Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

To wezwanie św. Jana Chrzciciela często przywołują rekolekcjoniści. No bo czymże innym, jak nie prostowaniem i wygładzaniem życiowych dróg są choćby tylko próby pracy nad sobą, nad swoją przemianą. Oczywiście mamy zaczynać od siebie. O tym jednak zazwyczaj się zapomina. Taką krótką pamięć ma zapewne jeden z dziennikarzy, który o swoich kolegach po fachu (chociaż dziś nie wszyscy się do niego przyznają) tak pisze: „Nie poczuwam się do ojcostwa prawicowych publicystów (…). Część z nich to dziś rodzaj stada, hordy czy watahy wilków, które czasem gryzą się między sobą i rozszarpują”.
09.12.2012r.


„(…) drogi kręte niech staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi”.

      To wezwanie św. Jana Chrzciciela często przywołują rekolekcjoniści. No bo czymże innym, jak nie prostowaniem i wygładzaniem życiowych dróg są choćby tylko próby pracy nad sobą, nad swoją przemianą. Oczywiście mamy zaczynać od siebie. O tym jednak zazwyczaj się zapomina. Taką krótką pamięć ma zapewne jeden z dziennikarzy, który o swoich kolegach po fachu (chociaż dziś nie wszyscy się do niego przyznają) tak pisze: „Nie poczuwam się do ojcostwa prawicowych publicystów (…). Część z nich to dziś rodzaj stada, hordy czy watahy wilków, które czasem gryzą się między sobą i rozszarpują”.

      Uderzanie się w czyjeś piersi to wśród tych co „na świeczniku” standard. Pomijam jednak ten szczegół. Dla mnie o wiele bardziej groźne jest wyszczególnienie grupy tych, których nasz „bohater” wyraźnie nie znosi. Przymiotnik „prawicowi” jest bardzo znaczący. Takie jednak podkreślenie czyni tyradę owego pana – przynajmniej w mojej opinii – całkowicie niewiarygodną. Czyżby to miało znaczyć, że ci z drugiej strony są jego „duchowymi synami”, a Opatrzność obdarzyła ich przywilejem nieomylności? Czy większość wyrobników np. z – jak to zwykłem określać – „jedynie słusznej” stacji telewizyjnej czy gazety to idole? Czy ich sposób uprawiania dziennikarstwa, opierający się na pogardzie, szyderstwie, braku profesjonalizmu, tendencyjności, prowokacji i innych szelmostwach jest czymś, co należy podziwiać? Być może dla niego tak, ale niekoniecznie dla innych. Natomiast epitety, jakimi się posłużył ów jegomość świadczą jedynie o jego moralnym ubóstwie. Nawet gdyby w tej wypowiedzi było coś prawdy (czego nie wykluczam, bo wszyscy mamy ludzkie przywary), to używanie tego rodzaju porównań musi budzić obrzydzenie i zdecydowany sprzeciw.

      Bardzo jestem ciekaw jak nasz znawca tematu oceniłby sytuację diametralnie różną? Czy piszący słowa, które za chwilę przytoczę, to też jeden z „hordy”, czy też niedościgniony wzór? Oto „pluszowy” ulubieniec salonów drwi i szczuje na łamach kierowanego przez siebie tygodnika, o czym wspomina – zapewne „lokując produkt” – jeden z portali. Czytamy tam: „Prezes (…) najchętniej zanurzyłby go w formalinie i postawił za wzór naśladowania. Ma jeszcze jedną zaletę - nie chce władzy i nie ma wymagań. (…) Ma trójkę dzieci, jest kibicem Legii Warszawa, a prywatnie uchodzi za wzór skromności. Jeździ zielonym fiatem punto z 2001 roku, a w garażu ma złotego poloneza. Jeździ nim podobno na wakacje nad polskie morze lub w Góry Świętokrzyskie. Dlaczego prezes (…) tak wysoko go ceni? Powodów jest kilka. Oprócz wspomnianej skromności, ważną rolę odgrywa lojalność. Co ciekawe, chwalą go też polityczni przeciwnicy - przyznają, że jest bardzo kulturalny i kontaktowy”.

      Zastanawiałem się o co, do diabła, w tym wszystkim chodzi? No właśnie. Wygląda na to, że „twórcy”, o których mowa nie zajrzeli do Polskiego Kodeksu Honorowego. W nim jest czarno na białym: „Oprócz zniewagi czynnej i zniewagi członków familii, do najcięższych należą zniewagi zamieszczone w druku, ponieważ popełnione są z premedytacją, a ze względu na szybkość rozpowszechniania pism drukowanych wyrządzają szczególną krzywdę obwinionemu”. Jest bowiem bezsprzeczną krzywdą pogarda wobec człowieka, który jest „kulturalny i kontaktowy”, nawet w oczach swoich politycznych przeciwników. To widać niedopuszczalne, by ktoś „nie chciał władzy”, „był lojalny”, „miał trójkę dzieci” i „uchodził za wzór skromności”. Co za beznadziejna żenada takich pseudodziennikarzy, którzy – „zasiadając w gronie szyderców” – potrafią (przepraszam) zgnoić nawet najbardziej szlachetne porywy ludzkiego serca. Dlaczego prawych (a wszystko na to wskazuje, że tak, póki co, jest w tym przypadku) ludzi się wyśmiewa i z nich się szydzi? Myślę, że odpowiedź dał jeden z dość prominentnych polityków. Bez zażenowania i nawet odrobiny wstydu deklaruje, że aby osiągnąć sukces w polityce „musi być chamem”. „Jak będę mówić tylko mądre rzeczy, to naprawdę będę miał tylko 4 proc. poparcia”. Co za czasy?! Pora umierać! Nie przypuszczałem bowiem nigdy, iż przyjdzie żyć w warunkach, gdy ktoś MUSI BYĆ CHAMEM i – jak na chama przystało – z rozbrajającą szczerością do tej specyficznej przypadłości się przyznaje. Chyba trudno o większe zdziczenie obyczajów. Ale cóż? Mus to mus. Dla tej „ozonowej” gwiazdy widać nie ma innego wyjścia. Chamem trzeba być i basta!. Tylko jak w takim świecie mamy odnaleźć się my chrześcijanie? Jak ma nas nie boleć, kiedy patrzymy i widzimy na własne oczy jak rozwijają się nastroje nie tylko antykatolickie, ale wprost antyludzkie? Przerażająca jest perspektywa sekularyzacji społeczeństwa. Bardzo obrazowo wyraził to arcybiskup Chicago kard. Francis George, który snuje wizje (chyba bardzo realne), spodziewając się, iż on jeszcze umrze we własnym łóżku, jego następca w więzieniu, a kolejny będzie już biskupem-męczennikiem. Kardynał podkreśla, że celowo wypowiedział te słowa, chcąc zmusić ludzi do myślenia i działania. Daje też jednak nadzieję: „Jego następca (biskupa-męczennika, przyp. mój) pozbiera resztki zniszczonego społeczeństwa i powoli pomoże odbudować cywilizację, tak jak Kościół często już czynił w historii ludzkości”.

      Pokręcone i wyboiste są te nasze polskie drogi. W sensie dosłownym i przenośnym. Te drugie przez wieki właśnie Kościół pomagał prostować i wyrównywać, odbudowując po wielokroć cywilizację chrześcijańską, w której nie ma miejsca na chamstwo, ani rozszarpywanie się między sobą. Kościół nadal nawołuje za św. Janem Chrzcicielem: „Przygotujcie drogę Pana, prostujcie ścieżki Jego" (Mt 3,4). Potrzebna jest jedynie odrobina dobrej woli z naszej strony, by odpowiedzieć pozytywnie na to wezwanie. Konieczna jest twarda decyzja: Prostujemy! No to podejmijmy się tego zadania, pamiętając o przestrodze Wyspiańskiego: „(…) duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć!”

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | XWM dnia 09.12.2012
Panie Arturze. Dziękuję za ten optymizm. Coraz trudniej o niego, gdy widzimy co się dzieje. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy wierzą w lepsze czasy i potrafią o tym przekonywać innych. Życzę Panu, sobie i nam wszystkim realizacji tych - jeszcze póki co - marzeń. Łączę pozdrowienia.
#2 | Artur dnia 09.12.2012
Tak dokładnie - czytałem oba artykuły i wywiad z Wołkiem i tekst o pośle Błaszczaku. Podobnie zastanawiałem się o co chodzi... Wszystko kiedyś wróci do równowagi - oby jak najszybciej. Pozdrawiam serdecznie
#3 | Kazia dnia 09.12.2012
XWM dziś zbiegło się na jeden temat - o potrzebie prawdy, jest świetne wystąpienie p Andrzeja o Annie Walentynowicz, a u Księdza o prostowaniu pokrętnych dróg. Widać po tym jak wielka jest dziś potrzeba prawdy.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną