Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

To ja chyba zupełnie nie mam poczucia humoru, chociaż bliscy twierdzą coś zupełnie odwrotnego. Są bowiem rzeczy, sprawy, wydarzenia czy osoby, z których nigdy, przenigdy nie ośmieliłbym się śmiać. Natomiast ten „wybitny” twórca artystycznej koncepcji sztuki niechże poszuka sobie pracy gdzieś indziej. Po co ma się narażać na ponoszenie ofiar i wyrzeczeń w naszym „średnio ważnym kraju”. W tych dużo ważniejszych zapewne zrobi oszałamiającą karierę.
28.04.2013r.


„Dzieci, jeszcze krótko - jestem z wami.”

      Tylu już było „chętnych” na te „Chrystusowe dzieci”. Tak naprawdę wszyscy oni, mniej lub bardziej świadomie, spełniali misternie sporządzony „apetyt” jednego, bardzo krwiożerczego i zaborczego wilka – szatana. Nawet sobie z tego nie zdawali sprawy, albo nie chcieli się do tego przyznawać. Bywało, że wydawało im się, iż odnoszą same sukcesy i są nie do pokonania. „Wódz” pchał ich w największe zbrodnie. Do dziś bardzo się obruszają, gdy się im tę okoliczność przypomni. Fakt jednak pozostaje faktem – są „na usługach”.

      Te „usługi” sprawują różnie. Jedni całkiem jawnie, czyniąc ze swojego – nazwijmy rzecz po imieniu – szelmostwa czy draństwa niemal dzieło sztuki albo traktat naukowy. Niedawno przeczytałem początek (dalej nie byłem w stanie) wywiadu z zoologiem i etologiem. Nie jest tu ważne, że tenże jegomość znany jest z krytykowania religii. Demokracja ma swoje prawa. Natomiast słowa jakie wypowiedział przekraczają wszelkie normy cywilizowanego języka i elementarnego wyczucia kultury, bez względu na wyznawany światopogląd. Napisał na Twitterze: "W granicach znaczeniowych słowa »człowiek«, odnoszących się do kwestii moralności aborcji, każdy płód jest w mniejszym stopniu człowiekiem niż dorosła świnia”. Zastanawia mnie jedno: Czy można upaść jeszcze niżej? Wydawało mi się bowiem, że nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć. Myliłem się. Powyższa wypowiedź należy do najohydniejszych jakie kiedykolwiek przeczytałem czy usłyszałem. Nie interesują mnie tu żadne pseudonaukowe opracowania czy uzasadnienia. Samo wyrażenie jest wystarczająco nikczemne i niegodne kogokolwiek, zwłaszcza zaś tego, kto mieni się być „autorytetem”. Z dala od takich naukowych „sław”, bo jakikolwiek kontakt z nimi grozi „śmiercią lub stałym

      Inny – jak się okazuje prymityw – udziela się w piśmie „gwiazdy” rodzimego dziennikarstwa. Rozważa, podsunięty mu, iście szatański pomysł (na co bowiem innego stać jest jakąś nędzną kreaturę) o możliwości stworzenia komediowego filmu o tragedii smoleńskiej. Niby twierdzi, że nie jest to dobry materiał, „ponieważ w wypadku zginęło wielu wartościowych ludzi”, zaraz jednak dodaje: „Można by co najwyżej zrobić film a la Borat czy Monty Python o tym, jak bardzo nabzdyczony i dumny prezydent średnio ważnego środkowoeuropejskiego kraju uparł się, by lądować we mgle na kartoflisku. A potem, już po tragedii, poplecznicy tego prezydenta nie dopuszczają myśli, że to, co się stało, było wynikiem głupoty i braku wyobraźni, tylko wymyślają inne przedziwne teorie”. Cóż za imponująca wiedza na temat tej narodowej tragedii! Aż dziw bierze, że tegoż „znawcę tematu” nie zatrudnił MAK, albo inny Lasek. Po cóż płacić setkom czy tysiącom naciągaczy lub niszczycieli prawdy. Wystarczy jeden polski, raczej średnio ważny, reżyser. Podwójna korzyść: będzie taniej, a on zaistnieje w mediach. Ostatnio, jakby mało było jeszcze tego grubiaństwa, dodał: „Bierzmy przykład z Anglików, którzy śmieją się z wszystkiego. Tym bardziej, że taka człowieka natura, że najbardziej śmieszy go to, z czego nie można się śmiać”. To ja chyba zupełnie nie mam poczucia humoru, chociaż bliscy twierdzą coś zupełnie odwrotnego. Są bowiem rzeczy, sprawy, wydarzenia czy osoby, z których nigdy, przenigdy nie ośmieliłbym się śmiać. Natomiast ten „wybitny” twórca artystycznej koncepcji sztuki niechże poszuka sobie pracy gdzieś indziej. Po co ma się narażać na ponoszenie ofiar i wyrzeczeń w naszym „średnio ważnym kraju”. W tych dużo ważniejszych zapewne zrobi oszałamiającą karierę. A u nas będzie o jednego… (piiii) mniej.

      Są też inni – bardziej „subtelni” w swoich działaniach. Mam na myśli przysłowiowe „wilki w owczej skórze”. Często pojawiają się w moich rozważaniach. Nic dziwnego – przed nimi szczególnie Pan przestrzega. Jest ich całkiem sporo i wciąż przybywa. Kim są? Najczęściej eksperci (nieomylni) w sprawach Kościoła, wiary i obyczajów. Kościół najchętniej by reformowali, ale na swoją modłę, podkreślając cynicznie, jak bardzo im na sercu leży jego dobro. Ale nauka jego Założyciela już ich zupełnie nie interesuje. Chętnie propagują wszelkie – całkowicie niechrześcijańskie – postawy, czego ofiarami są szczególnie ludzie młodzi. Przeraża to, co się wyprawia z młodzieżą. Przecież poziom mieszania w ich głowach przekroczył wszelkie dopuszczalne normy. Przeraża sama myśl, jak będzie wyglądał nasz biedny kraj za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, gdy młodym robi się taką wodę z mózgu. Ileż już dziś jest złamanych ludzkich sumień. Kiedyś jednak trzeba będzie z tego zdać rachunek. Zwłaszcza za te wszystkie zamieszania wywołane w – często szlachetnych – sercach. Za to ogłupianie i deprawację w imię „troski” o Kościół. Zapewne nie do nich zwraca się Jezus per „Dzieci”. To nie są Jego Dzieci. To są często krwiożercze bestie udające niewinne baranki. Nie dajmy się im. Wbrew pozorom, w gruncie rzeczy są bardzo tchórzliwi i danie odporu ich niecnym zamiarom nie jest wcale takie trudne. Z naszej strony wymaga przede wszystkim czujności i oparcia się na Tym, który dla nas cierpiał, umarł i zmartwychwstał. On jest gwarancją zwycięstwa. Nawet nad najbardziej zakłamanymi, będącymi – jak to nazwałem – „na usługach”, nikczemnikami. Dla nich bowiem niczym są jakiekolwiek wartości. No, może oprócz sławy, władzy i pieniądza. Te są w cenie. Tylko jak długo?

/ks. Wiesław Multan/



Nasze blogi:










Komentarze
#1 | Kazia dnia 28.04.2013
Inkwizycja Proszę Księdza w porównaniu z tym cyrkiem który nie wiadomo czemu mieni się u nas sądem była niedościgłym wzorem. Bo przecież wymagała oprócz prokuratora udziału adwokata. I w dodatku trybunał musiał tezy obu stron jednakowo brać pod uwagę. Zapomina się, ale sądownictwo europejskie wyrasta z sądów inkwizycyjnych, które w odróżnieniu od sądów władców zapewniały zbadanie sprawy i śledztwo. I to bezstronne, o ile w proces nie ingerowały władze polityczne.
Pozdrawiam.
PS. Baty czy dyby to bardzo dobry pomysł, i od razu ma skutki resocjalizacyjne.
#2 | XWM dnia 28.04.2013
Dziękuje Państwu za poparcie. Ja też od telewizji raczej stronię. Zwłaszcza od pewnego czasu, gdy stała się taką, jaką jest. Natomiast tę paskudną wypowiedź wyczytałem w internecie. Rzeczywiście - kamień młyński, a w najlepszym wypadku - bicz i tęgie lanie. Ale byłby wrzask. Zaraz by nas nazywano krwawymi inkwizytorami, wstecznikami rodem ze średniowiecza itp. I co z tego? Wolę być inkwizytorem, niż zaprzedanym prokuratorem. Historia zna takich. Czyż nie? Pozdrawiam Państwa
#3 | Jacek Mruk dnia 28.04.2013
Te istoty bo na miano człowieka nie zasługują za srebrnikami gotowe iść do piekła. Tak też się stanie wedle ich życzenia. Czasami zastanawia mnie ile w tych istotach jest jeszcze człowieczeństwa . Podobnie jak Kazia nie oglądam TV, bo moje nerwy tego jazgotu nie wytrzymują.
Dla niektórych już nawet modlitwa nie pomoże ,bo przekroczyli wszelkie granice.
Pozdrawiam
#4 | Artur dnia 28.04.2013
Bardzo mądry tekst. O pomyśle na komedię też czytałem - ja nie rozumiem co kieruje człowiekiem kiedy tak myśli, a już głoszenie tego publicznie to dno. Trzeba być bydlakiem żeby tak powiedzieć. Brak wyobraźni, zero litości dla rodzin, żon i mężów, dzieci... Zezwierzęcenie. Ponieważ i wiem o wielu sprawach nie nadających się do upublicznienia, tego typu wypowiedzi odbieram jako wielkie okrucieństwo... Pozdrawiam księdza serdecznie
#5 | Kazia dnia 28.04.2013
Przytoczone słowa różnych takich nie nadają się do niczego... Świadczą o ich bezdenności. Nie oglądam telewizora już od bardzo dawna. I nie mam potrzeby zaśmiecania się wynurzeniami przed którymi Ksiądz jakże mądrze przestrzega.
A co do tych wpisów to polecam im Mat. 18,6
Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną