Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Zapraszamy serdecznie do wysłuchania II części koncertu Andrzeja Kołakowskiego, który odbył się w Łodzi 05.11.2012. Poniżej również wywiad z Artystą, w którym wyjaśnia m.in. jak z pracownika naukowego stał się oddanym Polsce „ekstremistą” i co sprawia, że nie szczędzi sił na to, by zagrzewać nas swoją twórczością do walki w obronie fundamentalnych wartości. Organizatorem koncertu był Związek Strzelecki Rzeczypospolitej i Fundacja Strzelecka.
17.11.2012r.


Część II koncertu:




Część I koncertu:






Pomniki ze słów

      Łódź odwiedził dr Andrzej Kołakowski, bard, poeta, nauczyciel akademicki. W gościnnej sali Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich przy ul. Tuwima 34 wystąpił z koncertem ballad o tematyce historycznej i patriotycznej. Każdy utwór poprzedzał krótkim, błyskotliwym wprowadzeniem w okoliczności czasu i miejsca. Rozpoczął, jak zwykle, songiem „Oskarżeni o wierność”, potem był wstrząsający „Port Magadan” o losach polskich łagierników na sowieckiej Kołymie. Wrażenie robiły, znane choćby z YouTube, ballady o Żołnierzach Wyklętych, poczynając od śpiewanych opowieści o mjr. „Łupaszce”, sanitariuszce „Ince” po elegijne „Epitafium dla majora Ognia” i „Rozstrzelaną armię”. Żywo reagującą publiczność uraczył na koniec mocnymi kupletami o treści aktualnej i nader politycznej. Szczególną radość budził, śpiewany przez salę do melodii „Maniuśka moja Maniuśka”, ironiczny refren: – Pan prokurator ma rację, mamy w kraju demokrację. Pan prokurator ma rację, demokracja jest!

- Jak to się stało, że pan, szacowny pracownik naukowy, jeździ po Polsce i śpiewa? Co pana niesie?

- Najpierw zacząłem śpiewać, a potem stałem się szacownym pracownikiem nauki. Po drugie te aktywności się wiążą - jedna i druga wykorzystuje edukację historyczną. Poza tym lubię poezję.

- Od kiedy pan śpiewa?


- W młodości śpiewałem Kaczmarskiego, Przemka Gintrowskiego. Potem w czasie studiów wiersze autorskie i ballady. Udało mi się nawet zająć drugie miejsce na ogólnopolskim przeglądzie piosenki autorskiej. Potem przestałem, uznając, że inni lepiej tę rzeczywistość opisują ode mnie. Wróciłem w latach 90., punktem zwrotnym była chyba piosenka "Powraca wiatr", gdy komuniści w wolnych wyborach powrócili do władzy. Byłem wstrząśnięty. Nie przypuszczałem, że Polacy mogli głosować na tych ludzi. Od tamtej pory przybywało piosenek gorzkich w wymowie. W 1996 roku na festiwalu w Olsztynie ocenzurowano mnie po raz ostatni. Reżyser powiedział, że nie zaśpiewam "Tryptyku rewolucyjnego", bo się "zbyt kojarzy".

- Pańskie koncerty, płyty, są – by nieładnie powiedzieć - gotowcami z najnowszej historii Polski. Śpiewa pan o zjawiskach i zdarzeniach historycznych, objętych w PRL całkowitą cenzurą np. o deportacjach Polaków na Syberię, losie łagierników, o Żołnierzach Wyklętych. Toczy pan spór ze sporą częścią historiografii, a także publicystyki historycznej.


- Czy są to gotowce? To raczej pigułki, które mają zainspirować kogoś do poszukiwań. Rzeczywiście, celem jest przypomnienie i upamiętnienie ludzi skazanych na śmierć i wymazanych z kart naszej historii i tradycji. IPN od lat stara się przybliżać te osoby, ale dzieła naukowe trafiają do stosunkowo wąskiego kręgu odbiorców. Natomiast ciągle, idąc ulicą, trudno natknąć się na ulicę mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" czy rtm. Witolda Pileckiego, nieprawdaż? A słyszał pan o szkole im. Józefa Kurasia? Wydaje mi się, że to gra warta świeczki. Nazywam to budowaniem pomników ze słów, gdy niewiele jest nawet pomników z kamienia.

- Ma pan poczucie rozbieżności z modami współczesnymi, zwłaszcza w sferze wartości. Jest bardzo silny konflikt między pana postawą, a tym co widzimy w mediach, które narzucają inne wzorce.

- Ba, media mętnego nurtu wręcz formatują myślenie. Staram się mobilizować słuchaczy, by dokonywali wysiłku i przestawiali swoje umysły na inny tryb. Modne to, czy niemodne? Trendy się zmieniają, natomiast wartości, o których staram się śpiewać, są niezmienne. Nie chciałbym tu dokonywać górnolotnych porównań, ale Dekalog też wydaje się czasem niemodny. Nie zmienia to faktu, że jest właściwie jedynym wyznacznikiem wartości.

- No właśnie. Nie godzi się pan i sam się pan skazał na tzw. drugi obieg. Jest pana sporo w Internecie, zwłaszcza w YouTube. W mediach pana nie ma. To dla artysty sytuacja straszna.

- Czy straszna, nie wiem. Nurt, w którym funkcjonuję, wcale nie jest taki wąski. Mam komfort, ponieważ nie muszę iść na kompromisy, sprzedawać coś za coś, godzić się, że o czymś pisać nie wolno. Jestem dzięki temu absolutnie wolnym człowiekiem. Na koncertach może mam mniejszą publiczność, za to taką, która słucha, jest otwarta na słowo i czegoś chce. Natomiast obecność w tzw. pierwszym obiegu, to nawet nie jest dokonywanie trudnych wyborów. Tam ktoś dokonuje wyboru za mnie!

- Czasem idzie pan bardzo ostro pod prąd, wyrywają się panu bardzo krytyczne opinie o społeczeństwie polskim. Ma pan żal do społeczeństwa?

- Kiedyś w czasach zaborów Rosjanie wydali jakiś rozkaz, ograniczający w istotny sposób wolność Polaków. I nie było żadnego buntu! Polacy się po prostu podporządkowali. Gubernator Warszawy powiedział wtedy: – To już nie Polacy, to Polaczki. Czasem myślę podobnie. Dzieją się rzeczy okropne, straszne, a ludzie przyjmują je na klatę.

- Żywo reaguje pan na rzeczywistość polityczną, moralną, to się wyraża choćby w songach, które można określić jako ostro polityczne, ostro krytyczne. Nie boi się pan, że tak powiem, jeździć po bandzie krytykując osobistości z tzw. elity III RP?


- Ktoś to musi robić. Koszty oczywiście jakieś są. Na szczęście Pan Bóg tak zdarzył, że dobraliśmy się z żoną, jak w korcu maku. Taka postawa jak "dyplomacja" nie była naszą najsilniejszą stroną.

- Z jakim odbiorem spotyka się pańska postawa w środowiskach, w których pan żyje?

- Zależy od środowiska. W zawodowym troszkę z przymrużeniem oka, czasem ktoś przylepi łatkę faszysty. Generalnie nikt mnie za gardło nie łapie, póki co. W kręgu towarzyskim natomiast nie było żadnych rozstań, rozdźwięków, ponieważ od lat żyjemy z żoną w środowisku ”ekstremistów”. Choć oczywiście różnimy się często poglądami. Łączą nas jednak podejście do wartości, prawdy, życia. Nie musimy się zgadzać we wszystkim, żeby zgadzać się ze sobą.

Rozmawiała Bogna Mileyko


Wywiad ukazał się w Nowym Biuletynie Łódzkim 09.11.2012
Gazeta jest wydawana w regionie łódzkim przez Fundację Strzelecką

/Magda/

Nasze blogi:







Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną