Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Trochę ironizuję, ale w inny sposób trudno oddać bezmiar absurdu i – co tu ukrywać – wewnętrznego zubożenia osoby, którą cytuję. Ona sama pewnie nie bardzo sobie z tego zdaje sprawę. No cóż – wiarą jest łaską, jak uczy katechizm. Nie dziwi mnie wcale, że ona przeżywa Święta na pogańsko.
30.12.2012r.


„Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”.

      W pierwszą niedzielę po Bożym Narodzeniu Kościół stawia nam jako wzór Najświętszą Rodzinę. Prosta i niby zwyczajna Rodzina, jakich wiele było, jest i będzie. A jednak niezwykła. To w niej „wzrastał w łasce u Boga i u ludzi” Zbawiciel świata. Napisałem, że to „wzór”. Chyba jednak nie dla wszystkich. Oto bowiem w wieczór wigilijny {swoją drogą wyjątkowo „utrafiony” moment; zapewne przez przypadek (?)} na jednym z portali, w bardzo widocznym miejscu, ukazał się wywiad z pewną „gwiazdą” (?) estrady, zatytułowany: „Obchodzę Boże Narodzenie na pogańsko”. Zapewne nie zawracałbym sobie tym głowy, bo ani osoba ani jej twórczość muzykopodobna (tak postrzegam „dzieła” tej „artystki”) zupełnie mnie nie interesują. I mam nadzieję, że wszelkiej maści obrońcy tolerancji, w tym wypadku sami okażą się być na tyle tolerancyjni, by uszanować moje artystyczne upodobania. Poza tym nie bardzo wiem, czy ona żali się czy chwali. Ale sam tytuł (zdaję sobie sprawę, że jest to zamierzona prowokacja) spowodował, iż zajrzałem do tekstu. Nie schamiałem do tego stopnia, by rozsmakowywać się w – moim zdaniem – wyjątkowo głupich, jeśli nawet nie ordynarnych opowiastkach, ale jako duchowny odczuwam wewnętrzny imperatyw odniesienia się do tego.

      Najpierw jednak wrócę jeszcze na chwilę do tematu sprzed tygodnia, kiedy to opisywałem bolesne zapewne dla nas wszystkich wydarzenie z kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze. Jestem pod wielkim wrażeniem artykułu z „Gazety Polskiej” p. Krystyny Grzybowskiej (skądinąd uważanej przeze mnie jako wzór rzetelności i reprezentującej doskonały wręcz warsztat dziennikarski, który można tylko podziwiać, bo naśladować się nie da; jest jedyny w swoim rodzaju, niedościgniony i niezwykle profesjonalny) zatytułowanego „Skąd się biorą takie kreatury?” Przyznaję – sam sobie wielokrotnie łamałem nad tym głowę. Przeczytawszy te doskonałe przemyślenia wreszcie zrozumiałem. I dziś nie mam już wątpliwości. Muszę natomiast przytoczyć słowa p. Grzybowskiej. Są one doskonałą konkluzją: „W kraju, w którym pogarda dla człowieka zatacza coraz szersze kręgi i jest akceptowana, a nawet popierana przez władzę, taki (…) pozostanie bezkarny, bo niebezpieczne są nie chamy i kreatury spod ciemnej gwiazdy, lecz ludzie przyzwoici, uczciwi i odpowiedzialni. Tacy, którzy patrzą rządzącym na ręce i domagają się sprawiedliwego traktowania wszystkich obywateli. Za „Donald ma Tolę” (…) będzie w Boże Narodzenie w więzieniu, za obrazę symbolu najwyższej czci religijnej (…) spędzi święta z najbliższymi. Oto skąd się biorą kreatury. Bycie kreaturą daje w III RP same korzyści. Ale do czasu. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy”.
Zastanawiam się, czy tytuł autorstwa p. Krystyny nie miałby swojego zastosowania w kwestii omawianej na początku. Nie mogę jednak tego jednoznacznie potwierdzić, bo zaraz usłyszałbym straszliwy jazgot o „mowie nienawiści”. Ewentualne więc odniesienia pozostawiam inwencji P.T. Czytelników. Pomijam dość schematyczne wynurzenia naszej „bohaterki”, bo w mojej opinii nie bardzo zasługują, by poważnie się nimi zajmować. Natomiast pozwolę sobie przytoczyć tylko dwa zdania świadczące o stanie jej ducha i umysłu: „Ja uważam, że nie ma takiej idei, za którą warto oddać życie. Ani ojczyzna, ani ojciec, ani ukochany... . (…)Nie chciałabym umierać dla miłości”. No patrzcie Państwo! A tym milionom, na przestrzeni całej historii naszej ukochanej Ojczyzny, ni stąd ni zowąd umyślało się przelewać krew np. „za wolność waszą i naszą”. Cóż za nieodpowiedzialność? Może naiwność? Bóg raczy wiedzieć. Jedno wszak jest pewne: Brakowało im takich niekwestionowanych „autorytetów” jak nasza „szansonistka” i popełniali brzemienne w skutkach życiowe pomyłki.

      Trochę ironizuję, ale w inny sposób trudno oddać bezmiar absurdu i – co tu ukrywać – wewnętrznego zubożenia osoby, którą cytuję. Ona sama pewnie nie bardzo sobie z tego zdaje sprawę. No cóż – wiarą jest łaską, jak uczy katechizm. Nie dziwi mnie wcale, że ona przeżywa Święta na pogańsko. Ktoś z takim nastawieniem do wartości wyższych (jak zwykliśmy je określać) nie będzie w ogóle uznawał czegoś takiego jak Święta, bo najzwyczajniej do tego jeszcze nie dorósł, nie dojrzał. Są tacy, którzy nie dojrzeją nigdy. I to jest straszliwy dramat tych ludzi. Należy im współczuć, co też w tym miejscu właśnie robię, bo jest mi owej pani po prostu żal.

      Nie „czyni postępów w mądrości, (…) i w łasce u Boga i u ludzi” . W „latach” – i owszem. Chociaż z tego ostatniego – póki co – jakoś jeszcze nic nie wynika. A powinno. Nie da się bowiem bez końca miotać, udawać wszechwiedzących i wszechmocnych cwaniaków, bo życie wraz ze swoim ciężarem może przygnieść każdego i każdą z nas; nie da się bez konsekwencji, często bardzo dotkliwych, żyć iluzją niezależności, bo niedobór Bożej łaski, wcześniej czy później da boleśnie o sobie znać; nie da się pomiatać ludzką godnością tych, którzy Bogu zawierzyli, bo Stwórca (a oni Jemu właśnie bezgranicznie zaufali i z Nim się utożsamiają) drwić ze siebie nie pozwoli. Ani się obejrzą jak przyjdzie chwila, gdy z buty i dumy wszelkiej maści cyników nie pozostanie „kamień na kamieniu”. I chociaż może wtedy niektórzy zrozumieją, że spokojne, często „odkurzane” sumienie oraz postęp w mądrości i Bożej łasce jest nieodzowny, to zazwyczaj będzie to reakcja mocno spóźniona, jak np. śląskie koleje. Obawiam się, że wtedy na nic zdadzą się proponowane przez niektórych zbawcze pomysły. Efekt będzie taki, jak puszczanie i opowiadanie żartów zdenerwowanym i zziębniętym pasażerom wspominanej kolei. Nikomu nie będzie wtedy do śmiechu. Daj Boże, by nadciągające, jak najbardziej realne niebezpieczeństwo zauważyć dużo wcześniej. Wtedy jest szansa, by udało się mu w porę zapobiec. Chcę życzyć P.T. Państwu i sobie, byśmy nie tylko w Nowym Roku, ale przez całe życie „czynili postępy w mądrości i w łasce u Boga i u ludzi”.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Artur dnia 30.12.2012
Amelka masz rację, natomiast ja bardzo cieszę się, że ksiądz Wiesław piętnuje takie patologiczne zachowania. Nie zapomnijmy, że blog XWM to homilie na niedziele i jakby nie patrzeć, powołaniem księdza jest takie właśnie działanie. A my przy okazji tych znakomitych homilii możemy sobie fajnie podyskutować. I tutaj pełna zgoda, na naszym portalu nie będzie miejsca dla awanturników ani jako blogerów ani jako komentatorów, nad czym czuwamy. Pozdrawiam
#2 | XWM dnia 30.12.2012
Bardzo mnie cieszy, jak zawsze, ta ożywiona dyskusja. Pisząc powyższy tekst, o naszej wybitnej celebrytce, a mając jednocześnie na myśli jej podobne, przez cały czas towarzyszyło mi pewne powiedzenie, które - pozwolą Państwo - przytoczę dopiero w tym miejscu: "Wnuczka zrobiła na złość babci i odmroziła sobie uszy". I tak jak wspomniałem nie miałem najmniejszego zamiaru zajmować się pseudoartystką. Ale gdy chodzi o sprawy dotyczące wiary - NIE BĘDĘ MILCZAŁ. Pozdrawiam serdecznie.
#3 | Kazia dnia 30.12.2012
Amelio masz rację, takie wypowiedzi to poszerzanie odporności publicznej, przemycanie różnych pomysłów, które wcześnie nie mogłyby być nawet sugerowane publicznie a co dopiero wypowiadane na głos. Desakralizacja wszystkiego co najważniejsze dla Polaków rozpoczęła się, według mnie, od walki o krzyż na Krakowskim Przedmieściu, a teraz mamy coraz to nowe wrzutki, ostatnio guru hałaśliwej wszelakiej pomocy opowiedział się za eutanazją. I już wiemy do czego zmierza nowa ustawa emerytalna. Dlatego na pohybel Jackowi Vincentowi żyjmy sto lat.
#4 | Kazia dnia 30.12.2012
Amelio - wywiady muszą być mocne i prowokacyjne... - ale na mnie to nie działa, a wręcz przeciwnie. Po takim wywiadzie nie kupię płyty tej osóbki choćby mi kto do niej dopłacał i kolejną dodawał gratis. A mit szalonego artysty już się chyba przejadł, bazowano na nim od romantyzmu po wszelkie nowe ruchy znane jako arte nouveau, w których królował "artysta uzależniony". Niestety, obecnie jak się nie ma talentu, to wymachuje się przed publiką swoją dewiacją. Chore to.
Pozdrawiam.
#5 | Artur dnia 30.12.2012
Amelka - w zasadzie ja rozumiem że jest zapotrzebowanie na jakieś dziwolągi. Ale jakby nie spojrzeć na historię człowieka to dzieci są raczej normą a nie dewiacją, dewiacja jest dewiacją a nie normą, kobieta jest kobietą, mężczyzna mężczyzną a nie odwrotnie. Natomiast promowanie dziwolągów i robienie skansenu ma charakter szukania sensacji, ale nie tylko. Niestety UE i jej prawo pomaga dziwakom i dewiantom. A to jest niebezpieczne. Poczekajmy trochę jak nekrofile, pedofile i sadyści będą gościć na czołówkach gazet i portali. Przecież to normalne prawda? Pozdrawiam
#6 | Kazia dnia 30.12.2012
Są ludzie którzy mają skłonność do najgłupszych zachowań i tacy którzy już urodzili się z pewną dozą rozsądku. Widać dziś świat promuje tych pierwszych bo ci drudzy nie są podatni na wciskanie kitu za przeproszeniem. Nie wiem jak może być "pogańskie" Boże Narodzenie, jeśli takie bywa niech będzie obchodzone przez "artystkę" w marcu czy lipcu, niech pójdzie na całość...
#7 | Artur dnia 30.12.2012
Zawsze czytając takie wywiady jak z tamtą "artystką" zastanawiam się ile w tym działań marketingowych a ile szczerości. Samo stwierdzenie "pogańskie Boże Narodzenie" to oksymoron. Ale są durnie którym to się podoba. Skoro w polityce jest moda na antypolskość to dlaczego nie przenosić tego na forum muzyczne? W końcu elektorat pewnego pana chętnie kupi płyty ziomalki. A tak na marginesie ciekawie musi się czuć ojciec tej pani... Normalnie Maria Awaria - już to mówi za wszystko, z czasem z awarii zrobił się kataklizm. No chyba, że to wszystko ściema. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną