Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Może w tym miejscu znów ktoś, ze wspomnianą na wstępie osobą włącznie, oskarży mnie o „mieszanie się do polityki” (proszę mi wierzyć: nie mam takiego zamiaru), ale bardzo bym chciał, by ta trudna sytuacja pozwoliła nieco przejrzeć na oczy tym, którzy – zaślepieni chyba władzą – pewnych spraw nie dostrzegają, albo dostrzegać nie chcą. Niech w głębi duszy (o ile jej jeszcze nie przehandlowali – to wcale nie żart) odpowiedzą sobie chociaż raz szczerze na bardzo proste pytanie: Dlaczego się tak dzieje?
25.11.2012r.


     
„„Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha Mojego głosu”.”

      Mojżesz był nie tylko religijnym, ale i politycznym przywódcą Izraela. Podobnie jak Abraham i Dawid. Jakoś nikt nie usiłował zrobić z nich polityków, chociaż w rzeczywistości byli nimi bez wątpienia. Niedawno rozmawiałem z pewną osobą, która w przypływie szczerości wyznała, że nie toleruje wtrącania się Kościoła w politykę. Zagotowałem, choć – ze zrozumiałych powodów – nie okazałem tego po sobie. Nawiązałem do wspomnianych na wstępie postaci. Podkreśliłem także, że Pan Jezus też jest Królem. Zaznacza przez to nie tylko swoją wyjątkową godność, ale również realną władzę. Tak, nie bójmy się tego słowa. Chrystus jest i powinien być Władcą naszych dusz. Nikt i nic tego nie zmieni. Ani rozdzieranie Pisma św. i rzucanie nim w ludzi, ani bluźnierstwa, ani fotografowanie się z satanistami, ani „(…) żadna rzecz, która jego jest”. Nie wiem na ile moje sugestie okazały się skuteczne, ale zainspirowało mnie to do poruszenia jeszcze raz tej tematyki, bo jak się okazuje – nigdy dosyć.

      „Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”. To bardzo lapidarne, a zarazem wyjątkowo konkretne stwierdzenie. Zbawca znając najdoskonalej ludzką psychikę wie, że nic nie może być zrealizowane, jeśli wcześniej się tego nie pozna. „Nihil volitum nisi praecognitum” – tak ujął tę zasadę św. Tomasz z Akwinu. Trzeba więc najpierw tę prawdę poznać, a później przyjąć ją i uznać za swoją. A z tym nie jest najlepiej. Przede wszystkim niezbyt ochoczo podejmuje się wysiłki zmierzające do odkrycia prawdy. Może jeszcze inaczej – robi się wszystko, by od niej uciekać, bo niewygodna, „kole w oczy”, porusza sumienie, oczekuje jasnej odpowiedzi i zdecydowanej deklaracji. W takim wypadku lepiej nie słuchać głosu, który ją obwieszcza. Jeśli są to pojedyncze i odosobnione przypadki – da się wytrzymać. Gorzej, gdy dotyczą wielu, a zwłaszcza tych u szczytów władzy; gdy oni zapomną o tym, że muszą być „z prawdy”. Wówczas, jak uczy nas historia choćby tylko ostatnich miesięcy, kulkudziesięcio- lub kilkusettysięczne tłumy wychodzą na ulicę (vox populi, vox Dei – głos ludu, głosem Boga) i nawet przez sam ten fakt przypominają, że nie tak rządzi się narodem. Naród najlepiej wie, jak chce być rządzony. I mówi o tym „władcom”. Mówi także przede wszystkim do nich: „Obudź się Polsko!” Póki co dzieje się to nad wyraz spokojnie, z pieśnią i modlitwą na ustach (ci w kominiarkach zapewne modlić się nie umieją albo nie chcą; nic dziwnego – mają zlecone inne zadania). Strach się bać co będzie, gdy naród straci cierpliwość.

      To zapewne zwykły zbieg okoliczności (a może nie?), że gdy piszę te słowa media zaczynają bez opamiętania „nawijać” o krakowskim „terroryście”. Natychmiast zebrały się „gadające i wszystkowiedzące głowy”, które mają jak zwykle bardzo dużo do powiedzenia. Najczęściej utarte slogany, banały, słowa, słowa, słowa… . I w ich ocenie to oczywiście: nacjonalizm, ksenofobia, antysemityzm i „mowa nienawiści”. Recepta od ręki. Szczególnie dotknęła mnie ta ostatnia „choroba”. Mam bowiem wrażenie, że w tej „mowie” zmieszczą się pewnie wyrażenia typu: „Dzień świra”, „Polacy nie są tak głupi jak się niektórym wydaje, są znacznie głupsi". Albo wypowiedzi ”złotoustego” przedstawiciela „partii miłości”: „Ucieszyłbym się, gdyby (…) zrobił rewolucję i próbę zamachu stanu, bo to byłby ostateczny koniec.. . Panowie, zróbcie rewolucję i szturm na Belweder!” Idąc tokiem myślenia tegoż pana, niejaki Brunon K. z Krakowa powinien dzisiaj powiedzieć: „Panie Pośle! Nic prostszego. Mówisz i masz. Możesz się – zgodnie z życzeniem – cieszyć. Twoje inicjatywy, marzenia czy wyobrażenia realizuję od ręki”. Ale jest to zbyt poważna sprawa by ją trywializować. Oczywiście zajmują się nią odpowiednie służby, bo po to są. Niech więc to zrobią uczciwie. I nie można z tego incydentu zrobić medialnego show, jak to ma obecnie miejsce, ale – w moim najgłębszym odczuciu – powinien on nam wszystkim (w jakiś sposób dotyczy to każdego i każdej z nas) dać wiele do myślenia. Działać też by należało.

      Może w tym miejscu znów ktoś, ze wspomnianą na wstępie osobą włącznie, oskarży mnie o „mieszanie się do polityki” (proszę mi wierzyć: nie mam takiego zamiaru), ale bardzo bym chciał, by ta trudna sytuacja pozwoliła nieco przejrzeć na oczy tym, którzy – zaślepieni chyba władzą – pewnych spraw nie dostrzegają, albo dostrzegać nie chcą. Niech w głębi duszy (o ile jej jeszcze nie przehandlowali – to wcale nie żart) odpowiedzą sobie chociaż raz szczerze na bardzo proste pytanie: Dlaczego się tak dzieje? A może i ja do tego przykładam palec, o ile nie całą rękę? Może pora wreszcie uderzyć się w piersi, tym razem swoje. Czas też powiedzieć: „Moja wina”. Panie i Panowie! Myślenie nie boli. Pora go uruchomić.

      „Każdy, kto jest z prawdy, słucha Mojego głosu”. Choćby nie wiem jak próbowano ten głos zakrzyczeć, czy wręcz zawrzeszczeć (a robi się to nieustannie) i tak on będzie brzmiał. Dla wielu pewnie dość złowrogo. O ile jednak dotrze do ich wnętrza, to już jest iskierka nadziei. Wszyscy się musimy zastanowić, czy tego głosu słuchamy? Czy my jesteśmy z prawdy? To jest podstawowy warunek przynależności do Chrystusowego Królestwa. W dzisiejszą niedzielę wypada nad tym trochę „pogłówkować”. Nawet w atmosferze tego naszego – jak to niektórzy określają – „polskiego piekła”. Nie podpisuję się pod takim nazewnictwem. Dla nas, chrześcijan, zwiastunem nieba jest nawet sama nadzieja na niego. A to, co trudne, paradoksalnie potęguje jeszcze znaczenie tego, co Pan dla nas przygotował. Winno też inspirować, by wszelkimi siłami, nie zważając na przeciwności i przeciwników (np. parlamentarnych krzyżoburców, odrażających bluźnierców itp.), wołać za naszym Panem: „Ja się na to narodziłem(am) i na to przeszedłem(am) na świat, by dać świadectwo prawdzie”. Najwyższa pora, by tę prawdę wykrzyczeć. Mocniej, wyraźniej i dobitniej niż czynią to z kłamstwem jego piewcy.

/ks. Wiesław Multan/

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Artur dnia 25.11.2012
Bardzo się cieszę że ksiądz poruszył temat bombera. Otóż mam informacje, że człowiek ten wysyłał do kilku polskich uniwersytetów pisma z ofertami prowadzenia szkoleń z zakresu konstrukcji materiałów wybuchowych. Gdzie wtedy było ABW i inne służby? A skoro ich nie było to może miał pozwolenie... No a kto mu je dał? I sprawa zaczyna się komplikować...

Za ukłony dziękuję i je odwzajemniam. Pozdrawiam serdecznie
#2 | XWM dnia 25.11.2012
Pani Kaziu! Każdą uwagę przyjmuję z niekłamaną radością i jestem za nią wdzięczny. A Pani sugestie są mi szczególnie bliskie ze względu na to, że zawsze są głęboko przemyślane i trafne. Bardzo dziękuję przy okazji za wszelką życzliwość. Zapewne wszyscy dostrzegamy Pani ogromne zaangażowanie dla naszego Portalu. W tym miejscu ukłony także w kierunku p. Artura i Wszystkich Twórców. Pozdrawiam.
#3 | Kazia dnia 25.11.2012
XWM - „Nihil volitum nisi praecognitum” nie zechcesz przyjąć (pokochać) czego nie zrozumiesz (nie poznasz) - zwrócił Ksiądz uwagę na wolną wolę. Jedni chcą mieć oczy zamknięte i żyć w zakłamaniu niż w prawdzie. Inni wybierają prawdę choć bolesną i trudną. Ale ci co żyją w fałszu wiele tracą a to co zyskują jest tak ulotne jak serialowa miłość. No i pomądrzyłam się Smile a pewnie nie do końca Księdzu o to chodziło. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną