Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

I znów powtarzam: W dziwnych czasach przyszło nam żyć. Jeden „altruista” zbiera datki na ratowanie seniorów, przy okazji dodając, „iż w pewnych okolicznościach babcię lub dziadka można uśpić”. Mamy też specyficzne i chyba – w tym układzie – zakrawające na szyderstwo zachowanie znanej, choć raczej już przyblakłej gwiazdki znad Sekwany, która chce wyjechać ze swej ojczyzny, usiłując w ten sposób uchronić przed uśpieniem słonie z cyrku. Idąc w ślady swego „kolegi po fachu” ma zamiar udać się nad Wołgę. A może by tak zabrać ze sobą słonie, droga pani?
13.01.2013r.


     
Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie

      Jest naszym marzeniem, by Pan Bóg kiedyś, przy końcu czasów, powiedział to samo do nas. Nic prostszego. Trzeba tylko trochę się postarać. Łatwo powiedzieć, trudniej zrealizować. Zapewne. Chociaż Ewangelia, a ściślej mówiąc – realizacja jej wskazań, bardzo nam ułatwia tę misję. Nam potrzeba wielkiej wytrwałości i konsekwencji. Tej ostatniej, niestety, bardzo brakuje.

      Gdy w ubiegłą niedzielę, kiedy obchodziliśmy Święto Objawienia Pańskiego, wsłuchiwałem się w słowa psalmu responsoryjnego ogarnęło mnie specyficzne uczucie. Z jednej strony rozumiałem i odczuwałem fakt, że to przepiękna modlitwa, w którą powinienem się włączyć, a z drugiej przypomniałem sobie pewne wydarzenie, jakże brzemienne w swej wymowie. Otóż mam przed oczami postać jednego z polskich aktorów, a w uszach dźwięczą mi wypowiadane z wielkim namaszczeniem (on tak ma) słowa tegoż psalmu (72). Było to wtedy, gdy w świątyniach gromadziły się tłumy ludzi, co chwila wznoszących do góry dłonie i składających palce w kształt litery „V”. Niezapomniane chwile. Wystąpienia ludzi sztuki potęgowały specyficzny nastrój, dodawały patosu i bez wątpienia pomagały w skupieniu modlitewnym. To się naprawdę czuło, Słyszę do dziś, wypowiadane w niepowtarzalny sposób, słowa:

„Boże, przekaż Twój sąd Królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.
Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość,
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi. (…).
Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.”

Piękna modlitwa. Jakże potrzebna każdemu władcy. Niezależnie od tego kim on jest i jak go będziemy określać. Dziwi mnie więc dlaczego dzisiaj ów pan nie przeczyta z taką maestrią słów tego psalmu? Dlaczego nie wypowiada ich w ogóle? Czyżby „miłościwie nam panujący” byli aż tak samowystarczalni? A może już nie pamiętają, że nic innego jak bohaterstwo, szlachetność, odwaga, patriotyzm, prawość, wyrzeczenia i wiara NARODU, powiązanego węzłami międzyludzkiej solidarności doprowadziła ich „pod żyrandole”? A może – proszę wybaczyć – „zapomniał wół jak cielęciem był”? Może to cielęce nastawienie do wszystkiego i wszystkich trwa nadal? Czyż nie jest już najwyższa pora powstać z tego letargu?

      „Tyś jest mój Syn umiłowany…”. Wzruszające wyznanie kochającego Ojca. Przez lata wzruszało nas również zaangażowanie pewnego celebryty (pisałem już o nim w moich rozważaniach) w akcję pomocy tym najsłabszym – chorym i cierpiącym dzieciom. Trzeba przyznać temu panu (robię to z całą odpowiedzialnością) jedno: ewidentnie udało mu się obudzić albo uruchomić w sercach – szczególnie ludzi młodych – wrażliwość na cierpienie drugich i dążność do niesienia im ulgi. To wyjątkowa cecha, której nie sposób nie podkreślić. Cóż, kiedy obok tego jest i „druga strona medalu”. Bardzo o niej ostatnio zrobiło się głośno. To chyba – wbrew pozorom – nie jest najlepszy chwyt marketingowy (choć może takim właśnie miał być). „Pan Woodstock” przedobrzył (co zresztą w przeszłości też mu się zdarzało). A może zwykła ignorancja? Może brak rozumienia różnicy pomiędzy uporczywą terapią (działanie nieuzasadnione, które nie służy ogólnie pojętemu dobru pacjenta, lecz sztucznie przedłuża proces jego nieuchronnego umierania; powiększa przez to cierpienie nie przynosząc pożądanego efektu), a eutanazją (działanie lub zaniechanie działania, które samo w sobie lub w zamierzeniu zadaje śmierć osobom umierającym, znajdującym się w stanie skrajnego cierpienia, głębokiego upośledzenia lub nieświadomości). Zainteresowanym tą kwestią polecam świetne i bardzo przystępne opracowania ks. Andrzeja Muszali - dyrektora Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie (Posłaniec, czerwiec 2010; dostępne również w wydaniu internetowym).

      I znów powtarzam: W dziwnych czasach przyszło nam żyć. Jeden „altruista” zbiera datki na ratowanie seniorów, przy okazji dodając, „iż w pewnych okolicznościach babcię lub dziadka można uśpić”. Mamy też specyficzne i chyba – w tym układzie – zakrawające na szyderstwo zachowanie znanej, choć raczej już przyblakłej gwiazdki znad Sekwany, która chce wyjechać ze swej ojczyzny, usiłując w ten sposób uchronić przed uśpieniem słonie z cyrku. Idąc w ślady swego „kolegi po fachu” ma zamiar udać się nad Wołgę. A może by tak zabrać ze sobą słonie, droga pani? Dworuję sobie nieco, choć sytuacja wcale nie nastraja do żartów. Słoni nie usypiamy, ludzi – nie ma przeciwwskazań. A przecież do każdego człowieka, a jestem przekonany, że do cierpiącego i umierającego w sposób szczególny Bóg chce zwracać się słowami: „Tyś jest mój syn umiłowany w Tobie mam upodobanie”. A my nie możemy poprawiać Pana Boga, bo On sobie na to nie pozwoli.



/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | XWM dnia 13.01.2013
Mili Państwo. Odnoszę wrażenie, że ten oczyszczający chrzest już się dokonuje. I bez wątpienia "odnawia się oblicze tej Ziemi". Oczywiście to jest długi proces, ale "niech żywi nie tracą nadziei". Ja osobiście jestem optymistą w tym względzie, czego i Państwu życzę. A za sympatyczne i krzepiące słowa bardzo dziękuję.
#2 | Artur dnia 13.01.2013
Pełna zgoda... Smutna refleksja - rzeczywiście w Eurolandzie bardziej dba się o zwierzęta niż o ludzi. Pozdrawiam
#3 | Wojciech Franciszek D dnia 13.01.2013
... nędzarza ocali od śmierci.” Jakże nam tego dziś brak !
Piękne refleksje.
#4 | Magda dnia 13.01.2013
XWM, buduje ksiądz arkę przed potopem, oby więcej było tak odważnych kapłanów. Mam prawdziwe szczęście, że spotykam takich na swojej drodze.
http://www.youtub...l2Djc9n354
Pozdrawiam
#5 | Kazia dnia 13.01.2013
XWM
"Jeden „altruista” zbiera datki na ratowanie seniorów, przy okazji dodając, „iż w pewnych okolicznościach babcię lub dziadka można uśpić”. Cóż... to logiczne. Przecież Państwo nie ma nawet na to pieniędzy, trzeba zarządzić narodową zbiórkę żeby pozbyć się niepotrzebnych wydatków na opiekę zdrowotną i emerytury. Zdegradowano nas Europejczyków do poziomu ludów pierwotnych. Tylko zamiast urwiska mamy "orkiestrę" i NFZ.
Chyba dosięgnęliśmy kolejnego dna. I warto żebyśmy przebyli taki kolejny narodowy, oczyszczający chrzest. Oby nie był to tylko potop.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną