą”. Pamiętajmy, że wraz z tym sprzeciwem rośnie też odwaga i determinacja świadków wiary. Może to obudzi sumienia Polaków. Jeśli bowiem nasi Rodacy nie będą umieli okazać odwagi w takiej – na pozór mało istotnej – akcji, trudno uwierzyć, by stać Ich było na bardziej spektakularne działania. Zarówno w obronie wyznawanej wiary, jak i w okazywaniu postaw patriotycznych. Znany satyryk mówi: „Walka z chrześcijaństwem i z krzyżem nie jest oczywiście niczym nowym, ale chyba jeszcze nigdy w dziejach chrześcijanie tak łatwo nie oddawali pola. My ustępujemy bardzo łatwo. Przechodzimy obok świątyń, obok symboli religijnych i też zapominamy o znaku krzyża. Dlaczego? Wstydzimy się? Chyba jednak tak, uderzmy się w pierś!” Ja jednak wierzę w dzielność Polaków. Wielokrotnie w historii dawali temu wyraz. Chyba nie trzeba namawiać do poparcia tej inicjatywy. Szczegóły można znaleźć, wchodząc na stronę: www.mt1033.pl. Trzeba w tym miejscu dodać, że wspominane przedsięwzięcie nie ogranicza się jedynie do noszenia tego zewnętrznego znaczka. Organizatorzy zachęcają, zapewne bardzo słusznie, żeby wymagać od siebie jeszcze więcej, spełniając przy tej okazji duchowe uczynki miłosierdzia, takie jak: udzielanie dobrych rad wątpiącym, napominanie grzeszących, pocieszanie strapionych, cierpliwe znoszenie krzywd, chętne darowanie uraz, modlitwa za żywych i umarłych. Jednym słowem: znane nam z katechizmu uczynki miłosierne względem duszy i ciała.

      Może przez tę i podobne akcje obudzimy sumienia Polaków. Zarówno młodych, jak i dojrzałych. Stańmy do walki z samym(ą) sobą! Skończmy z nieuzasadnionym wstydem! Wypowiedzmy walkę obojętności jakiemuś – bliżej nieokreślonemu – duchowemu odrętwieniu! Trzeba nam zdecydowanie opowiedzieć się za Chrystusem. Tak, jak choćby te mocno spracowane kobiety, przygotowujące ołtarze na Boże Ciało. One właśnie swoją postawą nakłaniają innych, w tym także nas, do odważnego wyznania wiary. Bierzmy z nich przykład, bo czasem może się okazać, że „tak wielkiej wiary nie znajdziemy” w całej naszej Ojczyźnie. Wolałbym jednak, by tak się nie okazało. „Polonia semper fidelis!” Naszym zadaniem jest udowodnienie, że to hasło nadal jest aktualne.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 03.06.2013
Zgoda, Panie Jacku. Osobistej relacji ze Stwórcą nikt i nic nie zastąpi. Pamiętajmy jednak, że z przynależności do chrześcijaństwa wynikają pewne zobowiązania. Św. Mateusz wyraźnie pisze: "Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie".
Pani Kaziu. Mam nadzieję, że do poruszanej przez Panią kwestii powrócę w najbliższej przyszłości. Nie można przejść obojętnie obok tak skandalicznych słów, które mieliśmy okazję ostatnio słyszeć. Przecież w końcu nas zakrzyczą. Pozdrawiam Państwa.
#2 | Jacek Mruk dnia 02.06.2013
Uważam że należy stawiać sobie poprzeczki coraz wyższe , w drodze do Boga. Myślę że adoracja Jezusa gdy jesteśmy w pobliżu kościoła nie zajmie nam wiele czasu , ale zbliży do Jezusa osamotnionego. Nie róbmy czegoś na pokaz , ale dla potrzeby duszy, a wtedy będziemy bliżej Boga.
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 02.06.2013
Doskonała inicjatywa, ale jak patrzę na nasze drogi to ilość rybek na samochodach również o czymś świadczy. Chociaż sama akcja oczywiście słuszna. Zauważył Ksiądz że lewicowi politycy też są bardzo wierzący? A w każdym razie na pewno słuchają pilnie homilii. Ostatnio jeden z nich popisał się nawet słuchaniem z niezrozumieniem, gdy dotarło do niego że prawo naturalne stoi wyżej od ustanowionego. Smile Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną