Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Wychodzi na to, że ponownie sprawdziło się stare porzekadło mówiące o tym, że rewolucja jest jak Saturn - pożera swoje własne dzieci. Tym razem pożarci z bucikami zostali twórcy kampanii reklamowej, w której wykorzystano wizerunek Włodzimierza Lenina. Co prawda Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci komórkowej Heyah, wstrzymała już tę osobliwą promocję, niesmak jednak pozostał.
13.01.2013r.


     Wychodzi na to, że ponownie sprawdziło się stare porzekadło mówiące o tym, że rewolucja jest jak Saturn - pożera swoje własne dzieci. Tym razem pożarci z bucikami zostali twórcy kampanii reklamowej, w której wykorzystano wizerunek Włodzimierza Lenina. Co prawda Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci komórkowej Heyah, wstrzymała już tę osobliwą promocję, niesmak jednak pozostał. Trywializowanie komunistycznych zbrodni to jak dotąd stały trend w naszej rzeczywistości, bo, przynajmniej na razie, nie uświadczy się na miejskich billboardach wizerunku Hitlera z podpisem „Gazem po minuty!”, ani innych podobnych impresji, stworzonych przez kreatywne umysły copywriterów. Tym bardziej cieszy, że odpór był tak silny.

     Z jednej strony, nie trudno zrozumieć pierwotne założenie twórców kampanii - rewolucja funkcjonuje w naszych umysłach jako metafora ogólnie rozumianego przełomu, czy zaskakującej nowości. Towarzyszące jej rekwizyty są tak rozpoznawalne, że utorowanie neuronalnej ścieżki skojarzeń wydaje się nie nastręczać większego problemu i nie przerastać nawet początkującego stażysty. Problem pojawia się wówczas, gdy zabraknie wyczucia, a zamierzony przez twórcę komizm zamieniony zostanie mimowolnie na zimny dreszcz przebiegający po plecach odbiorcy. Ścieżka skojarzeniowa doznaje wówczas gwałtownych konwulsji i plącze się wśród obrazów czerwonego terroru Czeki, co u większości zdrowych psychicznie ludzi nie wzbudza sympatii ani do marki, ani do produktu. Jeśli tak się dzieje, to najlepszy dowód, że coś poszło nie tak. Prześledźmy co się stało.



     Podstawową cechą reklamy jest jej skondensowana forma. W niej należy zmieścić przekaz, przy czym odbiorca powinien „odkodować” go zgodnie z intencją nadawcy. Używanie wybranej symboliki czy metafory wymaga od nas niestety posiadania przeczucia graniczącego z pewnością, że wszyscy uczestnicy procesu (z nami włącznie) wykazują się właściwą znajomością kulturowego kontekstu użytego argumentu. Z tych argumentów zbudujemy swój przekaz, przy czym nie ma ani miejsca, ani czasu na jego błędne odczytanie. Każda pomyłka, to jak strzał w kolano. Skojarzenia ruszą lawiną. Jeśli przywołamy jakiś motyw, czy hasło, to możemy być pewni, że wywoła on szereg konotacji. Wypadałoby żebyśmy sygnalizowali te konotacje świadomie, chyba że ktoś jest miłośnikiem rosyjskiej ruletki z sześcioma nabojami w bębenku. Oszczędność środków to obosieczna broń. Metonimia pozwala mówić o przedmiocie poprzez wskazanie na przedmiot inny, będący z nim w relacji przyległości; aluzja i gra słowna także urozmaici przekaz i odpowiednio zabawi publiczność. Jest to szalenie wygodne pod warunkiem, że mamy nad tym kontrolę.

     Tak prawdopodobnie myśleli również twórcy kampanii Heyah. Użyto nośnego stereotypu i wybrano określony jego aspekt po to, by uczynić perswazję skuteczniejszą. Rewolucyjnej symboliki i nawiązań do komunistycznej propagandy używano wielokrotnie wcześniej i jakoś to szło, nie przypominam sobie jakichś burzliwych protestów. Celowała w tym sieć Carrefour („Październikowa Rewolucja Cenowa”), Media Markt („5 lat Media Markt, plan wykonany z nadwyżką!”, „Najniższe ceny własnością ludu!”), firma Kapsch („Do wszystkich przedsiębiorstw nie korzystających jeszcze z centrali telefonicznych Meridian 1 – Łączcie się”), czasopisma Brief („Obywatelko! Obywatelu! Briefuj z nami!”), czy leku AscoRutiCal („Obywatelu, przeziębienie i grypa twój wróg! Zdrowie jednostki gwarantem zdrowia ogółu! Zapobiegaj i lecz się rutynowo”). Typ tropem podążyli także twórcy omawianej kampanii. Co prawda promocyjna cena nie kojarzy się wprost z rewolucją, ale po uruchomieniu szeregu konotacji połączenie w naszych umysłach zostanie utworzone. Należy jedynie przywołać opisywaną metaforę w przekazie.

     Co zrobiono? Próbowano nadać reklamowanemu produktowi „rewolucyjny wymiar” za pomocą rekwizytów i cytatów. Na poziomie werbalnym nawiązano do stylu rewolucyjnych i komunistycznych haseł propagandowych, w warstwie wizualnej postawiono na rekwizyty takie jak sztandar, transparent i nieszczęsny wizerunek Lenina. Historia potraktowana została instrumentalnie (tak jak prawie zawsze w przemyśle reklamowym) – dostarczyła jedynie kilku rekwizytów budujących sieć skojarzeń. Jak widać można dostać po łapach, gdy traktuje się ją jedynie jak składzik na szczotki. Odwołania do rewolucji to już standard, jednak wcześniej pomijano zawsze negatywne aspekty rewolucji. Był jakiś przodownik pracy, głos z megafonu, konwencja znana z propagandowych plakatów. Posługiwano się pastiszem i parodią, stosowano specyficzną estetykę, jak określona czcionka, czy szyk zdania. Slogan stylizowany na propagandowy musiał się podobać i być na tyle delikatny i humorystyczny, by nie powodować skojarzeń z przymusem i opresją. Operowano na stereotypie znanym z filmów Stanisława Barei, pełnego zabawnych absurdów i przejaskrawień. Jak da się zauważyć, nikt do tej pory nie utykał tam postaci jednego z największych zbrodniarzy XX wieku!

     Cóż, wszyscy uczymy się na błędach, szkoda że niektórzy na żywym społecznym organizmie, nie na studiach. Są także plusy. Dobrze raz na jakiś czas przekonać się, że duch w narodzie nie ginie i potrafimy zareagować na wyjątkowo szkodliwe nonsensy, służące banalizacji zła. Nie jest z nami jeszcze tak źle, jeśli złość budzi fakt powierzchownego traktowania historycznych faktów, które zamieniają się w ledwo widoczny ornament, poświęcony na ołtarzu perswazji i mamony.

Bibliografia:
Oliwia Tarasewicz-Gryt, „Przeszłość jako kontekst kulturowy. Obrazy rewolucji i komunizmu w służbie perswazji”


/Magda/

Materiał ukazał się w Nowym Biuletynie Łódzkim 11.01.2013
Gazeta wydawana jest w regionie łódzkim przez Fundację Strzelecką


Nasze blogi:







Komentarze
#1 | Magda dnia 13.01.2013
Wojtek, przywołany przez Ciebie komentarz sugeruje, że gdyby o tym nie mówić, to potencjalny zysk pochodzący z kampanii i trafiający do kieszeni PTC byłby mniejszy. Czy to znaczy, że mamy siedzieć jak grzyb pod liściem i tolerować każde g., które nam powieszą na billboardzie, z obawy by nie przysporzyć mu rozgłosu? To pułapka i błędne koło - chłopaki zobaczą brak reakcji, to rozkręcą się jeszcze bardziej. Tyle nam wejdą na głowę, ile na to pozwolimy. Niestety sprawdza się to także na innych polach niż reklama.
#2 | Artur dnia 13.01.2013
Ja widziałem te Leniny jak jechaliśmy z prof. Polakiem do Częstochowy. Mój syn mówi: Heya Hitler..
#3 | Wojciech Franciszek D dnia 12.01.2013
cieszę się że z Marszałkiem mamy wspólne wnioski Smile
A serio to zaszczyt !
#4 | Kazia dnia 12.01.2013
Wojtku, Ostatni postulat zgłaszał również swego czasu Marszałek Piłsudski.
#5 | Wojciech Franciszek D dnia 12.01.2013
Kawał wyborny.Profesor myślący Smile
Nie byłem w Bieszczadach a mówią , że warto.
Też często tak mam a może do lasu ?
Myślę ,że w naszej rzeczywistości musimy mieć takie odskocznie , choćby w myślach możliwe .
Inaczej odlot .
Ja poruszam się po mieście ale przeważnie jako kierowca , staram się rozważnie jeździć wiec reklama musi być naprawdę wielka lub bijąca w oczy , że na nią spoglądam . No może czasem na światłach czekając zerknę.
Telewizji , jak pisałem , nie oglądam .
I naprawdę tej reklamy nie widziałem .

Choć już wiem dokładnie o co chodzi , po napisaniu pierwszego komentarz dziś rano , wszedłem na Frondę i tam była .
Czy Fronda ma coś z tego ? Smile
To jakaś krypto reklama ?
Bo ostatnio biją na tym portalu po oczach ,że hej aż nie chce się wchodzić .
Ale co ciekawe tam znalazłem , jeden z komentarzy .
Kontrowersyjny , ciekawe co sądzicie o tym ?
Jakby pominięto milczeniem owa reklamę to Heyah zdjęłoby ja po 3-4 tygodniach odnotowując 1% wzrostu.
Po licznych protestach zdjęli po tygodniu a wzrost powiedzmy 5-6 %
Na zasadzie nieważne jak mówią byle mówili .
Może o to Heyah chodziło ?

Ja uważam że trzeba protestować .
I czasem w mordę lać Smile
#6 | Kazia dnia 12.01.2013
Magda - profesjonalnie i ciekawe - czyli dwa w jednym. Musze Ci powiedzieć, że nawet nie zauważyłam tej kampanii reklamowej, zupełnie jak Wojtek. Może dlatego, że ja telewizji nie oglądam...
Ale nic nie straciłam a co więcej - zyskałam, przeczytałam sobie Twój fajny tekst. Dowcip tez dobry.
Pozdrawiam
#7 | Magda dnia 12.01.2013
Wojtek, można się do Ciebie przeprowadzić? Wink Jeśli Twoich oczu nie atakują wszechobecne billboardy z Leninem, to myślę, że to namiastka raju, w której chciałabym chociaż chwilę pobyć. Dziś widziałam Lenina zza szyby samochodowej kilkanaście razy. Kampania miała zostać wstrzymana, jak widać cwaniaki co innego mówią, co innego robią. Stosuję zasadę "po owocach ich poznacie", deklaracje mało mnie interesują.
Kawał mi się przypomniał, a że pasuje, to opowiem:
Egzaminy wstępne na kierunek nauk politycznych. Profesor rozmawia z kandydatką:
- Co Pani wiadomo na temat programu ekonomicznego dla Polski realizowanego przez ministra Rostowskiego?
Dziewczyna milczy.
- No to co Pani wie o polityce międzynarodowej Donalda Tuska?
Dziewczyna milczy.
- A wie Pani chociaż kto to jest Bronisław Komorowski?
Dziewczyna milczy. Profesor myśląc, że dziewczę może jest niemową pyta głośniej :
- A skąd Pani pochodzi?
- Z Bieszczad Panie Profesorze.
Profesor podszedł do okna, wygląda na ulicę, chwilę się zastanawia i mówi do siebie:
- K... może by tak wszystko pie...ć i wyjechać w Bieszczady!?

Pozdrawiam
#8 | Wojciech Franciszek D dnia 12.01.2013
Interesująca analiza . Może warto by przypomnieć tą reklamę , opisać. Ja jej nie widziałem ale domyślam się z kontekstu jaka była. Reklam staram się nie oglądać (TV nie oglądam) - wiem ,że to niemożliwe , jednak się staram .Powodem jest świadomość przekazu podprogowego( tak to się chyba nazywa) i nieuczciwość producentów reklam w tym względzie.

Biuletyn w pdf otrzymałem , dziękuję , przeglądam .
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną