Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Aby kierować łodzią św. Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, ze muszę uznać moja niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi – ogłosił papież Benedykt XVI 11 lutego.
03.03.2013r.


      – Chociaż ustępuję, będę zawsze blisko was wszystkich w modlitwie, a wy będziecie bliscy mnie, nawet jeśli pozostanę ukryty dla świata – wyznał papież, zwracając się do tysięcy księży, zgromadzonych w Auli Pawła VI.

Decyzja była i nie była zaskoczeniem

      Była, ponieważ podjęta wiele miesięcy temu, nie została ujawniona najmniejszym przeciekiem. Benedykt XVI nie wprowadził w tej kwestii żadnego ”demokratycznego” trybu konsultacji. Będzie to jednak zupełnie inna perspektywa dla następców. Historia Kościoła zna dwa przypadki abdykacji papieży, co prawda, raczej wymuszone okolicznościami. Stan zdrowia zaś nie stanowił nigdy przeszkody w sprawowaniu urzędu dla ogromnej większości biskupów Rzymu. Teraz będzie co najmniej brany pod uwagę. Nie ma co ukrywać, że ów swoisty precedens daje amunicję wrogom Kościoła i katolickim postępowcom, postulującym kadencyjność urzędu papieskiego, wzorem instytucji życia świeckiego.

     Z tego co wiemy dziś, decyzja była prawdopodobnie rozważana już dawno, tyle że nikt nie zechciał pewnych znaków i faktów zinterpretować i połączyć. Przede wszystkim taka możliwość jest przewidziana przez Kodeks Prawa Kanonicznego: – Gdyby się zdarzyło, że Biskup Rzymski zrzekłby się swego urzędu, to do ważności wymaga się, by zrzeczenie zostało dokonane w sposób wolny i było odpowiednio ujawnione; nie wymaga zaś niczyjego przyjęcia. (332. kanon, paragraf 2). Benedykt, jeszcze jako kardynał Ratzinger, napomknął w 2001 roku, że jeżeli papież nie może ”z powodów fizycznych, psychologicznych bądź duchowych wykonywać obowiązków do niego należących, ma prawo, a w pewnych przypadkach nawet i obowiązek, abdykować. Innym sygnałem były odwiedziny 3 lata temu grobu papieża Celestyna V, tego który abdykował.

     Benedykt XVI złożył tam swój paliusz z uroczystości inauguracji pontyfikatu. Warto zauważyć, że ta biała taśma, zakładana na ramiona i opuszczona na strój pontyfikalny z przodu i tyłu, jest symbolem władzy papieża.



Abdykacja rozpętała ocean emocji

     Wśród wiernych i duchowieństwa dały się zauważyć nastroje smutku i pewnego zagubienia. Szczególnie w Polsce, gdzie papież podbił serca chyba większości katolików. Wszak był najbliższym współpracownikiem Jana Pawła II. Wzruszenie budził jego trud opanowania języka polskiego, podziwu godny w przypadku człowieka w podeszłym wieku. Nawet polskie dowcipy na jego temat miały dużo ciepła i sympatii. Polacy wyczuli, że papa Ratzinger był niepodejrzanym o dyplomatyczny cynizm promotorem pojednania polsko – niemieckiego. Nigdy nie przyjęło się też w Polsce, ukute przez jego przeciwników, określenie Panzerkardinal.

     Wybitny kontrast z tym obrazem wytworzyły natomiast media światowe, polskich nie wyłączając. Niemal natychmiast pojawiły się koncepcje spiskowe abdykacji. – Ostatecznym impulsem, który nakłonił Benedykta XVI do ustąpienia, był raport trzech kardynałów z Watykanu, powołanych przez papieża do przeprowadzenia prywatnego dochodzenia w sprawie wycieku tajnych dokumentów – oznajmił włoski tygodnik ”Panorama”. Miała go załamać skala intryg i walk koterii w Kurii Rzymskiej. Josef Ratzinger pracował w Kurii od 1981 roku i dopiero teraz miałby zorientować się w prawdziwym obrazie? Co najmniej wysoce to wątpliwe, by nie powiedzieć mocniej.

     Bardziej finezyjny wariant wymyślił w wywiadzie dla tygodnika ”Der Spiegel” szwajcarski teolog Hans Küng: – Benedykt XVI może stać się „papieżem cieniem", który co prawda abdykował, ale w pośredni sposób będzie nadal wpływał na nowego papieża. To niemal cytat z ”Ojca chrzestnego”, gdzie Don Corleone mówi o ”pociąganiu za sznurki”. Dziś mało kto pamięta, że z Künga żaden autorytet, bo według Kongregacji Nauki Wiary, już dawno odszedł w swojej twórczości od integralnej wiary katolickiej. Pozostaje jednakże natchnieniem dla lewicowo – liberalnych kręgów antykatolickich.

     Znacznie dalej posunął się amerykański ”Newsweek”. Abdykację potraktował jako okazję do frontalnego ataku na Kościół. Swoją decyzją Benedykt XVI ”otworzył – jego zdaniem – drogę do powojtyłowego przywództwa w Kościele”. Głównym oskarżonym jest dlań bowiem Karol Wojtyła. Tygodnik zarzuca mu np. walkę z tzw. teologią wyzwolenia w Ameryce Południowej. Nie przypomina, broń Boże, że prąd ów polegał na łączeniu doktryny katolickiej z marksizmem, a konkretnie z walką klas. Wręcz zachęcał do udziału katolików i księży w zbrojnych ruchach komunistycznych. Można tak kontynuować...

Obsesja seksualna. Ale czyja?

     Tropem tym zdąża w Polsce ”Gazeta Wyborcza”, która piórem swojej specjalistki od religii napisała: – Polski Kościół do dzisiaj tkwi w cieniu Jana Pawła II, którego kardynał Ratzinger był przecież wiernym współpracownikiem. Jego abdykacja to definitywny koniec epoki Karola Wojtyły. Hierarchowie bezpiecznie czuli się w Kościele Benedykta XVI – Kościele monolicie, nieprzyjaznym reformatorom. To też niechlubny spadek po JP II, który przez 27 lat nie dopuszczał do najdrobniejszych zmian, np. w katolickiej etyce seksualnej.

     – Obserwując debatę na temat abdykacji papieża, można było odnieść wrażenie, że sednem chrześcijaństwa jest seks. A dekalog składa się nie z dziesięciu, jakby wskazywała na to nazwa, przykazań, lecz z jednego. Szóstego – napisał zgryźliwie w ”Gazecie Polskiej Codziennie” Cezary Gmyz, luteranin. – Homoseksualizm, pedofilia księży, konkubinaty, lesbijki, idiotki z Femen profanujące Notre Dame, mafia pederastów rządząca Watykanem to główne tematy rozpalające wyobraźnię dziennikarzy przy okazji rezygnacji Biskupa Rzymu.

     W atakach na papieża wytoczono artylerię znacznie cięższego kalibru. Dowiedzieliśmy się na przykład, że zaostrzył konflikt z Żydami, ponieważ zdjął ekskomunikę z 4 biskupów Bractwa Kapłańskiego świętego Piusa X, zwanego lefebrystami. Bractwo to nie utożsamia się ze wszystkimi reformami Soboru Watykańskiego II. Benedykt XVI wyjaśniał, że „chodzi o osiągnięcie wewnętrznego pojednania w łonie Kościoła”. Jeden z biskupów Bractwa (już zeń usunięty) został oskarżony o negowanie Holocaustu, co skłoniło prof. Arkadiusza Stempina, specjalistę w zakresie historii najnowszej Niemiec, do mocnego zarzutu pogorszenia dialogu z Żydami. Problem w tym, że sami Żydzi mają inne zdanie. – Jest mi przykro z powodu decyzji Papieża o rezygnacji z pontyfikatu – napisał Szymon Peres, prezydent Izraela. – W dziedzinie relacji między Kościołem katolickim a narodem żydowskim dokonał licznych gestów. Potwierdził, że naród żydowski nie jest odpowiedzialny za śmierć Jezusa; podkreślił, że Żydzi są „naszymi starszymi braćmi”, i powiedział, że Bóg nigdy nie opuścił narodu żydowskiego. (...) W Jerozolimie będziemy się modlić, aby mógł odzyskać siły fizyczne i darzyć swoją mądrością, głębią i przyjaźnią wszystkie narody, wszystkie religie. Natomiast premier Netanjahu oraz izraelscy przywódcy polityczni i religijni zaakcentowali, że papież przyczynił się do zwalczania antysemityzmu w świecie. Tak wygląda ”zaostrzenie stosunków”.

Papież, jako wróg islamu

     Zdaniem sporej części mediów skonfliktował również Kościół z islamem. Zaistniała właściwie tylko jedna przesłanka do takiej oceny – tzw. wykład ratyzboński z 12 września 2006 roku. Z całego długiego wykładu media wyrwały jeden fragment, poświęcony dżihadowi (świętej wojnie) i nawracaniu mieczem. Muzułmanów wzburzył cytat z dialogu między bizantyńskim cesarzem Manuelem II Paleologiem i uczonym Persem, muzułmaninem, który odbył się w 1391 roku. Manuel wyraził się tam krytycznie o proroku Mahomecie i to wystarczyło. Wiele miesięcy upłynęło zanim do wszystkich zainteresowanych dotarło, że cytat jest tylko cytatem, a nie wyrazem przekonań papieża. Media rozogniały spór, dając głos najbardziej radykalnym islamistom, nie bacząc na falę represji wobec chrześcijan w krajach muzułmańskich. Sprawę dosadnie skomentował na łamach ”New York Timesa” kard. Jean-Marie Lustiger z Paryża: – Mamy do czynienia z wykreowanym przez media zjawiskiem graniczącym z absurdem. Niestety, ta zupa na starych kościach odgrzewana jest do dziś. Nie pomogło nawet wystosowanie listu najbardziej znaczących środowisk muzułmańskich z całego świata do zwierzchników Kościołów chrześcijańskich z zaproszeniem do dialogu.

Papież, jako wróg ekumenizmu

     Nieco mniejszy wymiar mają oskarżenia o psucie relacji z anglikanami i luteranami. No cóż, Kościół Anglii sam utrudnił dialog, jeszcze w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, dopuszczając kobiety do kapłaństwa. Anglikanie wiedzieli doskonale, jakie jest stanowisko Watykanu. Podobnie w przypadku zgody na wyświęcanie homoseksualistów na duchownych. W sytuacji rewolucji seksualnej konserwatywni anglikanie zwrócili się ku Watykanowi. Benedykt XVI w odpowiedzi utworzył w 2011 roku Ordynariat Personalny Matki Bożej z Walsingham dla tych anglikanów, którzy przeszli do Kościoła katolickiego z zachowaniem swoich tradycji liturgicznych i duszpasterskich. Odpowiedź na pytanie, co miał zrobić papież, jest oczywiście retoryczna.

      Stosunki z luteranami z kolei nie są aż tak złe, jak to wynika z niektórych enuncjacji. – Opinie, że jego pontyfikat był krokiem do tyłu w dialogu ekumenicznym, są na pewno dla niego krzywdzące – wyraził opinię ks. Wojciech Pracki, asystent biskupa Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce. – Lada moment ukaże się wspólnie przygotowywany przez katolików i ewangelików dokument „Od konfliktu do komunii”, czyli do wspólnoty. To będzie 30-stronicowe ujęcie wszystkich zbieżnych punktów w teologii naszych Kościołów, ale także najważniejszych rozbieżności i różnic. To jednak kwestie mało poruszające zbiorową wyobraźnię. Taką stała się pedofilia wśród duchownych.

Precz z faktami, gdy nie pasują do koncepcji!

     Ujawnienie skandali w USA i Irlandii doprowadziło do bezprecedensowych przeprosin Benedykta XVI pod adresem ofiar. Na pierwsze strony gazet nie przebijają się informacje o zwalczaniu zjawiska jeszcze w czasach Jana Pawła II, m.in. osobiście przez kard. Ratzingera. Zmasowana propaganda antykatolicka tworzy niesamowity obraz wręcz pedofilskiej sieci, mimo że był to i jest margines w Kościele.

     Dowodem jest raport amerykańskiego Departamentu Edukacji z 2004 roku, nie bez kozery kompletnie przemilczany przez media światowe. Przynosi niezwykle interesujące statystyki, według których ofiar księży jest sto razy mniej niż ofiar nauczycieli (w 2009 roku – w całych Stanach Zjednoczonych 6 przypadków oskarżeń). W dodatku nadużycia seksualne księży zdarzały się głównie w latach 60. i 80., ale dopiero niedawno zostały ujawnione. Warto zastanowić się także, na ile owe oskarżenia zostały dobrze udokumentowane. Notowano bowiem przypadki oskarżeń fałszywych, których celem było wyłudzenie pieniędzy. By daleko nie sięgać, wystarczy przypomnieć historię ks. Henryka Jankowskiego, pomówionego przez matkę ministranta o molestowanie seksualne syna. Postępowanie prowadzone przez gdańską prokuraturę charakteryzowało się m. in. przeciekami do prasy umiejętnie dobranych informacji, by wytworzyć wokół księdza niemiły zapaszek. Mimo to, podejrzenia z braku jakichkolwiek dowodów winy rozwiały się w proch i pył. Smaczku dodała sprawie osoba prokuratora, syna funkcjonariusza SB, prowadzącego działania przeciw opozycji demokratycznej, w tym – ks. Jankowskiemu.

     Oczywiście ks. Jankowskiego nikt nie przeprosił. A co dopiero powiedzieć o zarzutach dotyczących sytuacji sprzed 20- 40 lat wobec nieżyjących księży, gdy oskarża jedna osoba. Tym niemniej hasło "Zero tolerancji dla pedofilii" jest właśnie hasłem Benedykta XVI – przypomniał Marcin Przeciszewski, szef KAI. Zadziwiające, jak wiele osób, nawet z cenzusem naukowym, nadal zarzuca Benedyktowi XVI, że poniósł klęskę w walce z pedofilią, że krył sprawców, lekceważył itd. Coś ta niechęć do faktów zalatuje czymś brzydkim.

„Źródło zła”

     Istnieje jeden wspólny mianownik niechęci, czy nienawiści do papieża. Zawiera się w słowie: konserwatyzm. To ono jest odpowiedzialne za celibat, brak akceptacji dla par homoseksualnych, rozwodów, antykoncepcji, In vitro, sabotaż postanowień Soboru Watykańskiego II, brak demokracji w Kościele itd. Swoje dorzucił wspomniany wyżej prof. Küng, pisząc z oburzeniem: – Aktywnie popiera i wzmacnia w Kościele siły antysoborowe, mianując na odpowiedzialne stanowiska w Kurii reakcyjnych duchownych oraz mianując na całym świecie reakcyjnych biskupów. Istny język propagandy stalinowskiej! Można przejść nad tym do porządku, gdy komentatorzy nie wywodzą się z kręgów katolickich. I zbyć ich krótkim: – Po prostu, co was to obchodzi?

     Funkcjonują jednakże grupy w obrębie Kościoła, które taki poglądy głoszą. Z reguły uzasadniają swoje stanowiska troską o kryzys w Kościele, pustoszejącymi świątyniami, pogodzeniem się ze światem, jaki jest itp. Weźmy sprawę reform soborowych. Trudno nie zauważyć, że efekty Vaticanum II nie są zadowalające, że niektóre uchwały w szaleństwie modernizacji zostały wypaczone. Zdaniem papieża należy je zatem odczytać na nowo. Dobrym przykładem jest tu tzw. msza trydencka w języku łacińskim, zaniechana po soborze. Została przywrócona przez Benedykta, ale z inspiracji Jana Pawła II. Okazało się, że wbrew przekonaniu wielu duchownych msza ta nigdy nie została zakazana i żaden biskup nie może zabronić księdzu jej odprawiania. Oczywiście zrobił be, ponieważ przywiązanie do tradycji i szacunek dla prawdy są – zdaniem niektórych krytyków – reakcyjne. Innym zagadnieniem są problemy związane z etyką seksualną. Pomysłodawcy otwarcia np. na związki homoseksualne doskonale wiedzą, jakie działania byłyby tu potrzebne. Mianowicie zmiany Pisma Św. i niezliczonych dokumentów kościelnych!!!

Kościół ma się zmienić!

     Wiąże się to ze sposobem traktowania Kościoła przez ”reformatorów” jako organizacji jednej z wielu. Najlepiej odpowiednika demokratycznej partii. Nieoceniony prof. Küng już postuluje powołanie gabinetu (rządu? Komitetu centralnego?) przez nowego papieża. W takim typie organizacji można wszak zmieniać dowolnie dokumenty programowe, a drogą do korekty jest powołanie oficjalnych frakcji wyłanianych w wolnych wyborach. Popuśćmy wodze wyobraźni – jedna ekipa proponuje ”wycięcie” jednego fragmentu Ewangelii, a druga innego. Tylko, czy to będzie Kościół? Czy przyjdą doń nowi wierni? I co jest prawdziwym celem takich propozycji reform?

     Nieco Podejście takie widać w oczekiwaniu na konklawe. Ten lub tamten kardynał może ”wygrać”. Z Afryki, z Ameryki Południowej, z Azji. A najlepiej ”postępowy”. Co prawda kardynałowie z tych kontynentów raczej nie słyną z reformatorskiego zapału, ale... I dobrze by było, gdyby zwołał nowy sobór powszechny, żeby otworzył się na świat, żeby świat polubił Kościół. Te nawoływania najdonioślej rozlegają się w zlaicyzowanej Europie i USA. Balonik oczekiwań i płonnych nadziei pęknie po 10 marca, spodziewanym terminie konklawe. Pewnie okaże się, że nie wygrał ten właściwy, bo papieże Jan Paweł II I Benedykt XVI mianowali odpowiednich kardynałów. Oczywiście konserwatywnych.

     I spektakl będzie grany dalej.

Jan Kalina

Materiał ukazał się w Nowym Biuletynie Łódzkim 22.02.2013
Gazeta wydawana jest w regionie łódzkim przez Fundację Strzelecką


Foto: www.vatican.va

/Magda/

Nasze blogi:







Komentarze
#1 | Kazia dnia 03.03.2013
Bardzo fajny, syntetyczny opis. Palisz jaki teraz nosi Papież jako symbol swojej władzy pasterskiej noszą też niektórzy metropolici (arcybiskupi). Ten pasek materiału niegdyś był częścią stroju cesarzy bizantyjskich i od nich w IV wieku jako wyraz ich szczególnej łaski i jako znak ich podporządkowania władzy pasterskiej - dostawali papieże. Ciekawa jest obrzędowość zwiazana z paliuszem - na wełnę hoduje się w klasztorze trapistów pod Ryzmem jagnięta, które są strzyżone w swiętą Agnieszkę a potem tkaniem zajmują się benedyktynki, następnie paliusze są skaładane na konfesji św. Piotra. Stamtąd papież wręcza je metropolitom. Ten obyczaj to też wyraz konserwatyzmu papieży. Pozdrawiam
#2 | Jacek Mruk dnia 03.03.2013
Magda
Bardzo ciekawe rozważanie Jana Kaliny na temat szatana ,który drąży kościół w osobach tzw. reformatorów. Właściwie to próba rozbicia przez szatańskich sługusów Kościoła i jego zniszczenia by zły mógł opanować ludzi.
Co do dziennikarzy na siłę czynionych autorytetami, to przypuszczam, że nie dzieje się to przypadkowo.To oni mają być wodzirejami zagubionego społeczeństwa. Jednak dla wnikliwych obserwatorów daje się zauważyć u takich wcześniej ,czy później potknięcia świadczące o ich właściwych celach. Strzeż nas Panie od takich przewodników i otwieraj ludziom oczy.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną