Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Szanowna pani doktor, czy jak tam się mam do pani zwrócić. Wielokrotnie bywałem w różnych szpitalach i przychodniach. Zapewniam panią, że ludzie, których tam spotykałem przybywali nie z „cwaniaczenia”, ale kierowani bólem i czymś, co nazywamy instynktem samozachowawczym. A nawet gdyby to była hipochondria, to pani, jako adeptka medycyny powinna wiedzieć, iż jest to – jak można wyczytać w „prezydenckiej” encyklopedii – zaburzenie somatoformiczne, którego dominującą cechą jest stałe, nieuzasadnione przekonanie o istnieniu przynajmniej jednej poważnej, postępującej choroby somatycznej. A przecież rolą każdego lekarza jest walczyć właśnie z zaburzeniami. Jakiekolwiek by one nie były.
26.05.2013r.


„Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie”.

      Oczekujący na Zesłanie Ducha Świętego Apostołowie byli w wielkiej rozterce. Typowa ambiwalencja uczuć. Nawarstwiły się im przeżycia, jakich byli świadkami przez ostatnie miesiące, tygodnie i dni. Zapewne dlatego Pan ich trochę oszczędził. Nas bardzo rzadko ktoś dzisiaj oszczędza. Przeciwnie – bombardują nas przeróżnymi newsami z różnych stron. I to najczęściej po to, by w nas po prostu huknąć. Ci, którzy w nas (i nie tylko) uderzają nie mają tyle subtelności i delikatności, co Chrystus i wywołać określone – najczęściej negatywne – zachowania. Czasem mamy ochotę nie zważać na te „zaczepki”, ale przecież trudno żyć z zasłoniętymi oczami i uszami. Ataki, jak wspomniałem, obliczone są naturalnie na nasze – łatwe do przewidzenia – reakcje. Ale przecież trudno nie reagować na łajdactwa i ciosy poniżej pasa. Nie można pozwolić na obrzucanie błotem wszystkiego i wszystkich. Trudno pozostawić bez odzewu odrażające kłamstwa, bo nawet podstawowe, elementarne poczucie praworządności nie powinno nam na to pozwalać.

      Posłanka do sejmu Najjaśniejszej zaskoczyła niedawno „arcybolesną” szczerością, dotyczącą ludzi chorych. Pewnie nie byłoby warto zatrzymywać się nad czymś tak nieprawdopodobnie bezsensownym i niecnym, ale sam jestem dotknięty poważną chorobą i wiem doskonale jak to wygląda od drugiej strony. Nie mogę więc milczeć. Nasza lekarka (sic!) z parlamentu, z rozbrajającą szczerością wyznała: „Tam na szpitalnych oddziałach ratunkowych czeka kilkadziesiąt osób, najczęściej ludzie nie wiedzą, że mają tę nocną pomoc i świąteczną w ramach "peozetu" (podstawowej opieki zdrowotnej). Coś trzeba zmienić. Część osób z wygody, zwykłego cwaniaczenia, udaje się tam”. Szanowna pani doktor, czy jak tam się mam do pani zwrócić. Wielokrotnie bywałem w różnych szpitalach i przychodniach. Zapewniam panią, że ludzie, których tam spotykałem przybywali nie z „cwaniaczenia”, ale kierowani bólem i czymś, co nazywamy instynktem samozachowawczym. A nawet gdyby to była hipochondria, to pani, jako adeptka medycyny powinna wiedzieć, iż jest to – jak można wyczytać w „prezydenckiej” encyklopedii – zaburzenie somatoformiczne, którego dominującą cechą jest stałe, nieuzasadnione przekonanie o istnieniu przynajmniej jednej poważnej, postępującej choroby somatycznej. A przecież rolą każdego lekarza jest walczyć właśnie z zaburzeniami. Jakiekolwiek by one nie były. Wiem, że czasem bywa to uciążliwe. Żadną miarą jednak nie upoważnia nikogo do tego, by nawet „chorych z urojenia” obrażać. Lepiej więc będzie, gdy pani nie powróci do wyuczonego zawodu. Chociaż w aktualnie wykonywanym też – jak wykazują podobne wypowiedzi – jakoś się pani nie sprawdza.

      „Ulubieniec” europejskich i światowych salonów, „najlepszy z możliwych” dyplomata znów zabłysnął. On też zazwyczaj „wiele ma do powiedzenia”. Niestety, nie wie kiedy należy „dyplomatycznie” zamilczeć. On najczęściej – pisząc delikatnie – buja w oparach absurdu. W przypływie jakiegoś – bliżej nieokreślonego – uniesienia wyznaje: „Widzę Polskę w , gronie pięciu-sześciu państw, wbrew którym nie można w Unii podjąć żadnej decyzji. (…) Jeszcze nigdy w historii nie było tak, żeby Zachód namawiał nas do przystąpienia do swoich klubów”. Tego typu bzdury nie mieszczą się – w dość szeroko rozumianych – kanonach dyplomacji. Nie mieszczą się też w granicach zdrowego rozsądku. Oto, co na ten sam temat powiedziała Profesor Rice University w Houston Ewa Thompson: „Polska nie ma żadnych przyjaciół wśród silnych państw i polityków świata. (…) Polacy mogą liczyć tylko na siebie samych. (…). Polska nie zostanie znów użyta przy pomocy pochlebstw, gwarancji pomocy i wsparcia finansowego. (…). To prawda, że lepszy rydz niż nic, ale trzeba zdawać sobie sprawę z istotnego stanu rzeczy. Polakom wciąż wystarczy powiedzieć: , a już są gotowi uwierzyć, że mają w mówcy przyjaciela”. Po takiej wypowiedzi trudno mieć jakiekolwiek złudzenia, a przede wszystkim trudno uwierzyć w brednie wypowiadane przez kogoś, kto – jak widać – nie traktuje poważnie ani swego urzędu, ani tych, którym powinien służyć. Tylko patrzeć, jak Oni potraktują go podobnie. Chyba stanie się tak na własne życzenie dotyczącego. Do niego jednak wydaje się to nie docierać. Obawiam się, że gdy dotrze, będzie za późno. A może to i lepiej… .
Ale są i budujące wystąpienia. Niedawno głos zabrał wyjątkowy kapłan, ks. infułat Józef Wójcik. Ten fakt bardzo cieszy, bo list do premiera napisał duchowny i to niezwyczajny. Przede wszystkim odważny. Jego zasług nie trzeba w tym miejscu wymieniać, bo są powszechnie znane. Czytamy we wspomnianym liście: "Patrzę na to, co się teraz dzieje w Polsce i z bólem stwierdzam, że przy braku reakcji z Pana strony bezkarnie można znieważać wartości chrześcijańskie i ludzi wierzących. (…). Doszedłem do wniosku, że moim moralnym obowiązkiem jest, aby napisać ten list otwarty do Pana Premiera, gdyż widzę, jak są poniewierani i dyskryminowani ludzi wierzący w Polsce, jak znieważane są przedmioty kultu" - pisze ksiądz. Obecną sytuację porównuje do czasów komunizmu: "Już w dwa miesiące po święceniach kapłańskich siedziałem w więzieniu za to, że stanąłem w obronie krzyża, usuwanego z sal szkolnych w Ożarowie k. Ostrowca Świętokrzyskiego.

      (…).Czy da się zamknąć usta prawdzie, czy da się wierzących zepchnąć do zakrystii i zamknąć ich jak Żydów w getcie, aby nie mieli żadnego głosu w społeczeństwie, bo ich się poniża, ośmiesza i odbiera prawa, które im gwarantuje Konstytucja?” W odwagę ks. infułata nikt nie wątpi. 18 razy był karany przez komunistyczne sądy i dziewięciokrotnie więziony. Dobrze, że mamy takich kapłanów. Oni „wiele mają do powiedzenia”, tak, jak ich Mistrz i Nauczyciel, ale czynią to zawsze w porę. Niech będą dla nas wzorem, a może czasem niech nas i zawstydzą. Ów wstyd może okazać się dla nas bardzo owocny i dobroczynny.


/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:











Komentarze
#1 | XWM dnia 26.05.2013
Dzięki za krzepiące słowa. Tego pokrzepienia potrzebujemy wszyscy. Przecież to, co się teraz wyprawia może wpędzić w depresję nawet najbardziej odpornych. Ale, jak to często podkreślam, nie jesteśmy bezsilni. Wsparci poczuciem jedności i mocni modlitwą potrafimy pokonać wszelkie przeciwności. Nie dajmy się!
#2 | Artur dnia 26.05.2013
Wywód o hipochondrii bardzo logiczny. A co do listu do Tuska - ciekawe czy odpisał, obawiam się że nie, warto sprawdzić. Pozdrawiam
#3 | Jacek Mruk dnia 26.05.2013
Wygląda na to że mamy powtórkę z czasów stalinowskich , prześladowanie wartości moralnych i Wiary.Musimy stawiać czoło tej bandzie ateistów, chcących wpędzić Polaków w łapy zła.
Wspierając się Modlitwą osiągniemy zwycięstwo.
Pozdrawiam
#4 | Kazia dnia 26.05.2013
No cóż... psuje nie są delikatni. Burzyciele działają z nagła i złośliwie a chamstwo jest hałaśliwe. Tylko dobro tworzy się z mozołem i w ciszy. Obyśmy nigdy zatem nie byli głośni? Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną