Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Ale popatrzmy na Niego. On szedł wytrwale, pomimo ran, brudu, plwocin, krwi czy potu. Doskonale bowiem wiedział, że nowa społeczność, która narodzi się w chwili, gdy będzie umierał na krzyżu, a za którą ludzkość tęskni od wieków może zrodzić się tylko przez wierność tym wartościom, które głosił. I – chociaż przytłoczony krzyżem – szedł jak prawdziwy Zwycięzca. Nas też wiele przytłacza. Grozi nam, że różne męty będą usiłować zabrudzić taflę jeziora naszego życia osobistego czy narodowego. Patrząc z boku może nam się wydawać, że to zbiorowisko zgnilizny i brudu. Ale wystarczy powiew oczyszczającego wiatru i znów ukaże się piękna toń.
24.03.2013r.


„Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców”.

      Od setek lat opowiada się tych wydarzeniach. Po wielokroć powtarzane są słowa opowiadające o tym, co wydarzyło się wtedy w Jerozolimie, ze swoim apogeum na wzgórzu Trupiej Czaszki. Trzeba nam zatrzymać się przez chwilę i usiłować odnaleźć siebie w osobach tych, co byli na Chrystusowej Drodze Krzyżowej, a może tych, których tam zabrakło. Takiego cierpienia nie jesteśmy w stanie w ogóle sobie wyobrazić. Trudno tutaj czynić jakiekolwiek porównania, bo i tak nie oddadzą ogromu okrucieństwa, jakie spotkało naszego Pana. Gdy chodzi o wyrafinowane pastwienie się nad drugimi, to żadne zwierzę nie jest w stanie prześcignąć człowieka. Wykazuje się on tutaj nieprawdopodobną „fantazją”. Nie tylko wymyśla straszliwe tortury, ale stosuje je i często uwielbia patrzeć na cierpienia dręczonego. Upaja się tym, co nieludzkie. Nic dziwnego, że tamten tłum, wykrzykujący – „Hosanna” za kilka dni będzie wrzeszczał – „Na krzyż z Nim”, a następnie – oglądając straszliwe cielesne i duchowe udręki Skazanego – wpadnie wręcz w sadystyczne upojenie. Te wyjące tłumy nie są historycznym wyjątkiem. Dziki zachwyt i żądza igrzysk, w czasie których męczy się ludzi to nie tylko domena starożytnych Rzymian czy fanatycznych Izraelitów. Niejeden dzisiejszy postępowiec, pretendujący do miana istoty niemal doskonałej, reaguje, niestety, podobnie.

      Już kilkakrotnie pisałem (m.in. dokładnie przed rokiem) o prześladowaniach współczesnych chrześcijan. Nadal miliony ludzi przeżywa swoje „krzyżowanie”, jakkolwiek by go nie rozumieć. Może więc jest już najwyższa pora, by zastanowić się dlaczego się tak dzieje i jakie powinniśmy podjąć kroki, by temu zapobiec. Przyczyna jest banalnie prosta. Chrześcijanie, kierujący się nauką swego Mistrza, wywołują i dziś oburzenie oraz sprzeciw. Przecież to niemożliwe, by jakaś – mało oryginalna nauka – burzyła dotychczasowy porządek rzeczy. Mało kogo dzisiaj interesuje ubóstwo, uniżenie, milczące znoszenie krzywd. Nie, to takie niedzisiejsze. Przecież honory, bogactwo, przewaga nad drugimi, szaleńczy pęd ku władzy i w ogóle wszystko co jest „trendy” – to jest ustalony i sprawdzony porządek. Nic więc dziwnego, że np. ci ludzie Kościoła, którzy głoszą światu Ewangelię są bardzo niebezpieczni. Jan Paweł II był niebezpieczny, bo pielgrzymował po całym świecie niosąc mu Dobrą Nowinę i dlatego nawet po beatyfikacji Mu się „nie odpuszcza” (także wśród rodaków); Benedykt XVI był niebezpieczny, bo przekazywał – jako teolog, myśliciel i człowiek żarliwej wiary – naukę Bożą w sposób jak najbardziej przemyślany i autentyczny; Franciszek już jest niebezpieczny, bo w mgnieniu oka podbił serca milionów, występując jako prawdziwy duszpasterz oraz obrońca tych najsłabszych, zapomnianych i opuszczonych przez wszystkich. I już się znaleźli tacy, co uważają, że taka postawa jest antytezą postępowego świata. Najlepiej więc od razu podeptać jego godność i sprawić, by nauczanie nie miało już takiej siły oddziaływania. Jakże to możliwe, by „ubodzy byli błogosławieni i do nich należało Królestwo Niebieskie”? Skąd! To niemożliwe. A skoro od samego początku ten człowiek w białej sutannie, sprowadzony z „końca świata”, głosi jakieś średniowieczne poglądy, to sam sobie jest winien. Na własne życzenie ściąga na siebie np. typowo kulturalne, bardzo subtelne i najdelikatniej brzmiące w kobiecych ustach określenia. Niech ma za swoje, skoro się naraża. Szatan nie znosi przegrywać. On też nigdy nie próżnuje. A, że ma swoich bojowników w każdym czasie i w każdej społeczności, stąd wciąż mamy jego nieustanne zmagania z odwieczną Prawdą. Ona jest niebezpieczna. Wywołuje niepokój. Co więc mamy czynić?

      Uparcie i – choćby wydawało się – wbrew rozsądkowi trzeba Prawdę głosić i starać się nią żyć. Przypominać odrzucone wartości. Nasz Pan ukazał, jak odnieść w życiu zwycięstwo, budując na tym, co świat odrzuca. To prawda, że świat tego Mu nie darował i w wielu wypadkach do dziś darować nie może. I dlatego wciąż cierpi. Głównie ze względu na osamotnienie w tej walce. My też cierpimy z powodu szyderstw czy nielitościwego, okrutnego ludzkiego języka. Ale nie wolno nam się cofać, bo w tych rzeczach należy być nieprzejednanym. Nie mogą nas pokonać – skądinąd beznadziejnie idiotyczne – ataki tych, co w jakimś nieprawdopodobnym szaleństwie zaprzedali się szatanowi. Mało kto wątpi w to, że są współcześni opętani. Jest ich, niestety, coraz więcej. Na tyle dużo, że często przychodzi nam przeżywać samotność w tej straszliwej walce ze złem. Swoją drogą – dlaczego w walce o dobro trzeba często być tak bardzo samotnym? Tak jak nasz Pan w Getsemani. Ile razy przyjdzie nam przeżyć – w sensie dosłownym lub przenośnym – zranienie, umęczenie, ubiczowanie, oplucie, pohańbienie, upokorzenie, sponiewieranie itp.? Pewnie jeszcze po wielokroć. Ale popatrzmy na Niego. On szedł wytrwale, pomimo ran, brudu, plwocin, krwi czy potu. Doskonale bowiem wiedział, że nowa społeczność, która narodzi się w chwili, gdy będzie umierał na krzyżu, a za którą ludzkość tęskni od wieków może zrodzić się tylko przez wierność tym wartościom, które głosił. I – chociaż przytłoczony krzyżem – szedł jak prawdziwy Zwycięzca. Nas też wiele przytłacza. Grozi nam, że różne męty będą usiłować zabrudzić taflę jeziora naszego życia osobistego czy narodowego. Patrząc z boku może nam się wydawać, że to zbiorowisko zgnilizny i brudu. Ale wystarczy powiew oczyszczającego wiatru i znów ukaże się piękna toń.

      Od wieków przekazują nam przodkowie, z pokolenia na pokolenie, ten dobroczynny wiaterek. Jest nim autentyczne chrześcijaństwo, prawdziwy patriotyzm i wynikające z tego wartości moralne, które nigdy się nie zdezaktualizują. Nie oglądajmy się na pseudouzdrawiaczy naszej rzeczywistości. Nie ważne kim są, jak się uśmiechają, w co się ubierają, ani co noszą w klapie marynarki. My musimy być przygotowani zapewne na poniżenie, drwiny, wyśmianie, cierpienia, odrzucenie. Ale tylko ta droga, droga wyznaczona przez Mistrza z Nazaretu, prowadzi do ostatecznego zwycięstwa. Za tydzień obwieszczą ten tryumf rezurekcyjne dzwony.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Kazia dnia 24.03.2013
"Grozi nam, że różne męty będą usiłować zabrudzić taflę jeziora naszego życia osobistego czy narodowego. Patrząc z boku może nam się wydawać, że to zbiorowisko zgnilizny i brudu. Ale wystarczy powiew oczyszczającego wiatru i znów ukaże się piękna toń". Ciekawe porównanie. Ten powiew. Chyba już na niego pora. Pozdrawiam i dziękuję za kolejne rozważania.
#2 | Jacek Mruk dnia 24.03.2013
Nie patrzmy na odrzucenie, skoro możemy być z Bogiem. To największa radość i odczucie, którego nic nie zastąpi, bo Ta Miłość jest czysta.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną