Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Obecny, długoletni pokój w Europie środkowej jest już wątły. Zmiany ostatnich lat, a szczególnie ekspansywna polityka Rosji wobec krajów przyłączonych w poprzednim okresie systemowo - politycznym do ZSRR, oraz agresywne zachowania wobec Czeczenii i Gruzji powinny otworzyć oczy niektórym krótkowzrocznym politykom, politologom i analitykom. Nie chodzi tu o straszenie wojną, tylko o realizm sytuacji geopolitycznej i nieprzewidywalność procesów społecznych. Nie można w sposób całkowicie bezkrytyczny dokonywać analiz polityki regionu, wybiegając wiele miesięcy, a nawet lat w przyszłość.
18.11.2012r.


      Współczesny prometeizm głoszony przez niektórych politologów stanowić ma przedłużenie myśli Piłsudskiego w kwestii stworzenia silnego, niepodległego państwa polskiego, w oparciu o międzynarodowe sojusze i przeciwko dążeniom Rosji do podporządkowania sobie środkowej Europy, co można nazwać próbą jej współczesnej wasalizacji . Jednak to właśnie historia jest najlepszym próbnikiem obecnych możliwości Polski.

      Piłsudskiemu - politykowi i przywódcy, którego sile ducha i determinacji nie dorównują współcześni politycy, nie udała się ta sztuka i raczej współczesnym również się nie uda, bowiem zmienił się od czasów międzywojennych charakter „państwowości”, której „cechy terytorialne” powoli tracą na znaczeniu . Swobodna migracja ludności, kapitału, możliwość wykupu ziemi i innych nieruchomości w państwach europejskich, dzięki otworzeniu granic państw europejskich stała się rzeczywistością. Taką samą rzeczywistością są również spekulacyjne działania na rynkach finansowych, tworzenie niespójnego prawa europejskiego, oraz destabilizacja gospodarek wielu państw europejskich, prowadzona z dowolnego miejsca na ziemi, za pomocą narzędzi i środków niedostępnych jeszcze kilkanaście lat temu.

      Postępująca globalizacja nabrała olbrzymiego przyspieszenia dzięki rozwojowi nowych technologii. Z jednej strony służą one zwiększaniu kapitału, dzięki sprzedaży dóbr konsumpcyjnych w postaci techniki elektronicznej, poprzez stwarzanie sztucznego popytu na wszelkiego rodzaju gadżety elektroniczne (dzięki temu rośnie również kapitał związany z produkcją dóbr niematerialnych – media, reklama , PR, consulting) , a z drugiej, służą kontroli procesów globalizacyjnych w czasie rzeczywistym. Narzędzia te są również wykorzystywane do działań szkodliwych dla zachowania integralności i niezależności państw. Przy obecnych możliwościach technologicznych, znacznie łatwiej jest dokonać destabilizacji jednego państwa przez drugie – zwłaszcza, jeśli to drugie państwo dysponuje olbrzymim zapleczem służb, wychowanych na najbardziej krwiożerczych wzorcach swoich poprzedników i mentorów.

      Posługiwanie się historycznymi odniesieniami nie prowadzi w tej rzeczywistości do zamierzonych celów. Nie można bowiem porównywać w żaden sposób realiów historycznych ze współczesnością, a wszelkie dyskursy w tym temacie mają jedynie charakter akademicki i czysto teoretyczny. Brak jest bowiem zbieżnych z historią warunków, w których obecnie funkcjonują państwa, w tym współczesne państwo polskie.

      Zamiast historii lepiej się posłużyć analizą bardziej namacalną i rzeczową, opierającą się na badaniach zjawisk, jakie towarzyszą zmianom ustrojowym, a przede wszystkim zdefiniować rzeczywiste zagrożenia, których identyfikacja pozwoli stworzyć realne środki przeciwdziałania.

      Piszę o tym, po przeczytaniu wywiadu przeprowadzonego z pewnym historykiem i politologiem którego nazwiska nie będę tu wymieniał.

      Tekst tego wywiadu nie napawa mnie optymizmem, bowiem widzę w nim jedynie proste stwierdzenie faktu, iż Rosja prowadzi politykę zmierzającą do wasalizacji Polski, zaś jako „rozwiązanie” tego problemu rozmówca sugeruje powrót „do przeszłości”, który, moim skromnym zdaniem, nie jest obecnie możliwy.

      Samo pojęcie wasalizacji musi zostać poddane redefinicji. Zresztą, nie można dokonywać bezpośredniego „wszczepiania” niektórych pojęć historycznych do współczesności, bo przedtem należałoby określić, w jaki sposób znaczenie tych pojęć ewoluowało. Czym innym jest „wasalizacja” o której mógłby mówić Piłsudski, a czym innym współczesne dążenia wielkich państw do dominacji nad mniejszymi. Samo pojęcie nie oddaje w pełni tego znaczenia i pozostaje bardziej w sferze teorii – zmiennej, tak jak zmienna jest historia.

      Wasalizacja jakiegokolwiek państwa przez sowiecką Rosję, w czasie przed drugą wojną światową, oznaczałaby konkretne i wymierne skutki polityczne i gospodarcze. Skutki polityczne, jakich doświadczyła Polska po drugiej wojnie światowej wiązały się z wprowadzeniem metod „twardego” totalitaryzmu, których nie można w żaden sposób porównać do obecnych prób ubezwłasnowolnienia państwa polskiego. Totalitaryzm stalinowski wywodził się z określonej ideologii, w której jednym z celów nadrzędnych była ekspansja komunizmu na cały cywilizowany świat, ale również walka z podmiotowością człowieka w myśl tej ideologii.

      Nie można również pominąć faktu, że człowiek, który doprowadził do ekspansji tego systemu totalitarnego, posługiwał się nie tylko ideologią. Stalin był przykładem niezrównoważonego emocjonalnie tyrana, o którego osobowości współczesna psychiatria mogłaby wiele powiedzieć. Na ile wynikało to z ideologii, której się oddał, a na ile z wrodzonych cech charakteru nie można w tej chwili powiedzieć. Można natomiast uznać, że ideologia w połączeniu z chorym umysłem stworzyła zbrodniarza w najdoskonalszej postaci. Taki człowiek nie myślał, w jaki sposób uzależnić konkretne państwo od komunistycznej Rosji , tylko w jaki sposób je podbić, przeciwników politycznych zabić, a w danym państwie wprowadzić ustrój komunistyczny na wzór pozostałych republik sowieckich.

      I właśnie w ten sposób zostało potraktowane państwo polskie, w momencie, gdy za przyczyną jałtańskiego układu, weszło pod wpływy wschodniego sąsiada. Już pierwsze, powojenne lata wyraźnie wskazały, jaki będzie kierunek zmian. To, że Polska przetrwała i cel ten nie został osiągnięty możemy zapewne zawdzięczać temu, że „słońce” zaszło w 1953 roku, a jego następcy okazali się mniej krwiożerczy i bardziej zrównoważeni psychicznie.

      Oczywiście po śmierci Stalina komunizm zachował inercję na długie lata. Lecz w miarę ich upływu „zapotrzebowanie na ofiary” stopniowo malało. Nie obyło się oczywiście bez ofiar w krajach zarażonych komunizmem, których przywódcy nadal mordowali ludność na wzór Stalina. Lecz nie byłoby tylu ofiar, gdyby społeczność międzynarodowa potrafiła zareagować zgodnie z moralnym imperatywem. Inercja komunizmu, a także naiwność ideowa międzynarodowej lewicy, skutecznie konserwowała ten system w krajach zachodnich, nie dopuszczając, aby prawda o zbrodniach stalinowskich ujrzała światło dzienne. Lata zimnowojenne to też okres krótkowzrocznej polityki zachodu, który tak naprawdę nigdy nie doceniał siły totalitaryzmu, zamykając się we własnej skorupie konsumpcjonizmu, egoizmu i głupoty politycznej. To znacznie ułatwiało międzynarodowym komunistom manipulację społeczeństwami, choć nader często środowiska lewicowe nie zdawały sobie nawet sprawy czym tak naprawdę był stalinowski terror. ZSRR skutecznie odciął świat od informacji, a jeżeli już jakaś informacja do świata docierała – zawsze była kłamstwem.

      Można w tym miejscu dokonać próby wnioskowania. Nie byłoby historii świata takiej, jaką jest, gdyby Stalin nigdy nie doszedł do władzy. Gdyby zmarł wcześniej, jeszcze w czasie II wojny światowej, prawdopodobnie Polska nie znalazłaby się pod butem Moskwy na długie lata, a liczba ofiar stalinizmu byłaby mniejsza o wiele milionów istnień ludzkich.

      Czy była to próba wasalizacji, a raczej wiele prób, bo moskiewskie dążenia do ponownego podbicia Polski praktycznie od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości, nigdy się nie zakończyły ?

      W znaczeniu najbardziej zbliżonym raczej nie. Bowiem, aby mówić o wasalizacji należy uwzględnić dwa podmioty – historycznego wasala i lennika, który jest poddanym, oraz władcę- seniora. Polska nie miała być samodzielnym podmiotem. W dążeniu Stalina było, aby państwo nasze, jako podmiot zniknęło z mapy Europy, stając się częścią komunistycznego ZSRR.

      Pojęcie wasalizacji bliższe jest pojęciu kolonizacji w swym bardziej współczesnym znaczeniu. Państwa kolonialne nie traciły swojej podmiotowości, kultury i tożsamości. Komunizm oznacza anihilację państwa w dotychczasowej formie, na rzecz systemu „politycznego”. Komunizm znosi również granice państwowe. Są one potrzebne jedynie dla lepszej kontroli systemu. System ten można porównać do więzienia, w którym każdą z cel zajmuje odrębna nacja narodowościowa – lecz właśnie to więzienie jest całością – wielkim obozem pracy przymusowej dla wszystkich.

      Dzisiejsza Rosja odziedziczyła wiele po reżimie komunistycznym. Nie tylko, że jeszcze żyją ci, którzy tworzyli system komunistyczny, ale są to ludzie nadal zasiadający na czołowych stanowiskach państwowych. Można jednak zastanawiać się na ile czasy po śmierci Stalina przesiąknięte są ideologią, a na ile jest to jedynie dalsza historyczna inercja pewnych zależności w postaci samych struktur państwa i mentalności władz. Można powiedzieć, że komunizm ewoluował, lecz przyspieszenie tej ewolucji nastąpiło po śmierci Stalina. Stopniowo ideologia zostawała zastępowana przez pragmatyzm. Pragmatycy nie dążą jednak do szerzenia „utopi ideologicznych” na wzór potiomkinowskiej wioski, lecz kierują się najstarszymi w dziejach ludzkości słabościami – chęcią posiadania i chęcią władzy. Jedno z drugim oczywiście jest nierozerwalnie powiązane i można powiedzieć, że tak samo jak władza daje pieniądze, tak pieniądze dają władzę. Identyfikacja tych prostych zależności jest kluczem do zrozumienia historii najnowszej i ewolucji systemów politycznych w kierunku rynkowo-liberalnym. Po cóż bowiem nieść ze sobą balast zbytecznej ideologii, jeśli i tak jest ona jedynie narzędziem w osiąganiu i władzy i pieniędzy. Gdy cel ten zostanie osiągnięty, ideologia przestaje się liczyć. Można jej oczywiście używać – głównie w celu podziałów służących walce politycznej , lecz są to podziały coraz mniej ideowe. Nastąpiła obecnie wyraźna unifikacja ideologiczna, w której różnice dotyczą jedynie niewielkich obszarów idei, podporządkowanej pragmatyce, oraz nastrojom i poglądom wyborców.

      W postkomunistycznej Rosji doszło do płynnej zmiany systemowej. Choć zmieniła się nazwa tej rzeczywistości, to jednak mentalność pozostała ta sama. Tak długie lata komunizmu sprawiły, że nie ma obecnie w Rosji praktycznie nikogo, kto wychowałby się i wykształcił w państwie przedrewolucyjnym. Ciągłość kulturowa została przerwana, a razem z nią moralność społeczeństwa jako ogółu. Musi minąć jeszcze bardzo wiele czasu, aby mentalność ta została zmieniona, a nowe wzorce moralne przebiły się przez postkomunistyczny krajobraz, po wielkiej wojnie ze społeczeństwem i człowiekiem jako jednostką. Jest to tym trudniejsze, że pokolenie postkomunistyczne nadal stanowi większość rosyjskiego społeczeństwa.

      Jest to również niebezpieczne dla reszty świata, bo nie może być tak, że muzealne artefakty sowieckiego komunizmu nadal wpływają na politykę światową, a członkowie aparatu przemocy systemu totalitarnego władają olbrzymim państwem, nader często korzystając z metod stosowanych przez swoich poprzedników z NKWD. Sposoby manipulacji, dezinformacji, prowokacji, wywiadu, zastraszania i nacisku na obcych polityków są schedą po komunizmie. Rosja nigdy się nie odrodzi moralnie, jeśli nie zostanie wyeliminowany najmniejszy ślad po komunizmie, funkcjonujący w przestrzeni publicznej.

Czy Polska ma szansę przeciwstawić się ekspansywnej polityce Rosji ?

      Tu pojawia się kilka możliwości wzmocnienia naszego kraju, który mógłby odeprzeć atak rosyjskiego niedźwiedzia. Jedną z możliwości, o której nader często mówią historycy i niektórzy politycy jest zawieranie sojuszy z innymi państwami w celu wspólnej walki z ekspansją rosyjską. Założenia te są jednak czysto teoretyczne i nie dają odpowiedzi na podstawowe pytania o sens kolejnych międzynarodowych paktów. A to właśnie historia w znaczący sposób pokazuje, że pakt jest jedynie krótkotrwałym, bardzo wrażliwym na zmiany polityczne aktem, który w żaden sposób nie gwarantuje zachowania suwerenności państwa.

      Państwo słabe militarnie pozostanie słabym, choćby podpisało przymierze z wieloma innymi, znacznie silniejszymi. Nie ma bowiem żadnej gwarancji, że w imię „wyższych celów politycznych” to słabe państwo nie zostanie poświęcone na ołtarzu interesów – pieniądza, lub idei. Czasem po prostu nie warto „bić się” za słabszego, bo konsekwencje negatywne mogą być większe niż własny interes, lub korzyści wynikające z interesu z państwem pretendującym do miana silniejszego. Po cóż mieszać się w politykę wewnętrzną „słabeusza”, jeśli związane jest to z kosztami, których nie da się zrekompensować ?

      W polityce rządzi pieniądz i nie można się łudzić, że zasady etyczne będą w stanie przeciwstawić się tej zasadzie, choć są jednak pewne wyjątki o których napiszę na końcu tego tekstu. Tak właśnie było w historii i dziwne jest, że historycy nie dostrzegają ewidentnych wad założenia, iż umowa międzynarodowa jest skutecznym straszakiem na zapędy niektórych większych krajów. Wręcz przeciwnie. Umowa taka nigdy nie była dobrym gwarantem, jeśli nie pociągała za sobą jednoczesnego wzmocnienia militarnego i gospodarczego państwa słabszego do poziomu, dzięki któremu pozycja międzynarodowa takiego państwa zrównałaby się z pozycją państw, jeśli nie najsilniejszych, to przynajmniej będących bliżej tych najsilniejszych.

      Można równie dobrze stwierdzić, że obecnie Polska znajduje się nie tyle w obliczu wasalizacji ze strony Rosji, ile jest wasalem Europy, drążącej jej gospodarkę i korzystającej z taniej siły roboczej. Polska jest też olbrzymim rynkiem zbytu dla towarów zza granicy, pomnażając przy tym kapitał obcych przedsiębiorstw, na niekorzyść dla własnych firm produkcyjnych. Polska sama sobie sprowadza konkurencję rynkową i sama, w ten sposób, dokonuje unicestwienia rodzimego przemysłu i gospodarki. W tym względzie jesteśmy oczywiście „potrzebni”, ale głównie jako konsumenci tych „dóbr”.

      Nasz kraj ma doświadczenie w zawieraniu paktów, które przesądziły o jego losie w historii XX wieku i powinien wyciągnąć z tego konsekwencje, ale przede wszystkim zdać sobie sprawę z tego, że „pakt” trwa tak długo, jak jest opłacalny dla jednej ze stron.

      Dziwią więc próby poszukiwania „przyjaciół” jako remedium na wrogą polskiemu interesowi państwowemu ekspansję Rosji na zachód. A jeszcze bardziej dziwi to, że pojawiają się głosy odwołujące do Polski Jagiellonów, lub sojuszy z państwami, które od dawna są pod „jurysdykcją” Rosji, choć wydawać by się mogło, że są „niepodległe”. Pakty i sojusze trwają również tak długo, jak trwa pewien model polityczny, w krajach, które sojusze podpisały. Zmiana układu politycznego, rządu, czy premiera oznaczać może nagły zwrot w dotychczasowej polityce, a tym samym utratę znaczenia dotychczasowych stosunków bilateralnych. Polska doskonale powinna pamiętać zwrot w polityce USA, po dojściu do władzy Baracka Obamy. Konsekwencją tego zwrotu jest choćby wstrzymanie umieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej.

      Czy można więc liczyć na takich „przyjaciół” ? Na pewno nie należy krytykować od razu wszystkich umów międzynarodowych , ale trzeba, aby opierały się one nie na naiwnej zasadzie pewności i trwałości lecz na zasadzie ograniczonego zaufania. W tym czasie należy budować równolegle silne państwo.

      Skuteczność tej „budowy” jest uzależniona od dwóch podstawowych czynników. Pierwszym z nich jest identyfikacja i neutralizacja obszarów działalności państwa, skażonych postkomunizmem. Dotyczy to osób publicznych, które do tej pory odpowiadają za politykę państwa polskiego. Podobnie jak w Rosji, nie może być mowy o odnowie moralnej Polski, bez eliminacji wszelkich pozostałości komunizmu, które nie tylko opóźniają przemianę, ale wpływają na możliwość łatwiejszego „wniknięcia” struktur wrogich interesom państwa polskiego, nadal posiadających doskonałe zaplecze do prowadzenia w Polsce interesów swoich.

      Drugi czynnik, to przesunięcie zobowiązań finansowych państwa w rejony bezpiecznego kapitału. Kapitał powiązany z Rosją stanowi o niebezpieczeństwie sterowania finansowego przedsięwzięć związanych z rozwojem państwa. W pierwszym okresie wzmacniania potrzebna jest przede wszystkim dywersyfikacja źródeł kapitału, a w późniejszym generowanie kapitału własnego i zmniejszanie zobowiązań obcych, aż do finansowego uniezależnienia się Polski od wszelkich niestabilności rynkowych.

      Kolejnym etapem wzmacniania pozycji Polski powinna być zmiana struktur obronności. Tylko nowocześnie wyposażone, w dostateczną ilość odpowiedniego sprzętu i wojska państwo, jest w stanie zachować suwerenność, bez obawy o to, że sojusznicy zaniechają pomocy w obliczu agresji. Obecny stan polskiego wojska nie wystarczyłby do opanowania większych rozruchów społecznych, a co dopiero mówić o agresji militarnej obcych państw. Polska armia jest nieprzystosowana do wojny obronnej na duża skalę, a kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy armii zawodowej nie stanowi dla przeciwnika dysponującego większym arsenałem przeszkody w osiągnięciu strategicznych celów wojskowych.

      Obecny, długoletni pokój w Europie środkowej jest już wątły. Zmiany ostatnich lat, a szczególnie ekspansywna polityka Rosji wobec krajów przyłączonych w poprzednim okresie systemowo – politycznym do ZSRR, oraz agresywne zachowania wobec Czeczenii i Gruzji powinny otworzyć oczy niektórym krótkowzrocznym politykom, politologom i analitykom.

      Nie chodzi tu o straszenie wojną, tylko o realizm sytuacji geopolitycznej i nieprzewidywalność procesów społecznych. Nie można w sposób całkowicie bezkrytyczny dokonywać analiz polityki regionu, wybiegając wiele miesięcy, a nawet lat w przyszłość. Jest to zwyczajne wróżenie z fusów w mętnej wodzie. I znów w tym miejscu można posłużyć się przykładem paktu Ribbentrop – Mołotow, który przetrwał niespełna dwa lata od momentu podpisania, do momentu ataku hitlerowskich Niemiec na ZSRR. Żaden analityk zagraniczny nie byłby w stanie przewidzieć, jak dynamicznie może rozwinąć się sytuacja i jakie na prawdę są cele tych „sprzymierzeńców”. Należy mieć przeto na uwadze, że żaden przywódca wielkiego, lub uważanego za wielkie, mocarstwa nie będzie zdradzał swych dalekosiężnych planów. Rosja nie robiła tego nigdy, zaś szczególną cechą działań tego państwa na arenie międzynarodowej, oraz działaniach zmierzających do kontroli politycznej innych państw jest nadal dezinformacja , oraz agenci wpływu, którzy skutecznie manipulują innymi dla osiągnięcia celów Rosji.

      Obecna „polityka” rządowa, oraz prezydencka w stosunkach Polska – Rosja jest szkodliwa dla naszego państwa. To Rosja, jako państwo silniejsze zyskuje na tym, że wbrew zapewnieniom o „partnerstwie” Polska sama przyjmuje postawę petenta wobec Rosji. Petent nie może być partnerem. Uzależnienie od rosyjskich źródeł energii, bierna postawa wobec tworzenia szlaków przesyłowych rosyjskiego gazu, omijających Polskę, zgoda na ceny tego gazu, znacznie przekraczające kwoty, które płacą inne kraje europejskie, „ciche” umowy pomiędzy politykami rządów obu krajów, w tym „doradztwo” Rosji w sprawach polskiej polityki wewnętrznej, a także najbardziej wstrząsające „służalcze podporządkowanie” polskich władz po tragedii smoleńskiej, są wymiernymi przykładami wasalizmu politycznego, wbrew woli większości społeczeństwa. I sytuacja jest o tyle korzystna dla Rosji, że nadal w Polsce za decyzje polityczno- gospodarcze odpowiada znacząca grupa postkomunistów, powiązanych z dawnym „układem” PRL – ZSRR. Dotyczy to w równym stopniu polityków, jak również służb mundurowych, części wojska, prokuratury i sądów, a także najbardziej wpływowych ludzi w gospodarce i finansach. Nie istnieje żaden mechanizm zabezpieczający przed swobodnym „drenowaniem” naszego państwa przez „rosyjskich przyjaciół”, bo gdy była okazja, aby ten mechanizm stworzyć, okazało się, że stopień infiltracji polskiej polityki przez postkomunistów i rusofili jest tak duży, że wystarczy do obalenia rządu, który mógł takich radykalnych zmian dokonać.

      Brak lustracji i „zgoda” na „układ okrągłego stołu” przyniosła nie tylko „bieżące” konsekwencje, lecz wpływa na teraźniejszość w znacznie większym stopniu niż mogłoby się wydawać. Jako paraleli można tu użyć postaci Muammara Kadafiego, który z międzynarodowego terrorysty stał się przywódcą państwa, przyjmowanym na dworach europejskich. I tak właśnie morderca, który wprowadził stan wojenny w Polsce stał się „mężem stanu”, a ludzie z jego środowiska, których przeszłość powinna predysponować do pobytu w pomieszczeniu z jednym łóżkiem na długie lata, stali się „szanowanymi” politykami lewicowymi, liberalnymi lub innych formacji, w zależności od „potrzeby” politycznej, lub „szanowanymi” biznesmenami, których źródeł pierwszego kapitału próżno szukać w jakichkolwiek oficjalnych i ogólnie dostępnych dokumentach finansowych.

      Po 1989 roku pojawili się rodzimi biznesmeni, posiadający nieudokumentowany majątek i zaplecze wśród „przyjaciół”, którym służyć będą wiernie i dożywotnio.

      Nie może być wolnej Polski, bez „wyczyszczenia” jej ze wszystkich popleczników Moskwy, bo tylko w ten sposób można uchronić nasz kraj przed rakiem ze wschodu.

      Czy możemy znaleźć przyjaciół w tej nierównej walce. Na pewno tak, lecz znacznie trudniej jest znaleźć i zorganizować grupę międzynarodową, niż konsekwentnie prowadzić działania wewnętrzne, zmierzające do obalenia obecnego systemu politycznego. A to właśnie jest podstawa do dalszych działań z partnerami, dla których wartości etyczne, religijne i moralne będą ważniejsze niż podłoże ekonomiczne. Tylko na tych, solidnych, moralnych podstawach można budować trwałe przymierza międzynarodowe. Każda próba budowy silnego związku państw, oparta na interesie politycznym, gospodarczym, lub ideowym skazana jest na niepowodzenie.

      Nie można zbudować trwałego partnerstwa z Ukrainą, dopóki nie nastąpi zadośćuczynienie, przynajmniej moralne, za los, jaki zgotowali nacjonaliści ukraińscy Polakom na Wołyniu. I zadośćuczynienie to nie może być przez Polskę wymuszone. Nie może być prawdziwego pojednania polsko – niemieckiego, dopóki nadal część Niemców będzie rościć pretensje do Polaków. Nie może być ścisłej współpracy z Wielka Brytanią, czy Francją, dopóki nie zostaną wyjaśnione do końca polityczne aspekty zachowania aliantów w czasie II wojny światowej i uznanie na arenie międzynarodowej, że „cywilizowany, zachodni świat” opuścił Polskę, oddając ją we władanie rzeźnikowi z Kremla. Nie może być wreszcie mowy o poprawności stosunków polsko – amerykańskich, dopóki prezydent tego kraju będzie traktował Polskę jak przedmiot, zaś wiedzę o Polsce pozyskiwał z promptera, mówiąc na dodatek o „polskich” obozach koncentracyjnych.

      Partnerstwo oznacza szacunek i empatię, zaś tej brakuje większości polityków. Prawdziwy przyjaciel przyjeżdża do swojego druha w chwili gdy ten potrzebuje jego pomocy – bez względu na konsekwencje i nie myśląc o doraźnym interesie politycznym. Tak postąpił prezydent Lech Kaczyński przylatując do Tbilisi w czasie najtrudniejszym – bo w czasie wojny. Tak postępuje wielki mąż stanu, ale także uczciwy człowiek. Należy mieć nadzieję, że etos postaci Lecha Kaczyńskiego, jako człowieka i polityka, znajdzie kiedyś właściwe miejsce w historii …

14.11.2012 r.

/Fotoamator/

Materiały z portalu mogą być przedrukowywane po uprzednim wyrażeniu zgody przez redakcję, w tym celu prosimy o kontakt mailowy.

Nasze blogi:






Komentarze
#1 | Artur dnia 18.11.2012
Bardzo ciekawe podsumowanie, nasuwa się wiele refleksji ale jedna szczególnie - wczoraj na konwencji PO opublikowano dokument podsumowujący działania rządu w czasie 5 lat. Zachęcam żeby zerknąć do fragmentu poświęconego sukcesom w polityce z Rosją... Putin na Westerplatte i ułatwienia w handlu bodajże. I takie pytanie - dlaczego nie podano tam bardzo "korzystnego" dla nas kontraktu gazowego? Co ważniejsze - dlaczego nie wspomniano o "doskonałej" współpracy w sprawie wyjaśniania Tragedii z 10.04.? Swoją drogą można pomyśleć o osobnej notce zbierającej medialne doniesienia na temat naszych "sukcesów" w polsko - rosyjskiej polityce i porównaniu tego z oryginalnym dokumentem. To dopiero byłby ubaw... Pozdrawiam i dziękuję za świetny tekst.
#2 | Kazia dnia 17.11.2012
Bardzo ciekawy tekst, Fotoamatorze, masz rację powinniśmy więcej dyskutować o kształcie Polski i tym, jaki ona przybierze kierunek rozwoju. I masz też słuszność - alianse są skuteczne gdy wiążą silne państwa a nie hegemona z poddanym. Co do podległości lennej - nie była ona taka zła w średniowieczu, bo nie wiązała się z hegemonią w dzisiejszym rozumieniu a opierała na umowie prawnej zawartej pomiędzy dwoma stronami z których każda dostawała wymierne z tego korzyści.
Historia magistra vita. Dzięki niej możemy uniknąć błędów z przeszłości. Piłsudski miał rację - oś Berlin-Moskwa jest i będzie zawsze dla Polski nieszczęściem. Zatem trzeba nam sojuszy, choćby dla celów wizerunkowych i dla osiągania małych celów, ale opartych na wartościach etycznych, tak jak to opisałeś. Historia - ta prawdziwa a nie propaganda - kieruje się prawdą, dlatego Lech Kaczyński znalazł już w niej właściwe miejsce...
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną