Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Powtarzamy po wielokroć: „Przyjdź Królestwo Twoje…”. W wielu wypadkach jest to zdecydowanie szczera i gorąca prośba, bo gdy widzimy ten ogrom bezprawia i falę łajdactwa, jaka nas zalewa, mamy już dość tych „ziemskich władców” i najchętniej byśmy przenieśli się w inną rzeczywistość. Ale czy do końca jest to szczere pragnienie?
02.12.2012r.


     
„Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą”.

      To jakby kontynuacja tematyki z poprzedniej niedzieli, kiedy to czciliśmy Chrystusa Króla Wszechświata. Nic dziwnego – rok liturgiczny kończy się i rozpoczyna przypomnieniem tego jakże istotnego faktu. Dzisiejszy fragment Ewangelii, mający wyraźny akcent eschatologiczny (pisałem o tym przed dwoma tygodniami) podkreśla szczególnie nieprzemijalność Chrystusa, który określa się mianem Syna Człowieczego. Wyjaśnienie tego pojęcia podaje ks. Artur Malina (biblia.wiara.pl), twierdząc, że jest to „(…) wyrażenie występujące w Starym i Nowym Testamencie. We wcześniejszych księgach Biblii oznacza po prostu człowieka (hebrajskie ben haadam znaczy ). W późniejszych tekstach biblijnych i pozabiblijnych, które są świadectwem judaizmu bliskiego czasom Nowego Testamentu, jest natomiast tytułem określającym godność Bożego wysłannika czasów ostatecznych: (Dn 7,13-14). W Nowym Testamencie tytuł ten występuje prawie wyłącznie w Ewangeliach. Poza nimi pojawia się w wyznaniu kamienowanego Szczepana (Dz 7,56). O Synu Człowieczym mówi tylko Jezus, używając zawsze trzeciej osoby liczby pojedynczej, czyli nigdy nie wypowiada się . (…). Obok zapowiedzi dotyczących czasów ostatecznych występują jednak słowa jednoznacznie wskazujące, że Synem Człowieczym jest Jezus. Określenie to występuje zawsze w zapowiedziach męki, śmierci i zmartwychwstania. Chociaż Jezus nie mówi o sobie w pierwszej osobie liczby pojedynczej, to jednak Jego uczniowie rozumieją, że słowa o bliskim cierpieniu Syna Człowieczego odnoszą się do ich Mistrza. Objawienie przyszłości staje się zatem wyzwaniem dla uczniów podążających za Tym, który idzie na mękę i śmierć. Jedność ucznia z Jezusem cierpiącym na ziemi decyduje o przyjęciu przez Syna Człowieczego, kiedy przyjdzie ”.

      Rozpoczynamy okres Adwentu (czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana; kiedyś, na końcu czasów i w tajemnicy Świąt Bożego Narodzenia). Warto więc bardziej skupić uwagę na „(…) sprawach odnoszących się do Boga” (Hbr 5,1). W wielu wspólnotach odbywają się w tym czasie rekolekcje św. Postarajmy się i my na chwilę zatrzymać w ciszy naszych serc. Wielokrotnie łatwiej nam odrzucić najbardziej cenne wartości, niż przyznać się do własnych słabości. A to przecież – co tu ukrywać – nasza codzienność, z którą przychodzi nam, z różnym skutkiem, zmagać się. Musimy pamiętać o przestrodze Pana, którą dzisiaj do nas kieruje: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka jak potrzask”.

      Powtarzamy po wielokroć: „Przyjdź Królestwo Twoje…”. W wielu wypadkach jest to zdecydowanie szczera i gorąca prośba, bo gdy widzimy ten ogrom bezprawia i falę łajdactwa, jaka nas zalewa, mamy już dość tych „ziemskich władców” i najchętniej byśmy przenieśli się w inną rzeczywistość. Ale czy do końca jest to szczere pragnienie? No właśnie. Tak mi się przypomina pewien chłopczyk, który na lekcji religii szczerze – jak to dzieci mają w zwyczaju – zwrócił się do mnie takimi słowami: „Proszę księdza. Ja nie chcę do nieba, bo tam będę musiał cały czas klęczeć i modlić się, a moje kolana tego nie wytrzymają”. Dziecięcy sposób myślenia. Ale chyba i my przykładamy do tego rękę. Dla chłopca niebo to bolące kolana, konieczność rezygnacji z codziennych radości i – co tu ukrywać – zwyczajna nuda. Musimy się bardziej postarać, by ukazać dzieciom (i nie tylko) głębię tego, o czym pisze św. Paweł. Jego słowa są bowiem wyjątkowo przekonujące: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9). Trzymajmy się więc tego rodzaju retoryki i w tym duchu tłumaczmy najmłodszym czym jest wieczna szczęśliwość. A i starszym by się przydało przypomnieć, że niebo to miejsce, w którym będzie prawdziwy, Boży pokój; gdzie nie usłyszymy już jazgotu zaprzedanych pismaków i pożytecznych idiotów; gdzie nie będzie wszechobecnego kłamstwa, jadu i nienawiści; gdzie określenia „mowa miłości” nie trzeba będzie pisać w cudzysłowie itp. Dziecku trudno wytłumaczyć znaczenie takich pojęć. Ale wcale nie jest to niemożliwe. Wręcz przeciwnie – jak najbardziej realne, a – jak wskazuje na to codzienność – bardzo konieczne. Trzeba mu wyjaśnić (choć podkreślam – nie tylko dziecku), że za takim miejscem powinno tęsknić od najmłodszych lat. Wystarczy, iż będziemy w tym tłumaczeniu autentyczni i przekonujący. Taki argument w wielu wypadkach zaważy o efekcie naszych zabiegów. Najpierw jednak sam(a) muszę się zastanowić: Czy ja chcę do takiego nieba?

      Ale, póki co, jesteśmy jednak ograniczeni ziemskim czasem i przestrzenią. Nie oznacza to zesłania do „piekła na ziemi”. Musimy tylko uwierzyć w dość prostą z pozoru, choć trudną w realizacji prawdę, że można stworzyć niebo na ziemi. A dlaczego nie? To zależy tylko od nas. Skoro każdy ma w sobie na tyle „zdolności”, by – choćby tylko w małym zakresie, wokół siebie, w swoim środowisku – tworzyć atmosferę piekła, to dlaczego nie może być nas stać na budowanie tamże nieba? Kiedy chcemy kogoś zapewnić o naszym prawdziwym i głębokim uczuciu czasem mówimy: „Chciałbym Ci nieba przychylić”. Pragniemy wówczas dla tej osoby nade wszystko dobra, aby każdy dzień był dla niej czasem szczęśliwym, udanym, spełnionym, radosnym, niezapomnianym. Co stoi na przeszkodzie, byśmy od dziś (o ile wcześniej tego nie uczyniliśmy) zaczęli „przychylanie tego nieba”? To co? Przychylamy?

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Kazia dnia 02.12.2012
Przyłączam się do wezwania Księdza - przychylajmy niebo na ile możemy. Każdemu. Najpierw tym, na których nam zależy, bo to chyba najłatwiejsze. Gorzej z tymi, którzy nas nie lubią. Oooo tu już gorzej. Może tak najpierw nie życzmy im piekła. To już będzie coś.
Pozdrawiam, dziękuję za kolejną porcję do przemyślenia.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną