Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Hasło „Róbta, co chceta” wymaga skorygowania, w przeciwnym wypadku prawdziwa wolność byłaby tylko dla tych, co kierują się aktualnymi emocjami i zachciankami. Dlatego, jak proponuje Andrzej Siciński w „Znakach czasu” – „Róbta co chceta, ale uważajta, co robita”. Wspomniany autor odwołuje się też do problemu „wolnej miłości”, która też ma współczesnych piewców. Jakby nie zauważali tragicznym często konsekwencji tego stylu życia: Złe rozstania, złamane serca, utrata poczucia własnej wartości i godności, choroby, AIDS, niechciane ciąże i dzieci, małżeństwa na skutek „wpadek” itp. Czyż to jest wolność?
10.03.2013r.


„W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać”.

      Przypowieść o synu marnotrawnym należy do najpiękniejszych. Przede wszystkim pewnie dlatego, że każdy widzi tam siebie. Wyrodny syn otrzymuje to, na co zasłużył. Zostaje przeznaczony do najbardziej uwłaczającej pracy, bo karmi nieczyste – wedle żydowskiej tradycji – zwierzęta. Odcięty od rodziny i wspólnoty nie może spodziewać się od nikogo żadnego wsparcia. Nawet świniom zazdrości ich pokarmu, stąd wniosek, że był zwyczajnie wykorzystywany. W końcu wyraża głębokie pragnienie zmiany życia. Decyduje się na powrót do Ojca. Co ciekawe – czyni to po prostu z głodu, wierząc, iż ojciec będzie go żywił jako sługę. Decyduje się na powrót zapewne nie dlatego, że głęboko i szczerze żałuje za zło, którego się dopuścił. A przynajmniej nie tylko z tego powodu. Można więc, patrząc z boku, pokusić się o ocenę, że to raczej zuchwałość, a nie pokora. Zaś reakcja ojca jest piorunująca. W tamtych czasach (a pewnie nie tylko) całkowicie niezrozumiała. Przecież wybiegnięcie (nie spacer) ojca naprzeciw syna jest zwykłym naruszeniem godności starszego człowieka. A jednak miłość rodzicielska bierze górę. I jeszcze pocałunek. Ten wzruszający i jakże wymowny gest (poza judaszowym), zarezerwowany dla tych, których się bezwarunkowo i prawdziwie kocha. Poza tym najlepsza szata, pierścień, sandały, wspaniała powitalna uczta – to wszystko symbole przyjęcia syna w domu. Przez to wszystko ojciec zdaje się mówić:: „Nic się nie stało. W porządku. Zapomnijmy o tym, co było złe. Przyjmę cię z powrotem nie jako sługę. Przyjmę cię jako syna". Cóż za niewiarygodny przykład bezwarunkowego miłosierdzia. W swoim pełnym kształcie objawia się ono jako dowartościowywanie i wydobywanie spod gruzów zła choćby tylko namiastek dobra, które jest w każdym człowieku. W takim znaczeniu Boże miłosierdzie jest najgłębszym sensem nauczania i ziemskiej działalności Chrystusa. Tak też go rozumieli i rozumieją Jego uczniowie i naśladowcy. Tak bardzo potrzeba, by to jaśniejące oblicze Bożego miłosierdzia było wciąż na nowo odkrywane. Szczególnie w naszych, jakże trudnych czasach.
Zrozumiałym jest więc fakt, że to celnicy i grzesznicy przychodzili, by słuchać Jezusa. Jego nauczanie było dla nich życiową szansą i głównie oni najbardziej na serio traktowali przesłanie Dobrej Nowiny. Lekceważeni i odpychani przez wszystkich, w Panu znaleźli oparcie i nadzieję na lepsze życie. Poza tym, grzesznik, któremu więcej wybaczono, będzie więcej miłował Boga. Nowotestamentalne przesłanie jest ewenementem. Uczy bowiem, że nie ma mowy o niczym takim, jak ludzie "w pełni sprawiedliwi" (z wyjątkiem Boga-Człowieka i Jego Matki). Nie ma tu też miejsca na żadne międzyludzkie podziały. W oczach Ojca wszyscy są jednakowo ocaleni przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jego Syna. I z tego właśnie względu główny akcent w przypowieściach Jezusa pada nie tyle na wysiłki nawróconego (choć niewątpliwie są ważnym i koniecznym warunkiem przemiany), co na nieskończone miłosierdzie Boga.

      Gdy zauważymy tę prawdę, to też zapragniemy przyjść i słuchać. A ileż ku temu jest okazji? Szkoda, że coraz mniej jest chętnych. Wolą podążać za innymi „prorokami”. A tych ostatnich wciąż jakby przybywało. Coraz więcej tych „zbawców ludu”, choć efekty ich działań – mniej niż mizerne. Chociaż zależy jak na te efekty spojrzeć. Jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niektórym współczesnym „prorokom” udaje się, niestety, omamić wielu. Zwłaszcza, gdy chodzi o wręcz ubóstwianą, niczym nieskrępowaną wolność (w tym przypadku bardziej samowolę). Ona ma być absolutna, choć zapomina się, że taka po prostu nie istnieje, bo zawsze jest ograniczona wolnością drugiego człowieka i odpowiedzialnością za własne czyny. Trzeba też pamiętać o tym, że nie można czynić wszystkiego na co się ma ochotę. Hasło „Róbta, co chceta” wymaga skorygowania, w przeciwnym wypadku prawdziwa wolność byłaby tylko dla tych, co kierują się aktualnymi emocjami i zachciankami. Dlatego, jak proponuje Andrzej Siciński w „Znakach czasu” – „Róbta co chceta, ale uważajta, co robita”. Wspomniany autor odwołuje się też do problemu „wolnej miłości”, która też ma współczesnych piewców. Jakby nie zauważali tragicznym często konsekwencji tego stylu życia: Złe rozstania, złamane serca, utrata poczucia własnej wartości i godności, choroby, AIDS, niechciane ciąże i dzieci, małżeństwa na skutek „wpadek” itp. Czyż to jest wolność? Trzeba też pamiętać, że wolność zewnętrzna wcale nie jest tożsama z wewnętrzną. Było wielu, np. w otchłaniach Syberii, którzy do śmierci – często męczeńskiej – pozostali ludźmi wewnętrznie wolnymi. Dzisiaj też się próbuje nas zniewolić. Choćby przez przekupne media. Tylko żadną miarą one nie czynią nas wolnymi, a już na pewno nie lepszymi. I wreszcie ostatnie spostrzeżenie p. Sicińskiego. Bardzo trafne, więc cytuję dosłownie: „Jeśli zapomnimy, że być wolnym, to poszukać sobie pana, któremu powinniśmy służyć, wówczas wolność jest niczym innym, jak absolutną szansą, że rozkazywać nam będzie pan najbardziej nikczemny”. Czy chcemy, by nam rozkazywał emisariusz demona? Musimy się zdecydować, bo jeśli twardo nie opowiemy się za dobrem, to bardzo możliwe, że – czasem niezauważalnie – zostaniemy zniewoleni przez kogoś niewyobrażalnie podłego. A takich ci u nas dostatek. Często zmieniają swój wizerunek. Ostatnio zajęli się m.in. propagowaniem zdrowego stylu życia, proponując najmłodszym szczaw i mirabelki, a na deser – „maryha”, w towarzystwie rodzica nr 1 albo nr 2.

      Grzesznicy i celnicy najchętniej słuchali Pana. Podejmowali wyzwanie i odchodzili od zła. Często były to trudne powstania i powroty. Ale nieustanne. Byli wytrwali w tych wysiłkach i dlatego Chrystus powiedział o nich, stawiając w niezbyt chlubnym świetle ich i swoich oponentów: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (Mt 21,28). Dzięki swoim wytrwałym wysiłkom – paradoksalnie – stawali się coraz bardziej wolni. Idźmy ich śladami.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Kazia dnia 10.03.2013
XWM - dziś opowieść o ojcu, który stęsknił się tak za swoim dzieckiem, że wybiega mu naprzeciw po to aby okazać jak go kocha, tak bez cienia egoizmu, który nazywa się "mam rację". Ma Ksiądz rację, mnie też wydaje się, że to najpiękniejsza z opowieści ewangelicznych. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną