Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Po tej koalicji trzeba dużo naprawiać. Ogromne bezrobocie, drożyzna, coraz niższy Produkt Krajowy Brutto. Ten rząd zepsuł tak wiele, że kolejny będzie musiał ciężko pracować. Jarosław Kaczyński mawia, że każdy polityk musi być w każdej chwili gotowy do przejęcia władzy. I rządzić nawet w najtrudniejszych czasach.
16.03.2013r.


     Po tej koalicji trzeba dużo naprawiać. Ogromne bezrobocie, drożyzna, coraz niższy Produkt Krajowy Brutto. Ten rząd zepsuł tak wiele, że kolejny będzie musiał ciężko pracować. Jarosław Kaczyński mawia, że każdy polityk musi być w każdej chwili gotowy do przejęcia władzy. I rządzić nawet w najtrudniejszych czasach.

      Z posłem Marcinem Mastalerkiem, prezesem okręgu Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi, rozmawia Hubert Bekrycht.

     Ile osób z Łodzi ma szanse na rządowe stanowiska w przyszłym gabinecie PiS?

     Dziś o tym nie rozmawiamy. Sprawy personalne powinny być na samym końcu. Najważniejszy jest program. Partia musi być tak zorganizowana, aby potrafiła wygrać wybory. Do tego potrzebny jest dobry program i my jesteśmy jedyną partią, która go ma i aktualizuje. Rozmowy o personaliach mogą popsuć lub skomplikować drogę do władzy. Kiedy do wyborów jest jeszcze dużo czasu, najgorsze są dla opozycji spory o wirtualne – na razie – stanowiska.

     Ale i tak spory są, a dyskusja trwa…

     Oczywiście, taka dyskusja trwa, ale rząd będzie formowany po wyborach…

     …miałem jednak na myśli gabinet profesora Piotra Glińskiego.

     To jest gabinet „techniczny”. Kandydatem PiS na premiera po wyborach parlamentarnych jest niezmiennie Jarosław Kaczyński. Dziś profesor Gliński podjął się misji premiera rządu „technicznego”, bo w tym parlamencie rząd z Jarosławem Kaczyńskim nie ma szans. Po wyborach, a jesteśmy przekonani, że je wygramy, to J. Kaczyński będzie premierem.

     A misja profesora Glińskiego ma szansę?

     Tak, kilka dni temu mogło wydawać się, że szanse są mniejsze, ale sytuacja na naszej scenie politycznej jest nieprzewidywalna i nie wiemy jak zakończy się rozmowa Donalda Tuska z Jarosławem Gowinem, a jeżeli minister zostanie wyrzucony z rządu, może nawet z PO, to krajobraz polityczny może się zdecydowanie zmienić. Może na przykład z PSL odejść poseł Kłopotek (ostatecznie minister Gowin pozostał w rządzie premiera Tuska. Poseł Eugeniusz Kłopotek nadal jest w klubie ludowców, przynajmniej w dniu oddania gazety do druku - przypis H.B.).

     Czy rząd profesora Glińskiego ma realne szanse na funkcjonowanie do następnych wyborów?

     Zdecydowanie tak.

     Wśród kandydatów profesora znalazł się łódzki politolog Przemysław Żurawski vel Grajewski.

     Tak tylko, że grupa, którą przedstawił Piotr Gliński to jeszcze nie skład rządu „technicznego”. To eksperci. Jeśli gabinet profesora zostanie powołany, to w gabinecie mogą się znaleźć właśnie ci eksperci, albo eksperci partii, które wejdą do rządu, albo politycy ugrupowań współtworzących gabinet „techniczny”. Powtarzam jednak, przy całym szacunku dla misji profesora Glińskiego, kandydatem PiS na premiera po wygranych wyborach parlamentarnych jest oczywiście Jarosław Kaczyński.

     Kiedy nadejdą dobre polityczne czasy dla prawicy?

     Jestem głęboko przekonany, że nadejdą. Niestety, dziś - przynajmniej dla odbiorców mainstreamowych, establishmentowych mediów - może to wyglądać tak, że prawica, środowiska konserwatywne są w odwrocie. W głównych tygodnikach i programach lansowane są tezy i osoby o poglądach lewicowo-liberalnych. Większość mediów sprzyja obecnej władzy, ale ten mainstreamowy przekaz zupełnie nie pasuje do tego, czym żyją Polacy. I jakie mają poglądy – to dotyczy także sondaży, niekorzystnych z reguły dla PiS… A rzeczywistość jest taka, że mamy wielu obywateli o konserwatywnych poglądach. I im bardziej konserwatywni, prawicowi stają się Polacy, tym bardziej nachalna jest propaganda mediów głównego nurtu…



     Czy to oznacza, że rząd nie panuje nad sytuacją, że mamy teraz zły czas dla Polski?

     Do tej pory na przykład Bronisławowi Komorowskiemu i Donaldowi Tuskowi udawało się wmawianie Polakom, że to oni, prezydent i premier, także są konserwatystami. Wystarczy przypomnieć, że kilka lat temu odwoływali się właśnie do elektoratu konserwatywnego. I wiele osób dało się nabrać na rzekomy konserwatyzm Platformy Obywatelskiej. Jestem przekonany, że tym razem, Polacy nie dadzą się kolejny raz oszukać, bo PO podąża tą drogą, którą wytyczy Tomasz Lis w „Newsweeku”. Tam właśnie są nachalne lewacko-liberalne okładki. Opisywał to w tygodniku „W sieci” Piotr Zaremba porównując sytuację do czasów komunizmu. Wtedy rządzący wyznaczali kierunki dla propagandy. Dziś to propaganda głównego nurtu medialnego wyznacza drogę dla rządzących.

     A co się stanie, jeżeli ludzie po raz trzeci wybiorą PO, bo znów ktoś ich będzie straszył, na przykład PiS-em?

     Takie sytuacje, oczywiście w dojrzałych demokracjach, zdarzały się wielokrotnie. W Wielkiej Brytanii jedno ugrupowanie rządziło nawet więcej niż trzy kadencje, ale tam system demokratyczny panuje kilkaset lat. Dla młodej polskiej demokracji trzecia kadencja PO byłaby - mojej ocenie - bardzo niebezpieczna. Platforma już dziś zawłaszczyła wszystkie instytucje, media publiczne i niestety, trzecia kadencja PO byłaby fatalna dla Polaków. Trzeba zrobić wszystko, aby nie dopuścić do kolejnych lat rządów Donalda Tuska. Tylko że takie inicjatywy jak Zbigniewa Ziobry, przy naszej ordynacji, polskiej prawicy szkodzą.

     Ale to jednak inicjatywa części środowisk prawicowych…

     Ostatnio wiele mówi się o tym, że pierwszym krokiem w rewolucji lewacko-liberalnej są związki partnerskie, a później będzie adopcja dzieci przez pary homoseksualne i dalej eutanazja. Uważam jednak, że w tej „rewolucji”, krok pierwszy jest zupełnie inny. To próba wykreowania pseudo-prawicowej, pseudo-konserwatywnej partii, która później będzie zgadzała się na dyktat mainstreamowych mediów…

     Oswajanie Marcinkiewicza, Giertycha z jednej strony, a z drugiej Solidarnej Polski?

     Pierwszym tego przykładem była działalność Joanny Kluzik – Rostkowskiej i PJN. To też była próba stworzenia tak zwanej konserwatywnej przybudówki. Partii, która zgadzałaby się na wiele rzeczy, na które żadne prawdziwe konserwatywne, prawicowe ugrupowanie nigdy wyraziłoby zgody.

     I tak - Pańskim zdaniem - będzie w przypadku Solidarnej Polski?

     Myślę, że jeżeli Zbigniew Ziobro dla chwilowej popularności, do swojego domu, gdzie mieszka z żoną i dzieckiem, jest w stanie zaprosić telewizję TVN, która przecież do prawicowych nie należy, to pokazuje, w którą stronę idzie Ziobro. I jeszcze powrócę do Kluzik - Rostkowskiej. To ona prezentowała, już w imieniu PO, projekt ustawy o zapłodnieniu in vitro. To pewien symbol. Wielu polityków i komentatorów lewicowych wskazywało, że Ruch Palikota powstał w gabinecie Tuska… Warto zastanowić się, czy PJN też nie powstała w gabinecie premiera…

     …ale Solidarna Polska w gabinecie Tuska chyba nie powstała?

     Nie. Myślę, że powstała w umyśle Jacka Kurskiego.

     Niektórzy złośliwie mówią, że SP powstała w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego…

     Prezes PiS wielokrotnie udowadniał, że zależy mu na zwycięstwie prawicy i na tym, aby prawica miała jedną listę wyborczą. I powtarzam, Solidarna Polska to projekt Jacka Kurskiego. Bał się, że nie wystartuje do europarlamentu z list PiS, że nie zrobi wielkiej kariery w naszym ugrupowaniu i wyprowadził Zbigniewa Ziobro z Prawa i Sprawiedliwości. To Kurski rządził w Solidarnej Polsce. Kiedy partia zmieniła nazwę na: Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro, wtedy zaczął się konflikt z Kurskim, który zapewniał jeszcze rok temu, że SP będzie miała 30% poparcia w sondażach.

     Jasne jest, że nie po drodze wam z SP, a czy jest jeszcze możliwa koalicja PO-PiS?

     Moim zdaniem nie ma już możliwości współpracy pomiędzy PiS i PO. Przynajmniej przy obecnym kierownictwie Platformy…

     …a przy innych władzach PO, na przykład - co mało prawdopodobne - pod kierownictwem Jarosława Gowina?

     Raczej przez długi czas nic w PO się nie zmieni… Współpraca PiS i PO nie jest możliwa szczególnie po katastrofie smoleńskiej i po tym jak zachowywali się politycy Platformy, po tym, co zrobiono ze śledztwem. Wtedy został wykopany tak głęboki rów, który uniemożliwia współpracę.

     Kiedy prawica przejmie władzę w Polsce? W 2015 roku, po wyborach parlamentarnych?

     Pierwszy wyłom może nastąpić za rok, po wyborach samorządowych. Jeżeli osiągniemy dobry wynik w Sejmikach wojewódzkich, to wtedy Polskie Stronnictwo Ludowe zacznie opuszczać swojego dotychczasowego koalicjanta, czyli PO. Najpierw może to nastąpić w samorządach regionów.

     Chcecie współpracować z PSL?

     Jeżeli nie będziemy mogli rządzić samodzielnie, to oczywiście czegoś takiego nie można wykluczać.

     I wtedy nie będzie wam przeszkadzało, że PSL tyle lat współpracowało z PO?

     W mojej ocenie jest możliwość samodzielnych rządów PiS. To pokazał sondaż przed opublikowaniem materiałów na temat śladów trotylu na wraku samolotu, który roztrzaskał się w Smoleńsku.

     Ale czy jednak nie myślicie o koalicjancie – na przykład ludowcach?

     Uważam, że PSL nie wejdzie do nowego parlamentu. Przy poparciu dla Prawa i Sprawiedliwości rzędu 40 % i trzech partiach sejmowych: PiS, PO, SLD, ewentualnie jeszcze minimalnej reprezentacji Ruchu Palikota, możemy rządzić samodzielnie.

     Wtedy PO może stworzyć koalicję z SLD i posłami Palikota.

     Jest taka możliwość, iż nawet przegrywając wybory, PO sprzymierzy się ze wszystkimi innymi ugrupowaniami. Ale za 2 lata w Polsce może być taka sytuacja, że nikt nie będzie chciał podać ręki Donaldowi Tuskowi, a co dopiero tworzyć z nim sojusze…

     Nam zależy przede wszystkim na silnym poparciu wszystkich środowisk prawdziwie konserwatywnych i utworzeniu jednej silnej listy wyborczej.

     PiS-em się straszy… i nie tylko w kabarecie. Jeśli przejmiecie władze będzie prawicowa vendetta?

     Vendetta to złe określenie. Myślę, że będzie sprzątanie po Platformie. Po tej koalicji trzeba tak dużo naprawiać, że kolejny rząd stanie przed wieloma wyzwaniami. Ogromne bezrobocie przekraczające dziś 14%, drożyzna, coraz niższy Produkt Krajowy Brutto. Ten rząd zepsuł tak wiele, że kolejny będzie musiał ciężko pracować.

     Będą rozliczenia…

     Tego oczywiście nie można uniknąć.

     To może odstraszać od PiS.

     Nie wiem czy odstraszać od PiS może to, że odpowiedzialni poniosą polityczne konsekwencje. W zachodnich demokracjach, tak jest w Skandynawii, premier odpowiada za dług publiczny.

     Słyszał Pan, że PiS będzie rozliczał rządzących obecnie do któregoś pokolenia… To groteskowe groźby, ale niektórzy mogą w to uwierzyć…

     To jest oczywiście bajka, ale bajka w ustach ekipy, która po zmianie władzy 6 lat temu ciągała po sądach liderów PiS. Wszystkie te procesy okazały się dla PO „niewypałem”. Sądy nie uznały winy prawicy. Platforma tworzyła komisje śledcze w sprawie „zbrodni” Prawa i Sprawiedliwości. Wszystko to okazało się polityczną, propagandową nagonką. I teraz PO straszy, że to PiS będzie rozliczało…

     A nie będzie takiej pokusy, żeby „oddać”? Czyli też pozywać polityków PO…

     Myślę, że takiej pokusy nie będzie! I nie było od 2005 do 2007 roku, kiedy rządziliśmy - bo to tylko propaganda. Nie będzie więc żadnej zemsty. Polityczna odpowiedzialność to jedno. Jeśli natomiast ktoś złamał prawo to już zupełnie inna sprawa. Wielokrotnie mówiłem między innymi o Tomaszu Arabskim, który był odpowiedzialny za organizację wizyty prezydenta w Smoleńsku i powinien składać wyjaśnienia przed prokuratorem, a nie wyjeżdżać na wakacje do Hiszpanii, bo chyba tylko tak należy rozpatrywać jego nominację na stanowisko ambasadora RP w Madrycie.

     Słyszał Pan o prawicowych lemingach?

     Słyszałem o prawicowych hipsterach (ludziach deklarujących dystans wobec kultury masowej, niezależnych od głównego nurtu - red.). Zawsze byłem związany ze środowiskami, które otwarcie manifestują swoje przywiązanie do prawicy. Aby konserwatywne, centroprawicowe ideały zwyciężały musimy je upowszechniać wśród młodych ludzi.

     Widział Pan relacje z uroczystości ku czci Żołnierzy Wyklętych. Mnie wzruszył widok kibiców dwóch łódzkich klubów sportowych, którzy - delikatnie mówiąc - za sobą nie przepadają, oddających wspólnie hołd bohaterom antykomunistycznego podziemia.

     Kibice zawsze byli patriotycznie nastawieni. W ostatnim czasie płacili za to wysoką cenę. Stali się obiektem rządowej nagonki. Teraz do opinii publicznej coraz częściej dociera prawda na temat tych prześladowań. Najlepszym przykładem było aresztowanie Piotra ”Starucha” Staruchowicza, na podstawie jakiś dziwnych zeznań świadka koronnego, który obciążył lidera kibiców Legii Warszawa, na podstawie informacji od jeszcze kogoś innego…

     Wróćmy do Żołnierzy Wyklętych, stopniowo wzrasta świadomość dotycząca podziemia niepodległościowego po 1945 roku, de facto powstania narodowego przeciwko Sowietom i ich pomocnikom – polskim komunistom.

     Przede wszystkim władzom komunistycznym nie wystarczyło mordowanie bohaterów, którzy nie złożyli po wojnie broni. Nie wystarczało wtrącanie do więzień i torturowanie Żołnierzy Niezłomnych. Komuniści przez kilkadziesiąt lat swojej propagandy skazywali bohaterów na niepamięć… Od 89 roku minęło 24 lata, a dopiero kilka lat temu świętej pamięci prezydent Lech Kaczyński napisał ustawę o Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. I to właśnie Lech Kaczyński symbolicznie, pośmiertnie odznaczał wielu bohaterów powojennego oporu zbrojnego, którzy walczyli przeciwko komunistycznej władzy. III RP zrobiła za mało oby odkłamać zafałszowaną przez komunistów historię. Państwo i samorządy mają jeszcze w tych sprawach wiele do zrobienia.

     Jak się Panu podoba w Łodzi? W 2010 roku został Pan radnym Sejmiku, rok później posłem z okręgu sieradzkiego, a od 2012 roku szefuje Pan łódzkiemu okręgowi PiS.

     To już sporo czasu.

     Czy jakieś szczególne pytanie lokalnych dziennikarzy ciągle pana denerwuje?

     (Śmiech) Denerwuje mnie brak pytań…

     Mam na myśli to, że w Łodzi jest Pan od niedawna, a pochodzi Pan ze Szczecina. To daleko…

     Nigdy się tego nie wypierałem. W Szczecinie się urodziłem. O tym mieście zawsze pamiętam, zawsze będę je kochał. Tam mam rodzinę.

     Moim miastem teraz jest Łódź. Udowodniłem to w Sejmiku i w Sejmie. Potrafię twardo walczyć o łódzkie sprawy. Trochę mnie śmieszy, jak ktoś, kto nie ma żadnych politycznych osiągnięć, podkreśla, że jest z Łodzi i dlatego ma być lepszy ode mnie. Ja zgłosiłem dwie poprawki do budżetu, korekty dotyczące miasta. I dziwnym trafem wszyscy parlamentarzyści – łodzianie woleli głosować jak im Donald Tusk kazał, zgodnie z linią partyjną, niż poprzeć poprawkę dobrą dla Łodzi. Nie mam kompleksów wobec Pana Grabarczyka czy Pana Kwiatkowskiego, który zresztą też nie jest z Łodzi. Jestem przekonany, że po objęciu rządu przez PiS będę potrafił – dzięki moim kontaktom w stolicy – więcej wywalczyć dla miasta niż skłócony z Tuskiem Grabarczyk…

     Jak ocenia Pan działalność prezydent Hanny Zdanowskiej?

     Często ją krytykuję. Nie spotykam się z prezydent Zdanowską…

     Jak to, przecież zaprasza parlamentarzystów…

     Może dlatego, że nie jestem posłem z Łodzi, a z regionu łódzkiego, z okręgu sieradzkiego… Często zajmuję się samorządem. Bardzo źle oceniam prezydenturę Zdanowskiej. Jest to prezydentura wyjątkowo partyjna. Hanna Zdanowska została prezydentem Łodzi z rekomendacji Platformy, bo trzeba było zażegnać konflikt pomiędzy aspirującymi do ratusza Grabarczykiem i Kwiatkowskim. Powtarzam, źle oceniam rządy Zdanowskiej. Wszystko, co dzieje się w mieście trzeba jak najszybciej zmienić.

     A PiS ma już na to pomysł? Wybory już w 2014 roku.

     Zastanawiamy się nad tym. Nie ma żadnych decyzji personalnych. Chcemy dobrze przygotować się do wyborów samorządowych.

     Będzie jedna lista prawicy?

     Chcemy, aby była mocna lista PiS i innych ugrupowań prawicowych. Mnie na tym bardzo zależy, bo – moim zdaniem – tylko jedna lista prawicy gwarantuje niedopuszczenie do władzy PO i SLD. Mam nadzieję, że to się uda.

     Łatwo rządzić ugrupowaniem opozycyjnym w Łodzi? Od lat słyszymy o sporach, konfliktach, „kilku PiS-ach”.

     W Łodzi jest tylko jedna struktura Prawa i Sprawiedliwości. Jest, jak w każdej partii, wiele mniejszych lub większych grup. To naturalne. W codziennej pracy nie przeszkadza.

     Czasem pojawiają się pogłoski o szarych eminencjach PiS. To spekulacje niektórych mediów, czy informacje mające zaszkodzić ugrupowaniu?

     Różni ludzie rozpowiadają różne rzeczy. Przed wyborami na szefa okręgu czytałem w lokalnej prasie, że nie będę miał dużej przewagi. A ja osiągnąłem jeden z lepszych wyników w całym kraju. Jeżeli chodzi o mecenas Janinę Goss (skarbnik PiS w Łodzi-red.) to wielokrotnie się wypowiadałem, że niezwykle cenię ją za lojalność wobec Jarosława Kaczyńskiego i o tym publicznie prezes nie raz mówił. W czasach, kiedy Porozumienia Centrum praktycznie nie było, to Janina Goss była podporą ugrupowania w Łodzi. I wielu, nawet przeciwników, – bo każdy przecież ich ma – Janiny Goss, w rozmowach ze mną często przyznaje, że ona w wielu sprawach personalnych miała rację. Ja z Janiną Goss nie mam żadnego konfliktu…

     Czyli nie ma konfliktów w łódzkim PiS?

     Nie, takiej sielanki nie ma. Nigdzie na świecie nie ma tak, że wszyscy się kochają, lubią. W każdej partii są mniejsze lub większe napięcia. Wydaje się, że w PiS napięcia są raczej mniejsze. Staram się tak szefować partii, aby te napięcia łagodzić, ale do polityki nie idą anioły i nigdy nie będzie tak, że wszyscy ze wszystkimi będą się zgadzali.

     Co zrobić, aby prawica znowu się nie podzieliła?

     Potrzeba rozmowy i odpowiedzialności. Po stronie liderów prawicy, bo niestety często kończy się to tak, że ktoś z powodu swoich ambicji, interesów potrafi rozbić jakiś projekt. Mam nadzieję, że tak już nie będzie, że i do wyborów samorządowych i do parlamentarnych prawica pójdzie z jedną listą. Najgorsze, co może zdarzyć się dla partii politycznej, to usuwanie kogoś z listy z powodu braku sympatii lub innych pozamerytorycznych powodów.

     Niestety, czasem - i to dotyczy wszystkich ugrupowań - niektóre osoby są usuwane z listy wyborczej, tylko, dlatego, że mogą osiągnąć dobry wynik. To najgorszy ze scenariuszy przedwyborczych. To świadczy o małostkowości polityków. Ja będę zabiegał, żeby listy do samorządu były jak najmocniejsze, aby była konkurencja, by nikt nie był pewny czy wejdzie, czy nie. Niedopuszczalne jest takie układanie list, że „jedynka” – to silny lider, a reszta osób tak dobrana, aby nie stanowiła konkurencji dla przywódcy. W wyborach parlamentarnych obowiązuje ta sam zasada, a jeżeli ktoś się obawia, to nie nadaje się do wygrywania wyborów i takich ludzi powinno być na prawicy jak najmniej.

     Jaki scenariusz społeczno-polityczny przewiduje Pan dla Polski w tym roku?

     Na pewno nie taki, jaki zapisał minister Rostowski w budżecie. 13% bezrobocia, a już jest ponad 14% i chyba 2% wzrostu PKP, teraz 0. To całkowicie przecież burzy budżet, bowiem inne są już wskaźniki ekonomiczne. Ten budżet trzeba będzie niedługo nowelizować, bo przecież nie będzie się do niczego nadawał. Z moich rozmów z wieloma przedsiębiorcami wynika, że może być dużo gorzej niż przewidują pesymistyczni analitycy. W każdej branży, szczególnie w sektorze mniejszych firm, jest coraz gorzej.

     Czy w związku z taką sytuacją gospodarczą są możliwe przedterminowe wybory parlamentarne?

     To mało prawdopodobne. Tusk ma wiele konfliktów wewnętrznych na głowie, aby rozpisane były wcześniejsze wybory. Chcielibyśmy, aby były przedterminowe wybory. Jarosław Kaczyński mawia, że każdy polityk musi być w każdej chwili gotowy do przejęcia władzy. I rządzić nawet w najtrudniejszych czasach.

Rozmawiał Hubert Bekrycht

Materiał ukazał się w Nowym Biuletynie Łódzkim 08.03.2013
Gazeta wydawana jest w regionie łódzkim przez Fundację Strzelecką


/Magda/

Nasze blogi:







Komentarze
#1 | Artur dnia 16.03.2013
Po przeczytaniu tego wywiadu i fragmentu o Gowinie i SP nachodzi mnie taka myśl o pewnym ciekawym mechanizmie w mediach. Kiedy miało się wydzielać z PiS PJN, czy później SP w notowaniach przed wyjściem obie parte mogły liczyć na kilkunastoprocentowe poparcie. Po wyjściu oczywiście obie partie nie przekraczają progu 5 %. Natomiast w przypadku wydzielenia się frakcji Gowina od razu sondażownie wskazywały, że owych 5 % nie przekroczą. Świadczy to ewidentnie o współgraniu mediów mainstreamu i niektórych pracowni w grze na podział PiSu. I jeśli tak jest że przed wyjściem zawyżali wyniki PJN i SP to oznacza że wyniki frakcji Gowina są specjalnie zaniżane żeby podziału nie było. Dziękuję za ciekawy wywiad, podoba mi się, że poseł nie dopuszcza współpracy z PO. Za Smoleńsk tym panom i paniom dawno się powinno podziękować.
#2 | Jacek Mruk dnia 16.03.2013
Wszystko zależy od mediów do jakiego stopnia otumanią społeczeństwo. Odpowiedzialność za przestępstwa to podstawa w cywilizowanym Świecie i na to liczę po wygraniu wyborów przez prawicę.
Pozdrawiam
#3 | Kazia dnia 16.03.2013
Magda, okazuje się że pomimo głosów jak to członkowie PiS-u chcą pozostać stałą opozycją, jednak poseł Mastalerek widzi już PiS jak przejmuje władze w Polsce i formułuje rząd. Przy czym ma dość trzeźwe spojrzenie na polityczną rzeczywistość.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną