Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Często dostaję sygnały z różnych stron, że zbyt mało w moich tekstach optymizmu, a ludzie potrzebują nadziei. Pewnie to i poniekąd prawda, ale gdy się patrzy na naszą – niestety bardzo smutną rzeczywistość – nie bardzo jest się z czego cieszyć. Choć nie do końca. Poza – wypływającym z chrześcijaństwa – naturalnie pozytywnym stosunku do życia, są jeszcze i dodatkowe powody do radości. Ostatnio byłem świadkiem pewnego – wydawać by się mogło – mało znaczącego wydarzenia.
12.05.2013r.


„Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy…”.

      Jak dzisiaj oddajemy pokłon? Różnie. Ale nie o tym chciałbym pisać. Zatrzymajmy się nad tą radością, która przepełniała uczniów. Często dostaję sygnały z różnych stron, że zbyt mało w moich tekstach optymizmu, a ludzie potrzebują nadziei. Pewnie to i poniekąd prawda, ale gdy się patrzy na naszą – niestety bardzo smutną rzeczywistość – nie bardzo jest się z czego cieszyć. Choć nie do końca. Poza – wypływającym z chrześcijaństwa – naturalnie pozytywnym stosunku do życia, są jeszcze i dodatkowe powody do radości. Ostatnio byłem świadkiem pewnego – wydawać by się mogło – mało znaczącego wydarzenia. Z bardzo młodym człowiekiem, przyjacielem mojego rodzinnego domu, oglądałem jakiś przypadkowy – jak się okazało – nie najwyższych lotów (jak większość) program telewizyjny. W nim pewien, średnio rozgarnięty, ulubieniec muz usiłował za wszelką cenę być śmieszny; gorzej – chciał widzów też o tym przekonać, drwiąc z czegoś, co z natury swojej jest poważne i dla wielu po prostu święte. Mój „towarzysz niedoli”, dość szybko znudzony i zdegustowany taką „sztuką”, stwierdził krótko: „Beznadziejne!”. Byłem bardzo zadowolony. To cieszy, że młodzież nie daje z siebie robić idiotów. I fajnie. Czasem gorzej ze starszym pokoleniem. Nawet nasz „primus inter pares” 3 maja przeszedł sam siebie, do tego stopnia, że „bul i nadziejia” okazały się mało znaczącym incydentem. Czekoladowy orzeł (złośliwi mówią, że to raczej gęś; szkoda, że nie zielona, bo by mi się kojarzyła z – doskonałym skądinąd – kabaretem; ach, gdzież te czasy...?) to hit sezonu. Ale wypowiedziane słowa żadną miarą nie śmieszą. Nie przypuszczałem nigdy, że w tym miejscu przyjdzie mi kiedykolwiek cytować naszego „przywódcę”, ale sytuacja jednak mnie do tego zmusza, bo – jak Państwo za chwilę sami się przekonają – sam mówca, czy też ci, którzy mu tę mowę przygotowują specjalnie się nie przyłożyli (a może się mylę? Może właśnie tak miało być powiedziane? Doprawdy trudno tego dociec). Nie zamierzam przekonywać przekonanych, ale może się zdarzyć, że przeczyta te słowa ktoś o nieugruntowanych jeszcze poglądach, a wówczas będzie miał okazję do solidnych przemyśleń i wyrobienie sobie obiektywnego spojrzenia zarówno na zapatrywania tegoż współczesnego „idola”, jak i usłużne jemu środowisko. Ograniczę się tylko do dwóch fragmentów.

      Oto pierwszy z nich: „Stało się tak (chodzi o upadek Rzeczypospolitej – przyp. mój), gdyż piękne, mądre i odważne dzieło unowocześniania naszego państwa zostało zniszczone i przez obce mocarstwo, ale i przez wewnętrznych przeciwników modernizacji, tych którzy sami siebie uważali za gorących patriotów, za dobrych i wiernych synów Ojczyzny, za obrońców tradycyjnego stylu życia i istniejącego wówczas porządku społecznego”.

      Dziś też mamy takich „przeciwników”. Są wśród nich np. ci, którzy walczą o polską własność (pisałem o tym przed tygodniem), domagają się praw dla najuboższych, bronią stoczni i tysięcy innych zakładów pracy, przestrzegają przed wyprzedażą majątku narodowego, chcą równych praw dla wszystkich, nie zgadzają się na profanację tego, co chrześcijańskie i polskie, nie pozwalają na pranie mózgu dzieci i młodzieży, poprzez wpajanie im szatańskich ideologii itp. Można wymieniać wielu takich przedstawicieli narodu, „wrogich modernizacji”, którzy wbrew nowoczesności są „obrońcami tradycyjnego stylu i istniejącego porządku społecznego”. To rzeczywiście straszliwe „zagrożenie”. Pytam: Ale dla kogo? Odpowiedź pozostaje otwarta i pozostawiam ją inteligencji moich Czytelników.

      I druga, „złota” myśl „pierwszego historyka”: „Dobrze wiemy, że piekło, a w szczególnie polskie piekło, było wtedy i jest nadal wybrukowane dobrymi chęciami, pięknymi patriotycznymi deklaracjami, sporami rzekomo o Polskę i rzekomo o szczęście jej obywateli”.

      Nawet małe dziecko, słysząc takie dictum, pojmie co i kogo ma na myśli nasz „złotousty”. Ja też już kumam, kto dzisiaj jest prawdziwym patriotą, ma dobre – wręcz gołębie – serce, a kto jest, łotrem, frustratem i – ogólnie pisząc – wciąż tworzy to nasze polskie „piekło”. Ale coś mi jednak nie dało spokoju. Przypomniałem sobie wreszcie, że ten piękny manifest jaskrawo stoi w opozycji do innych słów tegoż samego mówcy. Otóż on, jeszcze podczas kampanii wyborczej, dziękując za poparcie pewnemu prominentnemu politykowi, powiedział tak: „(…) podziały tracą na znaczeniu. Zyskują na znaczeniu wszelkie działania na rzecz porozumienia ponad podziałami”. Absurd sięga zenitu. A któż te podziały tworzy? Czy tylko jedna strona? A czymże innym są takie przemówienia, którego fragmenty przytoczyłem. Czyż to jest „ponad podziałami”? A przecież można było np. „tych od poloneza” zaprosić pod to coś (słyszałem opinię, że to jakieś monstrum bez korony, a dla innych – profanacja godła) z Krakowskiego Przedmieścia i zaproponować wspólne obchody. Ponad podziałami. Nic z tego. Wbrew publicznym oświadczeniom te podziały niektórym są jak najbardziej na rękę. Gdyby były twórcze – nie mam nic przeciwko. Ale nie są. Trudno.

      A na koniec coś naprawdę wesołego. Mnie przynajmniej szczerze ubawiło. Czego i Państwu życzę. Ostatnie sondaże nie są zbyt przychylne dla rządzących. Ale oni nie tracą – albo przynajmniej tak udają – dobrego samopoczucia. Jedna z przedstawicielek „partii miłości” zdobyła się na swoiste tłumaczenie zaistniałej sytuacji: „(…) długo nie było wiosny i Polacy mieli z tego powodu gorsze humory”. Zapewne. Jak wróci im – razem z odpowiednią aurą – dobry nastrój, to zdecydowanie zmienią zdanie i orientację polityczną. Panowie od kabaretów – macie świetny materiał! Korzystajcie z darmowego materiału, bo – póki co – przeżywacie chude lata! Jest szansa na poprawienie, wyraźnie ostatnio nadwątlonego, wizerunku. Nigdy nie jest za późno na przemianę. Wiem, co piszę.

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:










Komentarze
#1 | XWM dnia 12.05.2013
Panie Jacku. Sprawiedliwość to jeden z przymiotów Boga, o którym wyraźnie mówi prawda wiary. To naturalne, że czasem trudno nam się na nią doczekać, bo jesteśmy często niecierpliwi patrząc na różnego typu draństwo, które wciąż się panoszy. "Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy" - jak mawiali nasi Ojcowie.
A pani Kazia jest chyba za młoda, by pamiętać wyroby czekoladopodobne. Nie były najlepsze, ale miały swoich amatorów. Całkiem, jak dzisiaj. Kłaniam się Państwu. XWM
#2 | Jacek Mruk dnia 12.05.2013
Co się tyczy czekolady to ją być może ktoś zjadł, podstawiając erzac. Wiadomość mimo cenzury wyciekła , co dla myślących nie jest zaskoczeniem, bo czekolada prawdziwa potrzebuje chłodu by się nie rozpłynąć.
Cała organizacja moim zdaniem była skrzętnie przygotowana w celu ośmieszenia Orła i Polski , co dla pomazańców złego nie jest dziwne. Ci popaprani opętani przez mamonę zdrajcy doczekają się sprawiedliwości, jeśli nie na ziemi bo mogą nie dożyć , to po drugiej stronie Gwarantowane.
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 12.05.2013
XWM: Jak oddajemy pokłon? Dzisiaj raczej więcej jest chętnych do odbierania go. A co do ptaka jakiego zaprezentował nam Pan Prezydent, to gdzieś widziałam satyrę: "wyrób czekoladowopodobny" i obok "wyrób prezydentopodobny" wraz z odpowiednimi zdjęciami. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za materiał do przemyśleń.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną