Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Poprzedzona antyrządowymi protestami dymisja centro-prawicowego rządu Bojko Borisowa w dniu 20 lutego, relacjonowana była w polskich mediach wyjątkowo skromnie. Nieśmiałość w przekazie obwołano nawet „paneuropejską cenzurą”, która miała być dowodem na strach mainstreamowych mediów, spowodowany zbyt wielką ilością analogii do polskich realiów.
25.03.2013r.


    Poprzedzona antyrządowymi protestami dymisja centro-prawicowego rządu Bojko Borisowa w dniu 20 lutego, relacjonowana była w polskich mediach wyjątkowo skromnie. Nieśmiałość w przekazie obwołano nawet „paneuropejską cenzurą”, która miała być dowodem na strach mainstreamowych mediów, spowodowany zbyt wielką ilością analogii do polskich realiów. I faktycznie, gdziekolwiek w sieci informacja już się pojawiła, fora huczały od komentarzy wzywających do naśladownictwa i szybkiego odwołania także naszego „trampkarza” (Bojko Borisow jest wielkim fanem piłki nożnej i od czasu do czasu grywa amatorsko w jednym z klubów).

    Sam Borisow twierdzi, że ustąpił pod naciskiem gwałtownych ulicznych protestów, spowodowanych wysokimi rachunkami za energię elektryczną, dostarczaną przez ČEZ, czeskiego giganta energetycznego. Wielodniowe demonstracje przybrały formę ogólnego protestu przeciw systemowi politycznemu w kraju. Płace Bułgarów należą do wyjątkowo niskich, co w zetknięciu z podwyżką cen energii doprowadziło do społecznego wybuchu. 12-procentowe bezrobocie jednak, choć rosnące, nie przekracza jakoś dramatycznie obserwowanych „standardów”. Stan finansów publicznych był chwalony, a gospodarka określana mianem względnie stabilnej na Bałkanach. Bułgaria powiązała swoją walutę z euro już w 1997 roku. Bieżący kryzys polityczny spowodował odroczenie decyzji UE w sprawie przystąpienia Bułgarii do przestrzeni Schengen.

    W odpowiedzi na dymisję Borisowa, prezydent Rosen Plevneliev wyznaczył na stanowisko premiera technicznego i ministra spraw zagranicznych Marina Raykova, który wyjątkowo nie podoba się Rosji. Mocarstwo jednak cieszy się, że nie będzie miał on znaczącego wpływu na stosunki między dwoma krajami - rząd tymczasowy wybrany jest na dwa miesiące, aż do nowych przedterminowych wyborów parlamentarnych w maju.

    W obserwowanym wołaniu o drugą Bułgarię, zauważyć można brak szerszej analizy kontekstu. Umyka fakt, że kreowani na zbawców i mężów opatrznościowych socjaliści, czyli postkomunistyczna Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP) pod wodzą Siergieja Staniszewa mówi ustami swego przywódcy wprost: „Bojko Borisow jest bułgarską wersją Orbana”. Staniszew oddycha z ulgą, że obywatele bułgarscy pozbyli się Borisowa – jak twierdzi „taki już jest los autorytarnych przywódców”.

    Jeśli więc ktokolwiek pragnie „drugiego Budapesztu” wespół z „drugą Bułgarią”, to powinien zdawać sobie sprawę ze swoistej schizofrenii. Rządy bułgarskiej lewicy, jak pokazały lata 2005-2009 to ciąg nieprzerwanych afer korupcyjnych, które Geoffrey Van Orden (orędownik sprawy bułgarskiej w czasie rozszerzenia UE) nazwał zwięźle „bagnem pełnym aligatorów”. Najbardziej spektakularna - Afera Owczarowa - to szantaż szefa Krajowego Biura Śledczego przez ministra skarbu w rządzie Staniszewa - Rumena Owczarowa, który zażądał znalezienia kompromitujących materiałów na prezesa jednego z największych w Europie Środkowej zakładów tytoniowych. Niespełnienia żądania miało zaskutkować dymisją podwładnego. Ujawnienie afery nie spowodowało żadnej reakcji Staniszewa, wręcz przeciwnie, jego pupil kilka dni później razem z innymi członkami rządu pojechał do Moskwy na rozmowy o zacieśnieniu współpracy gospodarczej. Dopiero po powrocie przestał pełnić swoje obowiązki.

    Jak nie trudno się domyślić, zacieśnianie współpracy z Rosją było i pozostaje jedną ze strategicznych osi działań lewicy. W roku 2008 Władimir Putin, któremu pozostało jedynie kilka miesięcy na prezydenckim stanowisku, ruszył wraz z Dmitrijem Miedwiediewem do Bułgarii z ofensywą mającą ocalić projekt gazociągu South Stream, konkurencji dla europejskiego Nabucco, którym gaz miałby płynąć z Azji Środkowej przez Turcję i Bułgarię do Europy, omijając Rosję. Rurociąg "South Stream" ma dywersyfikować drogi dostaw rosyjskiego gazu do Europy, z pominięciem krajów tranzytowych, w szczególności Ukrainy, ale także Białorusi i Polski. Rura przebiegać będzie z Rosji do Bułgarii. Zwiększanie zależności od Rosji bułgarska prawica wprost definiuje jako podsuwanie Unii Europejskiej konia trojańskiego przez Rosję.

    Warto tu wspomnieć także porozumienie dotyczące elektrowni atomowej, którą rosyjski Atomstrojeksport zbudować miał w mieście Belene nad Dunajem. Elektrownia i dwa reaktory o mocy 1000 megawatów każdy, miały kosztować blisko cztery miliardy euro. Pierwszy reaktor chciano uruchomić w roku 2013, drugi w 2014. W Sofii miała zostać także podpisana umowa o utworzeniu rosyjsko-bułgarsko-greckiej spółki, która zamierzała zbudować rurociąg Burgas - Aleksandropolis. Omijając cieśninę Bosfor, do Europy popłynąć nim miała kontrolowana przez Rosję środkowoazjatycka ropa. Gabinet Bojko Borisowa "zamroził" budowę elektrowni atomowej i ropociągu Burgas - Aleksandropolis. Jeszcze w ostatnim dniu urzędowania bułgarskiego parlamentu, w czasie posiedzenia ds. ekonomicznych, podjęto decyzję o ostatecznej rezygnacji z uczestnictwa Bułgarii w projekcie rurociągu.

    "Wierzę, że to, co stało się w Bułgarii, posiada własne wewnętrzne i zewnętrzne przyczyny" - powiedział prezydent Rosen Plevneliev, pytany, czy wierzy, że Rosja była zaangażowana w inicjowanie zamieszek w Bułgarii, w odwecie za to, że energetyczne projekty utknęły w martwym punkcie. Na szczęście dla Putina, nie wszystkie. Kilka dni temu, z początkiem marca, rosyjski ambasador w Bułgarii Jurij Isakow poinformował, że budowa bułgarskiego odcinka gazociągu "South Stream" rozpocznie się w lipcu. Według Jurija Isakow, 135 rocznica zakończenia wojny rosyjsko-tureckiej w 1877/78 r. i wyzwolenia Bułgarii od panowania tureckiego to dobra okazja, aby ustalić priorytety dla przyszłego rozwoju stosunków rosyjsko-bułgarskich. "Jestem przekonany, że niezależnie od aktualnych, trudnych dla Bułgarii, okoliczności, współpraca między dwoma krajami będzie się rozwijać pragmatycznie i z wzajemną korzyścią" - powiedział na zakończenie, ambasador Isakov.

    Doświadczenie uczy, że nie należy lekceważyć rosyjskiego wpływu i ślepo gardłować za drugą Bułgarią, w której znów, pod płaszczykiem poprawy warunków życia zwykłych obywateli, toczyć się będzie zakamuflowana „wojna światów”. A przede wszystkim warto pamiętać, że w popieraniu spektakularnych dymisji „trampkarzy” niezmiernie ważny jest fakt dla jakiej grają drużyny. Piłkarz piłkarzowi nierówny. Szczególnie gdy cała ławka rezerwowych nosi czerwone koszulki.

Materiał ukazał się w Nowym Biuletynie Łódzkim 22.03.2013
Gazeta wydawana jest w regionie łódzkim przez Fundację Strzelecką


/Magda/

Nasze blogi:








Komentarze
#1 | Artur dnia 25.03.2013
Ciekawy wątek energetyczny - pojawiający się także w kontekście Smoleńska. Pierwsze analizy gazet np. izraelskich podawały ten właśnie wątek jako przyczynę zamachu. Bardzo fajna analiza, nie znałem drugiej strony medalu. Pozdrawiam
#2 | Kazia dnia 25.03.2013
Magda bardzo fajna analiza, uzupełnia notkę która jakiś czas temu była u nas publikowana http://pomniksmol...dmore=3333
Teza o wojnie, w której działa to opcje walutowe a pociskami są to rachunki za prąd i gaz jest wg mnie bardzo trafna. Pozdrawiam.
#3 | Jacek Mruk dnia 25.03.2013
W powyższym artykule pokazane są różne oblicza jednego zdarzenia. Myślę że izolacja Rosji to najlepsza metoda pozbycia się zamieszania w Kraju. U nas na dodatek powinno się zdelegalizować partie lewicowe, bo są oparte na zdrajcach i sprzedawczykach. Rozliczenie PRL-u to podstawa na tworzenie stałych struktur w naszym Kraju ,które zapewnią rozwój.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną